NO!ASTRODAMUS, czyli przerwany lot Hayabusy – raport specjalny

Raport 1 – 25.5.2010 Agencja kosmiczna JAXA – Dwanaście dni po wylądowaniu kapsuły. Po wielu wysiłkach i próbach otwarcia kapsuły, Japońscy naukowcy przystawili ucho do zamkniętej kapsuły, z której zaczął wydobywać się cichy szept.

26.6.2010 Agencja kosmiczna JAXA. Japońscy naukowcy stwierdzają, że skoro w środku znajduje się gaz, to może nie jest to szept, a raczej syk.

27.6.2010 Agencja kosmiczna JAXA. Totalna bezradność pośród naukowców Japońskich. I tylko jedno, do bólu nurtujące pytanie? CO TAM TAK SYCZY?

28.6.2010 Agencja kosmiczna JAXA. Po bardzo wnikliwej analizie syku stwierdzono, że należy powrócić do wersji początkowej – zaczęto powoli rozszyfrowywać poszczególne impulsy szeptu.

29.6.2010. Agencja kosmiczna JAXA .Godz.19.50 Cierpliwie nasłuchując i analizując poszczególne sylaby zaczynają rysować się w słowa:
- ……Itokawa.
Dziwne! Myślą naukowcy Japońscy, przecież tak nazywa się asteroid, na którym wylądowała nasza sonda? Powoli słowa zaczynają ustawiać się w zdanie:
- … itokawa… itokawa was… Ito kawa was po… itokawawaspokona…
„I TO KAWA WAS POKONA!”. Cóż to za język? Skąd te słowa? Pytają Japońscy naukowcy.  Szybka reakcja – komputer – GOOGLE – odpowiedź – JĘZYK POLSKI!

W tym momencie, z sąsiedniego pokoju wchodzi kolega po fachu. I drżącym głosem mówi:
- Wszystko jasne, JAPONIA PRZEGRAŁA! PARAGWAJ PRZESZEDŁ DO ĆWIERĆ FINAŁÓW!

Uwagi na marginesie:
Monsieur LaPadite, mam takie ciche przypuszczenia, że ty potajemnie z przemysłem obuwniczym współpracujesz. Kiedy zacząłem bawić się tymi literkami i słowem „HAJABUSY”, i pozamieniałem A na U, i U na O, to od razu pobiegłem do obuwniczego i cztery pary butów sobie kupiłem.

Raport 2 – 6.7.2010 Agencja kosmiczna JAXA – Dzień, w którym otwarto kapsułę. TO NIE GAZ! TO NIE SYK! Ten proroczy szept okazał się astralnym pyłem wypełniającym kapsułę.

7.7.2010 Agencja kosmiczna JAXA Godz.24.00 – Opustoszałe laboratorium. Spowite ciemnością laboratorium i tylko jeden naukowiec pochylony nad kapsułą!! OMOTAGOKAWA długoletni pracownik naukowy agencji, z rurką od odkurzacza w ręku i mieczem samurajskim w drugiej, odzywa się kierując słowa w głąb kapsuły:
- Ty ASTRALNY DROGOCENNY PYLE, twoje proroctwa spełniły się!  I TO KAWA WAS POKONA. Kawa nas pokonała, a mnie omotała! Zanim skończysz swój żywot w odkurzaczu, a ja popełnię HARAKIRI, powiedz jak się nazywasz?…… No powiedz jak?!!
W tym momencie zapanowała głucha cisza, która stawała się coraz bardziej nie do zniesienia………………… Nagle z otwartej kapsuły dało się usłyszeć cichy szept:
- NO!ASTRODAMUS.
- Jak? Powtórz jeszcze raz jak?
- NO!ASTRODAMUS. I powiadam Ci, zanim wciągniesz mnie odkurzaczem, spróbuj wciągnąć mnie własnym nosem!!!

Raport 3 – 8.7.2010 Agencja kosmiczna JAXA Godz.4.00 nad ranem – OMOTAGOKAWA przeciera delikatnie nos. Staje przed oknem w laboratorium przez które przedzierają się pierwsze promienie słońca. Nagle! Słyszy w sobie znany mu już od niedawna cichy szept:
- JA JESTEM NO!ASTRODAMUS jestem tobą ,a ty jesteś mną, jestem Tadem i Tedem, Damusem i Panusem. JA JESTEM BOSKI!!!
W tym momencie wschodzące słońce pokazało swój pełny blask na niebostanie. NO!ASTRODAMUS spojrzał delikatnie na własne rozpromienione odbicie, rysujące się w lekko uchylonym oknie.
- PO –> KOCHAĆ – wyszeptał.
- Dlaczego tak wielu z was na Ziemi tego nie rozumie? Czy można pokochać kogoś nie kochając siebie!? Zamyślił się głęboko. Pamiętał jak dziś, wtedy kiedy teleportował się na Ziemię jako BIKFOOT, w tym lesie, na tej polanie, ten człowiek powiedział:
- MAMY WIEDZĘ O SOBIE; ALE NIE MAMY SIEBIE.

