c

Kalwaria Zebrzydowska – Światowe Dziedzictwo Kultury UNESCO

„Kalwaria Zebrzydowska jako zabytkowy zespół architektoniczno-krajobrazowy i pielgrzymkowy – Bazylika, Klasztor OO. Bernardynów i Dróżki – będący unikalną wartością kulturową, przyrodniczą i kultową, został jako jedyna na świecie kalwaria, a jest ich More »

P1050930a

Sucha Beskidzka – Kaplica Konfederatów Barskich

To miało być przejście z Suchej Beskidzkiej do Makowa Podhalańskiego, pieszo, górami. Strony www, w tym wikipedia (sic!), szumnie kusiły: szlak niebieski: Sucha Beskidzka (ok. 365 m n.p.m.) – Mioduszyna (633 m More »

P1050272

Wieś Ostre u podnóża Skrzycznego

Tylko krowa nie zmienia swoich poglądów – moją najulubieńszą  beskidzką wsią już nie jest Żabnica, a Ostre. Ostre leżące u podnóża Skrzycznego, z przepiękną, rozległą panoramą gór, z widokiem na taflę zapory, More »

P1040449

Porąbka

Mój zaokienny lekarz, to nie tylko Międzybrodzie ze swoją Górą Żar, Czernichów z zabytkową dzwonnicą, czy Kobiernice ze swoimi średniowiecznymi ruinami na Wołku, ale również… Porąbka. Ze swoim mostem na Sole, przypominającym More »

P1030970

Skoczów, cz. 3 ostatnia

Kogo jeszcze do tego miasta nie przekonały dwie poprzednie części, tego zapraszam na krótki spacer po tym niezwykłej urody, niezwykłej historii malowniczo położonym miejscu. Skoczów, niem. Skotschau, czes. Skočov najstarsze miasto nad More »

P1030325

Malinowska Skała

Dziś krótko – tak jak mówiłam, czuję się tam jak Guliwer na daszku świata… Tym razem nie z Baraniej, a z Przełęczy Salmopolskiej (Biały Krzyż), czerwonym szlakiem w stronę Malinowskiej Skały: Po More »

P1030080a

Ruiny zamku na Wołku

Bo okazuje się, że Beskid Mały to nie tylko malowniczy krajobraz – wspaniałe masywy gór, jeziora i cudowne lasy – ale chyba przede wszystkim człowiek i jego bogata historia. Z Bielska-Białej, udajemy More »

P1020889a

Pszczyna cz. 3 – park, Zabytkowy Park Zamkowy

Zabytkowy Park Pszczyński zajmuje 156 ha i obejmuje Park Zamkowy, Park Dworcowy (przez który prowadziła aleja łącząca zamek z dworcem kolejowym z pominięciem miasta) oraz od strony zachodniej, oddzielony szosą, Park Zwierzyniec More »

P1020001

Bielsko-Biała szlak zabytków techniki cz. 1 – włókiennictwo

Zapraszam na spacer bielskim szlakiem zabytków techniki. W pierwszej odsłonie odwiedzimy Muzeum Włókiennictwa, w którym jak sama nazwa wskazuje, znakomita część eksponatów poświęcona jest właśnie historii włókiennictwa.  Na wspomnienie wspaniałych czasów prężnego More »

DSC05037

Bielsko-Biała – ulica 11 Listopada

Niepodległość, a cóż to jest? Chcemy wolnej, suwerennej Polski, obcych dopuszczamy li tylko jak mają nam tu zainwestować, przed rozparcelowaniem bronimy się rękami nogami, ale dajcie komu dobrą pracę, to już dziś More »

Category Archives: Zdrowie ♥

Zbiorniki emocjonalne

Jeśli chcesz być na tej samej liście co Ghandi i pomóc Gwinejczykom – musisz stać się przede wszystkim jednym z nich.. Tylko wtedy, przez bezpośrednie uczestnictwo będziesz wiedział, że zmieniasz świat na lepsze.. Jak mawiają ci ohydni Amerykanie: „Talk is cheap.” Jednak, co do pomocy np. Gwinejczykom, to biorę pod uwagę, że:

  1. Może nie stać mnie na bilet aby tam dotrzeć
  2. Moje zobowiązania i odpowiedzialność za rodzinę nakazują mi zostać w domu
  3. Głowę, albo karierę, czy przyszłość – za niepopularne zachowania, czy też wyrażanie niebezpiecznych dla kogoś sądów – można stracić równie dobrze w domu

Nie wszystko jednak stracone. Działać w sposób właściwy, prawdziwy, nie poddając się projekcjom swojego umysłu, będącego w większości pod wpływem mainstream-owej papki można również w domu, tam gdzie się żyje. Ola w swoim artykule opiera się na koncepcji wyciszenia świadomego umysłu tak jak to radzi buddyzm. Od dłuższego już czasu używam w to miejsce określenia: fałszywa świadomość, tym bardziej fałszywa, że może zostać łatwo zmanipulowana.


