Był park i była jesień. Na ziemi leżały liście pożółkłe, brunatne i złote, tak że nie było widać ścieżek tylko liście. Już z daleka słychać było grę na trąbce, taki smutny kawałek jakby miał odbywać się gdzieś pogrzeb. Nie było widać kościoła ani żałobników, ani karawanu tylko ten dźwięk trąbki drgał w powietrzu.
Pojawił się jednak kościół a właściwie kościółek, jak barak lecz pomalowany na zielono. Pojawili się też żałobnicy, różni, przeważnie starzy, ale młodzieży również było trochę, choć nieopodal stała karczma z piwem i orkiestrą. Karawaniarze ponieśli trumnę do kościoła i postawili na katafalku.
Rozległy się dźwięki organów, na których organista próbował marsza Szopena, ale nie wychodziło. Potem ksiądz kazał wstać wszystkim, potem uklęknąć, potem znowu wstać i podać sobie znak pokoju. Obok mnie stał kolega, który jest święcie przekonany, że mu uwiodłem żonę, ale to jest nieprawda, przez co jego żona uważa mnie za śmiertelnego wroga. Podaliśmy sobie jednak znak pokoju. Potem karawaniarze ponieśli trumnę, w której leżał mój kolega, o dziesięć lat młodszy. Za trumną szła jego żona, młodsza od niego o dziesięć lat, w czarnym płaszczu z pięknymi złoto-blond włosami, smukła jak topola, a nad nami fruwały jasne anioły.
I ja też fruwałem i miałem skrzydła, choć Mirzam uważa, że nie wszyscy, którzy mają skrzydła są aniołami, ale mnie się wydawało, że jestem, przynajmniej upadłym aniołem. Potem polecieliśmy nad grób i tam rozległo się to requiem Mozarta a właściwie lacrimosa, wzbudzająca dreszcz.
A przecież mieliśmy się zabić już wcześniej na Małym Kołowym, na drodze Motyki, uchodzącej niegdyś za najtrudniejszą drogę w Tatrach. Lunął deszcz i trzeba się było wycofać, więc wbiłem haka do zjazdu i on miał zjeżdżać pierwszy. Po kilku metrach hak zaczął wypadać, więc podtrzymałem go ręką i tak mój partner szczęśliwie zakończył zjazd. Teraz przyszła kolej na mnie. Ale kto podtrzyma haka ręką, gdy ja będę zjeżdżał. Los nieubłagany nie wziął jednak pod uwagę, że mam skrzydła i jestem upadłym aniołem więc jakoś udało mi się sfrunąć. Świeciło słońce w środku żółtego października – nieśmiertelnika.
A po ulicach w lekkiej jesieni – Fruwały za mną jasne anioły.
To był tylko sen.












Sny… Śnienie Świata.
Miałam tylko trzy tak barwne sny, ale za to wszystkie zostały w sposób perfekcyjny odczytany. Zgadnij przez kogo.
Nie wiem, czy umiałabym je tak opisać…
A ktoś kto TAK śni i kto TAK potrafi opisać swe myśli jak Ty.. nie dziwię się, że nawet w snach gonią Cię zazdrośni mężowie.
Pozdrawiam wsłuchana w Lacrimosę.
Dzięki Ew za oprawę graficzno-muzyczną tego wpisu. Niestety nie umiem odpowiedzieć na Twoje pytanie.
Moje pytanie było raczej retoryczne, bowiem sama na nie odpowiedziałam.
Popatrz co znalazłam:
- „(¯♥¯) • \”Nie wiadomo, co by było
Jak by się nam nic nie śniło?
Jak by pustka w nocy była?
I bez bajek się obyła.
Oby nigdy tak nie było.
By się zawsze pięknie śniło.
Bo te bajki tak wspaniałe
W snach tych zawsze doskonałe.\”\”(¯♥¯) ”
Fajne nie?
Tak Ew, fajne!
Psi Zębie! To doskonały kawalek prozy i świetna historia!! Przeczytalem z wielką przyjemnością. Pozdro!
Dziękuję Chris. Czasem się trafi ślepej kurze ziarno. Pozdro!
Przecudna miniaturka
i do tego jeszcze z gustem okraszona moim Bachem !!! Prosze o wiecej; i slow i muzyki.
Dziękuję MonsieurLaPadite. Z ust poety taka opinia ma dla mnie znaczenie.
Psizębie,
jesteś doskonałym Opowiadaczem Snów
tymi skrzydłami przechytrzyłeś wszystkich! istny Ulisses! szacunek!
Dziękuję Emmo za miłą treść.
Hare Kriszna Hare Kriszna
Kriszna Kriszna Hare Hare
Hare Rama Hare Rama
Rama Rama Hare Hare
:*
To najpiękniejszy wpis na Ecodniu. Bez kompleksów dotrzymujesz tu kroku Lacrimosie Bacha. W sposób doskonały wzajemnie się uzupełniacie, co aż przyprawia o nieprawdopodobny dreszcz, podczas czytania TEGO opisu, w takt TEJ muzyki..
Wyznawcy hinduizmu wierzą, że powtarzanie słów tej mantry głośno, w śpiewie (kirtan) lub cicho (dźapa), lub w myśli, wznosi umysł na wyższy poziom świadomości (ponad świat materialny) i bliżej miłości Boga.
http://www.iskcon.com.au/Audio.html
Mówiłam, że jest to najpiękniejszy wpis? Jeszcze doszło to audio…
Już prawie znowu zasnęłam z mantryczną Hare Kriszna w słuchawce, gdy nagle odkryłam z long dłuugiej listy… I’ts Krishna! Beatles
Dlaczego tego nie wybrałeś?
Nie wybrałem, bo nie znałem I’ts Krishna! Beatles.