O Krakowie słowa trzy

Kraków, bo rok bez Krakowa, jest rokiem straconym. Oczywiście przecudnej urody Wisła, z kawałkiem piaszczystej plaży, kolorowym dmuchawcem, poszumem fal:


A nad jej zakolem, już z wawelskiego chodnika Kopiec Kościuszki:


… ale i królewski Wawel, na dziedzińcu którego relikty Kościoła św. Michała:

Wawel, w którym od niedawna sarkofag naszej prezydenckiej pary, śp. Kaczyńskich. Kolejka do krypty pod Wieżą Srebrnych Dzwonów, gdzie spoczywają tuż obok śp. Marszałka Piłsudskiego spora, datków w skarbonce  na dziedzińcu znacznie mniej – na jej dnie zaledwie kilka miedziaków i jeden dolar. Znaki czasu – ubożejemy, czy stajemy się mniej szczodrzy, bardziej skąpi?


Wielojęzyczny, relaksujący  po ciężkiej pracy gwar, z pośród którego niektórzy wciąż w niewolniczej posłudze. Wielojęzyczny tłum, z którego większość chce zasmakować naszej bogatej historii, inni jakby wręcz przeciwnie – Na Skałce, na moich oczach jeden z Niemców splunął w Sadzawkę św. Stanisława:


Nie będzie Niemiec pluł nam w… sadzawkę z przebogatą nie tylko historią, ale i składem chemicznym wód,  bogatą w makro i mikro elementy, o smaku… zgniłych jaj. To prawda – wypiłam – umarłego na nogi postawi:

Jan Długosz w „Żywocie św. Stanisława biskupa krakowskiego” zwraca uwagę na niewielkie jezioro. nad którym niegdyś Polacy zanim nawróceni zostali do wiary chrześcijańskiej, bałwanom swoim, pogańskim zwyczajem  składali ofiary i kadzidło (Kraków 1865 s. 97). Wspomniane przez Długosza „jezioro”, przybrało obecnie całkowicie zmienionej, pięknie odbudowanej Sadzawki św. Stanisława.

Sadzawka św. Stanisława, była kiedyś naturalnym zbiornikiem wodnym, położonym na równinie zalewowej Wisły, pomiędzy jej głównym korytem oraz ramieni4em zwanym Starą Wisłą, odciętym i zasypanym w drugiej połowie XIX wieku, podczas prac regulacyjnych (obecnie Al. Dietla oraz ul. Grzegórzecka – pozostałością po jednym z licznych starorzeczy odciętych w czasie powodzi ramion koryta Wisły).Od czasu powstania co najmniej przed 1000 lat, wie4lkość oraz kształt „jeziorka” ulegały zmianom, wskutek naturalnych procesów namulania podczas kolejnych powodzi oraz zarastania. Woda w zbiorniku była pochodzenia rzecznego (wody aluwialne, występujące w utworach równiny zalewowej). Równina zalewowa Wisły, w ciągu 10 wieków, uległa także zdeformowaniu zwłaszcza nadbudowywania podczas wielkich powodzi oraz wskutek działalności człowieka. Warstwa kulturowa przy sadzawce ma aktualnie miąższość około 2-3 m.

Powódź 1903 roku, jedna z największych zarejestrowanych w Krakowie, spowodowała  poważne również szkody Na Skałce. Parter klasztoru został zalany, ogród zniszczony, zdewastowana sadzawka. Po powodzi, prawdopodobnie wskutek wcięcia się koryta Wisły nastąpiło obniżenie poziomu wód gruntowych, teren Skałki uległ przesuszeniu a sadzawka została pozbawiona wody. Dodatkową przyczyną obniżenia się wód gruntowych, była kanalizacja ulic w mieście. Stało się to impulsem do działań zmierzających do znalezienia wody, stałego źródła zasilania Sadzawki św. Stanisława. Jednym z postulowanych rozwiązań problemu, było wywiercenie studni głębinowej.

