Dzień wcześniej dwa razy wychodziłam z domu, i stale coś stało na przeszkodzie nie pozwalając zrealizować górskich zamierzeń. Pogoda była fatalna, ale mimo to bardzo chciałam iść. Dziś wiem dlaczego przeznaczenie tak mnie powstrzymywało, grożąc mi tylko małym paluszkiem - majestatyczna Góra Żar, na której szczycie wstyd przyznać, jeszcze nigdy nie byłam z a u r o c z y ł a mnie. Nigdy nie weszłam nań pieszo tylko z pozycji auta, wielokrotnie sprawdzając na szosie „samoistne kulanie przedmiotów pod górę”, nie znałam jej.
A kto rano wstaje temu… nie tylko nie jedzie niedzielny autobus. Na PKS idę zatem pieszo, dzięki czemu zadziwiona wielce, odkrywam w biegu, w samym centrum Piotrkowe Retro, po czym z autobusu bez zbędnych sensacji wysiadam w Czernichowie:




Na Górę Żar wspinam się początkowo zakazanym lotniskiem, a później już narciarską trasą, z połaciami śniegu ułożonymi ruchem konika szachowego. Widoki zapierające dech w piersiach i zapierające dech w piersiach… znajdywane monety! Okazuje się, że nie tylko plażowicze mają dziurawe kieszenie, więc w sumie znalazłam tyle, że podróż miałam za jeden uśmiech.


I jeszcze tylko spojrzenie z wietrznego szczytu na obie strony…



… i na górny zbiornik elektrowni szczytowo-pompowej:

Po czym już spokojne zejście do Międzybrodzia szosą, bo kto powiedział, że górskie ulice są gorsze niż leśne szlaki?




Magnolie już kwitną, a póki co tkwię w oszołomieniu – opalona ale i zziębnięta, potwornie zmęczona i ze „złamaniem podstawy nasady bliższej paliczka środkowego palca piątego ręki lewej” mam kłębowisko myśli – podczas wycieczki intuicyjnie w ułamku sekundy znalazłam coś, co niczym igłę w stogu siana, a przyciągnęło jak… magnes.
fot. ewolny Beskid Mały










Jestem pełen wdzięczności : ) Dziękuję za poświęcenie mnie do domu : )
Ew dziękuję za te zdjęcia, dziękuje za Beskidy. Wszystkiego dobrego!
Dziękuję Wam za te dobre słowa. Jankowi się nie dziwię, ale Pawle Twoja miłość do Beskidów zawsze mnie pozytywnie zaskakuje.
Sama nadal jestem w szoku po tym jak na chwilę rozstąpiło się nade mną niebo. I nawet złamany palec (na bielskim dworcu PKS!), nie odbiera mi tej radości. I cieszę się, że mam z kim dzielić tą radość.
Jeszcze raz Wam dziękuję obiecując więcej.
Rzeczywiście cudownie na tej gorze, z której żar wiosenny splątany z pięknymi widokami aż bucha
Piekna pogoda, piękna wiosna i piękne zdjęcia