Constans

- Po co gadasz o sobie, o swoich sprawach. Opisujesz, nicujesz podszewkę na zewnątrz obnażając się. To otwieranie drzwi, to zapraszanie do się nieznajomych. Obcych. Przecież ich nie znasz a mimo to wpuszczasz pod swój dach, do swego domu, pokazujesz się soute. Czy uzależniając cię, odwdzięczają się tym samym?

W życiu równoległym, netowym dziś „My home is my castle” już nie halo. Dziwne to, bo teraźniejsze czasy jakby nie sprzyjają temu, by mieć dom stale otwarty na innych. Gość w dom, Bóg w dom i pochwalon temu domowi. Czapkę z głowy, krzesło pod rzyć, wodę chochlą z cebrzyka, chleb nożem po skosie a i kawałek kiełbasy z przyzby. By nie rzec naleweczki kieliszek z pękatego kredensu pod podsuszaną oną. Historia. Dziś drzwi zamknięte na sto zamków, wzmocnione blokadami antywyważeniowymi. W nich asekurujące judasze. A dla bliskich, sąsiadów, przyjaciół słowa do bezpiecznej słuchawki „nie dziś, zarobiony jestem, nie mam kasy, kiedyś na pewno, znajdę czas to się odezwę, papapp”. Generalnie uniki. Więc jak to jest, że przyzwolenie, nieograniczoną w czasie, rozmiarze gold przepustkę do szperania nie tylko w naszym gościnnym pokoju, wystrojonym zawsze sztucznie na tą okoliczność, ale i w naszych bieliźniarkach, szafach, głębokich wnętrzach naszej prywatnej psyche daje się zupełnie obcym ludziom? Net.

Czy to nie jest tak, że net to rzeczywiście podróż nocnym pociągiem, gdzie zupełnie nieznajomym pierwszy raz spotkanym bez twarzy i życiorysu, wspólnego zahaczenia w czasie i przestrzeni zaczyna się opowiadać całe swe życie? Lubujemy się w takich oczyszczających sytuacjach, delektujemy chwilą, mrokiem konfesjonału, a te kilka godzin wspólnej jazdy unosi nas i porywa. Wspominamy te podróże mniej rzewnie, bo naprawdę potrzeba nieprawdopodobnego trafu, by wysiąść lub jechać dalej razem. Przeważnie drogi rozchodzą się i każdy zmierza w innym kierunku. Czasami żal… więc coraz rzadziej jeździmy, by nie robić sobie złudzeń, że przez życie podróżujemy w… towarzystwie.

Zza opuszczonej firanki, niczym Mr Jekyll i Mr Hyde, można czasem podsłuchać samego siebie:
- Bez emocji, motywacji, barwy słów… Co zrobił z tobą czas? Zakpił?
Kim są ci nieznani goście, wkładający głowy przez otwarte drzwi do naszych głów, by nawrzucać niczym Kęsikowa:
- Oj, babo, co się z tobą dzieje? Dlaczego nie sprzątasz? Jak mam zaglądać, lukać tu, skoro jest tak i siak?
Co robimy dla siebie, a co dla innych? Czy myśleć też trzeba za innych, dla innych, pod innych? W swojej głowie tworzyć iluzje, smerać w niej tak, by sprostać potrzebom netowej popkultury? A co z życiem? Który z beztwarzowych pikseli wyjdzie naprzeciw?

„Jak nie pokocha na brudno, to na czysto trudno”, więc licz na akceptację p o m i m o zbyt twardej skórki, a nie żyj w ciągłym strachu, że a nuż ktoś zajrzy i zniesmaczony… zruga – ewolny

5 Responses to Constans

  1. Paweł Yaho pisze:

    Pięknie to opisałaś. Pozdrowienia

  2. evita_duarte pisze:

    To nie do końca tak, że jesteśmy tutaj sobie tak nieznajomi jak przypadkowi współtowarzysze podroży. W końcu świadomie wybieramy gdzie wejść, do kogo zagadać, komu odpowiedzieć na maila. I co najważniejsze wracamy do miejsc i ludzi, które nam pasują. Dlatego jesteśmy ze sobą wiele lat jak starzy dobrzy małżonkowie.

  3. Ela Wolny pisze:

    To prawda mój mężu. :)

  4. ja jestem pisze:

    „Czasami jestem jak drzewo rosnące nad grobem,wielkie liściaste drzewo, które przeżyło ów szczególny sen, utracony w smutnych nastrojach i wierszach przez martwego chlopca, którego oplata swymi korzeniami.”

    Rainer Maria Rilke

    „Bądź wierny sobie”

    William Szekspir

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>