Montreal jest metropolią, w której można i należy się zakochać, choćby po to, aby być szczęśliwym Montrealczykiem. To jest miasto o bardzo wielu obliczach, może być chińskie, arabskie, rumuńskie, przede wszystkim francuskie i angielskie, ale ja dzisiaj postaram się przedstawić kilka elementów mi najbliższych, bo polskich. Zacznijmy od konsulatu polskiego. Za tą bramą jest polski skrawek ziemi, nawet jeśli eksterytorialny to i tak jakby odrobina Polski:


W jednej z tych kamieniczek mieści się polska biblioteka im. Wandy Stachiewicz. Tam znajduje się największy polski księgozbiór na kontynencie amerykańskim:

Polski mocarz, polskie go wydało plemię. A na cokole pomnika polskiego astronoma przed montrealskim planetarium napis, gdyby jeszcze ktoś miał jakiekolwiek wątpliwości:


Polskie Towarzystwo Orła Białego – jaka flaga taki cień – cienko sobie przędzie owe towarzystwo, wg mnie towarzystwo wzajemnej adoracji, nie mające nic wspólnego z Polonią:

Najsłynniejsza i najlepsza polska cukiernia-kafejka w Montrealu:

Polskie biuro podróży:

Polski kościół pod wezwaniem Matki Boskiej Częstochowskiej. W Montrealu są cztery polskie kościoły, to jeden z nich – moja parafia, przed którą pomnik polskiego mocarza:


Na koniec spaceru zapraszam pod stadion olimpijski w Montrealu, tam też są ślady Polaków… Po pierwsze flaga… bo tu byliśmy obecni w 1976 roku:


Po drugie każdy złoty olimpijczyk z Montrealu ma swoje imię uwiecznione na tablicach. Miło mi zatem za każdym razem czytać nasze, polskie: Wszoła, Szewińska, Pyciak-Peciak, Ślusarski…

Tym razem kanadyjska flaga, ale na najwyższym podium prawdziwie polski element – na tle stadionu, polskiej flagi, znicza i kół olimpijskich, niżej podpisany – MonsieurLaPadite:


fot. MonsieurLaPadite Canada









Wspaniały wpis, to wspaniały pomysł poszukać akcentów swojego kraju, w miejscu w którym przyszło żyć. I tak sobie myślę, że gdyby nie było aż tak mocnych jak są w Montrealu, to równie dobrze można by poszukać ich na przykład na… straganach. Kapusta kiszona w Kanadzie jest?
Najlepsze z tych zdjęć, poza przepięknym Waszym kościołem, jest oczywiście stadion a z nich? Ostatnie zdjęcie!
Stadion monumentalny – piękny. Tak sobie myślę, co nam zostanie po Euro 2012?
Dziś dla nas po raz pierwszy od baaaardzo daaawnaaa, zaświeciło prawdziwe słońce i kto żyw wyszedł na łono. To cieszy a smuci, że przy okazji przeczytałam klepsydrę, o wczorajszym pogrzebie śp. koleżanki z klasy sportowej BKS. I tak apropo tego stadionu jednak ogarnia ogromny smutek – Kropka jedna dłużej grała, poszła na trenerstwo, uczyła WF.
[*]
A i straganów u nas co niemiara ,mamy kapustę kiszoną i takoweż ogórki,grzyby suszone,polski chleb,pączki,śliwki w czekoladzie i śledzie w bardzo malym asortymencie,nie yak jak podczas mojego ostatniego pobytu wszedłem do Tesco i zabłądziłem w aleję ze śledziami to o mało nie dostałem oczopląsu i czas mi się zaczynał.gdy zacząłem analizowac w oleju,w śmietanie,w occie,po żydowsku,po kaszubsku,w małych słoikach w wielkich słojach,w plastikowych pojemnikach,płaty,dzwonki,rolady,rolmopsy ech… zatrzymam tą wyliczanke,may tutaj też polską wódkę kanadyjskim monopolu Wyborowa i Chopin ,ta ostatnia zwłaszcza nazwa wprawia mnie w szczególne osłupienie:Co ma Fryderyk z wódą wspólnego ? no ale cóż są z pewnością tacy ,którzy znajdą w tej butelce szlachetne dzwięki,i daję sobie spokój ,bo i rok Chopinowski i przyczynek dla poznania Polski,intrygujący i prowokujący tych,co nie wiedzą,że Chopin to Polak.Polskich sklepów mamy w Montrealu ok.30 ,a zatem od wyboru do koloru.Od czasu do czasu kupię trochę polskiej wędliny z cholesterolem,nawet boczku,dla tego zapachu.trochę zjem ,resztę wróblom i sikorkom wyrzucę;nie gardzą,polskie wędliny pachną tylko Polakom,zapach czosnku zaś wywołuje dyskretny grymas wstrętu u Kanadyjczyków.Ogólnie ,są tutaj warunki aby prowadzić polską kuchnię,lecz jest przecież tyle innych ciekawych,ze wszystkich stron świata i to zaledwie w zasięgu ręki,raz to są cudowne eksperymenty a i także jak w przypadky kiełbasy w nozdrzach Kanadola ,są to wstrętne wręcz wynalazki zwłaszcza w hinduskim sklepie,gdzie nie można wytrzymać dłużej niż minutę ze względu na fetor duszący,lecz nie dla nich.
Pozdrawiam