- Dzień dobry, poproszę bilet na pociąg pośpieszny do Sandomierza.
- Najbliższy pociąg do Sandomierza odjeżdża po 2020 roku. – Taką odpowiedź usłyszymy jeśli zaplanujemy podróż do Sandomierza pociągiem. W tym 27 tysięcznym miasteczku nie ma od kilku lat stacji kolejowej dla ruchu pasażerskiego. Modernizacja tego odcinka kolejowego planowana jest dopiero po 2020 roku.
W ostatnim czasie Sandomierz przeżywa prawdziwy renesans. Tysiące turystów dostrzegło uroki tego malowniczego miasteczka za sprawą bijącego rekordy popularności serialu „Ojciec Mateusz”. Sandomierski PTTK organizuje wycieczki śladami filmowego bohatera – detektywa w sutannie.
Wzrost liczby turystów to także konieczność rozbudowy infrastruktury. Sandomierskie parkingi w weekendy są pełne samochodów, turyści wykorzystują każdy fragment pobocza aby zaparkować auto jak najbliżej Starego Miasta. A mogłoby być zupełnie inaczej gdyby do Sandomierza dojeżdżały pociągi pasażerskie. Niestety, z końcem roku 2006 zawieszono ostatnie regularne połączenie pasażerskie. Stacja PKP Sandomierz zniknęła z kolejowego rozkładu jazdy.
Sandomierska stacja kolejowa od dziesiątków lat była bardzo ważnym węzłem kolejowym, zarówno pasażerskim jak i towarowym. Zelektryfikowana, dwutorowa na całym odcinku. To tu jadące z północy na południe pociągi kierowane były na dwa rozwidlające się tory; na południowy-wschód przez Stalową Wolę do Przeworska i Przemyśla, oraz na południe do Tarnobrzega i dalej w stronę Rzeszowa. Patrząc na mapę kolejową Polski widać, że jest to najkrótsze połączenie między Warszawą, Skarżyskiem-Kamienną a południową częścią naszego kraju.
Przez długie lata Sandomierz miał regularne połączenia kolejowe z Warszawą, Przemyślem, Helem, Kielcami czy Rzeszowem. Pociągi osobowe jeździły regularnie do Przeworska na południu i Skarżyska na północy. Zanim zawieszono ostatnie połączenie pasażerskie, każdego miesiąca powoli zabierano po jednym, dwa pociągi. Na kilka miesięcy przed zamknięciem stacji kursował tylko jeden pociąg pośpieszny dziennie i jeden osobowy. Stacja ożywała tylko dwa razy dziennie. Zbyteczne było utrzymywanie kasy biletowej – otwierano ją tylko 30 minut przed odjazdem pociągu, a w ostatnich tygodniach okienko zamknięto całkowicie. Bilety kupowało się u konduktora.
Oficjalnym powodem zamknięcia stacji był fatalny stan torowiska pomiędzy Sandomierzem a Ostrowcem Świętokrzyskim. W wielu miejscach ograniczono prędkość do 20 km / h dla pociągów towarowych – fatalny stan torów uniemożliwił przewożenie nimi ludzi.
Dziś przez sandomierską stację przetacza się 2-3 składy towarowe dziennie. Większość jedzie bocznicą kolejową do sandomierskiej huty szkła. Przy tak małym ruchu bocznice kolejowe nie są w ogóle wykorzystywane. Stacja zarasta i niszczeje. Perony stacji pełne są porozbijanych butelek. Ściany dworca usiane są pamiątkami po bywających tu wandalach. Dawny budynek dworca został zamieniony na dyskotekę. Co weekend zjeżdżają tu rzesze młodych ludzi aby przy rytmach muzyki o wątpliwych walorach bawić się w najlepsze. Wejście na perony zostało odgrodzone metalową bramą – grube kraty chronią resztki i tak już zdewastowanych peronów.
Władze PKP nie uznały tego odcinka torów za ważny i priorytetowy dla infrastruktury kolejowej południowo-wschodniej Polski. Z informacji jakie można wyczytać z mapy zamieszczonej na stronie PKP wynika, iż modernizacja odcinka Skarżysko-Kamienna – Sandomierz nastąpi po 2020 roku. Nie wiem czy słowo „modernizacja” jest trafnym określeniem, bo za 11 lat odcinek ten trzeba będzie odbudowywać na nowo, gdyż praktycznie nie wykorzystywany podda się upływowi czasu – PK
www.mojesandomierskie.pl
***
A tymczasem między innymi…
Zamek królewski wzniesiony przez króla Kazimierza Wielkiego, siedziba Muzeum Okręgowego:

