Himalajski spacerek – cz. 2 Miasto

Most między Kathmandu i Patanem. Na zdjęciu również pagoda i bielejąca w oddali wieża strażnicza zwana Bhimsen Tower. Niektórzy biorą ją mylnie za minaret:

Świątynia hinduska – Pahar Gandż:

W klasztorze buddyjskim:

Fragment świątyni sikhijskiej, Gurudwary. Gurudwara to nazwa świątyni sikhijskiej. Gurudwara to coś pośredniego między hinduizmem a islamem. Znajduje się w tej świątyni święta księga „Adi Granth”, przy której jest zawsze kapłan sikhijski. Ta gurudwara znajduje się w centrum New Delhi, ale znam jeszcze jedną przy grobowcu Humajuna, są bardzo podobne do siebie:

Nad rzeką Wisznumati – nie ma Indii bez prania!  – bawoły i… „zamek”, czyli stupa buddyjska Swajamhunatn. Swajambhu oznacza istotę, która powstała sama z siebie. Może to jest jedno z imion Pradżapatiego czyli Brahmy?

W Kathmandu. Ta świątynia to mieszkanie bogów, jeśli im nie przeszkadza pranie, to niech tak będzie. W Indiach wystarczy 15 minut aby pranie wyschło:

Otoczenie Bodnath. Dachy słomiane albo trzcinowe? W każdym razie bardzo zadziwiające. Sam zaułek dziwny… Biały budynek w głębi to największa stupa w Nepalu:

Okno. Ono wygląda z obydwu stron jednakowo:

Kinkinimala – dzwonek wietrzny. Wisi dosyć wysoko więc nie jest prosto go potrącić, dlatego dzwoni tylko gdy wiatr wieje. Kinkinimala – boski wiatr:

Connaught Place – New Delhi. Niestety nie mam podziemnej fotografii. Są tam 3 ronda i ulice jak w labiryncie… podziemie pod ziemią, kilkaset sklepów i barów. To samo centrum New Delhi, ale znajduje się pod ziemią jako Palika Bazar:

Thahity Tole. Zdjęcie zrobiłem z 4 piętra hotelowego. Na sznurkach wiszą trójkątne papierki z modlitwami – Tybetańczycy tak wieszają modlitwy – nepalska flaga to są dwa trójkąty. Może więc to od tego?

Kathmandu, zaułek. Ta uliczka należy do szlaku poszukiwaczy skarbów. Chodzi o zabytki. Sporo rozwieszanego prania, bo obowiązkiem religijnym hindusa jest myć się 5 razy dziennie:

W labiryncie świątyń – Pasiupatinath. To są kapliczki, w których stoją symbole Śiwy, tzw, lingamy:

Śiwa i Parwati, to są prawdziwi bogowie himalajscy:

Sadzawka świątynna. I drzewo – bramin mówił, że liczy ono 3500 lat:

Park Lodi w Delhi. Ten Park Lodi w rzeczywistości nazywa się Lodi Gardens, czyli ogrody a nie park. Meczety w Indiach mają dziedzińce, na których zbierają się wierni. Meczet musi mieć jedną ścianę w stronę Mekki. I tam zwracają się modlący:

Meczet „ogrodowy”.  Stoi on w ogrodach dynastii Lodich. W tych ogrodach jest około 40 grobowców, na niektórych nawet brak napisów i nie wiadomo kto tam leży. Po prostu sztuka dla sztuki:

Na koniec peryferie, czyli latarnia morska w Mahabalipuram. Dziwna latarnia z ogniskiem. Na jej szczycie rozpalano w dawnych czasach ognisko, będące sygnałem dla okrętów. Pierwszy raz taką widziałem:

fot. Psi Ząb Indie
www.kazir.blog.onet.pl

Zobacz również:
- Himalajski spacerek  – cz. 1 Góry
- Himalajski spacerek – cz. 3 Człowiek

10 Responses to Himalajski spacerek – cz. 2 Miasto

  1. ew pisze:

    Ponieważ „Wyprawy” zarezerwowałam jednak dla gór, mórz i oceanów, nie zobaczymy tu tej kategorii. Niemniej jest to jednak prawdziwa wyprawa, jak dla mnie niczym po ZŁOTE RUNO.. UWIELBIAM!

    Saga ta powstaje bowiem poprzez subiektywnie wybierane przeze mnie zdjęcia, spośród wielkiej ich ilości. Opisy są redagowane z prywatnych komentarzy autora, kierowanych do swych rozmówców w luźnej rozmowie..

    Chodzę z sitkiem i zbieram. I niczym puzzle układam. I coraz bardziej klarowny jawi się obraz, tego tak intrygującego przecież kraju. Kraju wielkich skrajności.. I miał rację Tomek, że zdjęcia Psiego Zęba są przepiękne, że poprzez swe zmarszczki, mają one swą duszę!

    Część trzecia to Człowiek, i na nią już dziś zapraszam w imieniu autora i swoim.

  2. MIKE pisze:

    Jak chodziłem (dość dawno temu) do podstawówki, mówiło się na ładne dziewczyny: „pocałować i umrzeć”.
    To samo powiem i o ujrzeniu tego, co pokazujesz Psi Zębie.

  3. Ewa pisze:

    Myślę sobie że nie trzeba nas (czytelników ecodnia)namawiać. :-)
    Te swego rodzaju perełki, z jakże ciekawego zakątka świata, ogląda się z przyjemnością.Działaj dalej tym swoim sitkiem.

  4. ew pisze:

    Całować wspomnienia Psiego Zęba? Jak najbardziej tak! Delektować się nimi, smakować je.. Ale od razu „umierać”? Nie! Nie da się po prostu umrzeć po stokroć..

    Co powiesz wilku morski, nawiązując do ostatniego obrazka stąd, na to?
    http://ecodzien.pl/2010/03/25/indyjskie-kovalam-beach-czyli-z-klodka-na-plaze/

  5. MIKE pisze:

    EW, pewnikiem zajdę tam po drodze w rejsie dokoła świata.
    Niedługo już ogłoszę zaciąg załogi. Damskiej – etapowej. Trzymać miejsce dla Ciebie? Na który etap ewentualnie?

  6. ew pisze:

    Psi Zębie, załatwione z tym umieraniem – mam jeszcze sporo do zrobienia. A odwdzięczasz się już samą swoją obecnością, że nie wspomnę o Twoich książkach, które przecież stoją na mojej półce. Więc ciąg dalszy całowania wspomnień na pewno nastąpi. :)

    Mike, kas już sto razy uzgodniliśmy.. Poza tym jak użyć na statku mój statyw? Nie cegłę na sznurku podwieszać, a… kotwicę? :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>