Z Trzech Koron Okrąglica (982 m. n.p.m.), a później jeszcze Sokolica (747 m. n.p.m.)
To co pierwszego dnia widziałem z perspektywy Dunajca, ujrzałem tam wysoko. To jest dopiero poznanie tych gór. Wychylenie się przez barierki Okrąglicy lub Sokolicy to bezcenne przeżycie. Na końcu szlak przecina rzeka i tylko flisak może pomóc w przedostaniu się na drugą stronę. No może nie tylko, ale to taka kropka nad i, by przeprawić się przez Dunajec łódką.
Szlakiem:


Trzy Korony:

W tle Sokolica:

Widok z Okrąglicy:

Dunajec widziany z góry:
:


Reliktowa sosna:


fot. Tomek Pieniny










W dniu trzecim (który dopiero będzie), przy okazji wspięcia się na najwyższe szczyty Pienin, napisałeś:
- „Te góry to taki dar, taki bonus do Tatr, równie piękny. No cóż, w porównaniu do gór tatrzańskich nie są to może oszałamiające wysokości, ale wierzcie, Pieniny robią wrażenie na człowieku namacalną bliskością przepaści.”
I rzeczywiście, bo m.in. widok z Okrąglicy sprawia wrażenie, jakbyś siedział na brzegu jednego z wyższych dachów świata, ze spuszczonymi nogami w dół.
A reliktowa sosenka może jest jedna, ale każdy ją widzi inaczej – Twoje spojrzenie jednakowo piękne jak Moni, i chyba spod innego kąta. Swoiste bonzai.
podpisuję się i ja moimi dwoma rękami. Pieniny są zajebiście piękne
Nie było możliwości zrobić foty sosence jeszcze pod innym kątem bo słońce mocno świeciło. Ona przyciąga wzrok tak że zamiast na widoki patrzyłem ciągle na nią. Co jeszcze się zapamiętuje to szlak który niby łagodny i przyjazny a co pewien czas ze zdumieniem można zauważyć, że maszerujemy w odległości kilku metrów od niczym nie zabezpieczonej przepaści. Samo dojście na Sokolice jest nazwane percią.
No, ale te strome przepaści wzdłuż szlaków, skreślają mnie w przedbiegach.