Ratusz z 1349, w którym m.in. najstarsze szachy w Europie:


Kawałek rynku:

Studnia na rynku:

I LO im. Długosza, Collegium Gostomianum z 1602 – moja szkoła:

Kościół św. Pawła, jedna z najstarszych świątyń Sandomierza, z 1226 roku – moja parafia:

Bazylika katedralna Narodzenia NMP z XIV wieku:

Brama Opatowska – gotycka brama wjazdowa z XIV wieku, element murów obronnych:

Widok z Bramy Opatowskiej:

fot. Chris Miekina Sandomierz
www.nowaatlantyda.com










Chętnie bym zobaczył św. Jakuba.
Mówisz i masz. Ja mam!
Aż się uśmiechnęłam, jak przeczytałam Twój komentarz. Wcale mnie nie zdziwiło, że wiesz o tym, że Jakub najstarszy.
Przyjechałyśmy autobusem… To wprost nieprawdopodobne, żeby takie miasto nie miało przystanku PKP. Przecież u nas na każdej pipidówie zatrzymują się pociągi.
Dzięki EW.
Jak tak ładnie dziękujesz to jeszcze kawałeczek św. Jakuba…
I mały fragment z moich wspomnień:
- „Św.Jakub, u którego przy cudownie oświetlonej naturalnym światłem barokowej kaplicy, jest dowód na to, jak to powściągliwość nie zawsze popłaca. Pięćdziesiąty pierwszy zakonnik, który bojaźliwie skrył się na chórze podczas najazdu tatarskiego, mimo, że w końcu i tak zginął męczeńską śmiercią, nie został wpisany na listę 50 błogosławionych. Tu także dowód na to, jak nie popłaca i cwaniactwo. Otóż jeden z darczyńców, od którego chciano pozyskać ziemię pod budowę kościoła, przebiegle rzekł “oddam ją, gdy posadzone lipy do góry nogami zakwitną”. Na co ułyszał “dobrze, ale jak już stanie kościół, ty go nie zobaczysz”. I cóż się dzieje? Posadzone do góry nogami lipy przyjmują się, kwitną, ale jedna z pszczół zbierających z nich nektar kąsa “darczyńcę” wprost w oko, ten ślepnie sprawiając, że przepowiednia staje się faktem. U św. Jakuba, między cegłami a tuż obok bliźniaczego do bazyliki w Asyżu, wyjątkowego portalu, urzeka mnie maleńka, może wielkości sporej śliwki węgierki, główka księżniczki Adelajdy„.
I w takim mieście likwiduje się pociągi?
Ech…
Zdjęcie drzew wcinających się w wydmę podobne do tych klimatów z Pana Wiesława i Anzio co to kiedyś komentowno na Eco o strukturze ziemi.
W Sandomierzu bylam dawno, jak mialam lat nascie. Pamietam deszcz i szalony ped od kosciola do kosciola, z wywalonym ozorem siegajacym do kolan, potem nagle wszyscy stanelismy a nasza przewodniczka powiedziala dowidzenia i stukajac swoimi szpilkami popedzila gdzies przed siebie, a my wszyscy odetchnelismy z ulga i przemoczeni wrocilismy do autobusu zadowoleni ze nareszcie mozemy odpoczac. ))))
„Otóż jeden z darczyńców, od którego chciano pozyskać ziemię pod budowę kościoła, przebiegle rzekł “oddam ją, gdy posadzone lipy do góry nogami zakwitną”. Na co ułyszał “dobrze, ale jak już stanie kościół, ty go nie zobaczysz”. I cóż się dzieje? Posadzone do góry nogami lipy przyjmują się, kwitną, ale jedna z pszczół zbierających z nich nektar kąsa “darczyńcę” wprost w oko, ten ślepnie sprawiając, że przepowiednia staje się faktem.”
Ew
Najwyzszy czas byscie dowiedzieli sie prawdy mieszkancy z SANDOMIERZA.
Sandomierz okolo 1200r
Wczesny zamglony poranek,mglista poswiata oblewa Sandomierz.Na granicach miasta odziany w worek po ziemniakach,opasany sznurem konopnym z opaska na oczach ,wylania sie postac starego mezczyzny.Podpiera sie kijem pomalowanym wapnem na bialo.
Krok za krokiem, wbija w ubita ziemie przypominajaca droge, swe krogulcze pazury tak jakby chcial powiedziec :
