Monthly Archives: Maj 2011

Graffiti. It’s a…


fot. ewolny Bielsko-Biała

Kozia Góra

W piątą rocznicę zdobycia przez Martynę Wojciechowską Mount Everestu, Niuniek zdobył… Kozią Górę (686) – przecież „nie od razu Kraków zbudowano”. Za to nawet z tej wysokości miasto wygląda zupełnie inaczej, nie tylko monumentalna Magurka jest na wyciągnięcie ręki, ale i obłoki, a nowa obwodnica sunie się wokół masywów niczym srebrny zaskroniec:

 

Mam nadzieję na super „sparing” partnera:

fot. ewolny Beskidy

Zobacz również:
- Kozia Góra, czyli kamień na kamieniu

Skoczów, cz. 3 ostatnia

P1030970

Kogo jeszcze do tego miasta nie przekonały dwie poprzednie części, tego zapraszam na krótki spacer po tym niezwykłej urody, niezwykłej historii malowniczo położonym miejscu. Skoczów, niem. Skotschau, czes. Skočov najstarsze miasto nad górną Wisłą, która drugą stronę ma z parawanem  gór – niestety w tej chwili pod światło:

Uwagi na marginesie – Praosadą dzisiejszego Skoczowa było grodzisko położone ok. 2 km na południowy zachód od dzisiejszego centrum (obecnie Międzyświeć). Grodzisko to, założone na miejscu wcześniejszej osady ludności łużyckiej z ok. V w. p.n.e., było zamieszkiwane przez plemię Gołęszyców i funkcjonowało w VII-IX w. n.e. Skoczów w obecnym miejscu mógł powstać za czasów panowania pierwszego księcia cieszyńskiego Mieszka (1290-1315) w wyniku jego intensywnej działalności kolonizacyjnej w nowo powstałym Księstwie Cieszyńskim. Pewna wiadomość o miasteczku pochodzi z 1327 r., gdy książę cieszyński Kazimierz I uznał się za lennika króla czeskiego. W tym też czasie powstała drewniana warownia obronna, nazwana później „skoczowskim zamkiem”.

Ratusz miejski – zabytkowa budowla z 1797 roku, z wieżą z 1801, odbudowana po pożarze miasta. Styl późnobarokowy, w ścianie frontowej herb Skoczowa, obraz św. Jana Sarkandra i herb Koronny Polski Arcyksięcia Albrechta Kazimierza Sasko-Cieszyńskiego:

Na rynku fontanna z kamienną figurą Jonasza zwanego Trytonem  (XVIII w.)  i  obowiązkowo furkoczące gołębie:

Stare Miasto i kolorem przemawiające zabytkowe kamienice:

Ciasne uliczki, w których obok pubów dla Anglosasów -  przytulne muzea:

Ale i szkoły:

Poczta i Straż Miejska:

A w tunelu zamiast graffiti wiele  herbów, tu skoczowski:

fot. ewolny Skoczów

Zobacz również:
- Skoczów, czyli po śladach św. Jana Sarkandra cz. 1
- Skoczów, czyli śladami ekumenizmu cz. 2

Skoczów, czyli śladami ekumenizmu cz. 2

Byliśmy już na Wzgórzu Kaplicówka, gdzie stojąc  przed kaplicą św. Jana Sarkandra z górującym przed nią papieskim krzyżem (z lotniska na Muchowcu),  poznaliśmy historię świętego. Dziś doszukamy się śladów skoczowskiego ekumenizmu. Jako pierwszy odwiedzimy zatem również górujący nad miastem kościół – Ewangelicko-Augsburski św. Trójcy:

Jednak to kościół Rzymsko-Katolicki p.w. Świętych Apostołów Piotra i Pawła zbudowany w 1762, ale według tradycji powstały już w XII wieku, swą bogatą historią wzbudza prawdziwy podziw. Rejestr archiprezbiteriatu opolskiego wymienia go już w 1447 roku, niestety kolejno dwa pożary, w 1469 i w 1531, niszczą pierwszy drewniany kościół oraz wszystkie metryki i dokumenty kościelne.  Dzisiejszy wygląd utrzymany jest w stylu barokowo-klasycystycznym. Jest piękny:

Gdy około 1540 roku kościół ten zajmęli protestanci, garstce katolików pozostawili kaplicę szpitalną p.w. Znalezienia św. Krzyża. Tzw. Szpitalik pochodzący z XIV wieku, bowiem jego stara kaplica była częścią miejskiego szpitala, pełniącego też rolę przytułku. Jednak w latach 1531-1654 kościółek służył wspomnianej garstce katolików jako kościół parafialny. I to tu w grudniu 1576 roku został ochrzczony Jan Sarkander. Niemym świadkiem tego wydarzenia jest do dziś kamienna chrzcielnica, stojąca obecnie w prezbiterium obok ołtarza. Męczennikowi ze Skoczowa, poświęcone są również trzy malowidła na sklepieniu kościółka:

