Sezon na czosnek niedźwiedzi uważa się za otwarty! Właśnie wjechała do mnie, wyładowana po brzegi doroczna reklamówka jego liści:

czosnek niedźwiedzi
Co ciekawe, obok przepisu na poniższe pesto wyczytałam: „kilka liści czosnku niedźwiedziego można kupić w dobrze zaopatrzonym sklepie ze zdrową żywnością”. Kupić kilka liści… pachnie nim nie tylko mój dom, ale i… moja praca, a obficie obdarowane koleżanki są bardzo zadowolone.
Pesto z liści czosnku niedźwiedziego
80 g liści czosnku niedźwiedziego
50 g świeżo startego parmezanu
50 g orzeszków piniowych
1/4 łyżeczki soli
1/4 łyżeczki mielonego pieprzu
60-80 ml dobrej oliwy extra vergineDo blendera wrzucamy orzeszki i miksujemy, dodajemy ser, sól i pieprz i ponownie miksujemy. Dodajemy połowę liści, miksujemy i następnie resztę liści i oliwę i miksujemy do uzyskania pożądanej konsystencji (w razie potrzeby dodajemy więcej oliwy). Podawać z makaronem. Gotowe pesto można umieścić również w słoiku, i po zalaniu warstwą oliwy trzymać nawet przez parę dni w lodówce.
www.mojamalakuchnia.blogspot.com
Jakoś razem z przejściem mojego taty na emeryturę, rozpoczęły się jego systematyczne górskie wycieczki. Najbardziej upodobał sobie Dolinę Luizy, gdzie co drugi dzień razem z przyjaciółmi robią dużą pętlę. Zawsze myślałam, że jest to „tylko” obejście zapory. Nic bardziej mylnego - dopiero w zeszłe lato kuzyn Jacek (ten co to nie doszedł ściorany zepsutymi kierpcami na Błatnią) stojąc ze mną na Palenicy pokazał mi tą pętlę. Bowiem pewnego dnia, zjeżdżając z góry na swoim górskim rowerze, nieoczekiwanie spotkał swojego 82 letniego dziś wujka, całkiem wysoko:

widok z Palenicy 688 m n.p.m.
Dolina Luizy jest jakby głęboką niecką, miską, makutrą, z zaporą otoczoną z trzech stron górami. I oni wspinają się do połowy ich wysokości, by następnie zatoczyć nimi szeroką pętlę. Wspaniały, unikalny, zdrowy mikroklimat, którego nie sposób szukać w zadymionym mieście, ale nie tylko, bo właśnie tu wzdłuż potoków i rzeki, rośnie wspomniany niedźwiedzi czosnek. Niedźwiedzi czosnek, który poznałam dopiero dzięki tym wapienickim wypadom mojego taty.
Celowo nie googluję szukając treści o tej roślinie… Wystarczy mi, że podobno jej liście są pierwszym posiłkiem budzącego się z zimowego snu niedźwiedzia – oczyszczają układ trawienny i wzmacniają organizm. I właśnie te liście, pocięte w drobne paseczki wzdłuż, a następnie w poprzek, nie tylko wyglądają jak gotowy do posypania szczypiorek, ale i są ostrzejszą od niego (natomiast delikatniejszą od czosnku) darmową, acz bardzo smaczną i aromatyczną nowalijką. Uwielbiam! Całe liście służą mi jako dodatek do zup, sosów – w tym celu je mrożę. Wiem, że można je także zmiksować i zakonserwowane solą, przechowywać w słoiku. Jednak ja, najbardziej lubię spożywać „surowe”.
Dziko rosnący łatwo poznać, bo przecież zapach czosnku zna każdy… I tu ważna uwaga na marginesie – jego cebulki dobrze się przyjmują po przesadzeniu w przydomowych ogródkach – ew
fot. ewolny











Chleb, masło i czosnek!
A ten chrupię jak królik! Szkoda, że to sezonowa roślina na świeżo.
Prawda…..bardzo zadowolone.
Nic to że potem pachniemy nie wyjściowo.
No to ja chyba nie z tej bajki jestem bo nigdy nie jadlem niedźwiedziego czosnku
. Zawsze wydawalo mi sie że rosie tu gdzie mieszkam ale jego łodyżki przypominają szczypiorek a nie liście ze zdjęć… Hmmmmmm Zaczynam myśleć co ja tak naprawdę zbieram a potem zjadam……
Może powinienem to wysuszyć a potem wypalić??
Niedżwiedzi czosnek jednak jest bardzo intrygujący a pesto jedyne w swoim rodzaju! Sam robię bazyliowe pesto więc potrafie docenić dobre pesto. I jeśli mialbym wtrącic do przepisu swoje 3 centy to orzeszki piniowe podsmażyłbym bez tluszczu na patelni tak aby nabraly karmelowego koloru i wydobyly z siebie doskonały smak. Trzeba przy tym uważac i nie spuszczac orzeszków z oka zeby nie zamienily się w małe węgielki. Po zmieszaniu pesto można wylożyc do szerokiego pojemnika ale tak zeby jego warstwa nie przekroczyla centymetra i po zalaniu oliwą wstawic wszystko do zamrażalnika. Potem już sobie można odlamywac dowolne kawałki pesto i dodawać na gorący makaron albo … do czego sie chce…
Ale ten czosnek mnie kusi i skoro już mam namiary to trzeba wyprawę po czosnek zaplanować.
Piękny wpis!
Ten czosnek tak jak niedźwiedzie, stawia po zimie na nogi, przywraca do życia, przywołuje energię – może to tylko tkwi w podświadomości, że już naprawdę wiosna. Nie wiem.
Skombinuję Ci cebulki, a tamtego już NIE JEDZ!
ps.
ela.d napisała „O matko kochana! Skąd go masz?! Szkoda, że jesteś tak daleko… Ja czosnek niedźwiedzi tylko w twarożku mam…” i to chyba wystarczy za cały komentarz.
A wiecie dlaczego miś przesypia zime?
I kocha czosnek niedźwiedzi?
Ciekawe jak ten czosnek smakowałby w spagetti carbonara.
A nie jest on przypadkiem pod ochroną ???
Mi wystarcza samo delektowanie się jego zapachem
. Całe łany pachną bosko!
Jest częściowo chroniony w miejscach, gdzie jest rzadki np. w stolicy
. Wszędzie indziej, gdzie „całe łany pachną bosko”, czyli u nas, jest rośliną pospolitą.