Monthly Archives: Wrzesień 2010

Panie i Panowie! Wiedzę przywieźli, czyli Ośrodek Edukacji Ekologicznej „Virga” w Drogoszewie

Pan Marcin Wiśniewski, od lat znany w środowisku miłośników przyrody wybudował potężne narzędzie edukacyjne. Powstała „pracownia przyrodnicza” jakiej nie znajdzie się chyba w żadnej szkole.

Ptasie gniazda, spreparowane czaszki ptaków i leśnych zwierząt, małych i dużych. Ciekawe rośliny i  kolekcja ptasich piór, zebranych przez pana Marcina w czasie jego wędrówek po Polsce. Unikalna kolekcja – wiele lat temu pokazywana na Mazowszu.

Dla kogo te działania? Dla szkół które nigdy nie zbudują czegoś takiego. Nigdy, bo nie znajdą takich eksponatów by pokazać to uczniom, bo nie znajdą na to pieniędzy, bo nie znajdą do tego tylu takich fachowców. Tak. Przyrodnika z wyższym wykształceniem i „zapaleńca” ornitologa – w jednym.

Chyba warto pokazać to młodym ludziom?! Tutaj jest więcej informacji: www.virga.edu.pl

Uwagi na marginesie – Ośrodek posiada:
- obszerne altany wykładowe
- pomieszczenia ekspozycyjne
- stanowiska z eksponatami
- własne, autorskie pomoce dydaktyczne
- kolekcja ptasich piór ponad 80 gat. chronionych
- odlewy tropów 30 gat. zwierząt
- ekspozycja gniazd i jaj rzadkich ptaków
- tablice dydaktyczne obejmujące wszystkie gromady
- rekonstrukcje najciekawszych zbiorowisk roślinnych
- unikalne książki i klucze do oznaczania roślin i zwierząt
- miejsce na ognisko
- parking
- toalety

A nade wszystko przepiękną okolicę – ośrodek położony jest na terenie wiejskim, w Dolinie Dolnego Bugu (obszar Natura 2000, ostoja ptasia) w pobliżu Puszczy Białej i Kamienieckiej, obok słynnych już wydm Lucynowsko-Mostowieckich z unikalnymi w skali Europy stanowiskami Mącznicy Lekarskiej.

Ponadto zapewniamy kompletny sprzęt do wypraw w teren (lornetki, lunety, przewodniki, lupy etc.) i wszystkie materiały niezbędne do prowadzenia zajęć plastycznych (farby, kredki, pędzle, dłuta, bloki rysunkowe, glina, piaskowiec itd.) www.virga.edu.pl


fot. Wiesław Czapski Drogoszewo
www.owyszkowie.blox.pl

Jak łatwo można znaleźć się w niebie


fot. Ewa Bielsko-Biała

Jak łatwo można znaleźć się w niebie

Gdzieś tam daleko patrząc przed siebie
łączy ocean się z pięknym niebem.
I czułe chmury muskają fale
tu nie ma końca, koniec jest dalej.

I kiedy płynąć będziesz przed siebie
będziesz na wodzie, nie będziesz w niebie,
na horyzoncie ja widzę ciebie
dotykasz chmury – jesteś już w niebie.

Biegnę na plażę, krzyczę przed siebie:
- Jak prosto można znaleźć się w niebie!
Ty mnie nie słyszysz, ty płyniesz dalej
płyniesz gdzie niebo dotyka fale…
Ja Jestem

Babia Góra kryptonim dalekie obserwacje

Dalekie Obserwacje

Panorama Beskidów z Gliwic – 101 km do Babiej Góry, 97 km do Pilska, 84 km do Lysej Hory:

Zobacz więcej: http://www.dalekieobserwacje.eu/?p=294

Babia Góra z Chełmu Śląskiego – odległość 64km:

Zobacz więcej: http://www.dalekieobserwacje.eu/?p=269

Babia Góra z Buska-Zdroju – do Babiej Góry  133 km, do Sokolicy 131km:

