Koniec jest bliski

Czy Piekło czasami to nie tak, że Ziemia nam się przeobrazi, a my w niej?

Od czego się zaczęło? Może Krosta zwiastowała początek: „Jako piykno łona była, piykne rzecy se nosiła, moja miła, moja miła, ino krostę zostawiła, ino krostą zaraziłaaaa, hej”. Może Krosta. Bo zawsze Miłe są złego początki.

Telefon: – Mamo, jak wyglądają wszy?

Nasze dzieci uczą teraz, jak szybko zarabiać bardzo duże pieniądze, ale nikt nie pokaże jak wygląda wesz. Takie wykształcone dziecko świetnie sobie radzi w świecie biznesu, lecz na łopatki jest kładzione przez zwykłą gnidę. A ta przecież potrafi zaskoczyć.

Dopiero co gościu chodził z guzem na głowie. Nie przeszkadzał mu on fizycznie, dlatego wyhodował go do rozmiarów jaja kurzego. W końcu gdy zaczął odczuwać dyskomfort estetyczny, gdy nie czuł się już z tym elegancko, zdecydował go zoperować. Jakież było zdziwienie chirurga, gdy po rozcięciu rozpełzły mu się na ręce, na stole suche wszy. Gniazdo suchych wesz…

Czy możemy stanowić wyspę dla inwazyjnych gości? Czym różni się człowiek od połaci ziemi? Czy nie jesteśmy planetą dla mikroskopijnych gości? A co jeśli to goście niepożądani?

Jeżeli wyspa Guam przeżywa ekologiczną inwazję zdominowana przez nadrzewne węże, które powoli sunąc w swej ekspansji osiągnęły już Hawaje. Jeżeli w Australii ropucha aga nie dość, że brzydka, to w dodatku trująca, rozmnaża się w tempie zagrażającym równowadze biologicznej. Jeżeli niektóre rośliny, niepożądane przez nas, rozmnażają się w tempie geometrycznym i dominują nam pola, czyniąc nań spustoszenie niezgorsze od inwazji węży, żab, czy prawdziwych szarańczy… Jeżeli w końcu na 500 metrach kwadratowych pająki rozwijają swe sieci, czyniąc kolonię przyprawiającą o zawrót głowy i swędzenie tejże, dlaczego nie pokusić się o próbę wyobrażenia nas w 3D?

Z krostami, guzami pełnymi wszy żyjemy w miastach, wioskach spowitych takimi pajęczynami zasłaniającymi nam słońce, a powiew wiatru smętnie porusza tam wężami nadrzewnymi, za to w dole, pod nieostrożnie stawianymi stopami, kumkają w popłochu trujące ropuchy. Do tego z maczetą trzeba chodzić, by torować sobie ścieżkę jak wśród stale, szybko odrastającej rośliny, świetnie zachwaszczającej Straconkę.

Dlaczego nie założyć, że tak może być? Skoro człowiek, mimo coraz lepszego wykształcenia, nadal nie zna sposobu na wszy w przedszkolu, skoro nadal nie potrafi zatrzymać tych wymienionych powyżej ekspansji, to co z następnymi? Jeżeli nie potrafi wytłumaczyć skąd te 500 metrów kwadratowych pajęczyn, to nie będzie mógł zapobiec, gdy zechcą one spowić Manhattan!

Czy Piekło czasami to nie tak, że Ziemia nam się przeobrazi, a my w niej? – ew

11 Responses to Koniec jest bliski

  1. psiząb pisze:

    Masz rację Ew. Koniec jest bliski. My żyjemy teraz w piekle, z którego nie ma wyjścia. Przed milionami lat żyły dinozaury. A gdzie one są teraz? Przed tysiącami lat żyły mamuty, a gdzie one są teraz? Teraz w tym piekle żyją istoty ludzkie, a gdzie one będą za 100 tysięcy lat? Pamiętam jeszcze pluskwy, a gdzie one są teraz?
    O wszystkim na świecie decyduje teraz bogini Ewolucja i to od niej zależy czy wszy przeżyją i będą współżyły z nami. A gdzie jest bożek Jahwe, który stworzył te wszy?

  2. ew pisze:

    Odpowiem pytaniem na pytanie, a w ogóle to po co stworzono te okropieństwa?