W roku 1907, Zakład Instalacyjny Leonarda Nitsha i Ska, dokonał odwiertu studni o głębokości 67 metrów i zainstalowania pompy ssąco-tłoczącej umożliwiającej napełnianie sadzawki wodą podziemną. Wiercenie przebiło utwory czwartorzędowe, wypełniające dno doliny Wisły. W utworach mioceńskich zalegających pod nimi, pod ciśnieniem dowiercono się do wód podziemnych – subartezyjskich. W ostateczności zwierciadło wody, ukształtowało się w odwiercie na poziomie 9 metrów pod dnem sadzawki. Miąższość warstwy wody w otworze wiertniczym wynosi więc 58 metrów. Studnia głębinowa funkcjonuje do czasu drugiej Wojny Światowej, kiedy to okupant zdemontował i wywiózł pompę zainstalowaną na odwiercie w sadzawce. Sam otwór został szczelnie zamknięty. Do roku 2004 studnia nie była użytkowana. W sadzawce gromadziła się przeciekająca przez niespójność w jej obudowie woda zaskórna.  Okresowo też do napełniania sadzawki używano wody z wodociągów.

W roku 2004 przystąpiono do generalnych prac nad renowacją sadzawki (oczyszczeniem i uaktywnieniem studni głębinowej w jej dnie). W tym samym 2004 roku, w Instytucie Geografii i GP Uniwersytetu Jaggielońskiego (Laboratorium Hydrochemiczne Stacji Naukowej w Łazach k/Bochni) analizę składu chemicznego wody, zaś w 2004 w Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Krakowie badania bakteriologiczne. Brak zanieczyszczeń bakteryjnych wskazuje, że zbiornik wód podziemnych nie ma kontaktu z wodami płytszymi (czwartorzędowymi), zaś subartezyjski charakter wód,obecność siarkowodoru, oraz stosunkowo dużej ilości siarczanów (689 m/l) i chlorków (1171 m/l) potwierdzają pochodzenie wód ze zbiornika podziemnego w utworach mioceńskich  Zapadliska Przedkarpackiego.

Woda posiada stałą temperaturę 11,7ºC. Zawiera siarkowodór w stanie wolnym, nadający jej charakterystyczny zapach zgniłych jaj.

Tyle z tabliczki na przyklasztornym dziedzińcu. Znaki czasu to trend bycia w wypunktowanych globalnie miejscach? Nieliczenie się z kosztami podróży, i jednoczesne nieliczenie się z miejscem, lub skrupulatne cedzenie datków? W rzeczy samej na myśl przychodzi stary Kazimierz, ze sprowadzonymi przez króla Kazimierza dla tejże buchalterii Żydami:

Na Kazimierzu trasa św. Stanisława wiedzie nie tylko krakowskim szlakiem świętych, przez m.in. Kościół św. Katarzyny:

Kościół Bożego Ciała…

ale i odsłania przecudnej urody… całkiem nowe graffiti:

Jeżeli ktoś tu ukończył Wyższą Szkołę Uwodzenia, to bez wątpienia Kraków. Powrócę.
fot. ewolny Kraków
Zobacz również:
- Twoje imię na ziarenku ryżu, czyli nowe zdjęcia starego Krakowa

10 Responses to O Krakowie słowa trzy

  1. psiząb pisze:

    I co z tym Tyńcem?

  2. ew pisze:

    Tyniec? Oczywiście! Tutaj, cudowny:
    http://ecodzien.pl/2009/12/21/rejs-czyli-uwagi-na-marginesie-%E2%80%93-historia-tynca/

    50 zł i… 4 godz rejsu, za dużo, za długo jak bez noclegu.

