Na Moście Zgody – wątek rozwojowy

Elżbieto, to jest moja pierwsza rymowanka na zamówienie. Weszłaś mi na ambicję!, ale…. zdjęcie warte było tych refleksji, a zresztą!!! Gdybym był poetą… MP

Na Moście Zgody

Pod mostem spotykają się nasze zabłąkane dłonie,
Szczęście umyka jak uschłe liście z drzew spadające.
Mijają dni,  chłodne zimy,  wiosny i lata oraz kolorowe jesienie,
A czas jak woda wycieka spragnionym zaczerpnięta w ręce.

Na tafli wody, tylko niebo przegląda się samo w sobie,
A na moście spotkania, rozstania, bicia serc oraz gorzkie łzy.
Tylko buki stare milczą modlitewnie przy powstańca grobie
I nie zważając na nas nie pytają: gdzie ja lub gdzie jesteśmy my?

Ty od szczęścia nie uciekniesz, nawet jeśli tego bardzo chcesz
Lub kiedy pragniesz i marzysz, i serce ci bije lub gdy ciekną ci łzy.
Na moście zgody prawdziwie jesteś; bo kochasz, bo nienawidzisz, bo żyjesz.

I na tym moście nareszcie zrozumiesz; kim tak naprawdę jesteś!
LaPadite 22 :22hrs,  18 sierpień 2010

23 Responses to Na Moście Zgody – wątek rozwojowy

  1. chrismiekina pisze:

    Ponieważ kompletnie nie znam się na poezji trudno jest mi wyrażac opinie o samym wierszu. Jednak jeśli chodzi o tą zgodę na moście to czasem okazuje się, że jest to o jeden most za daleko.
    Most tak samo może łączyć jak i dzielić.. Czytałem kiedyś znakomitą powieść Andrića – „Most na rzece Drinie”, który właśnie łączył/dzielił (niepotrzebne skreślić) muzułmańską część miasta Wiszegrad z dzielnicą chrześcijanską. To przez tą powieść most nabrał znaczenia propagandowego i symbolicznego – dlatego nazwano go Mostem Zgody ( :) ) Kilka lat temu most wylecial w powietrze i nikt sie nie przyznał do ataku. Odbudowano go jednak i teraz tej iluzorycznej zgody pilnuje silny oddział wojska….
    (Ostrzegałem, że się na poezji nie znam….)

  2. chrismiekina pisze:

    A jednak z drugiej strony – mimo, że można sie tak jak choćby ja – nie znać na poezji, to nie znaczy, że jest ona zupełnie obojętna. Hania Banaszak śpiewała kiedyś wzruszająca „Sambę przed rozstaniem”, która rozrzewnia mnie do dziś. W piosence tytułowe rozstanie ma miejsce także na moście: na Rozstań Moście..
    http://www.youtube.com/watch?v=uxe2P5BgRFk

  3. ew pisze:

    Przede wszystkim słowa uznania za napisanie pięknego wiersza „na zamówienie”. Z tym, że tak do końca to nie jest to prawdą – Monsieur tkwił w klimacie suskiego ogrodu i oczarowany starym parkiem, sadzawką oraz mostkiem a’la Monet, potrzebował tylko szturchnięcia…

    W naszym mieście to był most Zgody. Mieszkańcy przechodzili przez tą granicę z Bielska do Białej i odwrotnie, zawiązywali przyjaźnie, zakładali rodziny, znajdywali tam pracę… Z czasem stało się więc zrozumiałe, że oba miasta połączono w jedno – Bielsko-Biała.

    Most to symbolika sama w sobie. I chyba lepiej mieć pod ręką most Zgody niż tą perspektywę spotkania na Rozstań Moście. :)

    Autora wpisu pozdrawiamy zazdraszczając mu urlopu doresztnie.

  4. chrismiekina pisze:

    Mimo że stale podkreslam że na poezji sie nie znam, staram sie jednak zrozumiec z niej to i owo. Czasami jednak – tak jak teraz – mam pewne kłopoty… Na przykład w pierwszej strofie – te ręce… Dlaczego spotykają się pod mostem a nie tak jak wszystko inne na moście?? Bo się zabłąkały i dookoła tego mostu drepczą po omacku?? Niepokoi mnie to troche.. :) No chyba ze były spragnione i szurneły z tego mostu do wody (jak można przeczytac w czwartym wersie) i potem się tym dłonom woda tak przelewała że aż się spotkały… ( ciężko sie mocować z poezją, oj ciężko :) )

  5. ew pisze:

    Most to życie, wizualizacja, pod mostem marzenia, sny, wyobraźnia..
    Na moście dzieje się wiele spraw, czasami zbyt wiele, stąd tak chętne schodzenie pod niego, w jego mrok. I szukanie s i e b i e.
    Ale nie da się uciec od tego co w życiu, w realu, w rzeczywistości. Stąd to konieczne zrozumienie jak szczęśliwie obcując z s o b ą, po nim bezpiecznie stąpać.