  3. ew pisze:

    Ewolucja… mieliśmy tu artykuł „Mikroby a katastrofa ekologiczna w Zatoce Meksykańskiej”:
    http://ecodzien.pl/2010/06/15/mikroby-a-katastrofa-ekologiczna-w-zatoce-meksykanskiej/
    Człowiek się próbował ratować bakterią, by ta zżarła wyciek ropy. I co się okazuje? Człowiek został zaskoczony, zadziwiony, i wyprzedzony przez Panią Naturę. Otóż plama ropy mu bezczelnie znikła, zjedzona nieoczekiwanie przez nową, nieznaną kulturę bakterii:
    http://nowaatlantyda.com/?p=3181

    Cud w Zatoce Meksykańskiej, bo jest nam to akurat na rękę, ale jeśli się zastanowić, to z tak nieoczekiwanie zaskakującym novum jutro może być zgoła odwrotnie, jeśli tylko jakaś bakteria zechce może… NAS ZJEŚĆ.

    Poza tym. Ha! Mam Cię skarbie:

    -”a Mojżesz błagał o spełnienie obietnicy, jaką uczynił faraonowi. Żaby wyginęły w domach, na polach i na podwórzach, a ziemia wydawała przykrą woń.”

    http://blip.pl/s/144316562

    :)

    Co do Jahwe odpowiem pytaniem na pytanie, a w ogóle to po co stworzono te okropieństwa?

  4. psiząb pisze:

    Zadajesz Ew pytania zasadnicze. Nawiązując do nich pytam: A dlaczego stworzono Adama i Ewę? Wiemy, że Adama ulepiono z gliny, bo tak chciała Lilith, ale Adam nie spełnił jej wymagań więc uciekła od Adama. Wtedy Jahwe z żebra Adamy stworzył Ewę, a ta usłuchała węża itd. Lecz komu były potrzebne wszy?

  5. ew pisze:

    Wychodzi na to, że wszom winne są… kobiety.

    Bo to Lilith chciała ulepionego z gliny Adama, i go dostała. No, ale gdy okazał się dla niej denny odeszła. Wtedy Jahwe pożałował biednego, samotnego chłopa, i litując się nad nim usztrykował mu z żebra inną kobietę – Ewę. Ale i Ewa zamiast pilnować swego chłopa, konszachtowała z wenszami..

    Tego już było za wiele! Jeżeli sumienie nie potrafi dość dobrze gryźć waszych duszy, wszy wam w tym dopomogą!

  6. psiząb pisze:

    Ja bym tak nie winił kobiet. Natura bardziej za to odpowiada?

  7. ew pisze:

    A Natura to pani, czy pan?

  8. psiząb pisze:

    Masz rację Ew.

  9. ew pisze:

    Skuteczna walka z tym co na głowie, zależy od tego co w głowie.

    Okazuje się, że w co piątej polskiej szkole jest obecnie wszawica. Wszawica, która zaatakowała Polskę. Podobno czapki są obok siebie w szatniach, no zawsze były. Kiedyś zajmował się tym Sanepid, ale wszawica została wykreślona z listy chorób zakaźnych. Kiedyś higienistki sprawdzały uczniom głowy, no ale dziś bez zgody rodziców nie można już tego zrobić, bo to naruszenie godności osobistej. Część rodziców się nie zgadza. Sprawdzają sami, czy olewają?

    • psiząb pisze:

      Nie wiem czy miałem kiedyś wszawicę, ale wiem, że miałem wszy. W roku 1939, może w listopadzie a może w grudniu przybyliśmy do Przemyśla, gdzie znaleźliśmy kąt w domu katolickim, w którym już nie było wolnych pokojów, lecz stała do dyspozycji sala teatralna, niestety zapełniona prawie w 100%. Wypatrzyliśmy jeszcze miejsce pod sceną, gdzie rozłożyliśmy koc a przykryliśmy się płaszczami.Gdy obudziłem się rano zauważyłem taki szarobiały sznurek zwisająy ze sceny w dół. Po bliższym spojrzeniu zauważyłem, że ten sznurek się porusza. Mama wyjaśniła mi, że są to wszy.
      A gdy nadszedł dzień 24. grudnia wszyscy nagle jakby na komendę postanowili się wykąpać. Mnie polecono stanąć w kolejce do łazienki i po kilku godzinach stania uzyskaliśmy prawo umycia się w wannie. Dziwny to narodowy obyczaj, aby ie myć się przez cały rok a kąpać się właśnie w wigilię. Biedne te wszy?

      5

  10. Ela Wolny pisze:

    Jestem młodsza, więc wychowałam się na kąpaniu w soboty. Pod tym względem dzisiejsze dzieciaki wymiatają (sic!), kąpiąc się codziennie.

    Dobrze to czy źle? Wyjałowiona flora bakteryjna do cna, a skórnych alergików więcej niż nazw płynów do kąpieli.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>