Monthly Archives: Styczeń 2011

Pustynia Błędowska – odkrzewianie cz. 2

28 stycznia tego roku, postanowiłem zobaczyć jak wyglądają postępy w odkrzewianiu Pustyni Błędowskiej, które jak pamiętamy, zaczęło się już na jesieni.

Około godz.14-15 dotarłem na miejsce wycinki, gdzie okazało się, że postępy te są już znaczne. Otóż usunięto sporą część drzew, które zostały ścięte przed zimą. Dodatkowo sprowadzono drugą ładowarkę do przewozu drzewa, a tuż na początku grudnia, maszynę do mielenia ściętych drzew na trociny, które mają trafiać w  elektrociepłowni.

Wiąże się to jednak z pewną niedogodnością, ponieważ maszyna ta, ze względu na swoją masę, nie może się swobodnie przemieszczać po pustyni, gdyż zapada się w piasek. To dlatego ścięte drzewa, trzeba transportować na dość znaczne odległości, rzędu ponad 2,5 km. Ludzie pracujący przy wycince wykonują naprawdę ciężką pracę…

Na pustyni zaskoczył mnie jeszcze jeden dosyć istotny szczegół. Otóż na wycince dostrzegłem pień drzewa, który w obwodzie miał blisko 70 cm, podczas gdy inne sosny mają ich dużo mniej. A to świadczy chyba o tym, że sosna to naprawdę bardzo odporny gatunek na niesprzyjające warunki klimatyczne, które występują w tym miejscu – co jest widoczne szczególnie latem.

Niezależnie od programu LIFE PLUS, na Pustyni Błędowskiej jest realizowany program w ramach planu ochrony mozaiki siedlisk przyrodniczych w zlewni rzeki Białej Przemszy.  Projekt realizuje Zespół Parków Krajobrazowych Woj. Śląskiego. Pozdrawiam – Dominik

Zobacz także:
- Pustynia Błędowska – odkrzewianie
- Pustynia Błędowska film

Międzybrodzie Bialskie zimą

P1010753

Wiem, że żyję… Bo jeżeli jest jeszcze na ziemi raj, to jest nim bez wątpienia Porąbka, Międzybrodzie Bialskie, Czernichów, Międzybrodzie Żywieckie – Góra Żar, malownicze zapory i okoliczne masywy. Czegóż chcieć więcej?

W szybkie kilkadziesiąt minut pokonujemy PKSem trasę Bielsko-Biała – Międzybrodzie, którą to przez Straconkę i Przegibek pokonałam onegdaj w 3 godziny pieszo, a  przez Czupel i Magurkę,  prawie w cały dzień.

Kiedyś spytałam dziewczyn w pracy „co byście zrobiły jakbym teraz umarła”?  Zamiast się przejąć, któraś z nich odparła „nie martw się, zamkniemy porządnie drzwi”. I chyba dziś sama je zamknęłam za sobą porządnie – wczesny świt, ostry mróz, góry, zamarznięte jezioro, zero człowieka, Ewę nagle łapie przeraźliwy, niespotykany wprost ból głowy, a ja… gorejący raj! Dłonie ciepłe, czacha dymi, kapliczki nie znalazłam , ale nic to – w sercu maj!

Świt – Międzybrodzie Bialskie:

Tęcza! Czy raczej słup wiązki energii? Czytaj niezwykły artykuł, o Niezwykłej Górze Żar..

Ocieplenie klimatu:

Camping zimą? Czemu nie:

„Tyś jest jezioro moje.. „:

W tle Góra Żar…

… i w aparacie Ewy:

A tu już chyba Czernichów:

I jeszcze tylko prehistoryczne graffiti:

I jeszcze tylko karczma co przy drodze stała:

I jeszcze tylko ostatni rzut oka i palca na wodę, a raczej lód:

I już! Po sesji   funkcją  Pop Art ucieka PKS, ale co to dla nas – kobiety jak pistolety!


fot. ewolny Beskidy

Zobacz również:
- Międzybrodzie Bialskie film

Nie ma wymiarów, w nim wszechświat cały


Grafika: Nikola

Poczuj w sobie

Dlaczego na zewnątrz, a nie w samym sobie
Szukasz miłości już danej tobie.
Ona jest w każdym, tak całość pojmuje
Nie tylko ciebie, lecz wszystkich miłuje.

