Bardzo spodobał mi się artykuł Tożsamość kwarka. Nazwałem go „tożsamość skwarka” i to z cebulką na talerzu pysznych „ruskich pierogów”. A tak apropos napisałem kiedyś coś, co może da do myślenia.
Ten artykuł przypomniał mi metodę, którą często stosuję, składa się ona z czterech kroków i nazywa się “Die Spiegelgesetz-Methoe” – jest to metoda rozszyfrowywania głęboko ukrytych przekonań, które bojkotują nam rzeczywiste spojrzenie na daną sytuację, ludzi, rzeczy, itp.
“Die Spiegelgesetz-Methode” – tłumacząc mniej więcej na ”Prawo odbicia lustrzanego – metoda”, to tytuł tej małej książeczki. Jej autorka, Christa Kössner twierdzi, że te rzeczy, które poruszają nas emocjonalnie, albo wybijają nas ze środka, (w sensie negatywnym) są odbiciem lustrzanym, które daje nam życie, tego co w sobie wypieramy, tłumimy i nie akceptujemy, posiadając błędne przekonania. Decyzję taką podjęliśmy najczęściej będąc dzieckiem.
Spróbuję zaimprowizować to na przykładzie Freda. Fred mówi:
- Podejrzewam, że mnie nie lubisz.
Ty pytasz:
- A czy ty Fred, lubisz mnie?
Fred:
- Nie lubię ciebie.
W tym momecie zaczyna się zabawa. Co jest wtedy, gdy poczujesz się tą odpowiedzią głęboko dotknięty?
Pierwszy krok Opis sytuacji:
- Fred powiedział do mnie, że mnie nie lubi i ja czuję się tym głęboko dotknięty.
Drugi krok Wzięcie odpowiedzialności (=zaakceptowanie) i rozwiązanie. Napisz lub powiedz:
- Akceptuję i biorę pełną odpowiedzialność za to co jest, ja jestem tą osobą, która tą sytuację do siebie przyciągnęła.
Znajdź w tym zdarzeniu ukryte dla ciebie przesłanie, swój prezent. Ja zadaję sobie pytanie pomocnicze:
- Co jest pozytywnego w tym, gdy Fred mówi mi coś takiego? Każdy odpowiada sam. Moja odpowiedź brzmi:
- Na przykład Fred potrafi być bardzo bezpośredni w wyrażaniu uczuć.
Następne pomocnicze pytanie, które zadaję brzmi:
- Jaki dyskomfort lub obawy czułbym, gdybym powiedział komuś prosto z mostu, że go nie lubię?
W ten sposób docieramy do tzw. “PREZENTU” negatywnego przekonania, które nas bojkotuje. Na przykład moja odpowiedź brzmi: “Ludzie którzy walą prosto z mostu są bezczelni“, albo “Kiedy powiem komuś, że go nie lubię, będzie się na mnie gniewał“, albo “Kiedy jestem bezpośredni i powiem komuś, że go nie lubię, odrzuci mnie i będę samotny”.
Naturalnie improwizuję teraz, każdy z nas musi znaleźć własne błędne przekonanie, które jak zaznaczyłem wcześniej, podjęło prawdopodobnie nasze dziecinne JA.
Trzeci krok Podziękować i zaprzestać:
Ostatni raz przemyśl i postaraj sobie wyobrazić sceny z przeszłości, w których reagowałeś tak a nie inaczej pod wpływem tego błędnego przekonania. Następnie zapisując to błędne przekonanie na kartce, spal je w akcie oczyszczenia się z niego. Autorka zaleca wdzięczność za rozszyfrowanie tego ukrytego przekonania (może to być modlitwa lub inna forma).
Czwarty krok Podejmij teraz decyzję ”nowe przekonanie”:
Improwizuję, na przykład ”Kiedy czuję, że kogoś nie lubię, mogę powiedzieć mu to wprost, najważniejsze jest to, żebym czuł się ze sobą dobrze.”
