Monthly Archives: Luty 2011

Magurka Wilkowicka zimą

P1020204

Śniły mi się narty. Bielutkie, nowiutkie, jeszcze z ceną. Z niebieskimi napisami. Teraz już wiem dlaczego. Kobieto! Przecież Ty kochałaś zimę. Ona jest nie do zniesienia tylko w mieście, lecz jeśli wyściubać nos… Wyściubałam.

Z Wilkowic Górnych Harcerzową pnę się na szczyt Magurki Wilkowickiej (909):

Moja mała Ameryka, z dawien, z niemieckiego dumnie Josefsberg od źródełka św. Józefa. Z niej przepiękne widoki na Beskid Śląski, Mały, Żywiecki. Na Babią Górę, na Pilsko, na Wielką Raczę, na Baranią Górę, na Skrzyczne, na Klimczok, na całe Bielsko! No, ja ten masyw mam jakoby z okna, a dokładniej Łysą… To moje sioło, moje rewiry. Nie tylko widok z okna, ale i miejsce odwiecznych niedzielnych spacerów, zaprzeszłych szkolnych wagarów, pierwszych randek. Trąci, że jestem nieobiektywna, ale naprawdę nie znam bardziej widokowego, piękniejszego terenu niż ten.

Jestem sama, ale kompletnie w niczym to nie przeszkadza – jest bosko!

W scenerii bajkowej – dochodzę:

I wreszcie szczyt Magurki, m.in. z widokiem na Skrzyczne:

Schronisko PTTK:

Tatr i śladów starego schroniska „Pod Tatrami” nie widzę, wracam:

Nadal nikogo nie spotykam, co dziwne, jest przecież piękna pogoda a po drodze tylko ślady zwierząt i moje:


fot. ewolny Beskidy

Czas, czyli ludzie listy piszą

Dostałam mail, który odczekał się pomny prawidła, by dać czas czasowi.  Myślę,  że naprawdę ecodzien to takie miejsce, gdzie myślący podobnie spotykają się – w szerokim tego słowa znaczeniu – na autorskich spotkaniach. Zapraszam – ewolny


fot:  ewolny Bielsko-Biała

JESTEM POETKĄ, MOJE PRZEMYŚLENIA I DOŚWIADCZENIA ŻYCIOWE ZAINSPIROWAŁY MNIE DO PRZELANIA TEGO WSZYSTKIEGO CO MI W DUSZY GRA NA PAPIER.

MAM NADZIEJĘ, ŻE MOJE MYŚLI TRAFIĄ I OTWORZĄ SERCA OSÓB, KTÓRE TAK SAMO JAK JA SĄ WRAŻLIWE NA PIĘKNO, UCZUCIA I LOSOWE SYTUACJE, KTÓRE NAS DOTYKAJĄ W KAŻDYM ETAPIE ŻYCIA.

BARDZO CHCIAŁABYM PODZIELIĆ SIĘ MOIMI PRZEMYŚLENIAMI Z OSOBAMI, KTÓRE MYŚLĄ PODOBNIE. SZCZEGÓLNIE SŁOWA TE KIERUJĘ DO OSÓB, KTÓRE WSPIERAJĄ SIĘ WZAJEMNIE I SPOTYKAJĄ NA AUTORSKICH SPOTKANIACH, GDZIE WSPÓLNIE PRZEKAZUJĄ SOBIE WZAJEMNE MYŚLI, KTÓRE INSPIRUJĄ INNYCH DO DZIAŁANIA.

Z POWAŻANIEM OLIMPIA RYCHLIŃSKA

Czas

Spójrz w odległą  przeszłość.

Zatrzymaj myśli!

Wróć do chwil zapomnianych!

Przywróć radość głęboko schowaną.

Nie trać  chwili…

Pora by radość zagościła.

Czas otrze twe zmęczone powieki.