W całym wszechświecie i ty ją tworzysz
Wypełnij siebie – tak miłość mnożysz.
Nie dajesz rady? W czym ta przyczyna?
To nie jest kogoś, to nie jest wina.

Bezradność poczuj, co teraz czujesz?
Tak właśnie myśli również budujesz.
Jak duchy ciemnie z pustki stworzone,
tworzą wciąż pustkę, z bólu zrodzone.

W ciemność zagłębiasz się i oddech tracisz
Dług stal się pustką, tak będziesz płacił
Niczym z niczego, stworzyć nie zdołasz
I jesteś niczym.  Ratunku! Wołasz.

Nagle w tej pustce, nagle w tej czerni
promyczek ciepła w dali się zrodził.
Powiedz kim jesteś? Powiedz skąd jesteś?
Czy ja to byłem? Czy ktoś cię spłodził?

Ja byłem zawsze i zawsze będę,
czuciem spłodzenia akt dokonałeś
Kiedy poczujesz,  rodzić się będę.
Kiedy poczujesz, tobą się stanę.

Jasność wypełnia komórki moje -
Co czuję teraz? Nagle się boję!
Tak być nie może, ciemność mi znana,
Bólem i lękiem wciąż przeplatana.

W niej błądzić można, nie szukać celów.
Pieśń ta nam znana, takich nas wielu.
Teraz gdzie jestem? Wiem! Czy mi się zdaje?
Gdzie jestem? W sobie? Myśleć przestaję.

Taka jest prawda, którą doznajesz
Nie wiesz gdzie jesteś, takim się stajesz.
Szukam promyczka, szukam kierunku
powiedz gdzie jesteś? Wołam! Ratunku!

Jestem przy tobie, zawsze tu byłem..
Teraz rozumiem – znowu zbłądziłem.
Otwieram serce , cel mu nadaję.
W nim jest już promień, takim się staje.

Nie ma wymiarów, w nim wszechświat cały,
bez granic wielki, bez granic mały.
Ja Jestem

Fotografia krajobrazu – wschód i zachód słońca

Od syna dostałam książkę Tim’a Fitzharris’a o wszystko mówiącym tytule „Fotografia krajobrazu”. I otóż przeglądając kolejne rozdziały, napotykam w niej nie tylko na cenne wskazówki jak zrobić dobre zdjęcie, ale i masę, ale to masę doskonałych, przykładowych zdjęć autora – wyśmienitego skądinąd fotografa. Ale oto natychmiast na myśl przychodzą równie wspaniałe zdjęcia naszego kolegi i nauczyciela, Wiesława Czapskiego. Dlatego pomyślałam sobie, że jest to wyśmienita okazja, aby zacytować w kolejnych odsłonach parę zdań z tej książki, ale zobrazować je… zdjęciami Pana Wiesława.

Dziś wschód i zachód słońca, czyli pokaż świat o magicznej godzinie.

Bowiem wschód i zachód słońca tworzą najbardziej teatralne widoki spotykane w naturze.  Aby pokazać te chwile jak najlepiej, trzeba pracować bardzo szybko i być przygotowanym do komponowania tak mocnych kadrów.  Oto kilka sugestii dotyczących motywów, których nie można przegapić:


zachód słońca nad Adriatykiem

- krajobraz w punktowym oświetleniu:  znajdź charakterystyczny element krajobrazu. leżący pod zachmurzonym niebem, który o odpowiedniej porze zostanie oświetlony z boku lub od przodu
- rozległe, kolorowe niebo:  ten sposób wymaga nieba pełnego chmur o wyraźnych konturach i płaskiego, czystego horyzontu, w którym w odpowiedniej chwili wzejdzie lub zajdzie słońce
- promienie światła i poświata: kadruj ciasno, akcentując poświatę wokół obiektu – liście, małe chmury, mgła, ptaki – jeśli słońce jest widoczne w kadrze, odbicia jego promieni od soczewek obiektywu utworzą teatralne efekty – zadymienia, jasne gwiazdki
- wystrzałowe sylwetki: obiekty powinny wystawać wysoko ponad linię horyzontu – drzewa, pnie falochronów, formacje skalne, samotne góry, naturalne łuki, kaktusy, ptaki. Słońce powinno być przed nisko osadzonym aparatem lub lekko z boku
- złota poświata: powstaje najczęściej w górach, gdy niebo jest czyste, a słońce wschodzi lub zachodzi dokładnie za aparatem skierowanym w stronę góry, znajdującej się nieco wyżej

