
Grafika: Nikola
Deszczowa ballada
Nie będę prosić o ładną pogodę,
właściwie równie dobrze jest mi z deszczem.
Do słońca nie wyciągnę ręki na zgodę
lecz otulę się szczelniej foliowym płaszczem.
Wezmę zeszyt z nutami i gitarę,
siądę na skrawku ziemi suchej jeszcze,
z Ciebie i ze mnie w myślach zrobię parę
i głośno śpiewać będę, że kocham deszcze,
że kocham Ciebie, deszcze i nic poza tym,
że dobrze jest mi z Tobą i w deszczowych butach…
Nagle! Zza drzew wyjdzie tęcza w płaszczu pstrokatym -
patrząc na nią nie zamarzę o posuchach.
Tylko siądę wygodniej koło mej gitary,
wystawię twarz na przeciw kroplom mokrym
i przypomnę sobie złe losy naszej pary,
prześladowane tym pechem okropnym.
Bo mój optymizm na zło jest wrażliwy
więc nie zawsze da się ułagodzić…
Na te mokre krople wody patrz Troskliwy
i staraj się nie czuć pod płaszczem wilgoci:
- Bo przecież jesteśmy jeszcze tacy młodzi,
przesiąknięci nie wodą lecz kroplami dobroci.
ew
05.07.1980










Zatkalo chyba kompletnie czytaczy tego bloga po takiej dawce poetyckich impresji ? wlaczajac piszacego te slowa…
Ciesze sie,ze redakcja Ecodnia dogadala sie jednak po dlugich i zazartych pertraktacjach z Nikola na temat honorariow
Oh, widze siebie tam na tej plazy z tymi zwierzakami ech….
MARZY „MISIE” NI”COLA”
Ten rysunek był prezentem dla pani, u której pracowałam w Sylwestra. Słoneczne palmy to stały motyw u Nikoli – czym skorupka za młodu… I rzeczywiście, napis Cola, to gra słów. Zwracała mi na to uwagę, że niby Cola, a w rzeczywistości schowana Nikola.
A wiersz mimo swej uniwersalnej ponadczasowości (jak widać ma sto lat) nadal potrafi skupić pod sobą nawet poetów. Co cieszy. Kolega, który dziś ma najmodniejszą szkołę tańca, sto lat temu dopisał do niego muzykę i wtedy to była prawdziwa ballada.
A jak o Słońcu mowa, właśnie zamarzam robiąc zdjęcia zaćmienia Słońca.
Bo przecież jesteśmy jeszcze tacy młodzi. W dzień zaćmienia słońca.
Wypijmy za to spotkanie bo tak młodzi nigdy już nie będziemy.
Piekny ten rysunek, ma dziewczyna talent.
A moj slubny smial sie ze miski jego cole pija, ktora na dodatek stojac tam pod tymi palmami napewno jest „ciepluska” tak jak on lubi najbardziej