  3. psiząb pisze:

    Masz rację EW. Sądząc po liczbie pięknych zdjęć odbyłaś długi spacer po Krakowie na i pewno miałaś za mało czasu, by wstąpić do Tyńca.
    Na zdjęciu powyżej widać łódkę, która spełnia rolę promu. W tym miejscu niegdyś przeprawiał się prawdziwy prom z samochodami. Mnie się też tam udało przeprawić dwa razy wraz trabantem i co ciekawe przeprawa taka była całkowicie bezpłatna.Teraz trzeba płacić.

  4. ew pisze:

    Jedziemy do Krakowa jakoś 2 godz 20 min. Zatem lekko licząc to aż 5 godzin w obie strony wycięte z dnia. Mało czasu się robi. A spacer w tym upale może nie był tak długi – wysiadamy przeważnie przy moście Grunwaldzkim, od razu Wawel, tym razem Na Skałkę i jedną z ulic na Kazimierzu, wzdłuż tych wymienionych 2 kościołów i muzeum etnograficznego w ratuszu.

    Sto takich wycieczek i za każdym razem coś innego równie wspaniałego się zobaczy, bo taki jest Kraków. Chcemy do Tyńca… ale najpierw na Kopiec Kościuszki i spenetrować do końca cały Kazimierz.

    Teraz planujemy urlop, który zmierza wielkimi krokami :)

  5. MonsieurLaPadite pisze:

    Dorzucę jedno słowo więcej:PRZECUDNIE!!! Ostatnio byłem tam w 2007, czy widziano tam Szewca Dratewkę w kolczudze na dziedzińcu zamkowym,co to chętnie się fotografował z turystami za dwa złote polskie dukaty ?

  6. ew pisze:

    Nic takiego nie widuję. Teraz wiesz, raczej studenci, masa obcokrajowców, jeśli robią zdjęcia, to raczej wysublimowane widoki, przed budynkami, lub ziejącym ogniem smokiem. Nawet te pamiątki na wysokim chodniku już takie jakieś stonowane.

    A 2 zł trzeba trzymać na… WC :)

  7. MonsieurLaPadite pisze:

    Po tej stronie wucety są darmowe,no i ja już nie mam tego refleksu aby uiścić przed całą tą operacją ,no i będąc kiedyś w Pradze wszedłem do takiego przybytku Vespazjana jak gdyby nigdy nic i kieruję się na męski oddział i już już miałem stojąc przyścianie płaczu,a tu jakaś szwarna starsza holka wparowała z krzykiem i coś do mnie wrzeszczy:platit!!!!,platit!!!!! i za szmaty mnie ,aż mnie sparaliżowało-i całe szczęście,bo katastrofy nie było od tego czasu jak jestem w Europie mam ze sobą brzęczącą monetę w kieszeni.

  8. ew pisze:

    No proszę, wielki świat. U nas nadal wiele anomaliów. Tu do niedawna w lokalach nawet goście płacili.

    Teraz nie dość, że skórę za siusiu zdzierają (w Kołobrzegu 2 lata temu 1 OJRO!) to proszę ciebie dodatkowo dyskryminacja płci. Macie drzewa a poza tym panowie za pisuar 1.50, a panie za kabinkę już złotych 2. I nikt nie pyta po co tej pani kabinka.
    Za to za umycie zębów 2.50, czyli prawie tyle co za prysznic. I ja bezczelnie prawie, że się okąpałam za darmo w umywalce i szczerząc w uśmiechu rzekłam toaletowej „zębów nie myłam” :)

    Ale nie ma co narzekać, najgorzej, gdy tych przybytków nie ma. A nie ma, np w moim mieście jest ich jak na lekarstwo.

  9. Tomek pisze:

    Po zwiedzaniu miast Europy w Polsce Kraków trzyma ten poziom dorównujący innym miastom. Są setki uroczych miast ale takiej mieszanki historii, zabytków i piękna połączonego z urokiem trudno szukać.

  10. museo.pl pisze:

    „rok bez Krakowa, jest rokiem straconym” – podoba mi się :) . polecamy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>