fot. Nikola, zdjęcie z telefonu

Chcąc podzielić się moim doświadczeniem z ostatnich kilku miesięcy, w kwestii nie poddawania się swojemu świadomemu umysłowi, pokrótce opiszę co mnie spotkało. Szukając rozwiązań w kwestii pogodzenia pracy zarobkowej i nauki, postanowiłem podjąć stałą pracę w prywatnym domu starców jako opiekun-pielęgniarz. Rzecz dzieje się w Niemczech. Cóż, na czym, jak na czym, na jedzeniu mieszkańcom tu nie brakuje. Jednak już po niedługim czasie stwierdziłem, że wszyscy ci ludzie – których zadaniem jest dożyć w ośrodku swoich lat – są głodni, co więcej są potwornie głodni! O co chodzi? W związku ze sztywnymi normami czasu pracy, jak to w kapitalizmie oraz wszechobecną rutyną, pracownicy – pielęgniarki, opiekunowie, personel nie ma prawie czasu na nakarmienie głodu emocjonalnego tych starszych ludzi. W związku z czym staruszkowie są samotni, nieszczęśliwi, niektórzy chcą uciekać. Opiekując się starszymi, dementywnymi ludźmi dość szybko dochodzi się do wniosku, że oni są jak duże dzieci – i tak należy ich traktować, oczywiście z pełnym szacunkiem, współczuciem, empatią.

Co do pustki emocjonalnej, dzieci jeżeli takową pustkę odczuwają dają temu wyraz poprzez płacz, złość, bunt, niejednokrotnie agresję. Rodzice, opiekunowie najczęściej kierują się w tych przypadkach zachowaniami zauważonymi u swoich rodziców, niektórzy np. świadomie starają się nie bić swoich pociech, ale dopóki starcza im cierpliwości, no i co gorsza gdy kończy się cierpliwość, usypia świadomość (wstępuje święty gniew rodzicielski, itd.).

Jak napełniać zbiorniki emocjonalne? – Najprostszą odpowiedzią jest miłość!

Miłość do drugiego człowieka (nie mylić z seksem). Czy będzie to dziecko, czy też osoba w każdym innym wieku – zbiorniki emocjonalne napełnia się w ten sam sposób:

  1. Kontakt wzrokowy (patrząc prosto w oczy dziecka, dajemy sygnał, że dziecko jest bezwarunkowo i szczerze kochane – przekazujemy mu uśmiech, miły wyraz twarzy, miłe słowa / wybałuszone oczy rodzica, wbite w dziecko podczas wydawania poleceń, strofowania i krytyki, to katastrofalny błąd wychowawczy)
  2. Kontakt fizyczny (obejmowanie, przytulanie, poklepywanie, całowanie, itd. – dziecka – na co dzień oraz szczególnie gdy tego potrzebuje)
  3. Ukierunkowaną uwagę (znajdowanie codziennie chociaż pół godziny czasu na spędzenie go wyłącznie rodzica z dzieckiem – robienie czegoś tylko razem z nim, chociażby czytanie mu książki)
  4. Właściwą miłość (w odróżnieniu od niewłaściwej – uczucia przenoszonego na dziecko, utrudniającego jego rozwój emocjonalny, przykłady to: zaborczość, uwodzenie, substytucja i odwrócenie ról)
  5. Pełna miłości dyscyplina (wymagania, polecenia, nagrody i kary)

Zasady powyższe zastosowałem w praktyce w moim domu starców i pomimo tego, że są to Niemcy – pamiętający I i przede wszystkim II wojnę światową, a świadomy umysł stara się poddawać różne przeciwstawne myśli, zgodne z ideologią chociażby 4 pancernych, to jednak poza nim, poza fałszywą świadomością jest moje prawdziwe ja, które nakazuje mi bezwarunkowo kochać tych ludzi. No i cóż, zdarzają się cuda (moje serce się raduje!) i jak już wcześniej wspomniano – CI CO WIEDZĄ, NIE MÓWIĄ – CI CO MÓWIĄ, NIE WIEDZĄ – namawiam każdego aby wypróbował powyższe zasady napełniania zbiornika emocjonalnego, bazując na obejściu fałszywej świadomości, na rzecz poddania się prawdziwej istocie jaką jesteśmy i miłości najlepiej wszechogarniającej – Grzegorz Boryszewski

