Monthly Archives: Lipiec 2011

Rzeka Bug. Wszystko inne od Niej zależy

Rzeka płynie tędy od zawsze. Przez nieprzeniknione puszcze, skąd jej mieszkańcy, idąc wzdłuż płynących strumieni, odkrywali Rzekę. Była groźna, dzika jak mieszkańcy puszcz. Ale dawała nadzieję – na lepsze życie, poznanie innych krain i ludzi.

Można było – dzięki rzece – spławić ogromne drzewa, tu rosnące, do Bałtyku. Niejeden pewnie z tego drewna powstał statek.

Potem to już życie potoczyło się jak wszędzie. Budowanie, wojny, uczenie się praw przyrody, bo Rzeka nie pozwalała budowniczym na błędy.

Pojętni to byli uczniowie. Osady i miasta budowali tam gdzie trzeba. Na wysokich skarpach, gdzie Rzeka już nie miała ochoty „droczyć się” z osadnikami. Ale nie wszyscy chcieli podporządkować się Rzece. Ci wiele czasu żyli wygodnie, bo do rzeki blisko. Tylko czasem Rzeka „przychodziła po swoje”.

Do dziś ludzie wojują z rzekami! Rzeki nie dają szans ludziom.

Prawie wszystkie zdjęcia w polecanym blogu, wykonałem na Bugu między Kamieńczykiem a Słopskiem, a na Liwcu między Świniotopią a ujściem do Bugu – Wiesław Czapski
www.owyszkowie.blox.pl

Zobacz również:
www.albumowyszkowie.blox.pl

Pobawmy się w gwałt

Przy okazji ostrych dyskusji na temat Anders’a Breivika, otarliśmy się i o zły wpływ gier komputerowych. No właśnie – prawda to, czy fałsz? Poniższy tekst Evita napisała dla www.mojenyc.com. Niestety, z czasem ów artykuł… został zarchiwizowany, co na polski można przetłumaczyć zwyczajnie z n i k ł ! Zadałam sobie jednak  dziś trud, by go  odnaleźć,  i oto jest – dziękuję Evi! – ewolny

Tak, będzie o grze, o której ostatnio głośno. Wrze na tyle, że jak każdy rozgłos, tak i ten może tej obrzydliwej grze przysporzyć zwolenników. Dla tych, które nie wiedzą: RapeLay to gra, która ponoć w krajach azjatyckich i Wielkiej Brytanii cieszy się niesamowitym powodzeniem.

Gra to właściwie ohydny symulator gwałtu na uczennicy oraz jej matce i siostrze. Użytkownik- gwałciciel najpierw maca dziewczynę w pociągu, a później goni ją i gwałci. Może ją nawet według własnej woli zapłodnić, a później, czemu nie, ciążę usunąć i zgwałcić ponownie. Świetna zabawa po prostu. Ubaw po pachy, zwłaszcza, że gwałciciel nie przegrywa nigdy. Ofiary można gwałcić do woli, aż w końcu się przyzwyczają i nauczą czerpać z gwałtu przyjemność (sic!).

Niektóre sklepy już zbanowały produkt, te które tego nie zrobiły zapewne zrobią to pod naciskiem opinii publicznej. Nie sądzę, żeby ktokolwiek oficjalnie poparł grę, co innego w prywatnych rozmowach pomiędzy facetami- neandertalczykami.

I tu rodzi się pytanie o wolność słowa. Jakie są jej granice? Czy zbanowanie gry nie jest już cenzurą, ingerencją w tę wolność, którą tak sobie wszyscy cenimy. W końcu znajdą się osoby, którym gra da zastrzyk adrenaliny, podnieci, niektórzy nie zobaczą w niej nic złego. Pewnie autor gry też nic złego nie widział w wirtualnym gwałcie wirtualnych kobiet i dziewczynek. Przecież to tylko gra. Czyżby? Tak samo można by powiedzieć o kreskówce z Posta, że to tylko rysunek. O co tyle hałasu, o co tyle zachodu. Dla mnie najdziwniejsze wydaje się, że gra (a także kreskówka) znalazła się w oficjalnym obiegu. Wiele jest dewiacji i to nie jest pierwsza tego typu gra, ale pierwsza dopuszczona do handlu przez międzynarodowy sklep. Wycofana szybciutko, ale jednak ktoś uznał najpierw, że jest do zaakceptowania.