Oczy szkliste w odbicie spojrzą,

przypomną  miłość  już zapomnianą.
Olimpia Rychlińska

Festival St-Côme en glaces 6 février 2011

Wioska St-Côme w okresie zimy tętniąca życiem, właśnie dzięki temu genialnemu pomysłowi stworzenia festiwalu rzeźb lodowych:

Festiwal nabiera coraz większego rozmachu – w tym roku, w akcji szwajcarscy rzeźbiarze:

Królowa Śniegu, baśń Andersena o niezwyciężonej sile miłości, złożona z 7 opowiadań. Pisarz ukazuje dzieje Gerdy i Kay’a, ubogich dzieci rozdzielonych przez złą czarodziejkę, Królową Śniegu. Rolę prologu spełnia opowiadanie o diabelskim lustrze rozbitym przez uczniów z czarciej szkoły, usiłujących podstawić krzywe zwierciadło samemu Bogu i aniołom. Wtedy właśnie lustro rozbija się na biliony kawałków, a każdy z jego odłamków zamienia serce w sopel lodu. Doświadczył tego Kay. Ale Gerda nie uwierzyła w jego śmierć i rozpoczyna poszukiwania przyjaciela. Po drodze dane jest jej przejść wiele prób i pokonać wiele przeszkód. Zdołuje nawet podbić serce młodej rozbójniczki, która pomaga jej w podróży na północ na uwolnionym renie. Wreszcie dziewczynka dociera do pałacu Królowej Śniegu. TuKay próbuje daremnie ułożyć z lodowych odłamków słowo „wieczność”, bowiem Królowa obiecała mu niezależność, jeśli tylko uda mu się tego dokonać. Nieczułe serce Kaya odtaja jednak, gdy tylko dostrzega łzy Gerdy. Dzięki temu zdołuje ułożyć łamigłówkę i razem powracają do domu. Wtedy – jak pisze Andersen – spostrzegają, że są już dorosłymi ludźmi, jednak w sposób osobliwy: dorośli, a jednak dzieci – dzieci w sercach. Królowa Śniegu to jedna z najpiękniejszych, poetyckich baśni Andersena, będąca pochwałą przyjaźni, miłości i wierności. W imię tych wartości, przekonuje pisarz, warto wszystko poświęcić:

Łosie – według mnie bezapelacyjne: GRAND PRIX!!!

Pedro Gonzales y Rodrigez y Aranjues de Cordoba y Manosposampas z krainy przeźroczystych kaktusów…

Dromaderom to się raczej cienko przędzie w naszej ślicznej prowincji:

Dlatego może ciężarówka?

Albo gustowny motocykl?

Wiatrak:

Szachy:

Rybak:

Studnia:

Lew:

Niestety zabrakło mi odwagi, aby zajrzeć do Wigwamu -Tipi Siedzącego Byka. A nuż okazałoby się, że on wcale nie siedzi i do tego nie jest z lodu?

Homo homini lupus…


fot. MonsieurLaPadite Kanada

Zobacz również:
- Złapać chwilę, czyli IV Międzynarodowy Festiwal Rzeźby lodowej w Poznaniu
- Lido de Jesolo – wystawa rzeźb z piasku
- Snow Days – rzeźby ze śniegu
- Snow dragon w Narnii, czyli dzieci tkwią w nas

Zima w mieście

Bardzo bym chciała, żeby to było prawdziwe… epitafium dla zimy:

Na portalach króluje grafika „Zimo w…j!” – nie będę się wyrażać, ale chyba każdy wypatruje już wiosny…

fot. ewolny Bielsko-Biała

The hang-gliding, czyli rzecz o lataniu

Lotniarstwo jest bardziej fizyczne, wtedy mam mózg wolny jak ptak.

The hang-gliding is more physical – when I’m flying I have my mind free as a bird.

Marzenie o lataniu budzi się w każdym dziecku, od małego. Stajemy na szczycie góry z szeroko rozłożonymi ramionami i pędzimy w dół po stoku, wyobrażając sobie ten moment, kiedy nasze stopy oderwą się od ziemi, albo kiedy stoimy nad oceanem z mewami szybującymi bez wysiłku wzdłuż brzegu, wysoko ponad klifami. Czas biegnie i niektórzy z nas przekonują się, że doświadczenie życiowe zmienia nasz punkt widzenia, realizują się potencjalne katastrofy, a wysokie oczekiwania przytłaczają; lęk wysokości może odstraszać od stania na wysokim budynku, a nawet od wspinania się po drabinie!
The desire to fly is born in most of us as children from an early age. Standing on top of a hill with our arms out streached, running fast down the slope imagining the moment when our feet leave the ground or standing beside the ocean with seagulls soaring effortlessly along the shore high above clifftops. Time passes and some of us find that lifes experience alters our view, realisation of the potential disasterous effect of falling from great hight proves to be an overwelming deterant, vertigo can prevent standing on tall buildings for some people – even climbing a ladder becomes impossible!