Zobacz również:
www.nowaatlantyda.com – Umysł nie wiem

Kapsaicyna

habanero_pic

Dostałam od Dobrego Człowieka mail „Lepiej żeby nie, ale może komuś się przyda”. Po lekturze uznałam, że nikomu nie zaszkodzi skorzystać z tego przepisu. Dlatego oto i on, oraz kilka zdań, z wpisu, na który zapraszam w podanym linku poniżej – ew

Kapsaicyna niszczy każdy rodzaj nowotworu, bez względu na to, jaką część ciała zaatakował:

Kapsaicyna znajduje się wyłącznie w ostrych paprykach. To ona nadaje im ostrość. Im ostrzejsza, tym więcej kapsaicyny. Najostrzejszą jest ,,habanero”, ale w Polsce jest trudno dostępna. Ja użyłem papryki ,,chili”. Związek wytrąca się z papryk, gdy je zalewamy jakimś szlachetnym olejem i odstawimy do zmacerowania w ciemnym i chłodnym miejscu (najlepiej w lodówce) na 7 do 10 dni, codziennie kilka razy wstrząsając zawartość słoika. Po tym czasie zlać płyn do butelki i spożywać. Papryczek nie wyrzucać. Można je wykorzystać, dodając do surówek, co znakomicie poprawia ich smak.

Nie należy się obawiać ujemnego wpływu ostrości papryki na przewód pokarmowy. Mitem jest opinia, że ostrość szkodzi. Wprost przeciwnie, kapsaicyna (w jez.pol. kapsycyna) doskonale reguluje cały układ wewnętrzny, a dla osób otyłych ma wpływ wprost cudowny, bo przy okazji nie pozwala się rozwijać tłuszczom, więc na stałe przywraca normalne proporcje sylwetki.

Przepis:

Wziąć 1,5 kilograma ostrej papryki, umyć i pokroić (koniecznie w rękawiczkach), na możliwie najdrobniejsze cząstki, razem z gniazdami nasiennymi, bo połowa kapsycyny znajduje się właśnie w nich. (Po tej czynności należy kilkakrotnie umyć ręce; nie dotknąć oka lub miejsc wrażliwych!).

Zalać w słoiku 1,5 litrem oleju szlachetnego, najlepiej oliwy z oliwek extra virgin, albo lnianego, może też być olej z pestek winogron. Odstawić w chłodne i zaciemnione (lodówka) miejsce na 7 do 10 dni, codziennie kilkakrotnie wstrząsając.

Zlać płyn do butelki, używać 5 razy dziennie, przed/na początku każdego posiłku, po 1 łyżeczce do herbaty. Popijać mlekiem (kefirem) dla złagodzenia ostrości. Tylko mleko ma właściwości łagodzące. Można zjeść małą kromeczkę chleba ok. 4×4 centymetry grubo posmarowaną masłem. Spożywanie kapsaicyny nie daje żadnych skutków ubocznych, ponieważ składniki są naturalnymi produktami spożywczymi. Życzę szybkiego wyzdrowienia.

Amerykanie wyprodukowali lek o nazwie kapsaicyna (…) pokazano fiolkę i kapsułki oraz poinformowano o cenie. Fiolka ze 100 kapsułkami kosztuje 20 tysięcy dolarów, ale nie można jej nabyć w aptekach, ponieważ leczenie odbywa się w klinice, a więc koszty rosną o dodatkowe 20 tysięcy…  Na tym polega biznes farmaceutyczno-medyczny!

Źródło:
Leczenie raka – kapsaicyna – www.marucha.wordpress.com

Wewnętrzne przebudzenie, czyli o co chodzi z tą pomarańczą

Dziś wrócę do książki Colina P. Sissona Wewnętrzne przebudzenie, by podkreślić jak ważne jest zaprzestanie szukania soku w skórce pomarańczy, zamiast w jej soczystym wnętrzu.

Bowiem tak jak światło jest wytworem świecy, tak szczęście i miłość są wytworem właściwej własnej integracji. Ale uśpiona ludzkość szuka szczęścia i miłości na zewnątrz siebie, tworząc nietrwały ich byt i zupełnie nie myśląc o rozwinięciu swoich wyższych poziomów świadomości, zupełnie lekceważąc swe wnętrze.

A tymczasem mądrość polega na zjednoczeniu umysłu z bezwarunkową wewnętrzną ekstazą, która dopiero jest prawdziwą rzeczywistością i przeciwieństwem iluzji umysłu. Wystarczy tylko oczyścić umysł ze wszystkich uwarunkowań – przez przyzwolenie, akceptację, cieszenie się i kochanie… Miłość oczyszcza. Na początku lęk stłumił i wyparł wszystko, dlatego trzeba oczyścić umysł z tych uwarunkowań, by mógł stanowić doskonałe odbicie Prawdziwego Ja, tak jak w kropli rosy odbijającej w sposób doskonały słońce, nie może być ani odrobiny kurzu.