Uwagi na marginesie:
99 imion nie muszę znać, wystarczy to co do siebie czuję.
I tak co rano gdy przestaję spać, każdym oddechem to manifestuję.
Nie ma słów podziwu, nie ma słów wdzięczności.
Tylko tu i teraz w ciszy wieczny moment bezwarunkowej miłości – JJ

Raport 4 – 8.7.2010 Agencja kosmiczna JAXA Godz.4.30 nad ranem – OMOTAGOKAWA wyginając się w górę i dół, trzymając chusteczkę przy nosie, KRZYCZY!!!
- Ty ASTRALNY DROGOCENNY PYŁOPOTWORZE zaraz cię wysmarkam i wrzucę do kibla!!! Wyłaź z mojej głowy, nie szeptaj mi więcej! Daj mi spokój!!! Zostaw mnie!!! CO JA CI ZROBIŁEM?!
Po półgodzinnej walce z samym sobą, wiciu i wyginaniu się jak marionetka z poplątanymi sznurkami, OMOTAGOKAWA opada bezsilnie na podłogę w pobliżu na pół otwartej kapsuły.Tracąc przytomność, ostatnimi resztkami świadomości, rejestruje cichy melodyczny szept……
- Śpij maleńki śpij, a jak się przebudzisz……………………

Raport 5 - 29.07.2010 Agencja kosmiczna JAXA Godz.8.00
- OMOTAGOKAWA!!! OMOTAGOKAWA!!! Wstawaj co się tutaj dzieje! Co robi tutaj odkurzacz! Co robi tutaj twój miecz samurajski. Co jest z kapsułą? Dlaczego jest PUSTA?!!!!!!!
MAMOTO I WTOTOILOTO kierownik znany pośród pracowników agencji pod pseudonimem “Szczęściarz”, szarpiąc OMOTAGOKAWĘ z pianą na twarzy, która przybrała kolor nie znanej Japończykom botwinki, rozdarł swoje skośne oczy do rozmiarów dwóch przekrojonych połówek arbuza, w którym pestki rysowały rzęsy a skórka zielone ze złości powieki Z WŚCIEKŁOŚCIĄ KRZYKNĄŁ:
- PRZECIEŻ TO TY byłeś tutaj całą noc!!! Nikt poza tobą nie ma dostępu do laboratorium i do klucza!! Co tu się stało? Odpowiedz! Co tu się stało?

Uwagi na marginesie:
6.7.2010 godz.7.04. Zadałem 4 pytania dotyczące OSZYBKI PROGRESA. Czy przypominacie sobie pytanie nr 4?!

1. Czy i gdzie wylądował PROGRESS w międzyczasie, kiedy minął ISS?
2. Jak wyszły zdjęcia miny OBAMY i dowództwa NASA, które zrobił przelatując w piątek nad Białym Domem?
3. Czy tym razem udało się „codocentymetra” przekazać dane gdzie przetrzymywanych jest 11 rosyjskich szpiegów?
4. I wreszcie co oznaczały, dziwne regularne machania skrzydełkami PROGRESSA, kiedy przelatywał nad CHINAMI?

Z wiadomych mi źródeł, otrzymałem tajną wiadomość z posiedzenia nadzwyczajnego RADY FEDERACJI ROSYJSKIEJ”

18.7.2010 Moskwa – Kreml godz.18.00 temat narady „W NA pojawił się artykuł „Ufo ponownie nad Chinami”: Seria zdjęć a zwłaszcza zdjęcie trzecie! PUTIN MRUŻĄC OKO?  do MIEDWIEDIEWA:
- Jak mogłeś? Jak mogłeś doprowadzić do tego by tak łatwo nas rozszyfrowano!!! POLACY WIEDZĄ O „BIG CYCOWIE”!!! Teraz wiedzą, że celowo nie zacumowaliśmy do ISS. Teraz wiedzą o naszym nowym transporterze kosmicznym”BIG CYCOWIE”. I chyba głupi by się nie domyślił, że wtedy kiedy PROGRESOR machał skrzydełkami nad Chinami był to znak startu dla „BIG CYCOWA”. MIEDWIEDIEW!!! Wszystko się wydało ONI wiedzą!!! ONI wiedzą, że budujemy stację kosmiczną z CHINOLAMI!!!