    I tu po raz kolejny nasuwa się cytowany przez Psiego Zęba zwrot, że życie to jest most, który należy przejść, lecz nie należy na nim nic budować.

    Kokietujesz tym, że na poezji się nie znasz. :)

  6. chrismiekina pisze:

    Pod mostem marzenia?? W jaki sposób??? Dlaczego most stara się ommiąć marzenia zamiast przejść przez sam ich środek? Chyba raczej marzenia są po drugiej stronie mostu i można się do nich dostac jeśli sie wie gdzie taki most się znajduje. A pod mostem to raczej pełno kloszardów, bezdomnych i mrocznych sprawek…. I lepiej tam się nie szwendać…. No ale co ja wiem o poezji? Tyle co nic :)

  7. chrismiekina pisze:

    A mnie się nasuwa Pan Maleńczuk, który w jednym ze swoich szlagierów śpiewał o tym jak bardzo kocha samego siebie. Czyli co? Na moście zgody spotykają się dwie jaźnie które po czasie rozdwojenia chcą stać się jednością i wreszcie spojrzeć trzeźwo na życie? :)

  8. ew pisze:

    Tak, więc może po to wers o tym jak „pod mostem spotykają się nasze zabłąkane dłonie” – dłonie dwóch jaźni.

    Tak sobie myślę patrząc na to określenie „dwie jaźnie” – Dr Jekyll i Mr Hyde. Matka Polka i Wyuzdana Kurtyzana. Pantoflarz i Don Juan. Anioł i Diabeł. Ogień i Woda. Skrajności drzemiące w nas. Podobno w każdym tkwi absolutne dobro jak i absolutne zło, tylko wszystko zależy od sprzyjającego gruntu na które natrafi. Czasami chciałoby się na barykady.

  9. psiząb pisze:

    W Hercegowinie jest jeszcze jeden most, ale na rzece Neretwie w mieście Mostar. On też został zbombardowany i też został odbudowany. Dla mnie jest on najładnieszym mostem jaki widziałem.

    Przez wieki był symbolem pojednania Wschodu z Zachodem – zarówno chrześcijaństwa z islamem, jak i katolickich Chorwatów z prawosławnymi Serbami
    http://almavacation.com/destinations/mostarBridge.jpg

    • chrismiekina pisze:

      To naprawde przepiękny most, choć z drugiej strony lepszą nazwą byłby Most Niezgody bo pojednanie w BiH raczej nie nastąpi. Chrześcijanstwo i Islam to religie oparte na ekspansji wiec żadna ze stron nie popuści. W końcu nie przypadkiem ten rejon nazywają bałkanskim kotłem.

  10. MonsieurLaPadite pisze:

    :) :) :)
    Trzy uśmieszki,trzy ordery uśmiechu ,dla dwojga szermierzy zahartowanych w fechtunku na florety,szpady i rapiery,którzy dialog cięty ,szarpany i kłuty ,w dysputę nie mając pojęcia o przedmiocie dysputy się wdali,uroczyście przyznaję i przy najbliższej sposobności sam wam w klapę order wepnę i uścisnę serdecznie łapę !
    Cam: ja sam przy mojej mizernej znajomości poezji,uważam,że ona ta tak zwana poezja nie jest równaniem trzeciego stopnia z dwoma conajmniej niewiadomymi,i nie należy dokonywać analizy laboratoryjnej i wyprowadzać kilometrowe równania na tablicy z kredą w łapie ,aby dojść na samym końcu po półtoragodzinnym obliczaniu do konkluzji.Owszem zgadzam się,że pewne spostrzeżenia,mogą uchodzić jako brednie nawiedzonego lub naćpanego,lub chorego psychicznie,posiadającego wizje :) Są pewne rzeczy,których nie opiszesz językiem,dlatego jest muzyka,są inne których nie opiszesz dlatego jest malarstwo,są też jeszcze inne ,których nie wyrazisz inaczej jak za pomocą tych;powiedzmy symboli,przenośni,alegorii,skojarzeń,wyrażeń zaprzeczających jedno drugiemu i wzmacniającym przez to samo uczucie.To co autor miał na myśli w danej chwili: ja mam to ,ty dobrze wiesz gdzie ja to mam,to zaś co autor czuł w tamtej chwili…to jest ta kwintesencja,ta chwila,niepokój,zachwyt i inne,zamrożone przy pomocy słów. Pozwolę sobie odważnie sparafrazować maksymę starożytnych mądrych Rzymian:Ignorantia iuris nocet na takie coś : Ignorantia poetica non nocet-Nieznajomość poezji nie szkodzi :)
    Mój idol i Władca Słowa,Jan twardowski,mistrz niepokonany sprzeczności w sposobie wyrażania emocji;
    *zamknę okno na zawsze-by pozostało otwarte
    *żeby widzieć naprawdę zamykają oczy
    *nie pisz o tym za często ,lecz pisz raz na zawsze
    A zresztą co ja tu będę perory jakieś i przemowy ,niech Wielki mistrz sam się wypowie,boć doprawdy wielki on w słowie :