Wspaniałe widoki podczas wschodu i zachodu słońca mają jednak wadę – trwają niezmiernie krótko, dlatego koniecznym jest solidnie  przygotować się na fotograficzny sukces:


świt ze Świnotopi nad Liwcem


świt w Wyszkowie

- wcześniej znaleźć najkrótszą drogę do miejsca fotografowania
- na miejscu dokładnie wypróbować najlepsze pozycje dla ustawienia swego statywu i aparatu
- sprawdzić dokładną godzinę wschodu i zachodu słońca
- wyciągnąć wnioski z prognozy pogody
- zrobić krótki test sprzętu
- wyczyścić obiektyw i filtry
- wziąć świeże baterie
- na miejscu być gotowym już na 30 minut przed momentem, kiedy słońce przetnie linię horyzontu
- i już
fot. Wiesław Czapski
www.owyszkowie.blox.pl

Kafiristan kryptonim brunetki, blondynki

Wg opowiadania R. Kiplinga do redaktora dziennika bombajskiego przyszedł pewien obdartus i powiedział, że chce mu coś pokazać. Po odwinięciu zawiniątka ukazała się na wpół rozkładająca się  głowa ludzka, na której tkwiła złota korona:

- To jest głowa króla Kafiristanu – obwieścił włóczęga.
Redaktor rozpoznał w niej człowieka, którego widział kiedyś w pociągu:
- To jest Daniel Dravot – rzekł.

Kafiristan leży gdzieś w Afganistanie, w górach Hindukuszu. Na mapie trudno jednak znaleźć go, ewentualnie można znaleźć dolinę Kalaszów, jak też inaczej nazywa się Kafirów, którzy słynni byli ze swej waleczności. Pierwszą wzmiankę o nich zawdzięczamy Mohamedowi z Ghazni, temu, który jako  pierwszy najeźdźca muzułmański dotarł do Indii. W XV wieku starli się z hordami Timura i odnieśli zwycięstwo. Pamiętamy, że książę litewski Witold poniósł klęskę w starciu z wojskami Timura, nad Worsklą, w roku 1399.

W 1893 r. Wielka Brytania wytyczyła granice swojej posiadłości Indii z Afganistanem na szczytach pasma górskiego, odcinając w ten sposób wschodnie doliny zamieszkane przez Kalaszów od reszty Kafiristanu.

Kafirka
Oni wszyscy tam uważają się za potomków żołnierzy…  Aleksandra Macedońskiego.
Czy to jest prawda?? W jakimś linku, wspominano o przeprowadzeniu  badań, które to potwierdziły – marzenia tych ludzi się spełniają.

Zaledwie 2 lata później w roku 1895 emir Afganistanu Abd al-Rahman Khan z Kabulu (zwany „Żelaznym Emirem”) zajął zbrojnie Kafiristan i brutalnym terrorem (wymordował ponad 60% ludności) zmusił Czerwonych Kafirów do przyjęcia islamu. Od tej chwili Kafiristan został nazwany Nuristanem (Krajem Oświeconych). Kalasze po brytyjskiej stronie granicy uniknęli tego losu, jednak trudne warunki życia powodowały, że ich liczba stale malała.

Kalaszka
Podziwiam jej uśmiech i urodę, prawdziwie kafirską.

Kim właściwie są Kafirowie? Oni sami uważają się za potomków żołnierzy Aleksandra Macedońskiego, ale uczeni tego nie potwierdzają. Wprawdzie mają oni jaśniejszą karnację i spotkać wśród nich można blondynów z jasnymi oczami, jednak język ich wskazuje na pochodzenie indoeuropejskie z gałęzi dardyjskiej.

