Zacznijmy od końca podróży przez Złoty Potok.
Krótka przejażdżka samochodem za Katowice, Sosnowiec, Siewierz i już wkraczamy do uroczej krainy Jury.
To była wczesna wiosna tuż po ciężkiej dla tych terenów zimie. Drzewa w zdecydowanej większości witały nas dosłownie ukłonami spowodowanymi dźwiganiem ogromnych ilości śniegu.
Symbolem Złotego Potoku i okolic jest Brama Twardowskiego.
Nazwa ta wiąże się ze słynną ucieczką Pana Twardowskiego na Księżyc. To tam chciał uciec po sprzedaniu duszy diabłu w Suchej Beskidzkiej, w karczmie Rzym.
Zagłębienia na ścianach skalnej bramy są według legendy śladami pazurów koguta, na grzbiecie którego Twardowski poszybował w przestworza ku Srebrnemu Globowi – Tomek


fot. Tomek









Przetrzymałeś nas z tą bramą… A o Jurze niezmiernie mało tu, i fajnie, że przyniosłeś ją na ecodzien, bo pięknie tam nawet wczesną wiosną.
Na ucho muszę Ci jeszcze powiedzieć, że jak tak czytam o tym Twardowskim to sobie myślę, że w Tadziku naprawdę płynie ciut jego krwi – ta ikra, te konszachty z obcym establiszmentem, wreszcie ten Księżyc i próba zrobienia partnera od interesów w bambuko. Musi praojciec Tadziowy jak nic.
Pozdrawiam!
Brama efektowna i jeśli ma jakiś związek z Twardowskim nie wolno jest chyba takiej legendy lekceważyć. Twardowski zajmowal się magią a jego wiedza była potężna. Ta brama – kto wie – może to Stargate przez którą Twardowski uciekał w inny wymiar?
Podobno w Węgrowie w kosciele mają potłuczone lustro Twardowskiego, w ktorym można zobaczyć przyszłość, ale proboszcz nie pozwala sie w nim przejrzeć
Złoty Potok zaskoczył mnie pozytywnie. Wcześniej o nim nie słyszałem a tam piękne jezioro, jaskinie, skalne mosty, strumienie uzdrawiające, szlaki przez gęste lasy no i Brama Twardowskiego. Jura krakowsko-częstochowska ze swoim klimatem jest niepowtarzalna.