Jeszcze bardziej odstręcza fakt, że gra zaliczona została do gatunku: dating simulation, czyli randkowego. Nikt nie zauważył, że z randką nie ma to nic wspólnego? Dorośli faceci pewnie zauważą, gorzej z nastolatkami. Czego nauczy się taki dzieciak grając w to paskudztwo? Dowie się, że kobieta jest towarem. Rzeczą, z której można sobie dowolnie korzystać. Seks ma służyć do zaspokojenia jego zachcianek kiedy i z kim mu się podoba. Taka w końcu i tak się przyzwyczai i zacznie jej się podobać – evita_duarte
25 luty 2009
www.marzenkowonyc.blogspot.com

Raport CNN na ten temat (13 miesięcy po wpisie Evity!):
- www.articles.cnn.com

Kocham morze…

… czyli my, niskopienni  górale, kategorycznie żądamy dostępu do morza!

Po raz kolejny okazuje się, że nasz Bałtyk potrafi opalić na czarno i samym porywistym wiatrem, że nigdzie indziej nie doceni się kilku godzin plażowania jak tu, że nie ma piękniejszych muszli niż nasze maleńkie, centymetrowe, że mokry i zimny piasek jest jednak nadal pod stopami piaskiem, że jod to nie tylko całoroczny kapitał, ale i… sprawca szczerego, radosnego uśmiechu:

Że nie tylko mewy, że nie tylko łabędzie i nawet nie  foki – tegoroczne wakacyjne znajomości to przede wszystkim…

Podróż w dół mapy  mija niepostrzeżenie. Niepostrzeżenie i lekko tak, że nawet po drodze bagatelizuje się hmm „drodzy łodzianie, jak to możliwe że Wasze miasto jest tak zapuszczone? Syf i urban decay jak w Prypeci albo Detroit”, w zamian czując jeszcze  smak soli,  zgrzyt piachu a przed oczami? – ew


fot. Nikola Mielno

Yoga dla jogina cz. 1

Gdy lato zamiast kusić urokami letniego szaleństwa przytłacza, odbiera energię i siły witalne,   wtedy dobrą kondycję psychofizyczną lipco-padowej porze, przywrócić można… jogą.

Pojęcie „Joga” wywodzi się z sanskrytu – Yuj, co oznacza „wziąć w jarzmo, okiełznać, zdyscyplinować”. I tak jak się ściąga zaprzęg konny cuglami, aby skierować ich siłę w jednym kierunku, tak właśnie joga dąży do koncentracji ducha, aby w ten sposób doprowadzić do pełnego zharmonizowania.

Filozofia jogi wywodzi się z hinduistycznego systemu sankhya i zakłada istnienie cierpienia. A cierpienie wywodzi się stąd, ze dusza nieśmiertelna porusza łączy się ze śmiertelnym ciałem praktri i z myśleniem citta. Ostatecznym celem jogi jest uwolnienie duszy od ciała i myślenia, przy czym ma to nastąpić już za życia, a nie dopiero po śmierci. Pierwszym stopniem jest JAMA czyli dyscyplina wewnętrzna. Nie zabijaj, nie kłam, nie kradnij, dbaj o czystość cielesną, nie dąż do posiadania dóbr doczesnych… Zgodnie z prawem przyczyny i skutku tj. prawem karmy, winę ponosi nie tylko ten, który zabija, ale również ten, co pozwala zabijać innym. Dlatego dieta jogina powinna być dietą jarską, mleczno-roślinną, uzupełnianą nie zapłodnionymi jajami. Używki typu alkohol, papierosy i środki odurzające są niedozwolone na równi z kuracjami głodowymi ponieważ do nakazów jamy należy utrzymanie dobrego stanu zdrowia.