Zobacz więcej: http://www.dalekieobserwacje.eu/?p=4411

Babia Góra widziana z Sosnowca „Pylonu” – odległość 77 km:

Zobacz więcej: http://www.dalekieobserwacje.eu/?p=4455

Babia Góra i Tatry z Gotartowic (Rybnik) – do Babiej Góry 84 km, do Łomnicy 150 km:

Zobacz więcej: http://www.dalekieobserwacje.eu/?p=997

Babia Góra z hałdy w Katowicach Murckach – odległość 77 km:

Zobacz więcej: http://www.dalekieobserwacje.eu/?p=266

Beskid Żywiecki z Kopca Piłsudskiego w Krakowie – do Babiej Góry 59 km, do Pilska 70 km, do Romanki 70 km:

Zobacz więcej: http://www.dalekieobserwacje.eu/?p=4447

Pilsko, czyli trekking z Nordic Walking

Uzgodniliśmy już, że każdy ma swoje Kilimandżaro… cel połączony z marzeniami. Nierealne pomysły,  które gdy tylko  mocno w nie wierzymy z czasem mogą nabrać  realnych kształtów. Bo Kilimandżaro to nade wszystko świadomość, że warto mieć te marzenia i wytyczone przez siebie cele. Mocna wiara w to, że kosztem dużego wysiłku i wyrzeczeń można czasami zrealizować coś pozornie nierealnego budząc w sobie duszę wojownika. Warto chcieć, a wtedy i siły się znajdą, i sposoby, nowe metody lub gotowe rozwiązania oraz… zawsze można napotkać na swej drodze życzliwych ludzi chcących dopomóc „wspiąć się”… To prawda.

Ale jeśli zapomnieć na chwilę o tej analogii do życia… i mając na uwadze raczej góry, to Pilsko (1557), właśnie nam na takie Kilimandżaro wyrasta. Jakby zamknięty Sezam się z nagła otworzył i wraca się tam stale i znów co najmniej lajtowo. Tym razem szlak, ten sam co poprzednio, zielony z Korbielowa Kamiennej:


Przez Halę Miziową (1300):


Na Pilsko (1557):


Aura jakby bardziej niż sprzyjająca, a kijki od taty więcej niż przydatne – złamany kręgosłup nie zabolał, a skręcona noga zapomniała, że boli. Zresztą kijkami już jakby całe Beskidy stoją – prawie każdy, w dodatku bez względu na posturę, tuszę i wiek, wspina się jednocześnie uprawiając nie tylko trekking, ale i… Nordic Walking. To świetne.

Uwagi na marginesie – czemu służy Nordic Walking:

* angażuje mięśnie klatki piersiowej, tricepsy, bicepsy, ramion i brzucha, co prowadzi do większego ich wzmocnienia
* rozwija się siła i wytrzymałość ramion
* łatwość wchodzenia na wzgórza
* spala się więcej kalorii niż przy normalnym chodzeniu
* zwiększa się stabilność przy chodzeniu z kijkami
* jest mniejszy nacisk na piszczele, kolana, biodra i plecy (kręgosłup)
* odciążone są stawy, co jest szczególnie ważne nie tylko dla osób starszych

fot. ewolny Beskidy

Neuroćwiczeniami dzionek się zaczyna

Czytam właśnie „6 filarów poczucia własnej wartości” Nathaniel’a Brandena, i nagle poruszył mnie zwrot: „Jesteśmy jedynym gatunkiem, który potrafi sformułować wizję wartości, do których dąży – a następnie dążyć do wartości przeciwnych.”

To prawda. Dalej dowiaduję się ciekawych rzeczy. Mianowicie między innymi tego, że „problem i wyzwanie stanowi fakt, iż chociaż myślenie jest warunkiem skutecznego życia, to jednak nie jesteśmy zaprogramowani, by myśleć w sposób automatyczny. Mamy możliwość wyboru.

