Z Kisztuaru do Padum, czyli himalajskie mosty

Droga z Kistuaru do Padum wiedzie wzdłuż Czenabu, jednej z pięciu rzek Pendżabu. Idzie się przez dziesiątki mostów, gdyż droga przewija się to z lewej strony na prawą i na odwrót. Maszerowaliśmy z Krzyśkiem dziarsko, chociaż muszę się przyznać odstawałem trochę, ze względu na tuszę i wiek. Krzysiek był dziesięć lat młodszy ode mnie. Pamiętam jak zdawał egzamin  ze wspinaczki. Później wziąłem go na jego pierwszą wspinaczkę zimową  w Tatrach, a teraz pierwszy raz przyjechał do Himalajów i znowu musiałem go inicjować.

pozerski most

kroksztynowy most
Ten egzamin wspinaczkowy odbywał się w Dolince Mnikowskiej pod Krakowem. Przyprowadziłem go wraz z kolegą z Rudawy przez pola i miedze do pięknej dolinki, gdzie stał ołtarz z obrazem namalowanym przez Eljasza Radzikowskiego. Obok tego obrazu wznosiła się skała z drogą Chmielowskiego, która miała stać się sprawdzianem umiejętności taternickich Krzyśka i jego kolegi. Czekaliśmy tylko na kierownika kursu i przewodniczącego komisji egzaminacyjnej, słynnego Druciarza. Wreszcie usłyszeliśmy warkot motoru. Tak to mógł być tylko on, na swej wspaniałej wuefemce, bo któż wtedy miał motocykl. Wreszcie zobaczyliśmy pojazd i jego kierowcę, który pochylał się raz do przodu a raz do tyłu, jak starozakonny w synagodze. Cóż się okazało. Miał defekt, co wówczas zdarzało się to dość często. Jako doświadczony inżynier mechanik, Druciarz zawsze najpierw kopał motocykl w tylne koło, potem w przednie a następnie w karburator, gdy to nie pomagało zabierał się do naprawy. Tym razem nawaliła przepustnica, zwana potocznie „droselklapą, która ryksztosuje”…  Druciarz przywiązał jeden koniec sznurka do droselklapy, drugi zaś do guzika marynarki i gdy chciał dodać gazu wychylał się do tyłu, a gdy chciał zwolnić to do przodu. Stąd to kiwanie się.

drewniany most
Wraz z Druciarzem przyjechała jego małżonka. Pogoniłem chłopców, by rozpalili ognisko i zasiedliśmy razem  do posiłku. Wtedy jeden z nich podszedł do plecaka i wyciągnął drogi zagraniczny wermuth. Druciarz aż westchnął, gdyż oprócz zamiłowania do wspinaczki miał jeszcze upodobanie do trunków. Ja tylko pomyślałem sobie, że za jedną taką butelkę mogły być dwie flaszki wybornego jabcoka. Po wypiciu wermuthu wstał Krzysiek i sięgnął do plecaka, z którego wyjął przedniej jakości wino gronowe.. Wtedy Druciarz nachylił się ku mnie i szepnął mi do ucha: „Oni już zdali egzamin”.

mostek

most z dachem
Rzeczywiście egzamin był tylko formalnością. Na zakończenie egzaminu Druciarz pokazał nam jeszcze drogę wspinaczkową poprowadzoną tuż przy ołtarzu i zwaną dlatego „drogą przez ołtarz”. Wspinając  nią najwygodniej było postawić nogę na ołtarzu, co bardzo ułatwiało przejście jej. I większość wspinaczy tak właśnie robiła.  Ja też, ale nie Druciarz, który był bardzo nabożny i wspinając się tam, nigdy nie postawił nogi na ołtarzu.

most linowy
A przed nami w Kaszmirze czekały mosty himalajskie.

himalajski most

himalajski most
Droga z Kistuaru do Atholi zabrała nam 3 dni, w tym dwie godziny jazdy autobusem do Galhar. Dzisiaj na tym dystansie funkcjonuje regularna komunikacja autobusowa. Nawet były już wypadki. W roku 2000 autobus zmierzający do Atholi podczas pokonywania zakrętu, nie wyrobił i stoczył się 30 metrów w dół do Czenabu. Zginęło wtedy 14 osób – to byli ci, którzy siedzieli na dachu. Rannych było 20 pasażerów, to byli ci, którzy siedzieli w środku. Przyczyną wypadku była prawdopodobnie zbyt duża prędkość pojazdu.
fot. Psi Ząb Himalaje
www.kazir.blog.onet.pl

6 Responses to Z Kisztuaru do Padum, czyli himalajskie mosty

  1. signe pisze:

    jak zawsze, składam podziękowania za opisy i widoki:)

  2. MonsieurLaPadite pisze:

    Zawsze mnie zdumiewały daszki na mostach ! W jakim celu ? Być może to jest dodatkowe wzmocnienie konstrukcyjne ?,bo przecież nie po to aby podnieść komfort przekraczania takiej struktury ? a może się mylę….wszystkie te powyższe są cudeńkami Psizębie daję Ci słowo poety,że nie wysadzę żadnego z nich w powietrze ani we śnie ,ani na jawie :)

  3. psiząb pisze:

    MonsieurLaPadite: Ja też dziwiłem się tym daszkom. Wytłumaczono mi, że tam wysoko w Himalajach padają obfite śniegi, które mogą obciążyć ponad miarę taki kroksztynowy mostek.

  4. psiząb pisze:

    i nagle zobaczyłem, jakbym, się ze snu ocknął,
    przez szybę w dzikim winie:
    werandę, dzikie wino i ową lampkę nocną,
    wiszącą na kroksztynie.

    Kroksztyn był morski konik, takem to nagle odczuł,
    bo inne zwidziało się wszystko
    a świeca – biedna babcia uwięziona w kloszu,
    wiatrowi na pośmiewisko;

    więc gdy on szedł werandą, woniejący, komiczny,
    cały w ironiach, w półtonach,
    to lampa na kroksztynie, na łańcuchu, pod liśćmi
    kołysała się jak podchmielona, (KIG)

  5. ew pisze:

    Jedynie co przychodzi do mojej zmęczonej głowy to, że całe nasze życie jest takim sprawdzianem umiejętności na jakiejś nagiej skałce zaraz tuż obok ołtarza, że jeden nieopatrzny ruch nogi może zniweczyć wynik, ale zarazem jeden wprawny gest szczodrej ręki może go załatwić…

    I to by się zgadzało również z mostami, przecież już dawno wspominałeś nam Psi Zębie, że życie jest takim mostem, który należy przejść, nie budując nań nic zbędnego.

    Ogromnie lubię czytać Twoje wspomnienia, a wytłumaczenie po co daszek – fenomenalne. Dumałam i na to bym nie wpadła.

    Most
    Nie wierzyłem
    Stojąc nad brzegiem rzeki,
    Która była szeroka i rwista,
    Że przejdę ten most,
    Spleciony z cienkiej, kruchej trzciny
    Powiązanej łykiem.
    Szedłem lekko jak motyl
    I ciężko jak słoń,
    Szedłem pewnie jak tancerz
    I chwiejnie jak ślepiec.
    Nie wierzyłem, że przejdę ten most,
    I gdy stoję już na drugim brzegu,
    Nie wierzę, że go przeszedłem.
    Leopold Staff

  6. psiząb pisze:

    Ew: Ładny wierszyk znalazłaś o moście. Dziękuję za poprawienie mojego komenta.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>