Obaj – mój dziadek i ojciec byli pilotami więc może mam to we krwi. Zanim skończyłem 10 lat latałem wiele razy. Pamiętam jak siedzę w szybowcu z moim instruktorem, wysoko nad angielską wsią i cieszę się tym, co nadal wydaje się bardzo naturalnym doświadczeniem dla mnie. To były wczesne lata 70-te, byłem w drodze do klubu szybowcowego, kiedy zobaczyłem lotniarzy. Idea, by zbiegać w dół zboczem góry i oderwać się od ziemi stała się realna.
Both my grandfather and father were pilots so maybe it is in my blood, before I was ten years old I had flown many times and remember sitting in an open canopy glider with my instructor high above the English countryside enjoying what still feels like a very natural experience to me. It was the early 1970′s on the way to the gliding club that I first saw a hang glider, the idea that it might be possible to run down the side of a hill and actually leave the ground was now a reallity.

Góra Żar:

To normalna niedziela na Górze Żar, kiedy widać, że paralotnie są bardzo popularne dziś i jeśli pogoda jest tak dobra, jak była tamtego popołudnia, to niebo może być zatłoczone.
This is a normal Sunday on Mount Żar as you can see paragliding is for more popular these days and if the weather is good as it was on this afternoon it can be quite crowded.

Devils Dyke:

Firle:

Bo Peep:

Beskidy:

Na południe widać Czechy, w prawym górnym rogu Skrzyczne, poniżej dwa jeziora, używane do generowania energii, a także do połowów i żeglarstwa każdego rodzaju.
Her eye view southward toward Czech Republic, top right shows Skrzyczne, both of the lakes below are used to generate hydro-electric power, also fishing and boating of all kinds.


fot. Janek Anglia, Beskid Mały
tłum. ewamalcher.com

Abiuracja

17 lutego 1600 roku spalony został na stosie Giordano Bruno – filozof, dominikanin i uczony.


Słońce – jego droga co 57 minut

Istnieje niezliczona ilość słońc; wokół tych słońc poruszają się niezliczone ziemie, podobnie jak siedem planet obiega nasze Słońce. Te światy są zamieszkane przez żyjące istoty. (Giordano Bruno)


Proces Giordano Bruno – tablica na pomniku filozofa na Campo de’ Fiori w Rzymie

Mówił on, że jest wielkim bluźnierstwem ze strony katolików twierdzić, jakoby chleb przemieniał się w ciało; że jest nieprzyjacielem mszy św., że nie podoba mu się żadna religia, że Chrystus był nieszczęśnikiem i że czynił nieszczęsne dzieła, oczarowując ludy, (…) że Bóg stwarza ciągle nowe światy, że Chrystus czynił pozorne cuda i że był magiem, podobnie jak apostołowie; iż Jezus umierał bardzo niechętnie i gdyby mógł, to uciekł by z miejsca kaźni; że nie ma kary za grzechy, (…) Okazał chęć stworzenia nowej sekty pod egidą nowej filozofii; powiedział, że Dziewica nie mogła porodzić, i że nasza wiara katolicka jest pełna bluźnierstw obrażający Boży majestat; że trzeba zabronić wstępowania do zakonów, ponieważ zanieczyszczają świat.

Kto chce w prawidłowy sposób rozumować powinien umieć się odzwyczaić od przyjmowania czegokolwiek na wiarę. Przyzwyczajenie się do wierzenia jest największą przeszkodą poznania naukowego. (G. Bruno)

Sąd inkwizycyjny składał się z dziewięciu kardynałów, z których każdy był dominikaninem. Papież zatwierdził wyrok.

Przed egzekucją Bruno obiecał wyprzeć się swoich poglądów, ale nie wyparł się. Abiuracja nie nastąpiła.
www.kazir.blog.onet.pl

Kręgi zbożowe

Opinie na temat powstawania kręgów zbożowych są dziś mocno podzielone. Z jednej strony panuje opinia (lansowana zazwyczaj przez media), że kręgi są tworzone przez grupę niezwykle uzdolnionych artystów, którzy w bezksiężycową noc, bez użycia latarek są w stanie błyskawicznie stworzyć niezwykle efektowny geometryczny wzór w rosnącym zbożu. Inni uważają, że kręgi powstają poprzez zaaplikowanie silnego pola elektromagnetycznego, które kładąc na ziemi łodygi zboża tworzy interesujący wzór.