NIJAMA czyli dyscyplina wewnętrzna obejmuje przepisy dotyczące zabiegów wewnętrznych: zabiegi higieniczne, zadowalanie się istniejącym stanem posiadania, skromność, wygłaszanie oczyszczających formuł oraz poddanie się woli bożej, po której jogin staje się munih i w sensie mistycznym nadaje się do dalszej drogi. Teraz dopiero czas na medytacje, do których przybiera się tak utożsamiane z Jogą określone pozycje ciała zwane ASANY. Najbardziej znaną z nich jest siad w pozycji lotosu. Rozwinęły się także asany o działaniu terapeutycznym i wyróżnić tu należy popularną na Zachodzie hathajogę (jogę cielesną) czyli asany korygujące pracę kręgosłupa, mięśni, stawów, narządów wewnętrznych oraz te mające za zadanie po prostu odprężyć.

Słowo asana jako rzeczownik oznacza „postawa, pozycja” lecz jako przymiotnik jest jednoznaczne z pojęciem „lekki, luźny, przyjemny”. Dlatego podczas ćwiczeń należy unikać przymusu i wszelkiego napięcia. Hatha czyli siła nie oznacza wcale „joga przemocy”. Patańdżali, lekarz żyjący w Indiach w IV wieku po Chrystusie, który zebrał w jedną całość wszystkie sutry, pisze „pozycja ciała w asanie powinna być mocna i przyjemna”. W praktyce oznacza to, że uczeń winien przyjmować określoną pozycję ciała w taki sposób, by było to dla niego przyjemne i mogło być wykonywane na luzie. Powoli, krok za krokiem, każdy może zbliżyć się bez przymusu do idealnego wykonania asany np. jednego z bardziej znanych ćwiczeń – stania na głowie. Ale o tej asanie jak i innych już w następnym odcinku. No chyba, że aura będzie wreszcie łaskawsza, a wtedy „boście joginki som!” – ew
Źródło: Ulf Böhmig

Architektura wojenna

Kiedy przegląda się Historię Powszechną szybko można się zorientować, że głównie opowiada ona o wojnach. Wojna jest niestety organiczną częścią naszej cywilizacji i ten okręt na zdjęciach jest tego przykładem. Mimo że wygląda bardzo groźnie jest już właściwie reliktem przeszłości wyrzuconym w Camden, na śmietnik historii. Pancerniki oprócz Ameryki nie zachowały się nigdzie, więc ten na zdjęciach jest w pewien sposób unikalny. HMS Belfast w Londynie jest niemalże o połowę mniejszy.

W Camden nad rzeką Delaware, po drugiej stronie Filadelfii, stoi sobie zakotwiczony jako okręt muzeum – wspomniany pancernik -  „New Jersey”, tak wygląda on w całej okazałości. Pancernik zbudowany w 1943 roku, który miał stawić czoła japońskim gigantom: „Yamato” i „Musashi”. Jego potężne działa (406 mm) musiały budzić respekt w każdym wrogu. Można z nich było oddać nawet 2 strzały na minutę, posyłając pocisk na odległość ponad 40 km:

Z czasem założono na nim rakiety. Te na zdjęciu to „Harpoon”:

A te to „Tomahawk”. Przewodnik powiedział, że w 3 godziny są w stanie dolecieć  do… Chicago!

Przez tony żelastwa prześwieca  kusząc Filadelfia…

…mimo że okręt szczerzy do niej stalowe paszcze swoich dział i wyrzutni:

Ale kiedy odwrócić się do nich plecami, widok na miasto wygląda zachęcająco:

Więc  jeszcze tylko ostatni rzut oka na stalowego dinozaura na smyczy i… w Filadelfię – cam

fot. Chris Miekina New Jersey, USA
www.nowaatlantyda.com

Polska z lotu ptaka – ziemia

Kamieniołom w Piechcinie:

Uwagi na marginesie – Geologia (gr. gḗ ‘Ziemia’, lógos ‘słowo’, ‘nauka’) – Pierwsze próby wyjaśnienia procesów przyrodniczych podejmowali już filozofowie starożytni. Heraklit z Efezu za przyczynę wszechrzeczy uważał ogień. W pismach Herodota znajdujemy informacje ściśle geologiczne. Arystoteles sądził, że lądy były wielokrotnie zalewane przez morze. Eratostenes z Cyreny w dziele Geographica stworzył podwaliny nauk geograficznych.

