Nie przyszła góra do Mahometa, Mahomet przyszedł do góry. Ponieważ Mikołaj nie przyszedł, co nie powinno wcale dziwić, dlatego sami pójdźmy do niego. Kierunek Laponia z tym, że już po kilku krokach okazuje się, że jakby tkwimy w niej po uszy.
Otóż ocieplenie klimatu (którym straszono nas tak uczenie), odczuwamy, ale w ostrym biciu kieszeni, że tak tylko wspomnieć coraz wyższe rachunki za prąd, które płacimy już co miesiąc, mnożąc przy okazji opłaty stałe razy dwa. Ale jest pewien sprytny sposób na zaniżenie tych świadczeń – zdecydowanie w swoim komputerze, telewizorze lub tapczanie program POWER OFF i… w Polskę idziemy drodzy Panowie! W Polskę, której brak tylko reniferów i Laponia jak trza!
Znane nam z lata urokliwe Wzgórze Trzy Lipki, posiadające przy tym ciekawą historię, to wymarzone miejsce do całorocznych spacerów, medytacji, kontemplacji lub… pobijania „wyników” Dalekich Obserwacji. Przełamałam złe wspomnienia i stwierdziłam z zachwytem, że… jest chyba nawet piękniejsze zimą. A samotni narciarze przywiedli na myśl nie tak odległe tęgie zimy, śnieżną Alaskę i Zew Krwi, Biały Kieł, Londony, Curwoody… ech.
Nawet kilka razy udało mi się zapaść w śnieg po pas i nawet znalazło się gotowe igloo – niestety, zarazem bezlitosny probierz wieku. Z biegiem zim sztywniejący kręgosłup? Nie. Za bardzo dorosła w jakby za krótkiej koszulce dzieciństwa swojego…
Nic to. Najważniejsze jest oderwanie myśli od prozy dnia codziennego, poprawienie nie tylko humoru, ale i swojej kondycji, a przy tym hartowanie, doświetlenie dna oka i przewentylowanie dolnych warstw płuc, „poprzebywanie” z samym sobą.
Dojście:



Na wzgórzu:





Powrót:



fot. ewolny Bielsko-Biała










Piękne te zdjęcia… i te szczyty w oddali.
Zdjęcia 1 i 2 – CUDNE!
A więc jesteś zimową trekerką? Zdjęcia oczarowały mnie. Pozdrawiam!
Zdjecie trzecie „droga do krzyża”.
Przepięknie symboliczne zdjęcie. Droga do krzyża i przecinające ją inne ślady dróg.
Pozwolę obie coś zacytować z mej ulubionej książki.
Rozdział – „Wysłuchaj i oducz się”:
„Przygotuj się na to by iść, i bądź otwarty. Szeroko otwarty! Jesteś gotów, by słuchać?
Pamiętaj jednak: być otwartym nie oznacza bynajmniej, byś był naiwny; nie jest to równoznaczne z połykaniem wszystkiego, co mówią do ciebie. O nie! Musisz rzucić wyzwanie wszystkiemu, co mówię. Ale taki sprzeciw ma wypływać z twojej otwartości, a nie uporu. sprzeciwiaj się wszystkiemu.
Przypomnij sobie wspaniałe słowa Buddy, kiedy powiedział:
„Mnichom i uczonym nie wolno akceptować moich poglądów – z szacunku. Muszą je analizować tak, jak złotnik sprawdza jakość kruszcu. Trąc, pocierając i topiąc”
Jeśli tak czynisz, słuchasz prawdziwie. Zrobiłeś następny wielki krok ku przebudzeniu
Pierwszym krokiem była gotowość przyznania się do tego, że nie chcesz się obudzić, że nie chcesz być szczęśliwy. Wiele w tobie opiera się czemuś takiemu.
Drugim krokiem jest gotowość rozumienia i słuchania, kwestionowania całego twojego systemu wierzeń.
Nie tylko wierzeń religijnych, nie tylko politycznych,nie tylko społecznych, nie tylko psychologicznych, ale ich wszystkich razem.
Gotowość do przebadania ich na nowo, jak w opowieści Buddy.”
Anthony de Mello – „PRZEBUDZENIE”
A mnie się najbardziej podoba to zdjęcie z błyszczącym krzyżem,być może dlatego,że kojarzy mi się ten obraz z mieczem wbitym w skałę…. i jeśli mnie moje patrzałki nie mylą-toć to zmrożone owoce róży na pierwszym planie po lewej przysmak gila chyba ,tak mi się zawsze kojarzyło,że gile są kombajnami do zmrożonego owoca róży,nie było tam w pobliżu jakiegoś gila ? nawet takiego maciupeńkiego?
MonsieurLaPadite
Przypomniałeś mi starą legende o Królu Arturze…..z tym mieczem wbitym w skałe.
http://centrum-swiata.com/artur.php
Przypominasz postać z bajki: niziołka wychodzącego ze swojego mini domku.
A mnie się najbardziej podoba to ostatnie zdjęcie z ptakami podróżnymi.
Zaciekawiłeś tym Anthony de Mello – „PRZEBUDZENIE”.
Już przeczytałem recenzję na Biblionetce i chyba to coś wartościowego.
Piękne babo – błękit nieba i ta biel śniegu,cudowne.
A na tej ławeczce można posiedzieć, napić się herbaty.
Zdjęcia krzyży…
Jako dowód wiary – czy sztuka fotograficzna?
Osobiście optuję za krzyżami z omszałych kapliczek przydrożnych; te Chrystusiki ukrzyżowane w naiwnej manierze – one mają duszę.
Symbol wiary z błyszczącej stali trudno sfotografować w porywający sposób.
Stanisław Witkiewicz – „Witkacy” – prawił, że jeśli coś ze sztuki pozostaje w konfrontacji z czasem, to nie treść, a forma. Ale ta, im bardziej ekstrawagancka, tym szybciej się starzeje.
Pozwolę sobie zauważyć, że wszystkie one ogromnie mi się podobają, bo przecież dlatego tu są. Najbardziej jednak ta ścieżka do krzyża… Tyle mówimy o wyborach, trudnych wyborach dobra i zła, różnych dróg, które nas wiodą, ścieżek, na których można spotkać kogoś kto na manowce sprowadzi lub wręcz przeciwnie…
„Zdjęcie krzyża… Jako dowód wiary – czy sztuka fotograficzna?” Każde retro było przecież kiedyś novum – otwarta jestem na poczynania współczesnych. Omszałe to tylko inna materia, ale zamysł przecież ten sam. Te błyszczące zajmują miejsca omszałych, zjedzonych przez czas..
Tomek
Miło słyszeć że zainteresowałeś się tą książką, naprawde bardzo warto ją przeczytać.
Ja słyszałem o niej dużo wcześniej, ale tak naprawde do przeczytania tej lektury, przekonała mnie, nasza gospodyni
Komentarze:
http://ecodzien.wordpress.com/2010/08/03/tozsamosc-kwarka/