Nie jesteśmy odpowiedzialni za kontrolę funkcjonowania swojego serca, płuc, wątroby czy nerek; są one częścią samoregulującego się systemu. Nie musimy nadzorować również procesów homeostazy, za pomocą których, utrzymywana jest na przykład temperatura naszego ciała. Natura wyposażyła organizm tak, by funkcjonował automatycznie, zachowując życie bez naszej ingerencji. Ale umysł działa na innych zasadach. Umysł nie pompuje wiedzy, kiedy i jak trzeba, tak jak serce krew. Umysł nie prowadzi nas automatycznie, byśmy postępowali zgodnie ze swoją najlepszą, najbardziej racjonalną wiedzą, nawet gdyby było to wyraźnie korzystne. Nie zaczynamy myśleć instynktownie tylko dlatego, że niemyślenie mogłoby być dla nas w danej sytuacji niebezpieczne. Świadomość nie rozszerza się odruchowo w kontakcie z nowym i nieznanym. Czasami ją zawężamy – Natura złożyła na nas wielką odpowiedzialność dając możliwość myślenia lub niemyślenia.

A umysł jest czymś więcej niż bezpośrednią świadomością czegoś. Jest złożoną mozaiką struktur i procesów. Wykracza poza procesy werbalne, linearne, analityczne – popularnie opisywane jako aktywność lewej półkuli.

Aby nauczyć się uprawiać rośliny,  budować mosty, przesyłać prąd, poznawać lecznicze właściwości niektórych substancji, określać środki zwiększania wydajności, dostrzegać możliwość bogacenia się, przeprowadzać eksperymenty naukowe, reagować na skargi bliskich, dostrzec niezgodność między swoim zachowaniem a przekonaniami, odkryć jak sobie radzić sobie z bólem lub złością, by wreszcie wiedzieć, kiedy przestać myśleć, i poddać się uczuciom i intuicji, do tego wszystkiego (m.in.) potrzebny jest nam proces myślowy”.

Zatem koniecznie przy nowym gatunku kawy, zaprośmy na mini relaks nasze wyżęte, wyeksploatowane do maksimum przez złe traktowanie ciała i cybermózgi. I zastanówmy się wspólnie, czy świadomie lub nieświadomie, robimy coś oprócz tłuczenia w klawisze, by utrzymać sprawność umysłu  jak najdłużej:

Uwagi na marginesie -  Neuroćwiczenia:
- Pierwsze to zapach. Poranek zwykle kojarzy się z zapachem kawy i trzeba go zmieniać np. na zapach wanilii, mięty lub cynamonu, lawendy… to każe receptorom zapachu przekazywać nowe informacje do mózgu (dlaczego zmieniać? Bo jest to związane z tym o czym pisałam, że człowiek przestaje reagować, przyzwyczaja się do dotyku odzieży, do zapachu, do woni gdyż inaczej zwariowałby stale odbierając bodźce)
- Drugie ćwiczenie jest pod prysznicem, polega na kąpieli z zamkniętymi oczami, szorowaniu ostrą rękawicą ciała
-Trzecie to szczotkowanie zębów, ale… jeśli jest się np. praworęcznym należy użyć lewej ręki, także do nakładania pasty na szczoteczkę
- Kolejne to ubieranie się po ciemku. Wzrok. Dotykiem znaleźć to, co się chce mieć na sobie (za to złote usta, wiem co niejeden mężczyzna teraz pomyśli, co chciałby znaleźć dotykiem, by mieć to na sobie)
- Następne to siedzenie przy śniadaniu z domownikami w kompletnej ciszy. Widać, że inni rozmawiają, ale nie wiadomo o czym, bo w uszach są zatyczki (najlepsze dla tych, co mieszkają z teściową)
- Być kreatywnym w kuchni, zmieniać potrawy, łamać przyzwyczajenia
- itd itp… (jeszcze 80 ćwiczeń i już)

Substytut


fot. Chris Miekina Filadelfia, USA

Canada z bardzo bliska – Jabłko

Wczesną jesienią, w całej Kanadzie, w ciągu pogodnego weekendu całe rodziny udają się do sadów na zbiór jabłek. Liście klonów zaczynają zmieniać kolory na złotawe i purpurowe. Rześkie, czyste powietrze, pejzaże, zapachy  to wszystko sprzyja, aby wybrać się na taką wycieczkę.