Pliniusz Starszy w I w n.e. napisał 37 ksiąg Historii naturalnej, która przez wiele wieków była głównym źródłem wiedzy w zakresie nauk o Ziemi (zwłaszcza mineralogii).
Wieki średnie były okresem zastoju w europejskich naukach przyrodniczych. Dopiero rozwój górnictwa przyniósł wiele nowych obserwacji z dziedziny geologii (…)
www.pl.wikipedia.org/wiki/Geologia

Wyrobiska kopalni margla:

Strzegom. Kamieniołom granitów:

Dolina Nidy. Kopalnia gipsu koło Pińczowa:

Nieczynne wyrobisko koło Wiśniewa (Kielce):

Kamieniołomy Miedzianka (?) koło Chęcin:

Kamieniołomy gdzieś na trasie Żnin – Inowrocław:

Kopalnia odkrywkowa węgla brunatnego. Bełchatów:

I tak dalej, i tym podobne… Drogi Czytelniku, jeżeli dotrwałeś do tego miejsca, należy Ci się nagroda – ciekawostki…

Małopolska – koszmar geodety:

I koszmar kombajnisty:

Opuszczone, nieczynne lotnisko – Kluczewo:

Uwagi na marginesie – Lotnisko Kluczewo niegdyś lotnisko na którym stacjonowały samoloty niemieckie Me 163 comet z napędem rakietowym a pod koniec wojny Me 262 pierwszy seryjnie produkowany samolot odrzutowy. Z tego lotniska samoloty te startowały do odpierania ataków na Szczecin i fabrykę paliw syntetycznych w Policach. Po wojnie natychmiast zaadoptowane przez Armię Czerwoną. Rozbudowane i dostosowane do potrzeb użytkowania przez samoloty myśliwskie typu Mig 21 a od 1988 roku Su-27. Jedno z dwóch lotnisk na terenie Polski, gdzie stacjonowały Su-27. Z tego lotniska brał udział Su-27 podczas pierwszych międzynarodowych pokazów lotniczych po upadku komunizmu w Polsce „Air Show Poznań 91″. Dzisiaj lotnisko praktycznie zrównane z ziemią.Poza pasem startowym i kilkunastoma schrono-hangarami typu „Granit” dla Su-27 pozostającymi w prywatnych rękach. Pozostałe schrono-hangary rozebrano dla pozyskania półfabrykatów (płyt żelbetowych z których były składane). podziemne stanowisko dowodzenia za kilka miesięcy przestanie istnieć. Jeden fragment tego stanowiska został już rozebrany. Jeszcze w roku 2000 będąc na tym lotnisku były wszystkie schrono-hangary i budynki garażowe i szkoleniowe. Za kilka lat pozostanie sam pas startowy i kupki gruzu.
Sebastian Szkutnik – portal Odkrywca

Oraz, lądowisko UFO po starcie statku… A te małe, zielone punkciki – to Ufoludki, które zostały na Ziemi. Okolice Skierniewic:

Mazowsze – Bug o świcie:

Kolorowe obrazki Bzurą malowane. Bez kaloszy nie oglądać…


Barwy ziemi. Przedwiośnie ochrą malowane – Mazowsze:

fot.  Jacek Maria Jeliński
www.zlotuptaka.eu
Zdjęcia  z FB – Polska z Lotu Ptaka

Powtarzam,  czy ktoś  jeszcze ma wątpliwości, że zdjęcia tego Pana powinny być wydane? Spontaniczne I Like It lub nawet pozytywny komentarz, to stanowczo zbyt mało – przecież oglądamy tu kawał porządnej edukacji, przez solidne E! Zatem do zobaczenia znów, jeżeli tylko nie nadużyjemy gościnności autora  ;) – ewolny

Zobacz również:
- Polska z lotu ptaka – pałace i zamki
Polska z lotu ptaka – regiony

Trójka – Polskie Radio Program III

1 kwietnia Trójka, Program Trzeci Polskiego Radia, obchodziła, jak co roku w tym dniu, swoje urodziny. W tym roku były to 49 urodziny mojej ukochanej stacji radiowej.