Wracając do Bombaju, redaktor dziennika bombajskiego zapytał włóczęgę:
- O ile pamiętam był jeszcze jeden człowiek, który wyruszył razem z Danielem Dravot. Co stało się z tym drugim?
- Peachey został ukrzyżowany – odrzekł obdartus – Ale przeżył i został uwolniony, gdyż Kafirowie uznali go za boga z powodu przeżycia ukrzyżowania.

Dwa dni później włóczęga umarł w azylu dla bezdomnych.
www.kazir.blog.onet.pl

Dalekie obserwacje, kryptonim świat

Dalekie Obserwacje

Góry Alaska – Mount McKinley i Foraker widziane z okolic Fairbanks USA. Odległość do Foraker – 244 km:


Zobacz więcej: http://www.dalekieobserwacje.eu/?cat=873

Alpy – Wildgerlosspitze 3278 m n.p.m z Kitzsteinhorn 3203 m n.p.m. Odległość: 44 km:


Zobacz więcej: http://www.dalekieobserwacje.eu/?p=1782

Andy – Widok na Monte El Plata 6100 m n.p.m. z okolic San Luis Argentyna. Odległość: 296 km:


Zobacz więcej: http://www.dalekieobserwacje.eu/?cat=883

Góry Australii i Oceanii – Wulkan Egmont (Taranaki 2518 m n.p.m.) widziany z Waikane Beach (Region Wellington – North Island). Odległość: 195 km:


Zobacz więcej: http://www.dalekieobserwacje.eu/?p=6089

Góry Azji – Widok na zachód spod łańcucha Pamiru – Masyw Tandykul w górach Ałajskich widziany z Sary-Tash koło granicy Kirgistanu i Tadżykistanu. Odległość: 185 km:


Zobacz więcej: http://www.dalekieobserwacje.eu/?p=5766

Góry Kambryjskie – Widok na Góry Kambryjskie (z górującym Snowdon 1085 m n.p.m.) z High Street w Lake District w Lake District National Park, (Cumbria) UK. Odległość: 177 km:


Zobacz więcej: http://www.dalekieobserwacje.eu/?p=6075

Góry Sangre de Cristo – Widok na Góry Sangre de Cristo z Walts Corner w Colorado USA, skrzyżowania dróg w Walts Corner koło Branson w Las Animas. Odległość: od 120 km do 170 km:


Zobacz więcej: http://www.dalekieobserwacje.eu/?cat=830

Góry Tibles – Widok na Góry Fogaraskie, Góry Parang i Góry Apuseni z Arcera (1813 m n.p.m., masyw Tibles, Wschodnie Wewnętrzne Karpaty, Rumunia). Odległość: do gór Fagaras -  215 km, do gór Parang – 250 km:


Zobacz więcej: http://www.dalekieobserwacje.eu/?cat=713

Beskidy oraz Tatry z Gotartowic (Rybnik). Widok lotniczy: wysokość 1,5 – 2 km, odległość do Łomnicy 155 km:


Zobacz więcej: http://www.dalekieobserwacje.eu/?p=1001

Makalu 8481 m n.p.m.

Makalu jest piątym szczytem Ziemi pod względem wysokości i należy do tzw. ośmiotysięczników „wysokich”. Po nim idą już ośmiotysięczniki „małe”.

Od strony nepalskiej pierwszą wyprawę poprowadził Eric E. Shipton w roku 1951, ale dopiero w roku 1954 rozpoczęła się działalność alpinistyczna. Grupa amerykańska dotarła do wysokości 7050 m, natomiast grupa nowozelandzka pod kierownictwem E. Hillarego  zadowoliła się mniejszymi szczytami Pethangse (6710 m) i Chago (6860 m). W tym samym roku, lecz po monsunie penetrowali ten rejon Francuzi z J. Franco na czele, przy czym udało im się zdobyć „z marszu” szczyt Czomo Lonzo (7790 m).

Nazwa Makalu wywodzi się od słów sanskryckich maha kala, co znaczy wielki czarny. Zwróć uwagę na słowo kala, które w języku polskim pojawia się jako „kalać” np. kalać gniazdo lub przymiotnik skalany. Maha Kala to jedno z imion  boga Śiwy.