Tym razem był to wypad do sadu w miejscowości Saint-Josef du Lac (Święty Józef znad Jeziora), jakieś 50 km od Montrealu.


To okolice słynące ze swoich sadów, pszczelarzy i serowarów. Leniwe słoneczne przedpołudnie, wykorzystane jako spotkanie z naturą, piknik na wolnym powietrzu, zakupy w wiejskim sklepiku z produktami reklamowanymi jako autentycznie naturalne. Skarbów jesieni było co niemiara, jakieś 10 odmian jabłek, produktów z jabłek, soków, dżemów, marmolad, ciast, cukierków, lizaków – wszystko o smaku jabłkowym.


Było nawet kilkanaście odmian cydru, po degustacji którego, zakupiłem jedną maleńką buteleczkę tego typowego dla Kebeku napoju, której tradycje sięgają czasów, gdy Francuzi z Normandii kolonizowali Kanadę w XVII wieku. Mój wybór padł na Cidre Givré – 350 ml za „jedyne” 30 dolarów. :) Dlatego będzie musiała poczekać ta buteleczka na naprawdę wybitną okazję!

Jabłko to temat jak rzeka, począwszy od Ewy, poprzez Parysa i Afrodytę, mijając po drodze Robina z Lasu i Newtona… ono ciągle inspiruje i kusi kolorem, zapachem i smakiem.
fot. MonsieurLaPadite Kanada
Zobacz również:
Apple dobre na wszystko ew

Wowrowe życie, w tym bycie – niebycie

Leży przede mną Kalendarz Beskidzki z 1963 roku, a w nim m.in. artykuł Kazimierza Spisaka „Jędrzej Wowro – świątkarz beskidzki”. Dobrze dziś powspominać tą historię,  zważywszy, że historia ta jest nie byle jaka…

W roku 1933 cztery piękne Amerykanki, uczennice International School’s of Art – New York, zatrzymały swój luksusowy samochód przed starym domkiem ostatniego świątkarza beskidzkiego – Jędrzeja Wowry. Po tych odwiedzinach „The Buffalo Times” zamieścił szereg reprodukcji prac Wowry z entuzjastycznym artykułem. Wowro skwitował to jednym zdaniem „Eee, co ta z tego, to ino takie figle, a prefitu z tego ni ma zodnego” – ew

Wielkim biedaczyną był bowiem ten najznakomitszy świątkarz polski. W Gorzeniu Górnym koło Wadowic, u stóp góry Goryczkowca, na skraju  maleńkiego poletka stała jego zapadła, jednoizbowa kurna chata, pokryta zgniłą strzechą. Dwa krzesła, wieszak na łachy, piecyk kuchenny, kilka obrazów nad wąskim łóżkiem, kilka garnków i pod oknem zielona skrzynia ze zniszczonym wiekiem – to wszystko. Na tej właśnie zielonej skrzyni Wowro rzeźbił z klocków lipowych i osikowych swych świętych.

Całe swe życie (1864-1937) przeżył w nędzy, w głodzie i chłodzie. Towarzyszyły mu one wszędzie: i w rodzinnym Gorzeniu i na licznych wyjazdach na saksy, na żniwa do Węgier, do kopalni i cegielni – Wowro był nawet pomocnikiem grabarza w Wadowicach. Jego życie można podzielić na dwa okresy. Pierwszy, trwający od lat chłopięcych do 1895 roku, kiedy to spotykał się z ogromnym zawodem. Nikt nie kupował rzeźb, świątkarstwo nie opłacało się. Daremnie na odpustach w Kalwarii pragnął sprzedawać swe świątki i drzeworyty. Nikt nie rozumiał jego rzeźb, ludzie woleli fabryczne gipsowe i porcelanowe figurki, niż jego umęczone, pełne przejmującego wyrazu świątki. Wowro najczęściej zbierał w płachtę swe rzeźby i z ciężkim sercem wracał głodny do domu, wieszając tu i ówdzie na przydrożnej topoli lub lipie Frasobliwca, Jana Nepomucena, św. Barbarę lub św. Krzysztofa.

