Byliśmy już na Wzgórzu Kaplicówka, gdzie stojąc przed kaplicą św. Jana Sarkandra z górującym przed nią papieskim krzyżem (z lotniska na Muchowcu), poznaliśmy historię świętego. Dziś doszukamy się śladów skoczowskiego ekumenizmu. Jako pierwszy odwiedzimy zatem również górujący nad miastem kościół – Ewangelicko-Augsburski św. Trójcy:

Jednak to kościół Rzymsko-Katolicki p.w. Świętych Apostołów Piotra i Pawła zbudowany w 1762, ale według tradycji powstały już w XII wieku, swą bogatą historią wzbudza prawdziwy podziw. Rejestr archiprezbiteriatu opolskiego wymienia go już w 1447 roku, niestety kolejno dwa pożary, w 1469 i w 1531, niszczą pierwszy drewniany kościół oraz wszystkie metryki i dokumenty kościelne. Dzisiejszy wygląd utrzymany jest w stylu barokowo-klasycystycznym. Jest piękny:




Gdy około 1540 roku kościół ten zajmęli protestanci, garstce katolików pozostawili kaplicę szpitalną p.w. Znalezienia św. Krzyża. Tzw. Szpitalik pochodzący z XIV wieku, bowiem jego stara kaplica była częścią miejskiego szpitala, pełniącego też rolę przytułku. Jednak w latach 1531-1654 kościółek służył wspomnianej garstce katolików jako kościół parafialny. I to tu w grudniu 1576 roku został ochrzczony Jan Sarkander. Niemym świadkiem tego wydarzenia jest do dziś kamienna chrzcielnica, stojąca obecnie w prezbiterium obok ołtarza. Męczennikowi ze Skoczowa, poświęcone są również trzy malowidła na sklepieniu kościółka:

Do pomnika po synagodze nie dochodzę i celowo omijam przydrożne krzyże, bo na deser serwuję maleńką kapliczkę z jeszcze mniejszą rodzinką świętą, która swym nagłym wynurzeniem z wydawałoby się zwykłego muru totalnie mnie zaskakuje… swą prostotą i urokiem powalając wręcz na kolana:

fot. ewolny Skoczów
Zobacz również:
- Skoczów, czyli po śladach św. Jana Sarkandra cz. 1