Bowiem stres i wyparte treści blokują zdolność umysłu do odbijania tej rzeczywistości znajdującej się wewnątrz nas. Można je zintegrować uwalniając się od tych przywiązań, tak jak można każde lustro… wypolerować  z kurzu. Bo Prawdziwe Ja jest ekstazą, jest doskonale czystą kroplą rosy, i tak oczyszczony umysł odbija JA jak zwierciadło.

Oczyszczony umysł z kurzu i brudu, które na zwierciadle umysłu są jak stłumione lęki, wytworzone przez iluzje umysłu patrzącego na życie przez pryzmat wytworów wyobraźni, przez ciemność podświadomości.  A przecież stres jest po prostu brakiem rozluźnienia, tak jak nieszczęście jest brakiem radości, lęk nieobecnością miłości, ciemność nieobecnością światła, a podświadomość nieobecnością ś w i a d o m o ś c i.

Dlatego prawdziwym nieszczęściem jest iluzja stworzona przez umysł wierzący, że ta iluzja jest rzeczywistością. Gdy szczelnie zasłonimy firanki w oknie, przesłonią nam one słońce i z czasem rzeczywiście zaczniemy wierzyć, że nie istnieje.

Dlatego taplając się w skórce pomarańczy zamiast wgryzać w jej wnętrze, nie zrozumiemy, że żadna zewnętrzna rzecz, żadna sytuacja i żaden człowiek nie zawiera dla nas sam w sobie ani szczęścia, ani nieszczęścia.  To jest w nas. A zrozumieć to na poziomie świadomości, to nauczyć się jednej z najcenniejszych lekcji życia, pozwalającej się oczyścić ze wszystkich iluzji i złudzeń, osiągając prawdziwą wolność. Na głębszym poziomie świadomości, każdy o tym wie, trzeba po prostu oczyścić się na tyle, żeby wiedza ta stała się bardziej ś w i a d o m a.

Patrzymy na świat przez brudną szybę i świat jest tylko szary i brudny? Czujemy się nieszczęśliwi, gdy porównujemy nasz obecny stan do poprzedniego? Byliśmy zdrowsi, była z nami droga osoba, byliśmy szanowani mając stanowisko? Tak postrzegając świat wszyscy są młodsi, zdrowsi, bogatsi i bardziej atrakcyjni, a świat jest smętny i ponury. Wszyscy są mądrzejsi i wszystkim się lepiej powiodło. Nasz domek jest mniejszy niż innych? Jest on tym czym jest – ciepłym,  przytulnym schronieniem, wystarczy mu tylko wymyć okna!  I wtedy jeśli spojrzymy  na coś do wewnątrz w blasku padającego jasno światła (nie starając się porównywać z iluzorycznym zewnętrzem),  zobaczymy sprawy takimi jakie naprawdę są, a one same staną się przyjemnym doświadczeniem, doskonałym i jedynym w swoim rodzaju, nie sprawiającym  bólu, który jest przecież niczym innym jak intensywną energią odbieraną zupełnie niesłusznie jako bolesną przykrość – ewolny
Rysunek: Nikola

Yoga dla jogina cz. 1

Gdy lato zamiast kusić urokami letniego szaleństwa przytłacza, odbiera energię i siły witalne,   wtedy dobrą kondycję psychofizyczną lipco-padowej porze, przywrócić można… jogą.

Pojęcie „Joga” wywodzi się z sanskrytu – Yuj, co oznacza „wziąć w jarzmo, okiełznać, zdyscyplinować”. I tak jak się ściąga zaprzęg konny cuglami, aby skierować ich siłę w jednym kierunku, tak właśnie joga dąży do koncentracji ducha, aby w ten sposób doprowadzić do pełnego zharmonizowania.

Filozofia jogi wywodzi się z hinduistycznego systemu sankhya i zakłada istnienie cierpienia. A cierpienie wywodzi się stąd, ze dusza nieśmiertelna porusza łączy się ze śmiertelnym ciałem praktri i z myśleniem citta. Ostatecznym celem jogi jest uwolnienie duszy od ciała i myślenia, przy czym ma to nastąpić już za życia, a nie dopiero po śmierci. Pierwszym stopniem jest JAMA czyli dyscyplina wewnętrzna. Nie zabijaj, nie kłam, nie kradnij, dbaj o czystość cielesną, nie dąż do posiadania dóbr doczesnych… Zgodnie z prawem przyczyny i skutku tj. prawem karmy, winę ponosi nie tylko ten, który zabija, ale również ten, co pozwala zabijać innym. Dlatego dieta jogina powinna być dietą jarską, mleczno-roślinną, uzupełnianą nie zapłodnionymi jajami. Używki typu alkohol, papierosy i środki odurzające są niedozwolone na równi z kuracjami głodowymi ponieważ do nakazów jamy należy utrzymanie dobrego stanu zdrowia.