Przechwycony z:  www.nowaatlantyda.com

15 Responses to NO!ASTRODAMUS, czyli przerwany lot Hayabusy – raport specjalny

  1. ew pisze:

    Raport 6 – 1.08.2010 Agencja kosmiczna JAXA Godz. 9.17 – ONOMATOPEJA pokładowa doktor, usłyszawszy w prawym uchu głośne DRYN, DRRRYN, szybko i sprawnie odłączyła się od zmyślnej aparatury, która podprogowo teleportowała ją na planetę PANDORA. Notowała coraz mniej czasu dla siebie, by choć na chwilkę zadzierzgnąć więź z bratnimi, wolnomularskimi duszami, coraz więcej za to nowych zgłoszeń z problemami dziwnych przypadków medycznych.. Coraz mniej czasu, by chociaż powspominać początki swej błyskotliwej kariery:

    W TAKI SPOSÓB MY WOLNOMULARZE REKRUTUJEMY SWOICH CZŁONKÓW!!!!
    Wpadłaś jak śliwka w kompot, wypowiedziałaś i zrozumiałaś naszą tajemną cyfrę!!!!

    (258135) – 6 – NADAJEMY CI TYTUŁ UCZNIA!!!

    Od dziś zważ uwagę na to co piszesz i mówisz!!!
    Zwracaj uwagę z kim się kontaktujesz!!!
    I przestań chodzić w krótkich spodenkach, bo to UCZNIOWI NIE PRZYSTOI!!!
    Aby akt się dopełnił w pełni, muszą dotrzeć do Ciebie jeszcze cztery róże, ale to da się załatwić, mamy swoich ludzi w UPSie.

    Ps. PAMIĘTAJ! PAMIĘTAJ! O naszej przysiędze.

    Pamiętała, numer sześć „nie cudzołóż” ale i tak nie miała z kim. Westchnęła i to westchnięcie rozdęło i tak już napięte do granic możliwości guziczki na jej nabrzmiałym od hormonów torsie. Poprawiła tylko jeszcze kosmiczny skafander, który to w wersji damskiej, był pod postacią niestety krótkich spodenek i już energicznie weszła do luku, skąd dochodziły ponaglające wezwania. Szybka lustracja i już wiedziała, do kogo podejść ze swoją long strzykawą.

    OMOTAGOKAWA w ostatnim przebłysku świadomości, tylko z lubieżną tkliwością rozmamłał się był na twarzy, niczym osesek na widok cycuszka mamusi pełnego słodziutkiego mleczka, podczas gdy doktor ONOMATOPEJA blisko pochylając się nad nim, bezlitośnie zanurzała mu coraz głębiej igłę w owłosiony pośladek:
    - Śpij, śpij. Zapodałam ci nowe serum – pszonkowo – beskidzkie górki, leśne ścieżki, widoczki choć oko wykol. Bzyk much, ptasi trel, cyk cykad, woń gnojóweczki, deszczyk tam, ale to nic, posmeraj troszkę po łonie, odpocznij. Zrelaksuj się. I DO ROBOTY WRACAJ!!

  2. MonsieurLaPadite pisze:

    Uwagi na marginesie:
    Monsieur LaPadite, mam takie ciche przypuszczenia, że ty potajemnie z przemysłem obuwniczym współpracujesz. Kiedy zacząłem bawić się tymi literkami i słowem „HAJABUSY”, i pozamieniałem A na U, i U na O, to od razu pobiegłem do obuwniczego i cztery pary butów sobie kupiłem.

    Ja z kolei pożonglowałem sobie spółgłoskami;H zamieniłem na M a B na F i zacząłem okropnie pluć na Tokawe na Okinawie
    :)

    Halleluyah !!!

  3. ew pisze:

    „NO!ASTRODAMUS, czyli przerwany lot Hayabusy – raport specjalny”, ależ ten No!Astrodamus nieprawdopodobnie się w czas wstrzelił swą przepowiednią… „przerwany lot…” ecodnia!

    Raport specjalny – 04.08.2010 spokojne godziny wieczorne, kiedy to po nagłym wtargnięciu Emila do kabiny pilota, wyrównał się wreszcie tor lotu, i został włączony automatyczny pilot. Dr ONOMATOPEJA pisze:

    Po chwilowych kłopotach z koordynacją lotu, jedziemy na najnowszym silniczku WP 3.0.1, który to nie tylko wniósł nam widoczne pod komciami Reply (odpowiedź do konkretnej osoby), uwierzcie na słowo nie tylko. Naprawdę „kto nie ryzykuje ten w kozie nie siedzi”, opłacało się przeskoczyć za jednym zamachem aż 11 aktualizacji, które to wyniosły ecodzien na orbitę możliwości pilotażu.

    Uwagi na marginesie:
    – Od tego przerwanego lotu mieć wieszcze słowa No!Astrodamusa na oku.

  4. psiząb pisze:

    Witaj EW! Podziwiam waszą zdolność komentowania w takim stylu transcendentnym.