Ci drudzy dzielą się jeszcze na tych, którzy uważają, że kręgi są dziełem UFO i na tych, którzy wierzą, że są to tajne doświadczenia militarne z urządzeniami tworzącymi wyjątkowo silne pole elektromagnetyczne.

W Anglii przez wiele lat istniała instytucja, która zbierała zeznania naocznych świadków, którzy widzieli na własne oczy powstawanie takich kręgów. Ponad 40 osób spisało swoje zeznania i są one niepokojąco zbieżne. Niemalże wszyscy świadkowie określili czas powstania takiego kręgu na 6-7 sekund. Instytucję tą jednak zamknięto w latach 90-tych i później nie zanotowano innych zeznań naocznych świadków tego zjawiska.

Kręgi zbożowe najczęściej widziane są na polach, na których rośnie pszenica. Nie ma w tym fakcie nic szczególnego, bo najwięcej kręgów powstaje w Anglii, gdzie pszenica jest popularną uprawą a także najdłużej rośnie na polu. Drugą popularną uprawą, gdzie pojawiają się kręgi jest rzepak, a po nim jęczmień. Kręgi znajdowano także w trawie, w truskawkach, w fasolce szparagowej i dlatego krąg odciśnięty w ryżu nie powinien już nikogo dziwić.

Istnieje wiele dróg zrozumienia przesłania jakie niosą ze sobą kręgi zbożowe. Większość z nich zawiera w sobie ogromną ilość informacji. Często są to całe dzieła sztuki stworzone na bazie geometrii i matematyki. Nie wszystkie kręgi zbożowe da się wyjaśnić działalnością artystyczną. Co ciekawe, najlżejsza sugestia, że mogą to być przesłania od jakiejś innej niż ludzka inteligencji są natychmiast miażdżone i wyśmiewane.

A kręgi zbożowe nie są przecież zjawiskiem nowym – opisywano je już w Średniowieczu. Np. jedna z teorii mówi, że kamienne kręgi takie jak Stonehenge budowano w miejscu, gdzie zaobserwowano krąg zbożowy. Największa liczba kręgów zbożowych jakie powstały tylko w ciągu jednego roku wynosi 300. Wszystkie one powstały w Anglii, a było to jakieś 20 lat temu i można sobie łatwo wyobrazić, że jeśli zostały stworzone sztucznie to po Anglii musiała wtedy biegać cała armia tzw. „cropmakers” . Dziś średnio rocznie notuje się tylko 100-110 kręgów zbożowych i to na całym świecie. Wiele z nich jest oczywiście tworzona przez ludzi, ale są i takie, które nie sposób wytłumaczyć ludzką działalnością. Bo kręgi zbożowe były badane także przez instytucje naukowe i najczęściej odpowiedź na pytanie kto stworzył taki krąg jest niejasna i mętna. Niemalże wszystkie media traktują kręgi jak ściemę.

Największym autorytetem w temacie kręgów zbożowych w Anglii jest Lucy Pringle, założycielka Centrum Studiów Kręgów Zbożowych, która od lat nie tylko kolekcjonuje zdjęcia tych niezwykłych, odciśniętych w zbożu obrazów, ale także stara się znaleźć w nich sens lub ukrytą informację. W przypadku kręgu pod Marlborough, Lucy Pringle odkryła, że zawiera on dwójkowy system liczbowy, który odczytywany od centrum kręgu ku jego brzegom nieoczekiwanie tworzy zapis twierdzenia Eulera: e^(i)pi+1=0

Znaczenie ideogramów odciśniętych w zbożu interpretuje się na wiele różnych sposobów. Jeden z nich używa do tego celu skali diatonicznej (złożonej z siedmiu dźwięków), możliwej do odtworzenia na klawiaturze fortepianu. W ten sposób stara się łączyć twierdzenie matematyczne z zapisem muzycznym, których połączenie być może jest kluczem do odczytania sensu kręgu zbożowego. Takie podejście ma jednak swoją zasadniczą wadę, bo zakłada chaotyczne podejście do znaczenia kręgów i gdy nie da się znaleźć w nim znaczenia matematycznego, szuka się muzycznego, a nawet astrologicznego, co powoduje, że przedmiot badań traci swoje naukowe podejście.

Pierwsze takie kręgi w Anglii zaczęły pojawiać się w latach 70-tych jako proste i nieskomplikowane odciski w zbożu. Dekadę później były to juź przepiękne i skomplikowane ideogramy – zapewne o ukrytym znaczeniu symbolicznym. Dzisiejsze kręgi zbożowe coraz częściej są zapisem skomplikowanych matematycznych równań i twierdzeń – jak np. krąg zbożowy niedaleko Barbury Castle, który symbolizował dziesięć pierwszych liczb tworzących Pi (3.141592654).

