Canada z bardzo bliska – Jabłko

Wczesną jesienią, w całej Kanadzie, w ciągu pogodnego weekendu całe rodziny udają się do sadów na zbiór jabłek. Liście klonów zaczynają zmieniać kolory na złotawe i purpurowe. Rześkie, czyste powietrze, pejzaże, zapachy  to wszystko sprzyja, aby wybrać się na taką wycieczkę.


Tym razem był to wypad do sadu w miejscowości Saint-Josef du Lac (Święty Józef znad Jeziora), jakieś 50 km od Montrealu.


To okolice słynące ze swoich sadów, pszczelarzy i serowarów. Leniwe słoneczne przedpołudnie, wykorzystane jako spotkanie z naturą, piknik na wolnym powietrzu, zakupy w wiejskim sklepiku z produktami reklamowanymi jako autentycznie naturalne. Skarbów jesieni było co niemiara, jakieś 10 odmian jabłek, produktów z jabłek, soków, dżemów, marmolad, ciast, cukierków, lizaków – wszystko o smaku jabłkowym.


Było nawet kilkanaście odmian cydru, po degustacji którego, zakupiłem jedną maleńką buteleczkę tego typowego dla Kebeku napoju, której tradycje sięgają czasów, gdy Francuzi z Normandii kolonizowali Kanadę w XVII wieku. Mój wybór padł na Cidre Givré – 350 ml za „jedyne” 30 dolarów. :) Dlatego będzie musiała poczekać ta buteleczka na naprawdę wybitną okazję!

Jabłko to temat jak rzeka, począwszy od Ewy, poprzez Parysa i Afrodytę, mijając po drodze Robina z Lasu i Newtona… ono ciągle inspiruje i kusi kolorem, zapachem i smakiem.
fot. MonsieurLaPadite Kanada
Zobacz również:
Apple dobre na wszystko ew

8 Responses to Canada z bardzo bliska – Jabłko

  1. ew pisze:

    Pif-Paf! Tak jak myślałeś – nie celuję w jabłko!

    Pozdrowienia dla Małżonki, którą chyba widzę na jednym ze zdjęć. :)

    Fajna ta Wasza jabłkowa tradycja, w ogóle jakoś tam w tej Kanadzie sporo razem robicie. Coś tam już widzieliśmy na ecodniu, bo przecież i przy okazji degustacji soku klonowego.

    Zdjęcie drugie wymiata. Kapitalne. Na innych… jakieś wielkie SZPAKI przysiadły.

  2. chrismiekina pisze:

    A jabłek bylo w bród… – to chyba nie ten wierszyk, ale można sie pomylić bedąc pod wrazeniem ilości i wielkości owoców :) ). Taka podróż chyba msiała skończyć się orgią – oczywiście szarlotkową :) . Chcę jeszcze dodać, że my, ludzie z Sandomierza potrafimy docenić potęgę jabłek nawet jeśi rosną w dalekiej Kanadzie. :)

  3. psiząb pisze:

    Bez jabcoka ani kroka.

  4. MonsieurLaPadite pisze:

    Ew;następnym razem,jak Cię LaPadite zapieni,to możesz go obrzucić zgniłymi jajkami albo jabłkami:)
    Chris; ty to chyba znasz :An apple a day keeps the doctor away,właśnie ambitnie sprawdzam to powiedzenie.
    Psizębie: Po jabcoku ,kłuje w boku :)

  5. chrismiekina pisze:

    Gdyby Newton usiadł pod taką jabłonią, to szybciej by wstrząsu mózgu od spadającego jabłka dostał niż wymyślił prawo grawitacji. Inna sprawa że grawitacja gwałtownie wzrasta juz po drugim jabcoku…
    I jeszcze moja kolej na rymowanke: Chluśniem po jabcoku w bramy gęstym mroku!

  6. ja jestem pisze:

    Ew
    Wystrzalowa Jestes i jakiego masz cela!!! :)

  7. ja jestem pisze:

    Moi kochani!
    Czy naprawde nie przyszedl czas w ktorym mozemy Wszyscy powiedziec „NIE CIERPIMY JABLEK” :)
    Pieknie nam to”JABLUSZKO” w glowach te bajki zaprogramowaly.
    A przecez „NIE CIERPIE”- TO TAKIE PIKNE SLOWO :)

  8. ew pisze:

    Nawet ci co nie cierpią cierpieć przez jabłka, zjedliby je chętnie w placku, z przepisu pod linkiem Apple dobre… Pychotka.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>