Dziś krótko – tak jak mówiłam, czuję się tam jak Guliwer na daszku świata… Tym razem nie z Baraniej, a z Przełęczy Salmopolskiej (Biały Krzyż), czerwonym szlakiem w stronę Malinowskiej Skały:




Po drodze Jaskinia Malinowska, której dziś nikt nie penetrował, oprócz rzecz jasna furkoczących z prawej na lewą nietoperzy. I wreszcie po marnych dwóch godzinkach, przepastne widoki z Malinowskiej Skały 1152 m n.p.m.:


Jeżeli mam sobie w medytacji wyobrazić miejsce cudownego wypoczynku, wspaniałego relaksu to właśnie tu, te masywy, ten szlak:

Powrót już zielonym szlakiem do Szczyrku Salmopol. Powiem szczerze, zadowolenie jest wprost proporcjonalne do skali zmęczenia:


fot. ewolny Beskidy










Ten widok z Malinowskiej Skały to jakby z Władcy Pierścieni obrazek wyjęty. Piękna jest przyroda nasza.
Niestety, całej perspektywy zdjęcia nie mogą oddać – bezlitosny widok „pod słońce”. Tak samo jak nie pokazują trójwymiaru w sensie, że w dół są przepastne przepaści. Kroczysz po grzbietach łysych gór, jak na płocie..
To zdjęcie co się Tobie podoba (mnie też!) pokazuje z lewej kopułę Skrzycznego, a za nim języczek tafli jeziora (międzybrodzkie wpisy).