Kręgi zbożowe wzbudzają wiele zamieszania w świecie naukowym, bo o ile zawsze można powiedzieć, że są one tworem ekscentrycznych artystów, to niektóre dane naukowe, jakie przeprowadzono wewnątrz takich kręgów skłaniają już do o wiele głębszej refleksji. Np. ziarno ze zboża, które rosło wewnątrz takiego kręgu ma zawartość proteiny wyższą o 40% niż zboże na zewnątrz tego kręgu. Innym interesującym faktem jest to, że niemalże 99% takich kręgów powstaje na uprawach rosnących na glebach kredowych, bogatych w kalcyt (takie gleby można spotkać pod Zamościem). Tą zależność zaobserwowano w 54 krajach, gdzie powstały kręgi zbożowe. Lucy Pringle uważa, że ma to związek z podziemnymi ciekami wodnymi, często spotykanymi w glebach kredowych. Być może taki układ geologiczny powoduje, że plazma z naelektryzowanej jonosfery tworzy formę lejka i uderza w ziemię ładunkiem elektrycznym o sile tysięcy woltów. Wyładowanie trwa jednak zaledwie kilka nanosekund, dzięki czemu łodygi zboża kładąc się na ziemię nie łamią się i nie ulegają spaleniu. Czasami jednak spotyka się wyraźne ślady nadpalenia zboża – zazwyczaj w samym centrum kręgu. Pole elektromagnetyczne pod powierzchnią ziemi wraz z tym oddziałującym wprost z jonosfery, współpracują harmonijnie przy tym zjawisku, tworząc skomplikowane wzory geometryczne, które później badacze kręgów zbożowych starają się odcyfrować. Oczywiście jest to tylko teoria.

Nikt nigdy nie był świadkiem powstania takiego kręgu. Jednocześnie rozmaite grupy „performerskie” tworzą rurkami pcv własne kręgi, aby przez to udowodnić, że ich rzekome nadnaturalne pochodzenie jest jedną wielką ściemą. Jednak jeśli istnieje jakaś dobrze zakonspirowana grupa ludzi, którzy w niewidzialny dla innych sposób błąka się po angielskich polach Wiltshire, pracowicie tworząc wyrafinowane piktogramy – to jest to organizacja bardziej tajemnicza niż Templariusze, bo przez 40 lat działalności żaden z jej członków nie puścił nawet pary z ust na ten temat. Inna sprawa, że ludzie ci musieliby mieć dziś co najmniej po 70 lat i być w olimpijskiej kondycji fizycznej, aby tworzyć tak niewiarygodnie skomplikowane wzory – na dodatek w zupełnych ciemnościach.

To z tych powodów żadna angielska uczelnia nie chce się podjąć przeprowadzenia głębszych badań nad prawdziwą naturą kręgów zbożowych, bojąc wystawić się na żer prześmiewców z innych ośrodków naukowych. Jedyne co wiadomo na pewno to fakt, że kręgi zbożowe są realne i można je zobaczyć na własne oczy – Chris Miekina
www.nowaatlantyda.com

Zobacz więcej:
- Kręgi zbożowe

Bielsko-Biała szlak zabytków techniki cz. 2 – Muzeum Włókiennictwa

W Muzeum Włókiennictwa, jak sama nazwa wskazuje, największe wrażenie sprawiają eksponaty upamiętniające historię bielskich włókniarzy. Od repliki krosna z czasów kultury łużyckiej, poprzez okres międzywojenny, do wczesnych lat PRLu. Jakby mimochodem w kąciku przycupnięta wystawa bielskiej AQUA – pierwszych wodociągów.  Wodociągów, o których można przeczytać m.in. na parkowej rzeźbie Dariusza Fodczuka:

- „W drugiej połowie XIX wieku wysiłkiem obywateli w Bielsku i Białej wprowadzono pionierskie rozwiązania techniczne. Zostały uruchomione gazownia, elektrownia i wodociąg miejski, jedna z pierwszych w świecie sieć telefoniczna, druga na terenach polskich sieć elektryczna, linia tramwajowa. Ulice oświetlono lampami, ze składek mieszkańców wybudowano teatr. Marzenia łączyły ze sobą ludzi różnych wyznań i narodowości. W hołdzie tym, którzy odważyli się uwierzyć w człowieka”.