IDIE STAD! IDIE STAD! NIGDY! JUZ NIGDY! MNIE TU NIE ZOBACZYCIE!!!!!
Nagle zatrzymal sie.Obrocil swa brudna zakudlaczona glowe w strone miasta,odsunal lewa czesc opaski i lyknal zaropialym okiem………….po chwili wysunal reke w ktorej trzymal kij i gwaltownie ze zloscia narysowal w powietrzu krzyz.
NAZYWAM SIE JURAND!!! JURAND Z SANDOMIERZA!!!!!WASZ DOBROCZYNCA!!!!!! I PRZEKLINAM WAS!!!!!!
Myslicie ze nic nie widzialem…….. ha ha ha!!!!! Mylicie sie mieszkancy Sandomierza!!!! To byla tylko jedna pszczola i jedno oko. Ateraz przysiegam na moje drugie zdrowe oko,przyjdzie czas,przyjdzie taki czas w dalekiej przyszlosci,ze przeklinac bedziecie, bo trudno sie do was z calego krolestwa dostac bedzie!!!!!!!
NIECH KLATWA MA, DO 2020 ROKU PANSKIEGO TRWAC BEDZIE!!!!!………ha ha ha ha ha…………
Ps. I tu zadumal sie gleboko……..czy napewno do 2020?
Nie jestem z Sandomierza, przyjechałam doń autobusem.
Ale nie narzekam, z daleka lepiej widać i chyba masz rację – brak komunikacji kolejowej to może być k l ą t w a tego od lipy!
Piszę może, bo tych którzy mogli rzucić klątwę było na pewno więcej. Na przykład pięćdziesiąty pierwszy zakonnik, który bojaźliwie skrył się na chórze św. Jakuba podczas najazdu tatarskiego, mimo, że w końcu i tak zginął męczeńską śmiercią, nie został wpisany na listę 50 błogosławionych. Czemu? Tylko dlatego, że charakter miał wydygany? Gdyby był męski, odważny i miał jaja zaciągnąłby się do „woja”, a nie dumał pod kapturem z modlitewnikiem w ręku.
I jeszcze, ja bardzo przepraszam za wulgaryzmy pod tym skądinąd wspaniałym wpisem dwóch tuzów, ale to co chcę przekazać jest tu bardzo a propos.
Teraz tak nam się bardzo spieszy, esemesujemy, blipujemy, operujemy skrótami: oki, spoko, pozdro, nara… i pomyślałam sobie patrząc na pierwszy akapit mojego powyższego komentarza, że co jak co, ale bardzo tu w przypadku bezpociągowego Sandomierza pasuje… podziękować grzecznie na zaproszenie doń, np:
DUPA
Dziękuję Uprzejmie Przyjadę Autobusem
„Na przykład pięćdziesiąty pierwszy zakonnik, który bojaźliwie skrył się na chórze św. Jakuba podczas najazdu tatarskiego, mimo, że w końcu i tak zginął męczeńską śmiercią, nie został wpisany na listę 50 błogosławionych. Czemu? Tylko dlatego, że charakter miał wydygany? Gdyby był męski, odważny i miał jaja zaciągnąłby się do “woja”, a nie dumał pod kapturem z modlitewnikiem w ręku.”
Ew
Moze to nasz pierwszy POLSKI PACYFISTA byl? Dalas mi do myslenia!
„Na liscie blogoslawionych nie chce byc,w wojsku nie bylem,modlitewnika nie mam.Czy jestem meski?Czy mam………?”
I tu zadumal sie na dluzsza chwile „ja jestem”siedzac w skapanej sloncem kafeteryjce gdzies w cenrum Berlina.Dopijajac 5 gorzkie espresso,muskajac reka swoj 2 dniowy zarost na twarzy.
I patrzac na gorski rower, przypiety mocno do latarni solidnym lancuchem na klodke, marki locznik,MADE IN POLEN.
Spośród wymienionych najprościej jest jednak zdobyć modlitewnik, o górski rower ciężej niż dostać się na listę błogosławionych. Jeśli chodzi o jaja, to w dzisiejszych czasach kobiety mają ich znacznie więcej, zarostu zresztą też.
Przypomniałeś mi wielogodzinny postój w Legnicy, na naprawę autokaru. To jest MADE IN POLEN! Brak dworców w królewskich miastach i nieme siedzenie godzinami w polu na rzyci, w trakcie drogiej, dwustuzłotowej podróży:
http://ecodzien.pl/2010/07/26/niemiaszkowo-czyli-willkommen-kamraty/
I pomocny link:
http://ecodzien.pl
Pozdrawiam.