    bliscy i oddaleni

    Bo widzisz tu są tacy którzy się kochają
    i muszą się spotykać aby się ominąć
    bliscy i oddaleni Jakby stali w lustrze
    piszą do siebie listy gorące i zimne
    rozchodzą się jak w śmiechu porzucone kwiaty
    by nie wiedzieć do końca czemu tak się stało
    są inni co się nawet po ciemku odnajdą
    lecz przejdą obok siebie bo nie śmią się spotkać
    tak czyści i spokojni jakby śnieg się zaczął
    byliby doskonali lecz wad im zabrakło
    bliscy boją się być blisko żeby nie być dalej
    niektórzy umierają – to znaczy już wiedzą
    miłości się nie szuka jest albo Jej nie ma
    nikt z nas nie jest samotny tylko przez przypadek
    są i tacy co się na zawsze kochają
    i dopiero dlatego nie mogą być razem
    jak bażanty co nigdy nie chodzą parami
    można nawet zabłądzić lecz po drugiej stronie
    nasze drogi pocięte schodzą się z powrotem
    OK,wystarczy na dzisiaj,to tylko tyle na ten temat,hmmm ,tak sobie tylko myślę…przecież ja kurna ,nie mam żadnego kisielowatego pojęcia o poezji ,a o równaniach matematycznych z całką nieokreśloną nawet nie wspomnę, niech mi Erato pobłażliwie pobłogosławi.

  11. chrismiekina pisze:

    Poezja nie jest równaniem trzeciego stopnia i nie ma przepisu na poezję. Poezja to zapis emocji i uczuć. I jest to zapis uniwersalny. Geniusz poezji pozwala bowiem przechować ten emocjonalny stan na wieki, niezależnie od okoliczności, pogody a nawet języka jakim posługuje się czytający. Dlatego poezja stawia przed sobą nieznośnie trudne, herkulesowe zadanie, bo musi okiełznać te uczucia i zakuć je w słowa. Jeśli urzeczony pięknem poranka zapiszesz swoje uczucia np w formie onomatopei to już na drugi dzień nikt, łącznie z autorem nie bedzie miał pojęcia co sie wlaściwie wydarzyło. Jeśli jednak ten sam poranek ubierzesz w odpowiednie słowa, których wlaściwośc i zasadność potwierdzi dzien następny i kolejny – nawet w diametralnie różnym nastroju -nieoczekiwanie mamy do czynienia ze sztuką. Wiersz tylko z pozoru jest łatwy do napisania i niech nikogo nie zmyli to, że składa się z niewielu linijek i słów. Te słowa rodzą się w bólu nieustannie poddawane surowym testom kolejnych dni tworzenia, aż wreszcie zakwitną tak samo w najciemniejszym chodniku kopalni i na oślepiająco białym podejściu na K2…. Poezja to tajny kod, czarodziejskie zaklecie, ktore potrafi zmieniać świat i dlatego ta tajemna wiedza jest rzadka jak diamenty rozrzucone gdzieś po ziemi.
    Co do analizy wiersza to jest to jeden z tych nielicznych przypadków w których nawet pani od polskiego w podstawówce miała rację. Analiza wiersza to szukanie nie tylko sensu ale i nastroju. Powtarzanie, kolejne czytanie, recytacja pobudzają wiersz do życia, pozwalają mu cwałować jak niebianskiemu Pegazowi po naszych myślowych horyzontach i przywoływac uczucia zamknięte w strofach powtarzając je jak mantrę…
    No ale … co ja wiem o poezji…
    Pozdro!