We wspomnianym Muzeum tuż obok historia bielskiego pożarnictwa:

Ale i  słowa pisanego – drukarstwa. Kto w erze Kindle, jeszcze pamięta  zapach świeżej farby drukarskiej?

Jednak po zabytkowych krosnach i kantorku mistrza, najbardziej zachwyciły mnie przedmioty użytku domowego naszych dawnych mieszkańców. Niepozornie skomasowane w stery, jakby tuż przed – „wystawką”, a spośród nich najcudowniejsze… pralki:

Jak pralki to i magiel:

Bo przecież nie lubimy prasować. Żelazka z duszą:

Z tą samą duszą przecudowne maszyny:

I urocze, choć nielubiane przecież pomoce kuchenne:

I chyba najbardziej wszystkim znany, post PRL-owski AGD:

A nad tym wszystkim czuwa, duch  złotem błyszczący, zamknięty w takich oto tabliczkach jak ta, z wózka stojącego na tkalni:


fot. ewolny Bielsko-Biała

Zobacz również:
- Bielsko-Biała szlak zabytków techniki cz. 1 – włókiennictwo

Walentynkowo – „Krótki film o miłości”

Wzrok kusi napis „Konkurs walentynkowy! Opowiedz nam o swoich walentynkach i wygraj Kosmetyki AA”. Ale co tu opowiadać? Skoro wszystko na to wskazuje, że wysłanie drugiemu serduszka to nie jest wyraz uczuć, a modna komercja. Zatem serduszka z głębi serca nie dostaję, za to kanadyjski mail od licealnego kolegi „Happy V Day chickie!! ♥”. Serduszko od osoby, po której mogłabym się  wszystkiego spodziewać, ale nie tego znaczka.. Zaściankowy prowincjonalizm trawi me samotne trzewia.

Dlatego jak co roku zimny prysznic stawiający w pion – „Krótki film o miłości”. Tak bardzo pasujący w ten walentynkowy czas, że chyba warto go w tym właśnie dniu,  ponownie razem obejrzeć.

W 2007 roku  zdarzyło się tak, że zostało mi kilka ukraińskich zdjęć, ze spływu Dniestrem brata Jarka. I jakby nie bardzo wiedziałam jak je pokazać. Niby niespójne, bez wspólnej osi, czekały na bingla, który nagle zaświecił  i… napisałam scenariusz. Uwaga – film z napisami w języku polskim. Zapraszam – ew

„Miłe złego początki” – Poznali się i nagle niebo spadło im na głowy, a  swym zapachem  odurzył księżyc. Krew się zagotowała w naczynkach,  jej uderzając do głowy, aż przestała trzeźwo myśleć, jemu wręcz przeciwnie – spłynęła całkiem w dół, aż do „mózgu”:

„Gdzie drwa rąbią tam wióry lecą” – Zdarzyło się im drwa rąbać nie raz, aż miło, zatem na świat przyszły niebawem dzieci:

„Proza życia zastała ją w kuchni” – Z radością spozierała tęsknie za nim w okno, śliniąc 156 pieróg. Jak nie pierogi, to  gotowanie wory kartofli. On stale był głodny. Ona nie nadanżała, ale starała się,  i uwijała jak w ukropie, by mu jakoś dogodzić:

„A tak w przerwie” – W przerwie między jedną kuchnią a drugą, biegła truchtem, aby zarobić kilka kopiejek do marnie płatnej pracy:

„Jestem kobietą” – Za te kopiejki on kupował benzynę i czasami litościwie brał ją na przejażdżkę, wtedy ona czuła się naprawdę prawdziwą kobietą, lubiła te dni:

„Miłość” – Kochała go za to i cieszyła się, że jej trud w rychtowaniu pierogów i kartofli nie idzie na daremno, przecież tak bardzo podniecał ją swym wielkim brzuchem. Z tej radości, aż przebierała nogami a potem biegła szybko do kapliczki, by się pomodlić za jego dobre zdrowie:

„Modlitwa” – By jak najdłużej jej żył i by mogła nadal gotować wielkie gary tylko dla niego, a potem namiętnie prać nad rzeką, jego bardzo brudne gacie:

„Meritum” – A nade wszystko, gdy już przyjdzie  kres żywota, aby mieć przed czym przestrzegać swą wnuczkę…


Fine – ewolny
fot. J. Kroplewski Ukraina