  5. ew pisze:

    Raport 7 – 10.08.2010 Agencja kosmiczna JAXA Godz. 20.12

    Ciut zdezorientowana doktor ONOMATOPEJA obgryzając elektroniczny tablet jeszcze raz przeczytała swoje słowa zapisane 01.08.2010 w dzienniczku pokładowym:

    Uwagi na marginesie:
    – Od tego przerwanego lotu mieć wieszcze słowa No!Astrodamusa na oku.

    Coś nie grało. Dawka serum, które zapodała OMOTAGOKAWIE nie powinna działać tak długo. A on nadal był w farmakologicznej śpiączce. To milczał, to mamlał, a to coś mamrotał niezrozumiale pod nosem. Bez dwóch zdań traci swój medyczny fason i chociaż to nie jest jej pierwsze rodeo, chyba naprawdę wstrzyknęła mu ciut za dużo niezbyt znanego jeszcze leku „Pszonkowo”. Szybka gonitwa myśli „co robić, co robić, jak żyć” i nagle BINGO!

    Ma bardzo dobrego kumpla Tadzia Wymiono, który na pewno pomoże jej jak zwykle, wyjść cało z opresji. Zanim dowie się dowództwo lotu o jej tragicznej w skutkach pomyłce ktoś musi przecież zastąpić OMOTAGOKAWĘ! A tym kimś będzie właśnie jej T a d z i k! Jest bezrobotny, zbiera butelki, więc na pewno spodoba mu się ta nieoczekiwana kosmiczna fucha. Jak pomyślała tak rzekła: „siet!”. I szybkim susem wskoczyła w odpowiedni luk, gdzie jeszcze sprawniej podłączyła się do zmyślnej aparatury, która natychmiast teleportowała ją podprogowo na planetę PANDORA pełną bratnich, wolnomularskich dusz:

    - Tadzikkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkk, no Tadzikkkkkkkkkkkkkkkk, no ho no tutaj!!! – po zadzierzgnięciu więzi rozległ się jej wrzask wystudiowaną w piwnicy angielszczyzną.

  6. ja jestem pisze:

    Raport 6- 29.07.2010 Agencja kosmiczna JAXA Godz.8.15 (czas to iluzja, jest tu i teraz, reszta bywa snem)

    - OMOTAGOKAWA!!! OMOTAGOKAWA!!! Obudz sie wrescie!!!!!!!!!!!!

    Co mna tak szarpiesz SZCZESCIAZU!!!!!!! Ty nawet snic nie musisz tak ci sie w zyciu uklada,DYREKTORZE -MAMOTO I WTOTOILOTO !!!!!!!!!

    OMOTAGOKAWA – Mialem przepiekny sen!!!! Cudowny sen,ale Ciebie i tak to nie bedzie interesowac.TAKA!!!!!TAKA!!!!!Kosmicna pigola mi sie snila, o imieniu ONOMATOPEJA.Krutkie spodenki SKAFANDENDROWE GUZICZKI EKSPLODUJACE!!! I strzykawka z taka mikstura ,ze zapach gnojowki, zamienia w powon kwitnacych Japonskich jabloni.

    Czego ty odemnie chcesz szczesciazu??????????????

    MAMOTO I WTOTOILOTO – Gdzie jest nasz kosmiczny pyl? Czy zdajesz sobie sprawe ze cala JAPONIA!!!!!! Czeka na nasze rezultaty!!!!!

    – Kiedys moze? – Kiiedys moze byl by to dla mnie problem, by popelnic Seppuku,ale teraz mam to w przyslowiowej du………
    Wiesz co mnie naj bardziej boli ! Ze ta pigulka odkryla najwieksza tejemnice ktora jest klatwa dla wszystkich meskich potomkow naszego samurajskiego rodu! Moj owlosiony lewy psladek!!!!!!! To wyrocznia!!!To przepowiednia ktora zostala zapisana w skryptach naszego rodu.
    MAMOTO I WTOTOILOTO – Ale co ma to do tego, ze w kapsule nie ma szepczacego pylu?

    OMOTAGOKAWA – To ze stalo sie tak jak w wyroczni napisane bylo:
    BEDZIE POTOMEK RODU WIELKI, KTORY ZROZUMIE IMIE SWOJE, W MOWIE KTORA NIE ZNANA JEMU BEDZIE ,SILE I PRAWDE W KARMIE SWEGO PRZEZNACZENIA ZNAJDZIE I TAJEMNICE ZDOBEDZIE.!!!!!!!!!!!

  7. ja jestem pisze:

    No!ASTRODAMUS
    Zawsze kochalem tajemnice!Uwierzcie ze i tak wszystko odkrywacie co od wiecznosci jest!Nas kawa nie omota, smak i podarunek jej, to boski gest!

