Targi kolekcjonerskie w Lublinie

30 maja 2010 roku odbyły się w Lublinie kolejne Targi Kolekcjonerskie. Targi te istnieją w naszym mieście od 1973 roku, początkowo zwane były targami staroci.


W ostatnich latach odbywały się na boisku i placu przy III Liceum Ogólnokształcącego im. Unii Lubelskiej oraz przylegającym Placu Wolności. Od 25 kwietnia 2010 r. Miasto zdecydowało o usunięciu handlujących z Placu Wolności i przylegających ulic i przeniesieniu targu na Stare Miasto. Część kolekcjonerów pozostała na terenie Liceum Unii, głownie ci sprzedający rzeczy drobne, numizmaty, znaczki, srebra, gdyż teren szkoły jest ogrodzony i czują się tu bezpiecznie. Większość pojawiła się na Starym Mieście wypełniając je całe od Bramy Krakowskiej po Bramę Grodzką.

Wielu kolekcjonerów, zbieraczy, szperaczy, przyjeżdża na lubelskie targi z bardzo daleka, z Krakowa, Tarnowa, Sandomierza, Ostrowca Świętokrzyskiego. Przyjeżdżają tu od lat sprzedawać swoje zbiory lub uzupełniać swoje kolekcje. Wielu przywozi przedmioty znalezione lub odkupione za niewielkie pieniądze na terenie Belgii czy Niemiec. Na Targach Kolekcjonerskich można nie tylko uzupełnić swoje zbiory, mają one również bardzo praktyczne znaczenie. Pojawiają się na nich części, podzespoły do nie produkowanych już urządzeń, motocykli, samochodów nawet instrumentów. Panów pochłaniają zbiory broni i przywołujących wspomnienia sprzętów domowych i wędkarskich, panie wybierają kobierce wypełnione porcelaną, stragany z przeróżnego rodzaju ozdobnymi tkaninami oraz przeglądanie kolekcji lamp. Mnie zaś zauroczyły tym razem przedwojenne gramofony oraz stare radia. Targi Kolekcjonerskie czy jak kto woli targi staroci to świetny sposób na ciekawe spędzenie czasu, a jeszcze jak sprzyja pogoda… (więcej zdjęć na www.madman71.fmx.pl)

fot. Paweł Yaho Lublin
www.madabautmusic.blogspot.com

12 Responses to Targi kolekcjonerskie w Lublinie

  1. ew pisze:

    Z Sandomierza to teraz chyba tylko amfibią?
    Widzę Pchli Targ z prawdziwego zdarzenia, niczym gdański dominikański, na którym zresztą nigdy nie byłam.
    Kochamy historię, najbardziej tą zamkniętą w pachnących starzyzną przedmiotach, kochamy Lublin… Coraz większy zew krwi czuję, do tego ta pogoda… No, tu na Podbeskidziu, od tego deszczu już jasny szlag człowieka trafia.

  2. Tomek pisze:

    Czyżby to był patefon. Zlot, poprawiłaś mnie w opowiadaniu o Puszczy Tymczasowskiej i zmieniłaś patefon na gramofon. A patefon ma napęd mechaniczny i do puszczy jak najbardziej. W tej głuszy nie było elektryki a dopiero zombie przyniósł kabel internetowy.

  3. Paweł Yaho pisze:

    Gramofony również były produkowane z napędem sprężynowym. Patefon od gramofonu różniło to, iż patefon odtwarzał specjalną dla niego płytę od środka na zewnątrz, a gramofon odtwarza płyty do środka. Na zdjęciu jest gramofon – jeszcze radziecki, a tutaj jest niemiecki przedwojenny gramofon z szafką na płyty w świetnym stanie http://www.fmix.pl/zdjecie/1799819/p5300080

  4. 4_dina pisze:

    A w Angli sa „carbood’y” – czyli sprzedaz z bagaznika, organizowane sa od wiosny do jesieni. Mozna tam kupic wszystko mydlo i powidlo. Ludzie sprzedaja tam wszystko to co maja niepotrzebnego w domach. Duzo tam badziewia, ale mozna znalezc tez rozne perelki, tylko jak to bywa w takich miejscach trzeba miec duzo cierpliwosci i dobre oko aby w tym wszystkim znalezc cos interesujacego.