Do pomnika po synagodze nie dochodzę i celowo omijam przydrożne krzyże, bo na deser serwuję maleńką kapliczkę z jeszcze mniejszą rodzinką świętą, która swym nagłym wynurzeniem z wydawałoby się zwykłego muru totalnie mnie zaskakuje… swą prostotą i urokiem powalając wręcz na kolana:

fot. ewolny Skoczów

Zobacz również:
- Skoczów, czyli po śladach św. Jana Sarkandra cz. 1

Skoczów, czyli po śladach św. Jana Sarkandra cz. 1

Spacerowy szlak skoczowskich zabytków rozpoczniemy od mistycznego jak dla mnie miejsca – Wzgórze Kaplicówka i dookolnie wprost przepastny widok zapierający dech w piersiach,   chyba nawet największym sceptykom?

To tu w spiekocie słońca wspinamy się do nieba bram po niekończących wręcz schodach. Gdzie wspaniała nagroda – majestatyczne Wzgórze Kaplicówka:

Z Kaplicą św. Jana Sarkandra z 1934 roku…

Św. Jan Sarkander – patron Skoczowa i Moraw, Współpatron Diecezji Bielsko-Żywieckiej – urodził się 20 XII 1576 roku w piwnicy domu przylegającego do skoczowskiego ratusza, w katolickiej rodzinie wielkomieszczanina Grzegorza Sarkandra i jego żony Heleny z Góreckich. Po śmierci ojca, w 1588 roku, Jan wraz z matką i rodzeństwem wyjechał do Przybora na Morawach. Studiował filozofię na uniwersytetach w Ołomuńcu i Pradze, a potem teologię w Grazu (Austria). W 1609 roku przyjął święcenia kapłańskie. Kiedy w 1619 roku Morawy przyłączyły się do narodowego powstania czeskiego, ks. Jan Sarkander udał się na pielgrzymkę do Częstochowy. W drodze powrotnej zatrzymał się w Krakowie i Rybniku, gdzie zasłynął jako kaznodzieja. W listopadzie 1619 roku wrócił do Holeszowa. Oskarżony o sprowadzenie na pomoc cesarzowi polskich kozaków zw. Lisowczykami, ścigany był przez samozwańczego sędziego Moraw, Bitowskiego. Pojmany w Troubkach k. Towaczowa, sądzony był w dniach 13-18 II 1620 roku. Trybunał sądowy w Ołomuńcu zarzucił mu sprowadzenie Lisowczyków i domagał się zdrady tajemnicy spowiedzi. W czasie przesłuchań zastosowano tortury na skrzypcu i przypalanie ogniem. Zmarł po miesięcznych mękach 17 III 1620 roku w więzieniu w Ołomuńcu. Kult męczennika zaczął się rozwijać na Morawach i Śląsku zaraz po jego śmierci. Beatyfikowany 2 IX 1859 roku w Rzymie przez Piusa IX. Kanonizowany 21 V 1995 roku, w Ołomuńcu przez papieża Jana Pawła II.

… oraz krzyżem papieskim z katowickiego lotniska na Muchowcu…

…  ustawionym tu w 1985 roku:

W ramach współpracy Skoczowa z miastem Ołomuniec, opracowano projekt, w którym oprócz zacieśnienia dotychczasowej współpracy pomiędzy miastami, jest poszerzenie oferty turystyczno-kulturalno-sakralnej obszaru pogranicza polsko-czeskiego. Ideą realizacji tego projektu były ubiegłoroczne 15 rocznice – kanonizacji Jana Sarkandra oraz wizyty Jana Pawła II. I właśnie te działania spaja osoba św. Jana Sarkandra, który urodził się w Skoczowie, ale  w Ołomuńcu poniósł  męczeńską śmierć.
fot. ewolny Skoczów

Międzybrodzie Bialskie w maju

Są sytuacje, kiedy kompletnie nie potrzeba słów, wystarczy tylko spojrzeć i wszystko jasne. Dlatego Maria skomentowała krótko „Je tam veľmi pekne. To miesto lieči”. To miejsce leczy! To prawda – tak jak mój tata kocha Wapienicę, tak i ja moje „za”, z zzaokiennej górki” – I Love You!


I bardzo się cieszę, że po dzisiejszym dniu Beskid Mały ma całkiem poważnego nowego fana – mimo oporów z namówieniem na wyjazd. Przeszłyśmy nawet pieszo do Żarnówki i nogi wcale o dziwo nie zabolały. A to chyba wróży najlepiej, bo bardzo bym chciała, żeby Niuniek był taki jak ja i mój 82 letni już tata – kochał góry, piesze włóczęgi, kontakt z lasem, naturą, plenerem, pięknem krajobrazu i to bez względu na aurę. I nie narzekał. Tylko potrafił się cieszyć byle czym. W drodze powrotnej złapała nas konkretna burza, a Niuniek wydelikacony i bojący własnego cienia śmiał się. Śmiał!