Trzeba było niemało trudu i argumentów Emila Zegadłowicza, zanim Wowro podjął znów swoją pracę i już nie wypuszczał z rąk „gnypa”, aż do ostatnich dni życia. Poeta bardzo wysoko cenił twórczość Wowra. „Gdy szukam rzeźby polskiej, widzę jedynie Stwosza, Dunikowskiego i Wowra” – pisał w „Powsinogach beskidzkich”. Wprowadzał go w cudowny świat rzeźby antycznej i zapoznawał z kierunkami twórczości rzeźbiarskiej, pokazując mu reprodukcje w albumach. W rezultacie tego, powstała zdumiewająca i jedyna w swoim rodzaju rzeźba Wowra, która się zachowała: figurka Chrystusa o nieskazitelnych liniach klasycznych, wykonana w drzewie gruszy. Poza tą rzeźbą, na szczęście, nie da się dopatrzeć w całej jego twórczości wpływu jakiegokolwiek kierunku artystycznego. Wowro pozostał do końca sobą tworząc niekłamaną sztukę niezamierzonym prymitywem. Pojęcie jej miał we krwi – unikał przejaskrawień i rozwiązań nieprzemyślanych (kapitalne ujęcie drzew przy rzeźbie Marii Magdaleny), nie rzeźbił dla rozgłosu ani dla pieniędzy – rzeźbił z wewnętrznej potrzeby. Nie mógł przecież wiedzieć, że nadejdą czasy gdy sztuka ludowa będzie ceniona i otoczona opieką państwa.

Jako niepospolity narrator opowiadał często swe wrażenia po obejrzeniu krakowskiego ołtarza Wita Stwosza w Kościele Mariackim:
- „…jakem go z bliska zobocył, to mnie cosik urzekło. Cułek, że nogi mi sie gnom i ze cosik mnie nachodzi. Nie słysołek nawet jak ksiondz mse odprawioł i kiej jom skońcył. Nic nie pamiętołek. Jakies urzecenie przysło na mnie. Wstołek jak we śnie i zacołek blizyj do ołtarza przychodzić… „

Do dziś niewiele zachowało się rzeźb Wowry, te jednak prace, które pozostały i są porozrzucane gdzieś przy beskidzkich szlakach, swoim artyzmem, wdziękiem i niesłychanie przejmującą wymową, świadczą o olbrzymim talencie tego wybitnego świątkarza. Jedyne co znalazłam to chyba wycinek ze starej gazety, ze strony muzeum Zegadłowicza. Świątkarnię zabrali Niemcy i spalili wraz z biblioteką literata…

Tego samego, u którego Wowro stale siedział w kącie pracowni starego zboru ariańskiego i podczas, gdy ten załatwiał korespondencję – odpowiadał na listy Tetmajera, Żeromskiego, Reymonta, Staffa, Kasprowicza, Leśmiana, Romain Rollanda, porządkował nigdzie dotychczas niedrukowane utwory Przybyszewskiego, Miecińskiego, luźne kartki rękopisów Mickiewicza, korespondencję swego dziadka Kaiszara, biednego organisty, który sprzedawał tematy do walców Janowi Straussowi (!) – gawędził rzeźbiąc świecznik dla Rzymu.