W pierwszych latach działalności, w latach 60-tych, Program Trzeci Polskiego Radia emitował zaledwie dwie godziny audycji na dobę. Teraz wydaje się to niebywałe, ba wręcz nie starcza doby, tyle jest ciekawych audycji w ciągu całego dnia, a przede wszystkim masa dobrej muzyki.

Moja przygoda z Trójką rozpoczęła się od słuchania, a potem nagrywania piosenek z Listy Przebojów Programu Trzeciego prowadzonej przez Marka Niedźwieckiego w soboty w godz. 20.00–22.00. Listy Przebojów regularnie zacząłem słuchać (wpadając wręcz w uzależnienie) w kwietniu roku 1986. Do dziś pamiętam notowanie 210/211 z 5 kwietnia 1986 roku, w którym znalazły się takie hity jak „We Built This City” grupy Starship, „The Power of Love” Jennifer Rush, “West End Girls” Pet Shop Boys, “Mówię Ci, że” Tilt-u, “Rough Boy” ZZ Top czy debiutujący wtedy na liście Saxon z nieśmiertelnym “Broken Heroes”. Miejsce pierwsze okupował wtedy oczywiście Dire Straits z „Brothers in Arms”. Żeby oddać głos na swoich ulubionych 10 numerów trzeba było pójść na pocztę i wysłać kartkę ze swoimi typami. Teraz wystarczy odkliknąć swoich faworytów na stronie LP3 i już.