Podczas posiłku nad wodą, zapełniła pierwszą stronę w nowym notesie, zakładając tym samym pamiętnik. Wpis pierwszy: „Międzybrodzie – widziałam kwiatki, jezioro i zjadłam frytki. Kupiłam sobie loda i nie wygrałam patyczka”. Opis ilustrował rysunek gór, jeziora i szybujących lotników… Będę częściej ją tam zabierać.

fot. ewolny Beskid Mały

Dolina Wapienicy, czyli leśny kompleks promocyjny „Lasy Beskidu Śląskiego”

P1030842

Tuż po olbrzymich upałach, a dosłownie przed równie olbrzymią burzą, pozbawiającą nasze miasto na kilka długich godzin życiodajnego prądu i ożywczego internetu, udałam się po raz pierwszy ścieżką przyrodniczo-leśną „Wapienica”.

Po raz pierwszy, bowiem mimo, że wypoczywałam tam tysiące razy, po raz pierwszy mogłam się doedukować -  wielkie brawa za nowe tablice dla Nadleśnictwa Bielsko. A w Dolinie Luizy oprócz wspomnianych tablic, których tekst wybiórczo cytuję, jak zawsze, feeria barw, zapachów i kojących leśnych dźwięków.

Plany budowy zapory wodnej powstały w 1911 roku, ale już pół wieku wcześniej walory krajobrazowe Doliny Luizy odkryła księżna Luiza Sułkowska, która upodobała sobie ten zakątek. Największa inwestycja bielskich wodociągów została zrealizowana między 1928 a 1932 rokiem, jako jeden z ówcześnie najnowocześniejszych obiektów tego typu w Europie. Zapora spiętrza wody rzeki Wapienica i potoku Barbara tworząc jezioro Wielka Łąka.

Wody zbiornika I klasy czystości, objęte bezpośrednią ochroną sanitarną służą do celów konsumpcyjnych, stąd obecność stacji filtrów, brak gospodarki rybackiej oraz zakaz uprawiania sportów wodnych. Obszar Doliny Wapienicy jest częścią Parku Krajobrazowego Beskidu Śląskiego, znajdują się tu dwa rezerwaty przyrody – Stok Szyndzielni i Jaworzyna. W tym miejscu wprowadzono ideę połączenia ochrony przyrody z edukacją ekologiczną tworząc pierwszy w Polsce park ekologiczny.

Zanim w Beskidach pojawił się człowiek, rosła tu pierwotna puszcza karpacka. tworzyły ją mieszane lasy bukowe, z domieszką jodły i świerka. Puszcza ulegała jednak ciągłej presji człowieka, który potrzebował coraz więcej miejsca na pola uprawne, miasta i wsie. W XIX wieku, wraz z rozwojem przemysłu, wzrastało zapotrzebowanie na drewno. najpierw wykorzystywano duże ilości drewna bukowego, z którego wypalano węgiel drzewny do hut. Następnie rozwój górnictwa spowodował ogromne zapotrzebowanie na drewno świerkowe. Używano go m.in. do zabudowy górniczych chodników. W miejscu wyciętych buków, sadzono więc świerki, które szybciej dawały ówczesnym właścicielom lasów cenne drewno. W taki sposób, przed wiekami człowiek zmienił przyrodę. Lasy świerkowe okazały się nieodporne na zmieniające się warunki środowiska: zanieczyszczenie powietrza przez przemysł, ocieplenie klimatu i spadek wilgotności.

Osłabione lasy nie są w stanie obronić się przed zagrożeniami ze strony owadów – głównie kornika drukarza oraz grzybami z rodzaju opieniek. Zjawisko zamierania lasów świerkowych miało już miejsce w Polsce w Górach Izerskich. Obecnie cała Europa boryka się z tym problemem. W Górach Harzu i Lesie Bawarskim oraz na Szumawie w Czechach niestety lasy świerkowe obumarły. Aby nie dopuścić do takiej katastrofy ekologicznej, beskidzcy leśnicy prowadzą ograniczanie występowania kornika oraz przebudowę lasów. Stare i chore świerki są wycinane, kora z kornikami palona, a na miejscu wyciętych drzew, sadzone są młode buki, jawory i dęby.