NIJAMA czyli dyscyplina wewnętrzna obejmuje przepisy dotyczące zabiegów wewnętrznych: zabiegi higieniczne, zadowalanie się istniejącym stanem posiadania, skromność, wygłaszanie oczyszczających formuł oraz poddanie się woli bożej, po której jogin staje się munih i w sensie mistycznym nadaje się do dalszej drogi. Teraz dopiero czas na medytacje, do których przybiera się tak utożsamiane z Jogą określone pozycje ciała zwane ASANY. Najbardziej znaną z nich jest siad w pozycji lotosu. Rozwinęły się także asany o działaniu terapeutycznym i wyróżnić tu należy popularną na Zachodzie hathajogę (jogę cielesną) czyli asany korygujące pracę kręgosłupa, mięśni, stawów, narządów wewnętrznych oraz te mające za zadanie po prostu odprężyć.

Słowo asana jako rzeczownik oznacza „postawa, pozycja” lecz jako przymiotnik jest jednoznaczne z pojęciem „lekki, luźny, przyjemny”. Dlatego podczas ćwiczeń należy unikać przymusu i wszelkiego napięcia. Hatha czyli siła nie oznacza wcale „joga przemocy”. Patańdżali, lekarz żyjący w Indiach w IV wieku po Chrystusie, który zebrał w jedną całość wszystkie sutry, pisze „pozycja ciała w asanie powinna być mocna i przyjemna”. W praktyce oznacza to, że uczeń winien przyjmować określoną pozycję ciała w taki sposób, by było to dla niego przyjemne i mogło być wykonywane na luzie. Powoli, krok za krokiem, każdy może zbliżyć się bez przymusu do idealnego wykonania asany np. jednego z bardziej znanych ćwiczeń – stania na głowie. Ale o tej asanie jak i innych już w następnym odcinku. No chyba, że aura będzie wreszcie łaskawsza, a wtedy „boście joginki som!” – ew
Źródło: Ulf Böhmig

Dolina Wapienicy, czyli leśny kompleks promocyjny „Lasy Beskidu Śląskiego”

P1030842

Tuż po olbrzymich upałach, a dosłownie przed równie olbrzymią burzą, pozbawiającą nasze miasto na kilka długich godzin życiodajnego prądu i ożywczego internetu, udałam się po raz pierwszy ścieżką przyrodniczo-leśną „Wapienica”.

Po raz pierwszy, bowiem mimo, że wypoczywałam tam tysiące razy, po raz pierwszy mogłam się doedukować -  wielkie brawa za nowe tablice dla Nadleśnictwa Bielsko. A w Dolinie Luizy oprócz wspomnianych tablic, których tekst wybiórczo cytuję, jak zawsze, feeria barw, zapachów i kojących leśnych dźwięków.

Plany budowy zapory wodnej powstały w 1911 roku, ale już pół wieku wcześniej walory krajobrazowe Doliny Luizy odkryła księżna Luiza Sułkowska, która upodobała sobie ten zakątek. Największa inwestycja bielskich wodociągów została zrealizowana między 1928 a 1932 rokiem, jako jeden z ówcześnie najnowocześniejszych obiektów tego typu w Europie. Zapora spiętrza wody rzeki Wapienica i potoku Barbara tworząc jezioro Wielka Łąka.

Wody zbiornika I klasy czystości, objęte bezpośrednią ochroną sanitarną służą do celów konsumpcyjnych, stąd obecność stacji filtrów, brak gospodarki rybackiej oraz zakaz uprawiania sportów wodnych. Obszar Doliny Wapienicy jest częścią Parku Krajobrazowego Beskidu Śląskiego, znajdują się tu dwa rezerwaty przyrody – Stok Szyndzielni i Jaworzyna. W tym miejscu wprowadzono ideę połączenia ochrony przyrody z edukacją ekologiczną tworząc pierwszy w Polsce park ekologiczny.

Zanim w Beskidach pojawił się człowiek, rosła tu pierwotna puszcza karpacka. tworzyły ją mieszane lasy bukowe, z domieszką jodły i świerka. Puszcza ulegała jednak ciągłej presji człowieka, który potrzebował coraz więcej miejsca na pola uprawne, miasta i wsie. W XIX wieku, wraz z rozwojem przemysłu, wzrastało zapotrzebowanie na drewno. najpierw wykorzystywano duże ilości drewna bukowego, z którego wypalano węgiel drzewny do hut. Następnie rozwój górnictwa spowodował ogromne zapotrzebowanie na drewno świerkowe. Używano go m.in. do zabudowy górniczych chodników. W miejscu wyciętych buków, sadzono więc świerki, które szybciej dawały ówczesnym właścicielom lasów cenne drewno. W taki sposób, przed wiekami człowiek zmienił przyrodę. Lasy świerkowe okazały się nieodporne na zmieniające się warunki środowiska: zanieczyszczenie powietrza przez przemysł, ocieplenie klimatu i spadek wilgotności.