Obecnie na Makalu prowadzi dziesięć dróg:

1. Droga pierwszych zdobywców (1955) od Makalu La. Zdobycie Makalu nastąpiło w roku 1954 przez J. Couzego i L. Terraya w dniu 15. 05. bez większych trudności. Po wejściu Terray i Franco nie kryli rozczarowania. Terray powiedział: ”zwycięstwo musi być okupione cierpieniem i wysiłkiem, a łaskawość pogody i postęp techniki sprawiły, że w tym wypadku cena sukcesu była zbyt niska, byśmy potrafili docenić jego wartość”. Podobnie uważał Franco: ”W głębi serca czuliśmy pewien zawód. Biorąc pod uwagę doskonałość naszego sprzętu i bezustannie sprzyjające nam szczęście, można by nawet rzec, że pragnęliśmy nieco bardziej wymagającego przeciwnika”.

2. Droga Kukuczki pn.-zach. granią. W roku 1981 na podbój ściany zachodniej tej góry wyruszyli W. Kurtyka, Mc Intyre i J. Kukuczka. Niestety na skutek niedyspozycji dwóch  pierwszych nie udało im się osiągnąć celu. Wtedy wyruszył J. Kukuczka, by w ciągu czterech dni samotnie wejść na szczyt. Oznaczało to dla Kukuczki zdobycie trzeciego ośmiotysięcznika, po zdobyciu w roku 1979 Lhotse i w 1980  Ewerestu. W swej książce „Mój pionowy świat” wspomina Kukuczka, że zostawił poniżej szczytu w szczelinie małą maskotkę, o kształcie biedronki, którą rok później odnaleźli Koreańczycy i zawiadomili go o tym listownie.


www.gorkhapatra.org.np

Wracając w tamtym roku z Kathmandu samolotem do Patny otrzymałem egzemplarz gazety „The Rising Nepal”, gdzie na pierwszej stronie mogłem przeczytać: „Polsko-angielska wyprawa na zachodnią ścianę Makalu została odwołana, ale zakończyła się innym sukcesem. Jurek Kukuczka, 33- letni członek ekspedycji stanął na szczycie po czterodniowej wspinaczce z base campu. Jakie jest znaczenie tej wspinaczki świadczy fakt, że to było drugie solowe wejście na szczyt nepalski z Nepalu. Mr. Kukuczka wspinał się bezpośrednią drogą na przełęcz Makalu, po drodze wytyczonej przez Rogera Baxtera Jonesa. Po osiągnięciu przełęczy na wysokości 7400 metrów, Kukuczka szedł granią NW (pn.zach). z dwoma biwakami. Droga wejściowa prowadziła ściśle granią, podczas gdy oryginalna droga szła po lewej stronie grani. Mr. Kukuczka wszedł również w roku 1980 na Sagarmatha (Ewerest) polskim filarem i na Lhotse w roku 1979”. To tyle „The Rising Nepal”.

Rok później Polacy i Brazylijczycy weszli na Makalu drogą przez ścianę zachodnią.  Droga ta odznacza się dość dużym stopniem trudności ( V+) oraz stromość ściany lodowej dochodzi do 80 stopni. Szczyt zdobył wtedy samotnie A. Czok z Gliwic.
www.kazir.blog.onet.pl

Robert Plant – Band of Joy

W listopadzie wspomniałem Roberta Planta przy okazji nowej płyty Bryana Ferry, bo jest on dla mnie obok Ferry-ego najbardziej rozpoznawalnym wokalistą.