  5. MonsieurLaPadite pisze:

    Majestatyczny ten pałac,gdybym tam był,z pewnością zakupiłbym sobie jeden z tych aparatów fotograficznych,w całej Kanadzie na wiosnę organizowane są tak zwane podobnie jak w Anglii,ludzie zamieniają swój garaż,przeważnie na całą sobotę na mini sklep z używanymi przedmiotami gospodarstwa domowego,stara kosiarka,młotek,wiertarka i in. a także przedmioty dekoracyjne ;stare obrazy,meble ,wazony,również odzież.Niektórych ludzi to kręci niemiłosiernie,zwłaszcza tych z wybujałą wyobraznią,dostają kręćka i latają z uporem maniaka od garażu do garażu w poszukiwaniu jakiegoś Renoira,Matisse’a,Chagalla,Van Gogha lub np chińskiej porcelany.Generalnie, również tutaj podobnie jak u 4_diny ,jest to badziewiarstwo do kwadratu,ale ludzie znajdują w tym przyjemność,jedni,że nareszcie zrobili porządek i zarobili parę groszy a inni ,że kupili sobie opony za bezcen + np młotek gratis jako promocja :)

  6. psiząb pisze:

    Były jeszcze tzw. adaptery, czyli gramofony przystosowane do korzystania z głośnika radiowego?

  7. Paweł Yaho pisze:

    Tak Psi zębie, to nawet całe radio stawało się dzięki adapterowi gramofonem. Pozdrowienia

  8. 4_dina pisze:

    MonsieurLaPadite – widze ze wyrazilam sie nieprecyzyjnie, w Angli nie sa to sprzedaze z garazu, tylko jak nazwa wskazuje z bagaznika samochodu. Cala impreza jest organizowana „pod chmurka”, czesto na lakach z dobrym dojazdem, wlasciciel terenu od kazdego sprzedajacego i kupujacego kasuje oplate i dba o porzadek, miedzy innymi wskazujac gdzie mozna zaparkowac. Sprzedajacy przyjezdzaja ze swoim majdanem i w zaleznosci ile maja „towaru” czyli tego badziewia albo swoj handel prowadza bezposrednio z bagaznika, albo rozkladaja to obok samochodu. Sa pasjonaci ktorzy jezdza zima i skupuja od ludzi rozne rzeczy aby potem sprzedawac na carbood’ah. Moj maz i corka uwielbiaja takie imprezy.

  9. MonsieurLaPadite pisze:

    4_dina ,dokładna wersja carbooda istnieje i u nas ,nazywają to pchli targ,na placu gdzie uiszczane jest placowe i gdzie, tak jak mówisz są amatorzy/pasjonaci ,którzy robią to z lubością niemalze lubieżną.Mój jeden znajomy jest zarażony tym bakcylem i basta !!!
    Każdy ma jakieś hobby :jedni znaczki zbierają a inni piszą na ecodniu :) na ten choćby przykład

  10. MonsieurLaPadite pisze:

    Paweł Yaho;twoje wpisy czyta się jak ciacho,witaj na ecodniu i fotografuj kurna tę Polskę w pionie i poziomie dzień po dniu
    Pozdrawiam

  11. ew pisze:

    Ja na ten przykład uwielbiam sekend hendy, i co dziwne, wcale nie muszę szukać, te perełki same mi włażą do ręki. Inni się dziwią mojemu szczęściu, ale ponoć w przyrodzie to się wyrównuje – jeden ma szczęście do tego, drugi do tamtego, no ja mam do dziarów. Np. w filmiku z Goczałkowic, stoję w szykownej jupce za 1 zł :)

    Tomek jakby pomyśleć, to do takiej Puszczy, chyba najlepsza byłaby na korbkę katarynka. Co dziwne, płyta doń, bardzo „proekologiczna”, bowiem z najnowszych zapisów obcych, kręgi zbożowe na żółtym angielskim (Dina!) rzepaku, są właśnie na kształt jakby tej płyty. Pamiętamy zasadę działania cymbałek?

    Przyglądam się Wam i jak Was dzieci nie kochać? Toż to dziś Dzień Dziecka :) A ponoć chodzi o to, by go w sobie nie zabić.

  12. MonsieurLaPadite pisze:

    Dzięki za życzenia Mammy,czy będziesz nas obdzielać cukiereczkami ?
    Mogą być nawet te z pchlego targu, byle wcześniej przez nikogo nie ćmokane :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>