Bo w 1m³ powietrza leśnego jest 46-70 razy mniej organizmów chorobotwórczych niż w powietrzu na terenie miejskim. Drzewa wydzielają do atmosfery substancje bakteriobójcze – fitoncydy. Lasy absorbują dwutlenek węgla – jeden hektar lasu wchłania rocznie 140-250 ton CO2. Lasy mają doniosłą rolę w obiegu wody w przyrodzie. Dojrzały dąb w ciągu roku transpiruje ponad 150 tysięcy litrów wody, czyli pięć cystern. Lasy w Polsce magazynują, oczyszczają i wprowadzają do obiegu przyrodniczego znacznie więcej wody niż wszystkie pozostałe śródlądowe zbiorniki retencyjne.  Nadmiar wody chłoną drzewa i inne rośliny w tym mchy. Zatem lasy są olbrzymim magazynem z wodą przypominającym olbrzymią gąbkę, która w odpowiednim czasie jest w stanie zmagazynować olbrzymie ilości wody (chroniąc nas przed powodziami) , by w suche dni oddać ją do atmosfery podczas procesu transpiracji, łagodząc tym samym klimat. Lasy w Polsce ponadto produkują rocznie około 20-25 mln m³ drewna. Należy podkreślić, że jest to tylko połowa masy drewna, która co roku przyrasta. Polskie lasy są użytkowane z wielkim umiarem i dzięki temu mamy z roku na rok coraz więcej lasów. Europa jest jedynym kontynentem, w którym lasów przybywa.

Pomiędzy runami drzewa leśnego możemy zauważyć pozostawione kłody martwego drewna. Nie jest to niegospodarność czy zaniedbanie gospodarki leśnej. Martwe drewno jest niezbędnym składnikiem ekosystemu lasu. Jest mieszkaniem dla setek grzybów, roślin i zwierząt, zwiększa różnorodność biologiczną lasów. Próchniejące drewno dostarcza cennych mikroelementów do gleby leśnej – jest naturalnym nawozem. Pozostawianie w lesie martwego drewna pozytywnie wpływa na ochronę gleby i wody. Pozostawianie części drzew do ich naturalnej śmierci i rozpadu jest naszym obowiązkiem.

Przekształcenie środowiska naturalnego doprowadziło do zmniejszenia ilości starych drzew dziuplastych – naturalnych miejsc schronienia zwierząt. Sytuacja ta wystąpiła we wszystkich typach krajobrazu: w lasach, na wsi oraz w miastach i na ich obrzeżach. Najlepszą metodą pomocy zwierzętom w znalezieniu schronienia, poza pozostawianiem odpowiedniej ilości drzew dziuplastych jest wieszanie budek lęgowych. Oprócz ptaków korzystają ze specjalnych skrzynek również pilchowate i nietoperze. Powstały również konstrukcje dla sów – puszczyka, pójdźki, płomykówki – jeżyków, pustułek, pluszcza, pełzaczy, a nawet kaczek i nurogęsi.


fot. ewolny Bielsko-Biała

Zobacz również:
- Dolina Wapienicy – film

Bliżej natury

fot. Chris Miekina Filadelfia, USA
www.nowaatlantyda.com

Tylko dla dorosłych, czyli stracone zaufanie

Ukochany kliencie, a jak już Tobie nic nie pomoże, i straciłeś zaufanie do wszystkich i do wszystkiego! MY dajemy CI ostatnią deskę ratunku. Będąc u nas, codziennie RANO I WIECZOREM, jak mantrę czytając medytuj ten wiersz:

Stracone zaufanie

Coś mi się tak po głowie błąka,
by napisać wierszyk jak się puszcza bąka.
Nazwijmy go trzmielem w pudełko schowanym.
Co brzęczy i trzeszczy jak opętany!

Ze strachu się trzęsie szukając wolności.
Właściciel pudełka powoli się złości!
- NIE! Nie wypuszczę cię… psotniku mój mały.
Za głośno zabrzęczysz, odfruniesz mi cały.

I zostawiając w przestrzeni to dziwne wrażenie,
łączące się ze strachem – niezdrowe trawienie?
Lecz bąk niestrudzony i tak upierdliwy,
ciśnie na wolność, będąc szczęśliwy,

że na wolności zakręci kręgi,
„zapachu odgłos” da niezłe cięgi!
„Odgłos zapachu” WY poczujecie,
więzić stworzenie! To się dowiecie!

To co natura wewnątrz stwarzała,
musi na zewnątrz, to prawo jest ciała,
które w ograniczaniu budując złości,
marzy i dąży wciąż do WOLNOŚCI.

TAK! Pomyślał właściciel i zastygł cały,
naprężył mięśnie, wytrzeszczył gały:
- Leć bąku na wolność ”niech się co ma stać, stanie”.
Puścił go z pudełka i TU ZAUFANIE,

jak bańka mydlana prysnęła zmieniając,
formę z bąka w KLEKSA, co się rozpływając
po kolanach pociekł, dając tej osobie MYŚL:
„NIE UFAM JUŻ LUDZIOM, GDY NIE MOGĘ SOBIE”.
Ja Jestem