  12. MonsieurLaPadite pisze:

    :)
    Wooow ! Ale musiałeś wypić jakąś doskonałą kawę dzisiaj rano,ponoć po doskonałej kawie trawa jest naprawdę zielona,słoneczniki nabierają złocistych barw i niebo jest tak oszałamiająco błękitne ,że aż szumi w uszach,no ale jak sam stwierdzasz dobra kawa nie pozwala nagle pojąć istotę poezji :(
    Sam się na niej nie znam ,więc mówimy -chyba się zgodzisz- o tym samym ? :(

  13. psiząb pisze:

    Poezja starych studni, zepsutych zegarów,
    Strychu i niemych skrzypiec pękniętych bez grajka,
    Zżólkła księga, gdzie uschła niezapominajka
    Drzemie – byly dziecinstwu memu lasem czarów…(L. Staff)

  14. MonsieurLaPadite pisze:

    Psizębie,Poldek jest nie do podrobienia, no i co najciekawsze:ponadczasowy i uniwersalny o czym wspominał powyżej nic a nic się nie znający na pezji cam :)

  15. chrismiekina pisze:

    Chcialbym tak zupelnie na marginesie zauważyć, że pod tym Mostem Zgody mamy całkiem sporą różnicę zdań. Na szczęście cała sytuacja wciąż jest pod kontrolą i póki co nikt za sobą mostów nie pali :)

  16. MonsieurLaPadite pisze:

    Aby się ten Most Zgody nie zamienił w Kość Niezgody ,bo skoro on już żyje swoim własnym poetyckim żywotem,to postaram się spojrzeć na niego z boku,krytycznie i ironicznie,ponieważ mogłoby być równiez tak;dwoje kloszardów z Bośni-Hercegowiny ,na wygnaniu,pogubieni,skąpo odziani,niedożywieni,stracili się któregoś dnia z oczu,wpadli w panikę i zaczęli się rozpaczliwie poszukiwać,jedyne co wiedzieli ,to było umówione miejsce gdzie bywało im spędzać noce; pod mostem,zapewniającym iluzję bezpieczeństwa i dachu nad głowa.Więc dawaj szybko szukać najbliższego mostu,a że latarek nie mieli,no to na przełaj w najbliższy bród i wzdłuż nurtu aż do najbliższego mostu,mając nadzieję,że się jeszcze spotkają,że się nie zatracą na zawsze ,no i tak brną po bagiennym dnie strumienia,woda im wycieka przez palce,jednym słowem walczą z czasem ponieważ miało się już ku zmierzchowi,przyśpieszają,brakuje im tchu …i nagle po omacku spotykają się ich ręce ;on poznał jej rękę po sporych rozmiarów brodawce na serdecznym palcu,i tacy radośni,bez słów padli sobie w ramiona i zrozumieli ,że tak naprawdę od szczęścia sobie nie uciekną,bo są na nie skazani,ale zapomnieli w tym wszystkim ,w tym rozmiłowanym zapamiętaniu o instynkcie samozachowawczym,otóż Most-Fatum,jak miecz Damoklesa złowrogo przegina się nad nimi i nie wiadomo czy tu się zaczyna ,czy się kończy ?
    :)

  17. chrismiekina pisze:

    A kim była ta tajemnicza Damoklesa?
    :)

  18. MonsieurLaPadite pisze:

    Damoklesa,no wiesz to koleżanka Arystotelesy z agory ,handlującej ogórkami :) ,a wiersz wydaje mi sie genialny,wielopoziomowy;na moście,pod mostem,przed mostem ,za postem i trójwymiarowy,przestrzenny i co najciekawsze przyciąga jak lep na muchy nawet najmniej znających się na rymowankach !
    :)

  19. chrismiekina pisze:

    Aaaaaaaaa słyszałem. Darzyły sie obie platoniczną miłością i ten Mieczo czy Miecio byl im potrzebny jak dziura w moście… Dlatego Damoklesa przecięła ten nieudany związek….
    :)

  20. MonsieurLaPadite pisze:

    W rzeczy samej ,ponieważ to nie był ten klasyczny trójkąt małżeński,lecz zwykły i banalny węzeł gordyjski,dlatego interwencja Damoklesy była jak najbardziej pożądana swoim chlaśnięciem ze stali damasceńskiej ! :)

  21. MonsieurLaPadite pisze:

    Ew,pragnę Ci pogratulować talentu fotograficznego i animatorskiego,dzięki twojej inicjatywie,otworzyło się okienko poetyckie w kilku głowach twoich wiernych czytelników,okazuje się że wystarczy czasami szturchnąć lub przywalić w stół aby nożyce się odezwały i Ty czynisz to z gracją. :)
    Pozdrawiam serdecznie !

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>