Marek Niedźwiecki (współprowadzący obecnie listę z Piotrem Baronem) stwierdził, że głosowanie internetowe bije obecnie rekordy pod względem ilości oddawanych głosów. W roku 1988 wsiąkłem wręcz w celebrowanie programu Mini-Max Piotra Kaczkowskiego. Program obfitował w klasykę rocka oraz nowości, które zawsze słuchane były przez prowadzącego wraz ze słuchaczami po raz pierwszy i na bieżąco komentowane i opisywane przez pana Piotra. Legendarne jest już rozpakowywanie na antenie przez Piotra Kaczkowskiego płyt CD z szeleszczącej folii. Program Mini-Max ukształtował gust muzyczny wielu tysięcy młodych ludzi. W tym roku Pan Piotr Kaczkowski skończył 65 lat i mimo przebytej ostatnio ciężkiej choroby ciągle jest w świetnej formie. Od kwietnia roku 2009 w przygotowywaniu i prowadzeniu audycji pomaga mu Leszek Adamczyk. W latach siedemdziesiątych do Trójki trafiły tak znakomite osobistości jak Grzegorz Wasowski, Jan Chojnacki, Janusz „Kosa” Kosiński, Wojciech Mann. Grzegorz Wasowski współtworzył w Trójce doskonały program Nie tylko dla orłów oraz współpracował od 2006 roku z Wojciecham Mannem przy programie Tanie Granie. Wasowski odszedł ze stacji w dowód solidarności z odwołanym w roku 2009 dyrektorem Krzysztofem Skowrońskim i do tej pory nie daje się namówić, swojemu przyjacielowi Wojciechowi Mannowi, do powrotu. Jan Chojnacki, twórca i prowadzący audycję „Bielszy odcień bluesa” w latach osiemdziesiątych prowadził w telewizji z Wojciechem Mannem poświęcony muzyce rockowej „Non Stop Kolor”. Kolejnego wielkiego człowieka muzycznego radia nie ma już wśród Nas, Janusz „Kosa” Kosiński zmarł w 2008 roku. W Trójce w latach 1970-2008 prowadził autorski program Odkurzone przeboje. W ostatnich latach życia związał się również z Antyradiem, w którym prowadził między innymi Antykwariat i AntyGalerię. Bardzo aktywną osobowością był i jest Pan Wojciech Mann. Dziennikarz muzyczny od lat 60-tych związany z Rozgłośnią Harcerską, a potem z Trójką. Współtworzył, prowadził i prowadzi w Trójce m.in. Zapraszamy do Trójki, Radiomann, Manniak po ciemku, niedzielne Tanie granie (na śniadanie) przemianowane po odejściu Grzegorza Wasowskiego na „Piosenki bez granic”. W piątkowe ranki Wojciech Mann doskonale wprowadza słuchaczy w weekendowy nastrój programem Zapraszamy do Trójki – ranek. W Piosenkach bez granic wydatnie wspiera go zasługujący na szczególną uwagę Pan Antoni Piekut. Pan Piekut to duch niespokojny, radiowiec, perkusista, maniak samochodowy, mówiący o wszystkim „prosto z mostu”, a wybierana przez niego do programów muzyka często zaskakuje współprowadzącego, Pana Wojtka. Z Trójkowych radiowców zawładnęła moją duszą jeszcze czwórka. Jedna kobieta, Aleksandra Kaczkowska (tak, córka Pana Piotra Kaczkowskiego), prowadząca nocą z soboty na niedzielę program Ciemna strona mocy. Wypełnia go muzyka Trip-hop, Ambitne, Tempo/Dub i Elektronika. Drugi to Pan Wojciech Ossowski wielki zwolennik metalu i cięższego grania w Trójce. Swoją audycją czaruje słuchaczy co dwa tygodnie nocą ze środy na czwartek. Osobliwości muzyczne to w założeniu program z muzyką folkową z całego świata, często jednak bądącą osnową dla mocnego rockowego grania. Pan Ossowski już od kilku lat postuluje powołanie do życia na antenie Programu Trzeciego Polskiego Radia Heavy Metalowej Listy Przebojów (ja jestem za). No i jeszcze dwóch Panów Waglewskich, ojciec i syn. Pan Wojciech Waglewski i Fisz (Bartosz Waglewski) prowadzą we wtorkowe wieczory Magiel Wagli, audycję wymykającą się wszelkim kategoriom. Serwują i muzykę trudną, wymagającą od słuchacza skupienia jak i utwory do tańca z całego świata. Jeden program może być cały poświęcony muzyce refleksyjnej, a drugi hip-hopowi. Bywa też tak, że Panowie prowadząc audycję wspólnie „ostro” mieszają style i gatunki i to też jest piękne. Wszystkich wyżej wymienionych łączy jedno – ogromna wiedza muzyczna.

Od audycji muzycznych Trójka kipi i nie sposób wszystkiego omówić, zaprezentować. Program Trzeci wyznacza standardy nie tylko w dziedzinie muzycznego radia, ale również reportażu radiowego, programów sportowych, jak choćby niedzielna Trzecia strona medalu, oraz rozrywki. Opierając się na danych z marca 2011 roku Trójka bije kolejne rekordy słuchalności, wygrywa ze stacjami pełniącymi funkcję tzw. radia „towarzyszącego”, które ma tylko „brzęczeć” w tle. Program Trzeci Polskiego Radia jest jedyny i nie powtarzalny. Ma stale rosnące grono słuchaczy i to nie tylko czterdziestolatków jak mówią różni złośliwcy. Trójka ma fanów, którzy gotowi są dla niej na wielkie poświęcenie i nie znam innej stacji, która na lata wiązałaby ze sobą słuchacza tak jak Program Trzeci – Paweł Yaho
www.madabautmusic.blogspot.com

