Na kłopoty Bednarski, a na stresy? Żylina – słow. Žilina, węg. Zsolna, niem. Sillein – swobodnie czytaj Szylina.
Refleksje na szybko – osiem godzin w pociągu, ale przecież zawsze lepiej w nim, niż przed kompem. Osiem godzin za niemałe pieniądze – strefa euro i cena biletu zależy od jego kursu, a ten przecież wysoki. Poza tym co, Marysia ma u mnie zapewnioną pracę w charakterze kartografa – po „basenowej”, to już druga mapka tak doskonała, tym razem naprawdę przydatna. Do tego dyszka ojro „na wszelki wypadek”, ale niestety, takieśmy są, że niepotrzebnie – kapelusza nie kupiłam.
W okolicach Żyliny stwierdzono ślady osadnictwa już z późnej epoki kamienia, z epoki brązu i żelaza (kultury halsztackiej). Od V wieku n.e. datuje się osadnictwo słowiańskie. W IX wieku na terenie dzisiejszego miasta znajdowała się już osada, w której stał romański kościół. Pierwsza wzmianka o osadzie Selinan pochodzi z 1208, pierwotna osada została jednak całkowicie zniszczona pod koniec XIII wieku.
Dla przybliżenia „ale o so hozi” tylko maleńki fragment z wikipedii… My do Żyliny wrócimy. Nie tylko w marysinym wpisie, ale i dosłownie – na nocleg. Tym razem Dolne Diery a może Mała Fatra? W Żylinie można się bowiem zadurzyć – szybko, konkretnie, głęboko – po uszy. Kusi historyczne centrum, zabytkowy klimat, małomiasteczkowy czar i przede wszystkim niepowtarzalny urok powstały przez zetknięcie z baardzo bliskim sąsiedztwem wspaniałych gór, Małej Fatry właśnie.
Wersja na pobudzenie:
fot. ewolny












Piękne zdjęcia z Żyliny. Jesteś mistrzynią fotografii.
pięknie:)
Tiež I LOVE YOU Žilina. Je super vidieť znovu moje rodné mesto. Dobre, že ste sa tam nestratili
Pekný filmik Ela.
Teraz już wiem Psi Zębie dlaczego tam stale jeździsz, do tego ta Fatra…
Maryś, co Ci będę mówić, aż się chce planować te Diery. W ogóle taki zbitek „kultur” tam macie, nacisk na aktywność, sport plus ta historia, zabytki – piękne to, bo takie dzikie, naturalne. Sporo turystów, ale i miejscowych… bez pracy. Skromna byłaś w ocenie miasta, chyba w 80% odrestaurowanego… pozostałe 20% w trakcie.
Jeszcze wrócimy do Żyliny. Wtedy razem spojrzymy na nią oczami żyliczanki, której nie powinno się zdrabniać imienia. Wiecie o tym? Maria to Maria, żadna Maryś, Marysia…
No i zrobimy krok dalej, bowiem w kolejnej odsłonie Psi Ząb zabierze nas na Małą Fatrę. Kocham Was!
A z tą Panią i jej wrzątkiem choćby na koniec świata, żeby jeszcze ciut więcej chłopa w niej było.
Eee Paniiiiiiiiii !!!
Tego to nawet dla Pani nie mogę zrobić .
Jaka piękna ta zimowa fotografia koni w galopie.
Naprawdę myślałam, że zwariowałam ja lub Ty oszalałeś. Jakie konie? W jakim galopie i w dodatku jaką zimą? Nic takiego w Żylinie nie widziałam! Nic takiego nie ma na filmiku, no chyba, że te białe konie dostrzeżone w szybie:
I nagle olśnienie, tak go urzekła fotografia z… s z a b l o n u !