Dziś cicho w Gorzeniu… Opowiadają ludzie, że w tajemniczym nastroju i głębokiej ciszy parku otaczającego „twierdzę ariańską” Zegadłowicza, wieczorami słychać  grę starego Kaiszara (Skawa wyśpiewała melodię „Nad pięknym, modrym Dunajem”?!) i czasem jeszcze można spotkać Wowra, jak chyłkiem przemyka wśród starych drzew, niosąc pod pachą nowego Frasobliwca panu Emilowi, który tak o nim pisał:

… beskidzki Wowro powsinoga
z kloca uzdajanego rzeźbi swego Boga
smutnego beznadzieją jak Wowrowe życie
zawstydzonego sobą w tym bycie – niebycie
Emil Zegadłowicz

Stara Wieś

Nazwę tą nosi ponad 400 miejscowości w Polsce, ale nasza Stara Wieś, leżąca w województwie śląskim (powiat bielski,  gmina Wilamowice) jest naprawdę wsią starą. Pierwsze wzmianki o niej, pochodzą  bowiem już z XIII wieku, a w 1444  roku po raz pierwszy użyto tej właśnie nazwy, która funkcjonuje do dziś. Wieś założyli przybysze z Europy Zachodniej  nazywając ją Wilhelmsdorf, ale w XIV wieku właścicielami wsi zostali rycerze Bibersteinowie, którzy z biegiem czasu zmieniając nazwisko na Starowieyscy, stworzyli Starą Wieś.


Liczne stawy hodowlane
W dolinie tej malowniczej wsi, znajduje się ciąg stawów rybnych, a oprócz tego przepływa rzeka Skowronka. Poza tym wieś ta posiada kilka punktów widokowych, z których rozpościera się pejzaż górskiej okolicy – dłuugi łańcuch Beskidu Małego i Śląskiego.

Jednym z punktów obserwacyjnych jest tzw Biała Glina (306 m. n.p.m.), na której od 2000 roku stoi krzyż jubileuszowy (33 m).  I właśnie on był głównym powodem mojego wyjazdu do Starej Wsi.


Otóż na www.beskidmaly.pl znalazłam komentarz Damiana Markiela, który napisał:
-„Być może ciekawy okaże się fakt, iż jubileuszowy krzyż na Hrobaczej Łące stanowi jeden z wierzchołków trójkąta równobocznego, dwa pozostałe to jubileuszowy krzyż w Starej Wsi oraz krzyż na 3 Lipkach w Bielsku Białej. Co ciekawe, to nikt wcześniej nie planował rozmieszczenia krzyży w takim układzie, tzn w równych odległościach od siebie – 11,5 km”.

Dopiero wróciłam  z Hrobaczej Łąki, a magiczne  Wzgórze Trzech Lipek już było tu opublikowane. Brakowało zatem tylko tego trzeciego elementu tajemniczego trójkąta – krzyża ze Starej Wsi.

I niespodziewanie ta odległa raptem o 26 km od Bielska-Białej wieś, okazała się być nie tylko rzeczywiście starą (XIII w.), ale przede wszystkim nieprawdopodobnie klimatyczną – na wskroś polski zakątek.


Na końcu drogi przydrożna kapliczka
Masa  barwnych stawów hodowlanych, wzgórza i pagórki pełne tłustej, żyznej ziemi, bogatych w uprawy pól, liczne ptactwo, wszechobecna zieleń, błękit nieba, biel obłoków a na szlaku… zabytki architektury drewnianej.

Drewniany kościół (1522)

Stara szkoła

Uwagi na marginesie - zabytki:
* Drewniany kościół parafialny pod wezwaniem Podwyższenia Krzyża Świętego z 1522 roku. Jest on jednym z nielicznych, tak starych zabytków sakralnych w najbliższej okolicy. Ponadto w jego wnętrzu zwraca uwagę obraz „Ukrzyżowanie” należący do tryptyku z początku XVI wieku. Kościół znajduje się na szlaku architektury drewnianej woj. śl.
* Dwór w Starej Wsi Górnej
* Stara szkoła
* Trzy kapliczki z I połowy XIX wieku oraz krzyże przydrożne i budynki drewniane z charakterystycznymi szczytami


Czy tajemnicą tajemniczego „krzyżowego trójkąta”, nie jest aby zwyczajna… WYJĄTKOWOŚĆ tych miejsc?
fot. ewolny Stara Wieś
Zobacz również:
- Stare Bielsko – Wzgórze Trzy Lipki
- Hrobacza Łąka kryptonim jogging