  8. ew pisze:

    Raport 8- 15.08.2010 Agencja kosmiczna JAXA Godz.11.47 czasu środkowoeuropejskiego

    Doktor ONOMATOPEJA postanowiła, przeczyta jeszcze ostatni raz zdanie Oscar’a Widle’a „Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło” i ostro zabiera się do pracy.

    Ściągnęła tu swego Tadzia z wolnomularskiej planety Pandora, a tu nieoczekiwanie ten OMOTAGOKAWA obudził się! Co robić, co robić, jak żyć? OMOTAGOKAWA już wniósł błędną numerację w raporty, jeśli nawet nikt nie zorientuje się, że po korytarzach kosmicznego pojazdu, zbyt często pojawia się ten sam osobnik, ktoś prędzej czy później wychwyci byki w rachunkowości. Jeszcze raz przeczytała kadr z jego naćpanego szczerością raportu:

    - „Wiesz co mnie naj bardziej boli ! Ze ta pigulka odkryla najwieksza tejemnice ktora jest klatwa dla wszystkich meskich potomkow naszego samurajskiego rodu! Moj owlosiony lewy psladek!!!!!!! To wyrocznia!!!To przepowiednia ktora zostala zapisana w skryptach naszego rodu.”

    Gonitwa myśli, w której Oscar Widle był jej nad wyraz pomocny.

    Z azjatyckimi poliglotami ma do czynienia od dawna, i wie, że chińskie słowo kryzys to nic innego jak szansa, zatem szybko sięgnęła po swą wypasioną long kosmetyczkę, wysypała z niej zawartość na blat kokpitu i… jest!!! Depilator w piance firmy Mousse: „Pianki do depilacji Veet Mousse to łatwy, szybki i wygodny sposób depilacji, który pozwala zachować gładkość skóry na dłużej. Już po 8 minutach można usunąć je przy pomocy miękkiej gąbeczki dołączonej do opakowania, która służy także do masażu oraz ułatwia usunięcie włosków”. Osiem minut dzielących ją od rozwiązania kłopotów, czterysta osiemdziesiąt długich sekund…

    - A Dzień Lepszy! Panie OMOTAGOKAWA!!! – przywitała się w nieszczerym uśmiechu – Jak tam dzionek dziś? Samopoczucie widzę coś ciut w rzeczy samej? – dodała podnosząc szybko folię, pod którą leżał dochodzący do siebie pacjent:
    - Ale o so chozi?- zapytał półprzytomnie w debilnym uśmiechu obnażającym braki wizyt u ortodonty – wsystko jes siostro pod kontrolo, i chyba siem sałkiem na tą gnojówecke pzezuce – dodał jeszcze w obleśnym zadowoleniu.
    - I bardzo dobrze! Podam jeszcze tylko zastrzyk dekompresyjny pozwalający stopniowo wychodzić z tego pszonkowego leku – syknęła nie mogąc już dłużej wytrzymać tej farsy ONOMATOPEJA. Po czym błyskawicznie uchwyciła w swoją dłoń jego lewy, nagi, owłosiony! pośladek i w kabinie rozległo się przeciągłe psssss. Pianka rosła w oczach niczym niezgorsze himalajskie szczyty, a jej delikatny zapach sprawiając przyjemność zamroczonemu OMOTAGOKAWIE, dał doktor ONOMATOPEI kolejnych kilkanaście sekund przewagi:
    - Mówiłech, ze gnojówecka ma zapach japonskich kwiatów wisni, wonchanych po buzliwej nocy spenconej z młodą gejsą…
    Tymczasem doktor ONOMATOPEJA fachowo licząc do czterystu osiemdziesięciu, z zaciśniętymi zębami obracała nerwowo w dłoniach różową gąbeczkę… Tak! Spocona noc z gęsią! Zdejmę ja Ci synu klątwę z Ciebie, jak mi życie miłe zdejmę, tą gąbeczką zrobię Ci masaż tak, że Cię nie tylko rodzona matuś nie pozna, ale i żaden pokładowy skaner. Wylecisz w kosmos szybciej niż się spodziewasz robiąc miejsce Tadziowi.

    - Gdybyś był moim chłopem biłabym Cię co dzień… – zasyczała jeszcze pochylając się już w skupieniu nad jego nagą d..ą.