Warto zapisać nowe przekonanie na kartce i powtarzać je sobie w rodzaju afirmacji – JJ









Różnie to można nazywać.. lustrem, Fredem, aurą, wonią. Wyobraźmy sobie woń, wydzielany kwiecisty zapach, gdy są pozytywne uczucia do kogoś. Przyciągnie to? Z pewnością każdy zechce się tym odurzyć. Jednak zamiast przyjemnego dla nosa aromatu zaserwujmy odpychający odór, wydzielany przez nasze nienawistne myśli – w takiej aurze nikt nie wytrzyma sekundy. Mam silną aurę.
Fred zamiast odpowiedzi dostał pytanie. Czy ta osoba nie lubi Freda? Jeśli tak, to czy dlatego Fred jej nie lubi? A czy gdyby go lubiła to czy Fred lubiłby ją? Lustro.
No, relacje międzyludzkie są tu proste do zrozumienia – zlewanie wzajemnie obustronne.
Ale co z błędnymi przekonaniami typu „nic nie potrafię, do niczego się nie nadaję, nic nie osiągnę, nie dojdę do niczego, więc mogę zarabiać tylko grosze i klepać biedę”. O ile Fred jest naszym odbiciem w lustrze to co się odbija w przypadku innych, nie tak czytelnych jak międzyludzkie, a równie błędnych przekonań?
Myślę, że najtrudniejszym krokiem jest tu zdefiniowanie tych blokujących prawideł, kolejne kroki to bez wątpienia łatwizna.
Pozdrawiam i dziękuję!
Z „Przebudzenia” Anthony’ego de Mello:
- Obudź się wreszcie i wstawaj do szkoły – krzyczy przez drzwi poirytowany ojciec.
- Nie chcę jeszcze wstawać tato – jęczy syn – nie chcę iść do szkoły.
- Dlaczego?
- Podam ci trzy powody. Po pierwsze jest tam nudno, po drugie dzieci się ze mnie śmieją, po trzecie bo nienawidzę szkoły.
- To ja ci podam trzy powody, dla których powinieneś już dawno wstać – krzyczy ojciec – po pierwsze, bo to twój obowiązek, po drugie, bo masz czterdzieści pięć lat, po trzecie, bo jesteś dyrektorem szkoły!
Większość ludzi mimo, że są dorośli, pragnie w życiu tylko naprawienia swoich zabawek „oddaj mi moją żonę”, „przyjmij mnie znów do pracy”, „oddaj mi moje pieniądze”, „zrób to co obiecałeś”, „napraw mi ecodzien”… Pragną tylko zabawek. W chorobie jest im dobrze, pragną ulgi, ale nie powrotu do zdrowia.
Przebudzenie nie jest rzeczą przyjemną. W łóżku jest ciepło i wygodnie, budzenie irytuje. Dlatego książka de Mello nie ma na celu budzić. Według arabskiego przysłowia „natura deszczu jest zawsze taka sama, pozwala rosnąć cierniom na bagnach, jak i kwiatom w ogrodach”. Ten przewodnik duchowy tańczy swój taniec, a to od nas zależy, czy wyciągniemy z niego naukę i zmienimy obraz tego czym jesteśmy.
Antony de Mello pisze, ze większość ludzi tak naprawdę nie chce się zbudzić, by dorosnąć. To jak to się ma do tego?
- „Znamy powiedzenie o zabijaniu dziecka w sobie. Wiemy, że chodzi w życiu o to, by chronić i pielęgnować ten dziecięcy świat wewnątrz siebie, możliwie jak najdłużej. Niestety z czasem zatracamy go.
Niemniej każdy z nas, ma w życiu takie chwile, gdy aż kuli się z przerażenia i najchętniej oddałby się jak dziecko, pod opiekę Anioła Stróża.
Przy czym nie musi artykułować tej potrzeby akurat do tej postaci i w ten sposób – ew”
http://ecodzien.pl/2010/01/25/aniol-wesoly/
Czasami dobrze. Stale źle?
Każdy niemo zaskoczony przytaknie, bo to oczywista prawda dotycząca każdego z nas.
Mnóstwo siebie tu znajduję, a co dziwne, najprostsze i oczywiste jest zawsze to, co ktoś inny na głos wyartykułuje.