Wieś Ostre u podnóża Skrzycznego

P1050272

Tylko krowa nie zmienia swoich poglądów – moją najulubieńszą  beskidzką wsią już nie jest Żabnica, a Ostre. Ostre leżące u podnóża Skrzycznego, z przepiękną, rozległą panoramą gór, z widokiem na taflę zapory, z malowniczo rozsypanymi domkami wzdłuż łagodnie krętej drogi. Baza wypadowa w góry – to stąd wspinałam się nie tylko na Skrzyczne, ale i na Baranią. To stąd można z powodzeniem zaczynać trekking, a wzdłuż ścieżek dydaktycznych uprawiać nordic walking oraz -  dzięki leśnej ścieżce w o wiele lepszej kondycji niż nasze miejskie ścieżki rowerowe -  nie tylko rower, ale i rekreacyjną jazdę na rolkach! To tu jest góra Wapiennik, start dla paralotniarzy. To tu biegnie szlak maratonu, zatem i… jogging. To tu malwy pachną jak nigdzie indziej, indory gulgoczą, świnki chrumkają, a po źródlaną wodę  zjeżdżają z daleka. Wsi beskidzka, wsi szalona:

Uwagi na marginesie – Ostre  leży w Beskidzie Śląskim. W jej granicach mieści się wschodni skłon bocznego odgałęzienia Pasma Wislańskiego biegnącego od Magurki Wiślańskiej, przez Magurkę Radziechowską, Morońkę po Ostre (946 m n.p.m.), szeroka, falista wierzchowina grzbietu kulminuje we wzniesieniach 943 i 964 m n.p.m. Stoki o profilu wklęsłym opadają do doliny Twardorzeczki i Leśnej są słabo rozcięte.

Z dziejów wsi – Z Lipową łączy się wieś Ostre (kiedyś nazwana Podostre). Leży u podnóża masywu Skrzycznego. W „Dziejopisie Żywieckim” Andrzej Komoniecki pisze: „Ostre wieś, iż pod górą przykrą i ostrą osadzona jest i góra nad nią Ostre się zowie”.

Założona została na początku XVII w w miejscu, gdzie znajduje się Kaplica Matki Bożej Różańcowej (Matuszczyk A., 1995). Pierwsze udokumentowane dane o tej wsi pochodzą ze spisu przeprowadzonego w 1626 roku na życzenie królowej Konstancji, która chciała znać „uposażenie parafii w swoich dobrach”. Wówczas wymienione zostało 18 wsi w tym Ostre, Słotwina, Sienna (Woźniak H., 1997).
www.ug-lipowa.com

Paralotnia, Paragliding,  Параплан, Parapent, Paragleiten – Lotnie i paralotnie znowu w modzie … najbardziej lotnie i paralotnie. Wolę ja lotnie …. wielokrotnie kiedy się fruwa samotnie. Pod nieboskłony … jeszcze bezpiecznie … bądź … ale będziemy latali …. gdzie nas poniesie powietrze … spojrzą przez okno zdziwieni … kto tam z ptakami tak lata … Dedala powtarzał legendę.


fot. Ela Wolny Beskidy

Zobacz również:
- nordic walking rolking treping

Marilyn Monroe

Marilyn stoi w Chicago:

Nic się nie zmieniła. Stoi w tej swojej białej sukience podwiewanej przez podmuch powietrza – Marilyn Monroe. Taką znamy ją z filmu „Słomiany wdowiec”. Taka stoi na Michigan Ave., w cieniu Chicago Tribune, telewizji NBC i budynku Wrigley. A tłumy ciekawskich przechodniów zaglądają jej pod sukienkę, robią tysiące zdjęć.

Posąg nazywa się „Forever Marilyn” (Wieczna Marilyn). Liczy sobie 8 metrów wysokości (26 stóp). Jej autorem jest J. Seward Johnson z New Jersey. Wykonany jest z aluminium i stali. W Wietrznym Mieście posąg stanął dzięki inicjatywie The Sculpture Foundation, która jest jego właścicielem. Ma przyciągać turystów. I przyciąga.

Ale wzbudza i kontrowersje. Rzeźba nie spodobała się sąsiadującej z nią Chicago Tribune. Gazeta napisała, że autorowi brak dobrego smaku. Jeden z bloggerów ChicagoNow.com nazwał ją seksistowską.

Jest jeszcze sporo czasu, by samemu ocenić Marilyn. Rzeźba postoi na Pioneer Court do wiosny przyszłego roku.

fot. ewamalcher.com Chicago, USA
www.ewamalcher.com