  9. ew pisze:

    Przez OMOTAGOKAWĘ przeszedł ogromny, nieznany mu dotychczas dreszcz rozkoszy, w dodatku samopotęgujący się. Z każdym przesuwem różowej gąbki po jego nagim pośladku, ciało dostawało coraz to większej gęsiej skórki, wypukłej już tak, niczym podniebne sensory. Początkowy mruk „ty astralny drogocenny pyle”, „ITOKAWAWASPOKONA”, „to nie syk, to nosa niuch”, „PARAGWAJ PANY!”, zamienił się w nieśmiałe „kid.. kid…kida… aj dont noł.. kidanie gnoja”, po czym z piersi OMOTAGOKAWY rozległ się ryk szczytującego lwa, albo trzech łosi na rykowisku, i gromki, pełen deklaracji śpiew:

    Kiedy jechoł jo ciągnikieem
    wtedy jo zobocył Cieee!
    Ty na polu gnój zwolałaś
    Wtedy jo zakochoł sieee!
    Jesteś najpiekniejso ze wsi,
    więc rozrusnik kupie Ciiii
    Ty bedzies mojaaaa
    Jo bede Twóóój,
    Bydymy razem wywalać gnój!!
    Ze Hej!!

    Po czym oczy już mu całkiem mgłą zaszły i zupełnie nagi, z dekonspirującą go gładką dupcią niczym policzek niemowlaka, wyleciał z kabiny wprost w ramiona żądnego afery skanera:

    - PIPIPIIIIIPPPPP!! IJUIJUJIJUUUUUUU!!!!!! AUUU AAAUUUU AAAUUUU!!!!! DRRRRRRRRRRRRYYNNNN!!!! – rozwrzeszczały się wszystkie możliwe syreny alarmowe a statek rozświetlił się niczym gminna dyskoteka.

    Doktor ONOMATOPEJA spokojnie otworzyła pokładowy dziennik:

    Raport 9 – 15.08.2010 Agencja kosmiczna JAXA Godz.14.04 czasu środkowoeuropejskiego – Ja OKA. Ja OKA – Na pokładzie OBCY pasażer No!Astrodamusa. Odesłany na planetę… PANDORA! Problem zażegnany. Hayabusa bezpieczna.

    - To były najpiękniejsze męskie pośladki jakie kiedykolwiek widziałam. Jakże głupia byłabym przepuszczając taką okazję, kiedy mogą być tylko moje! – pomyślała, po czym w zadowoleniu doresztnie obiecującym wstała, i wypiąwszy swą nabrzmiałą od sterydów pierś z przytupem se pisknęła:

    Zawitej placusku
    na słooonku piecoony
    jesce nie upiecony
    a juus
    łobgryziony
    Zawitej flasecko
    cieeesko wycyganionoo
    jesce do dom
    nie psyniesiono
    a jus łopruźnionoo
    hej!!
    :)

  10. ew pisze:

    A tymczasem…

    OMOTAGOKAWA nie w ciemię bity. Każdy męski potomek samurajskiego rodu, nie z takich opałów wychodzi. Szkolony jednocześnie w doskonałych piętnastu kadeckich szkołach podstawowych Południowej Korei, gdzie męskość uczniów ćwiczy się szpilkami wbitymi w kołnierze – głowa w górę, nos w gwiazdy, oczy jak księżyce przed siebie i Czuj Druh Duch!

    Niby wąskie oczy a widzą co chcą. Niby żółta twarz do żółtej twarzy podobna, ale nie dla posiadacza wyćwiczonej twarzy żółtej. W ułamku sekundy ratującej mu przyszłość, dostrzegł snującą się korytarzem marną podróbę żółtego w żółtym, w sensie Tadzia i gdy tylko skaner wychwycił braki w owłosieniu jego żółtego pośladka uruchamiając dyskotekowe domino, i zanim ze ścian wyskoczyły żywe metalowe ramiona, by obezwładnić OBCEGO, OMOTAGOKAWA założył Tadziowi doskonałego podwójnego nelsona, zwinął w rulon i osobiście wsadził w kapsułę odstawiającą go natychmiast na PANDORĘ.

    Po czym z namaszczeniem zrobił ukłon jak przed walką sumo. Podniósł lewą nogę w górę i klepnąwszy się w gładki pośladek: pac! wszedł do kabiny ONOMATOPEI:
    - Oncia – szepnął wsuwając się pod folię, spod której dopiero co zszedł – to ja Tadzik. Jestem…

  11. psiząb pisze:

    Zaczynam się przyzwyczajać i mieć przyjemność, czytając te onomatopeiczne komenty.

  12. ja jestem pisze:

    NO!ASTRODAMUS szepcze:

    W tym momecie OMOTAGOKAWA uslyszal w uchu ten cihy znajomy od niedawna szept.
    Moj samurajski wojowniku, seplenic zaczeles,piosenki wesole spiewac.
    Nawet w to uwierzyles, ze zamiast rozgrzanym do czerwonosci samurajskim mieczem „Pianka do depilacji Veet Mousse”klatwe usunac zdolasz i problemy narosle gabeczka ci przypudruja.
    A strzykaweczka z posmakiem zielonego jabluszka tak ci w glowce namieszala ,ze o malo nie, dales sie spakowac i na obca planete wyslac.
    Kim jest ta ONCIA, zastanawiales sie nad TYM?!!!
    Zacytuje ci kogos,PAULO COELHO :
    „Dobro i zlo maja takie samo oblicze,wszystko zalezy od momentu w ktorym stana na drodze czlowieka.”