Osłabione lasy nie są w stanie obronić się przed zagrożeniami ze strony owadów – głównie kornika drukarza oraz grzybami z rodzaju opieniek. Zjawisko zamierania lasów świerkowych miało już miejsce w Polsce w Górach Izerskich. Obecnie cała Europa boryka się z tym problemem. W Górach Harzu i Lesie Bawarskim oraz na Szumawie w Czechach niestety lasy świerkowe obumarły. Aby nie dopuścić do takiej katastrofy ekologicznej, beskidzcy leśnicy prowadzą ograniczanie występowania kornika oraz przebudowę lasów. Stare i chore świerki są wycinane, kora z kornikami palona, a na miejscu wyciętych drzew, sadzone są młode buki, jawory i dęby.

Bo w 1m³ powietrza leśnego jest 46-70 razy mniej organizmów chorobotwórczych niż w powietrzu na terenie miejskim. Drzewa wydzielają do atmosfery substancje bakteriobójcze – fitoncydy. Lasy absorbują dwutlenek węgla – jeden hektar lasu wchłania rocznie 140-250 ton CO2. Lasy mają doniosłą rolę w obiegu wody w przyrodzie. Dojrzały dąb w ciągu roku transpiruje ponad 150 tysięcy litrów wody, czyli pięć cystern. Lasy w Polsce magazynują, oczyszczają i wprowadzają do obiegu przyrodniczego znacznie więcej wody niż wszystkie pozostałe śródlądowe zbiorniki retencyjne.  Nadmiar wody chłoną drzewa i inne rośliny w tym mchy. Zatem lasy są olbrzymim magazynem z wodą przypominającym olbrzymią gąbkę, która w odpowiednim czasie jest w stanie zmagazynować olbrzymie ilości wody (chroniąc nas przed powodziami) , by w suche dni oddać ją do atmosfery podczas procesu transpiracji, łagodząc tym samym klimat. Lasy w Polsce ponadto produkują rocznie około 20-25 mln m³ drewna. Należy podkreślić, że jest to tylko połowa masy drewna, która co roku przyrasta. Polskie lasy są użytkowane z wielkim umiarem i dzięki temu mamy z roku na rok coraz więcej lasów. Europa jest jedynym kontynentem, w którym lasów przybywa.

Pomiędzy runami drzewa leśnego możemy zauważyć pozostawione kłody martwego drewna. Nie jest to niegospodarność czy zaniedbanie gospodarki leśnej. Martwe drewno jest niezbędnym składnikiem ekosystemu lasu. Jest mieszkaniem dla setek grzybów, roślin i zwierząt, zwiększa różnorodność biologiczną lasów. Próchniejące drewno dostarcza cennych mikroelementów do gleby leśnej – jest naturalnym nawozem. Pozostawianie w lesie martwego drewna pozytywnie wpływa na ochronę gleby i wody. Pozostawianie części drzew do ich naturalnej śmierci i rozpadu jest naszym obowiązkiem.

Przekształcenie środowiska naturalnego doprowadziło do zmniejszenia ilości starych drzew dziuplastych – naturalnych miejsc schronienia zwierząt. Sytuacja ta wystąpiła we wszystkich typach krajobrazu: w lasach, na wsi oraz w miastach i na ich obrzeżach. Najlepszą metodą pomocy zwierzętom w znalezieniu schronienia, poza pozostawianiem odpowiedniej ilości drzew dziuplastych jest wieszanie budek lęgowych. Oprócz ptaków korzystają ze specjalnych skrzynek również pilchowate i nietoperze. Powstały również konstrukcje dla sów – puszczyka, pójdźki, płomykówki – jeżyków, pustułek, pluszcza, pełzaczy, a nawet kaczek i nurogęsi.


fot. ewolny Bielsko-Biała

Zobacz również:
- Dolina Wapienicy – film

Kundalini, czyli energia wewnętrznej przemiany cz. 2 – Karma

Kundalini to ukryty potencjał, który każdy z nas ma. Oto w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia zdarza się, że odczuwamy nagły przypływ jakichś dodatkowych sił – fizycznych i psychicznych. To właśnie Kundalini. A gdy  tylko zagrożenie mija, to wszystko nieoczekiwanie wraca do normy. I pozostaje tylko zdziwienie tą mocą, która drzemie gdzieś głęboko  w nas…  Ale nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Dlatego dziś kolejne spotkanie z książką od Aldony, z której tylko kilka słów o tak ważnym pojęciu  -  karma:

Jak na górze, tak na dole.
Co posiejesz, to zbierzesz.
Każdej akcji towarzyszy reakcja.
Natura nie znosi próżni.
Wszystko się zmienia.
Daj, aby otrzymać.
Przeciwieństwa się przyciągają.

