Bo lato w swoim mieście nie musi być nudne, wystarczy zwolnić i spojrzeć na nie oczami… turysty, odkrywając je na nowo. Katedra, zamek, ratusz, teatr, poczta, secesyjne kamienice, Starówka, wykopaliska archeologiczne, fontanny, rzeźby, klimat, urok i czar:
fot. ewolny Bielsko-Biała
Zobacz również:
- Złota Biała, czyli wizytówki dwie
- Bielsko jakiego nie znacie
- Średniowieczne grodzisko w Bielsku-Białej i przywilej z 1316 roku
- Stare Bielsko – kościół św. Stanisława Biskupa
- Stare Bielsko – Wzgórze Trzy Lipki
- Lato w mieście – kościół św. Barbary Mikuszowice Krakowskie
- Bielskie graffiti
- VI Międzynarodowy Piknik Lotniczy Bielsko-Biała kryptonim #wyraz
- Góralu, czy ci nie żal?
- Na prawo most, na lewo most a środkiem… Biała płynie
- Barbarzyństwo, przyjdzie nowe i wyburzy










Bielsko jest piękne a Twoje fotografie wspaniałe, Ew.
Centrum miasta zwane jest Małym Wiedniem z powodu podobieństwa do stolicy Austrii. W czasie II wojny światowej było z kolei Małym Berlinkiem. Dlatego to nie tylko wspaniały górzysty krajobraz, bo to tu właśnie wiedeńscy architekci budowali kamienice, hotele, teatr i dworzec, na którym zatrzymywał się nawet… Orient Express.
Dlatego, ejże, to Bielsko jest wspaniałe, i można o nim godzinami. Zdjęcia są ze zrytego bliznami biodra.
Maleńki fragmencik wspaniałego spaceru od punktu A – Bielska, do punktu B – Białej, finisz w punkcie C – c h m i e l.
Od wspaniałych zdjęć mamy Pana Wiesława, któremu niniejszym Dzień Lepszy! Ale Tobie bardzo dziękuję za miłe słowa.
Bardzo ważny strategicznie „zabytkowy” punkt – dworzec, się nie zmieścił, bo tam zwyczajnie nie doszłyśmy, więc może tu. Pisze na nim mosiężnymi, błyszczącymi złotem literami tak:
KAIS. FERD. NORDBAHN co znaczy – kolej północna cesarza Fedrynanda.
Ale nie tylko, bo jeszcze:
K.K. PRIVILEGIRTE a to już – uprzywilejowana, mająca pierwszeństwo.
Jeździłem jeszcze tym tramwajem do Cygańskiego Lasku z nartami a potem na Klimczok przez Szyndzielnię.
Gdzieś miałam zdjęcie starego wagonika, ale zgubiłam.
Nadal wisi tam na pamiątkę.
Wychowałam się właśnie na tych „aluminiowych” garnuszkach. A zdarzyło się tak, że z góry zjeżdżaliśmy pod wagonikami, taką rynną śniegową, na… tyłkach! Po tym zjeździe, pierwsze jeansy za ciężką mamonę kupowane od kogoś z amerykańskiej paczki, miałam całe w sito jak zacumowaliśmy na dole.
http://ecodzien.pl/2010/03/21/wiosna-w-beskidach/
Acha, i ja tej linii tramwajowej nie pamiętam. Chociaż powinnam.
A ja linie tramwajowa pamietam dobrze, bo kiedy bywalam z mama w pracy w Studio Filmow Rysunkowych, a zdarzalo sie to czesto, to potem jak wracalysmy do domu a autobus nr 2 dlugo nie jechal to podjezdzalysmy tramwajem do parku Szczyglowskiego.
Wychowałam się na darmowych biletach do kina! Szwagier, który pracował w SFR znosił je. Różowawe, papierowe, długie były całkowicie darmowe, a tekturowy jasny bloczek, z małymi do wyrywania okienkami, był każdy po… chyba 75 groszy?
A potem długa, zakręcona kolejka przed Rialto i Apollo.
Kiedy będziesz w mieście?
Wtedy chodzilo sie do kina, ale potem niestety zrodelko wyschlo
Przylatuje w ta sobote do Wa-wy, do Bielka jade w poniedzialek i bede do piatku, tylko czasu bede miela niewiele, duzo spraw na glowie, a wlasciwie jedna ale bardzo czasochlonna, wiec nic nie obiecuje, ale wszystko jest mozliwe …byc moze szybko sie z tym uporam.
Dina, szczęśliwego lotu!
A jak znajdziesz czas to… Ten przystojny Włoch śpiewa o „2 amici, 2 strade, 1 esperanza”, a my mogłybyśmy śmieszną małą czarną na Starówce wypić.
Miło byłoby.
Pozdrawiam.
Postaram sie uporac z tym co mam do zrobienia do czwartku, aby piatek miec dla siebie. mi tez bylo by milo
))))
Dziękuję Dina! Cieszę się, że Cię poznałam osobiście.