    Tadzik………..to pozadny gosc!!!

  13. ew pisze:

    Agencja kosmiczna JAXA Godz.19.23 czasu środkowoeuropejskiego.
    Bez raportu.

    OMOTAGOKAWA lekko wydygany poderwał się z wezgłowia tak, że folia którą był się przykrył, zsunęła się cicho na podłogę.
    - Znów te złowieszcze głosy! Głos jak Syk! Skąd ten SYK?
    Nie znalazłszy na swym lewym pośladku zarostu, podrapał się w nerwowym zamyśleniu po prawym, nieogolonym na szczęście policzku:
    - HMMM… ONCIA. ONCIA. ON CIA! O MAJ GOT! SI AJ EJ! – poderwał się tak błyskawicznie jak tylko mógł i teraz wypadki potoczyły się szybko.
    Zanim drzemiąca nad rozświetlonym kokpitem ONOMATOPEJA usłyszała konspiracyjny szept „ONCIA, to ja Tadzik”, domniemany Tadzik, już był w kosmicznym poliestyrenowym z lekką domieszką bisfenolu skafandrze, już dopinał ekler na ściśle dopasowanym rozporku, już poprawiał zatrzaski mocno spinające go do szelek katapulty, jeszcze tylko hełmofon, ostatni łyk życiodajnego „wszystko będzie dobrze” i sruuuuuu!!!! Poleciał!!!!

    Czasoprzestrzeń zawarła się nad OMOTAGOKAWĄ niczym niezgorsze drzwi w tunelu bezcłowym Mojżesza. Posuwał się z ponadźwiękową prędkością wprost modelowo pozostawiając za sobą chemtrails zwaną potocznie smugą chemiczną. Ta szybkość i niewyobrażalny wprost pęd sprawiały, że z równoczesnym spadaniem, wpadał on coraz głębiej w odmienny stan świadomości.

    To nie „niebieskie kręgi zbożowe” a slady po teleportacji.
    Dobrze sie czuje w koziej skorze!I uwierzcie Mi, nic we mnie nie ma DIABELSKIEGO!
    Popatroluje sobie troche te Beskidy zeby nikt ogniska nie zapruszyl.
    W alpach Bernardyn z beczuleczka 80% rumu na przemeczonego turyste czeka.
    A w Beskidach kozulka , na tych co Pilska nie zdobyli i energia zyciowa ich opuscila z regenerujacym cycuszkiem wypelnionym mleczkiem czeka.
    NIECH STANIE SIE TAK JAK POWIEDZIALEM!!!!!!

    Po czym PAC!

    Tworząc olbrzymi lej jak po upadku meteorytu wylądował.

    Chwilę leżał aklimatyzując się. Powoli odkręcił hełmofon, otworzył oczy i… Nad nim, na tle błękitnego nieba zrytego białymi smugami niczym orne pole w porze sadzenia ziemniaków, pochylało się dwoje wieśniaków:
    - A kas pieronie buroki mi gniecies!

    Był w Polsce.

  14. ew pisze:

    OMOTAGOKAWA pomny ze szkoleń jak winien zachowywać się każdy jeniec by przeżyć, szedł posłusznie za parą obutych w gumiaki wieśniaków. Z zamyślenia „co robić, co robić, jak żyć”, wyrwał go rumor otwieranych żelaznych drzwi z napisem „Będę za godzinę”, przy czym godzina wyjścia nie była podana.

    W pomieszczeniu tym znajdował się pusty plac okolony długimi, sięgającymi OMOTAGOKAWIE do piersi jakby półkami. Za nimi na ścianach wisiały ciut węższe półki, na których poukładane były dziwne przedmioty. Po jakieś wysmukłe i brązem szklące się pojemniki sięgnął jeden z wieśniaków:
    - Pssss – się rozległo w pomieszczeniu i OMOTAGOKAWA natychmiast padł plackiem na ziemię:
    - GAZZZZZ!
    Wieśniaki spojrzały z pobłażaniem na idiotę depczącego im buraki i pociągnęły ostro z butelek:
    - Gul, gul, gul…

    Tymczasem na zapleczu, ze splecionymi mocno nogami, siedziała Kryśka nerwowo zaginając rogi w szesnasto kartkowym zeszycie i obgryzając przy tym, aż do minki, kopiowy ołówek. W zeszycie było:

    „Zgłaszam wniosek racjonalizatorski. Żeby nie trza było się szukać – jak się jest, żarówka w faviconce się świeci i wiadomo, że biuro jest czynne, jak się nie ma, nie ma światła i żarówka zgaszona”.