Karma to słowo sanskryckie oznaczające „reakcję towarzyszącą każdej akcji”. A to oznacza, że cokolwiek  się wysyła, to  i wraca z nawiązką.

Karma sytuacyjna – wszystko co w poprzednim życiu  (reinkarnacja) zrobiło się dla innej osoby, wraca w czynach tej osoby w życiu obecnym. Może się to ciągnąć przez wiele wcieleń – nie wystarczy aby jedna osoba dojrzała do zmiany, potrzebny jest czas, aby zatrzymało się rozpędzone już w pokoleniach koło interakcji.
Karma postawy życiowej – cała złość na życie i ludzi wyniesiona z poprzedniego wcielenia, rzutuje na wszystko, co robi się w obecnym. To utrzymanie dawnego gniewu, lęku lub niepokoju. Rozwiązaniem jest uświadomienie sobie nie służących postaw i pracowanie nad ich usunięciem, otaczając się miłością.  Ponieważ najlepszym rozwiązaniem każdego konfliktu, jest szukanie konkluzji dla obu stron, dlatego trzeba pracować nad sytuacją, w której nikt nie jest przegrany.
Karma cudza – większość z nas nieopatrznie wplątuje się w karmiczne problemy innych. Mamy chrześcijańską postawę niesienia pomocy  w rozwiązywaniu  problemów innych osób, jednak musimy być bardzo ostrożni wkraczając w cudze życie. Najważniejsza jest złota równowaga – ludzie, u których Kundalini przepływa przede wszystkim przez czakrę położoną w tylnej części głowy (czakra pokory), mają tendencję do unikania cudzych problemów, ludzie, u których Kundalini płynie najsilniej przez  punkt z przodu głowy (czakra  siódmego oka), mają skłonność do pomagania i życia dla innych, i aby osiągnąć równowagę w tej sferze,  energia powinna płynąć dokładnie przez czakrę korony.
Karma grupowa – praca nad uzyskaniem równowagi prowadzona w grupie może przynieść lepsze rezultaty niż praca indywidualna. Funkcjonując w w perspektywie szerszej świadomości łatwiej ocenić, czy należy pogłębić, czy ograniczyć daną interakcję oraz zrozumieć jej karmiczny sens.
Świadomy wybór karmy – już przed narodzinami pomagamy w podjęciu decyzji, z jakim rodzajem karmy chcemy pracować i na jakiej płaszczyźnie chcemy się rozwijać. Niektórzy planują swe życie z taką ilością karmy, że przez całe życie uginają się pod jej ciężarem, woląc obrywać po uszach niż marnować czas na zbijanie bąków. Inni natomiast,  wybierają trudną chorobę jako drogę doskonalenia wytrwałości, duchowej siły, zrozumienia i przeniknięcia istoty tejże. Wreszcie czyjaś choroba, może być wręcz częścią rozwoju całej grupy, jak np. Helen Keller, która mogła wybrać takie a nie inne życie w celu ukazania możliwości  funkcjonowania  w świecie nie dysponując ani wzrokiem, ani słuchem.
Pozytywny aspekt karmy – ludzie często tęsknią za osiągnięciem określonych celów, których nie udało się osiągnąć w poprzednim wcieleniu. Może to dotyczyć kontaktów uczuciowych,  kariery zawodowej, wzrostu i rozwoju, podróży, twórczości artystycznej czy innych dziedzin życia. Ponieważ energia tych tęsknot, nie znalazła swego spełnienia, dlatego wciąż czeka ona na sposobność realizacji. Zatem wybory jakich dokonujemy  w swym obecnym życiu, w dużej mierze są zdeterminowane przez to właśnie karmiczne pragnienie.

A my mamy tendencję do traktowania przyjemnej karmy jako DOBREJ, nieprzyjemnej zaś jako ZŁEJ. W rzeczywistości karma jednak nie jest ani dobra, ani zła. Bo nawet bolesna pomaga w rozwoju. Karma nie zawsze dogadza i skupienie się na czynieniu dobra tylko po to, by je potem odzyskać w tej czy innej postaci, przesłania prawdziwy cel i sens rozwoju. Bowiem istotą procesu karmicznego jest to, żeby w różnych sytuacjach życiowych  zrozumieć uniwersalne prawa, umożliwiające  nauczenie się właściwego działania podczas ich występowania.

Ucząc się praw karmy i działania w zgodzie z nimi, zmniejsza się możliwość tworzenia nowej karmy.