13 września 2010 roku wydany został dziewiąty studyjny, solowy, album Planta „Band of Joy”. Robert Plant jest muzykiem, który nie musi niczego udowadniać, nie musi się z nikim ścigać, nie musi podążać za modą – wystarczy, że śpiewa, a nieustannie jest w znakomitej formie wokalnej. Nowa płyta brytyjskiego wokalisty nie jest materiałem autorskim, jest to zbiór różnych klasycznych mniej lub bardziej znanych utworów, tylko jeden, Central Two-O-Nine, jest autorstwa Planta i Buddy-ego Miller-a (gitara elektryczna, produkcja płyty). Płyta to taka podróż w przeszłość Roberta Planta do czasów przed zeppelin-owych kiedy Plant wraz z John-em Bonham-em występował w kapeli o nazwie właśnie Band of Joy. Zespół działał w latach 1966-1968 i grał głównie cudze, soulowe i bluesowe kompozycje. Na „Band of Joy” Planta znajdziemy dużo country, folka, bluesa, a nawet coś na irlandzką nutę. Brzmienie płyty przywodzi również na myśl brzmienia płyt Led Zeppelin z ich akustycznych okresów. „Band of Joy” pełne jest łączenia i przenikania się ze sobą muzyki elektrycznej i akustycznej, rytm utworów potęguje dodanie dodatkowej sekcji rytmicznej wspomagającej bas i perkusję. Moje ulubione utwory na tej płycie to zeppelinowski Angel Dance, country-owy House of Cards, niepokojący i przygnębiający Monkey (doskonale wspiera w nim Roberta Pani Bekka Bramlett), oparty na motywie pieśni tradycyjnej Satan Your Kingdom Must Come Down oraz skoczny prawie beatlesowski You Can’t Buy My Love. Robert Plant we wszystkich utworach śpiewa spokojnie, bez popisów wokalnych, na które z pewnością jeszcze go stać. Słychać, że zależy mu na melodii i przekazaniu nastroju słuchaczowi. Plant cały jest z muzyki i po jaki repertuar nie sięga to wprowadza świeżość, ale i klasyczny sznyt. Nie bez przyczyny w 2006 roku piosenkarzowi przyznano pierwsze miejsce na liście 100 najlepszych wokalistów wszech czasów (Hit Parader) – Paweł Yaho
www.madabautmusic.blogspot.com

Video do Angel Dance, singla promującego album:

Mój ulubiony – Monkey, z koncertu w BBC Radio 2:

Obcozwierzęcy język

Tak siedzę  sobie z córeczką i słucham angielskich piosenek. Moja mała Madzia z zainteresowaniem wsłuchuje się w melodie i choć ma dopiero pół roku to takie mam wrażenie, że w dziecku jest już wyrobiony jakiś gust. Przy niektórych melodiach bardziej się skupia a przy innych wręcz denerwuje. I tak oto piosenka o pięciu małpkach skaczących po łóżku, stała się faworytem Madzi i moim.

Jest też taka piosenka o dźwiękach wydawanych przez zwierzątka. Super. Ale najważniejsze, że mimo swojej prostoty wprawiła mnie w myślakowy nastrój.

Zastanowiło mnie w niej, jak różnie człowiek może interpretować zwierzęce odgłosy. To wręcz zadziwiające, że my słyszymy te same odgłosy „nieco” inaczej niż dajmy na to tacy Amerykanie.

Jeśli coś napisałem nie tak, to proszę o korektę. Rzuca się w oczy, że nasz język w tej kwestii jest niestety uboższy. No chyba, że tam gdzie wstawiłem znaki zapytania istnieją jakieś odpowiedniki.

Dźwięki wydawane przez zagraniczne zwierzęta to:

pies – woof (łuf)
krowa – moo
kaczka – quack (kłak)
sowa – to whit to whoooo
kot – meow (miał)
ptaszek – tweet (tłit)
świnka – oink (oink)
myszka – squeak (skłik)
koń – neight (nejjj)
baranek – baa (ba)
królik – thump thumpety thump
wąż – hiss
kura – cluck (klak)
żaba – ribbit
pszczoła – buzz
osioł – hee haw (iha)
słoń – pawoo
niedźwiedź – growls grrr
lew – roarrrr

Dźwięki wydawane przez nasze rodzime zwierzęta to:

pies – chał
krowa – muuu
kaczka – kwa
sowa – uuuuu
kot – miał
ptaszek – ćwir
świnka – kłiii
myszka – piiii
koń – iaaaaa
baranek – beeee
królik – (?)
wąż – ssss
kura – koo – kooo
żaba – kum
pszczoła – bzzz
osioł – iooo
słoń – (?)
niedźwiedź – (?)
lew – (?)

fot. Tomek Madzia