    Od kilku miesięcy chodziła na wieczorowe kursy MARKETING SHOW BIZNES KĄPANY, by zdobyć jakiś papier, a zatem i wykształconego męża a z nim, wyrwać do miasta. Niestety, w tej wsi nie było żadnego odpowiedniego kandydata chcącego opuścić ojcowiznę, a obcych za cholerę.

    Zadanie nie zostało ocenione – na czerwono została pouczona, że wniosek racjonalizatorski ma się składać z gotowego projektu, musiała sobie zatem przypomnieć słowa śp. ojca swojej chrzestnej matki. Skupiwszy się zaczęła kaligrafować:

    Bierzemy taboret, na Śląsku ryczka, stajemy na nim i poprzez podwiniętą połę swej flanelowej koszuli obejmujemy prawą dłonią gorącą żarówkę (gorącą bo nieenergooszczędne się grzeją) i delikatnie by nie ukręcić jej gwinta, robimy ze dwa obroty aż do zgaszenia. W LEWO! Po czym pozostawiamy ją w oprawce ceramicznej, a sami ostrożnie schodzimy z ryczki i po ciemku oddalamy się od komputera. To jest wniosek na zgaszenie żarówki. Analogicznie zaświecamy rozpoczynając pracę na komp, z tym, że już nie potrzebujemy poły koszuli, bo żaróweczka jest zimna (aczkolwiek to zależy jak długie przerwy w pracy robimy). KRĘCIMY W PRAWO!

    - Tantiemy na pocztę! – zakrzyknęła niepotrzebnie, zdradzając swą na zapleczu obecność. Jeszcze raz spojrzała na projekt, bo coś nie dawało jej spokoju. Hmmm… to chyba są tylko założenia a nie gotowe rozwiązanie? Zatem wyjęła ołówek z ust i dopisała jeszcze:

    Jednakowoż by mieć 100% pewność, że żarówka została zgaszona i nie obliczać ilości skrętów na gwincie, zaleca się ODKRĘCENIE jej i schowanie do kieszeni, jednocześnie oddalając się od kompa. Działanie to, ma również tę zaletę co bardzo ważne, że podczas naszej nieobecności nikt nam żarówki nie zaiwani. Dodatkowo można wnieść akces na flanelową koszulę, której się nie posiada, chełpiwszy się wszem i wobec, że żarówkę mamy stricte ekologiczną, bo wypełnioną żywym świetlikiem.

    Jeszcze ostatni raz pośliniła minkę w ołówku, by w swym zadowoleniu postawić końcową dużą kropkę. Po czym powłóczyście rozplotła swe nogi, nonszalancko wstała, powoli obciągnęła na biodrach obcisły fartuszek z białego lureksu, i mrucząc „Na wszelki wypadek jednakowoż, jako obrońca przyrody mówię stanowczo NIE! Uwolnić świetliki! Rozbić żarówkę! Lampyridae wysłać w Kosmos, a chłopów do garów!”…

    UWAGI NA MARGINESIE: Wiele gatunków świetlikowatych przywabia partnera błyskami światła, charakterystycznymi dla danego gatunku i wytwarzanymi przez specjalne narządy w odwłoku (bioluminescencja). Światło to jest zimnozielonej barwy. Niektóre samice naśladują błyski spokrewnionych gatunków i zjadają zwabione w ten sposób samce.

    ..weszła niczym najdroższa modelka na swą salę sprzedażową… z a m i e r a j ą c!

    Gdyby była to projekcja filmu ona biegłaby w zwolnionym tempie do niego, a on do niej. Z nieba leciałyby główki stokrotek, białe gołąbki całowałyby się dziubkami, a zwierzyna wsysałaby jeden kawałek makaronu z obu stron.

    Uśmiechnęła się błogo do na sto procent obcokrajowca, ukazując przy tym swe granatowe usta, język i zęby:
    - Pan mi kogoś przypomina. Hmmm… – a w myślach „Przeca wiem! Kas mojego przyszłego męża! Ha,Ha, Ha, Ha!” – Kryśka jestem. Krystyna Kawa – dodała skromnie jak nigdy indziej, mocno i zalotnie trzepocząc wytuszowanymi rzęsami, tak że w tym GieeSowskim sklepie wystudiowanym alfabetem morse’a poleciało „OMOTA GO KAWA, Krystyna Kawa”.

  15. ew pisze:

    RAPORT SPECJALNY!

    ONOMATOPEJA wysłała w KOSMOS:

    - Gdybyś chciał wejść do pojazdu zaśpiewaj JESTEMONCI

    Po czym zatroskana zamknęła dyżurkę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>