Okazuje się, że czynnikiem, który tworzy najwięcej karmicznych napięć, jest system pragnień i nawyków ego. Dlatego tak ważne jest rozwinięcie postawy wewnętrznej wolności, co wcale nie oznacza pogardy dla świata – nowotestamentowe przesłanie wybaczającej miłości bliźniego, ma  bowiem moc rozwiązywania najbardziej skołtunionych karmicznych węzłów.  Jednak po rozwiązaniu, którego, koniecznie  trzeba się zmienić, aby w przyszłości nie trzeba było przeżywać tego samego na nowo. Energia takiej „nie odrobionej lekcji” da bowiem znać o  sobie przy najbliższej okazji, i to  za każdym razem niestety w sposób dotkliwszy.

Ci, którzy wyciągają nauki ze swych doświadczeń i posługują się w sposób prawidłowy swymi energiami a także nie przywiązują się do rzeczy zewnętrznych (vide Psiego Zęba „życie to jest most, który należy przejść, ale nic na nim nie należy budować”), kroczą   po znacznie wyższej, duchowej ścieżce.

Ucząc się rozpoznawać różnice między karmą a szansą, można zmienić swoje działanie i sposób reagowania na każde bodźce. Stojąc przed możliwością szansy czuć się POPYCHANYM do wzrostu, odkrywania, próbowania czegoś nowego, można mieć poczucie przygody lub przekraczania granic, tego, co uważało się do tej pory za niemożliwe. Jeśli natomiast dana sytuacja ma charakter karmy, czuje się zmieszanie i WCIĄGANIE do akcji… Można nigdy nie dowiedzieć się o co chodziło w danej sytuacji, dlatego właśnie najlepiej w każdej z nich, podążać za intuicją. Bo intuicja pomaga nam wyczuć, kiedy powinniśmy działać, a kiedy od działania należy się powstrzymać. Intuicja rozprasza wątpliwości, przynosi jasność i uwalnia od napięć pozwalając spojrzeć na siebie i całą sytuację w perspektywie miłości.

Niezależnie od tego, która droga wydaje się lepsza, ważne jest, aby robić co  tylko w  mocy i nie zapominać o wnioskach płynących z kolejnych lekcji życiowych – ew
Kundalini i czakry Genevieve Lewis Paulson

Zobacz również:
- Kundalini, czyli energia wewnętrznej przemiany cz. 1

Kundalini, czyli energia wewnętrznej przemiany cz. 1

Zainspirowana rozmową, w której Chris wspomniał o tym, że „już w 2004 roku energia duchowa Kundalini opuściła Tybet i Himalaje. I obecnie znajdując się w rejonie Jeziora Titicaca sprawia, że jest on tym samym nową duchową stolicą świata” sięgnęłam po Kundalini i czakry Genevieve Lewis Paulson – prezent od Aldony. I otóż okazuje się, że każdy z nas nosi w sercu pragnienie bycia kimś ważnym, kimś znaczącym,  kimś wyjątkowym i niepowtarzalnym w jakiejś dziedzinie życia. I choć niektórzy z nas próbują realizować to pragnienie prześcigając innych w perwersji, ekstrawagancji czy okrucieństwie, to jednak większości przyświeca inny cel – urzeczywistnienie pełni duchowego oświecenia, osiągnięcie  najwyższego poziomu doskonałości.

A tymczasem wszyscy jesteśmy powołani do przekraczania zwierzęcych granic swojego człowieczeństwa i wznoszenia się na coraz wyższe poziomy duchowego rozwoju. I energia Kundalini jest właśnie tym, co popycha nas ku duchowemu oświeceniu – jest ona pragnieniem poznania wiekuistej światłości, pragnieniem najgłębszego zjednoczenia z Bogiem.

Gopi Krishna w Kundalini pisze „W rozumieniu Siakti Jogi, jogin tantryczny, osiągając panowanie nad ciałem i umysłem, przystępuje do ważkiego zadania, jakim jest przebudzenie drzemiących w nim samych boskich  mocy opisywanych jako Śpiąca Bogini Kundalini”. Bo Kundalini w sanskrycie oznacza „zwiniętą moc”. To podstawowa siła wszelkiej ewolucji, a pewna część tej energii – mniejsza lub większa – działa w nas już od momentu narodzin. Zależnie od tego, jak duża jest to porcja, jesteśmy albo niezbyt inteligentni, albo genialni, albo też gdzieś po środku. Nie chodzi jednak, aby ograniczać się do tego, co już posiadamy, lecz aby rozbudzić gigantyczne zasoby Kundalini, drzemiące u podstawy naszego kręgosłupa. Jednak w sposób rozważny, bo to tak jakby puścić wysoki prąd cienkim drucikiem, nieprzystosowanym do przyjęcia tak wysokiego napięcia. Kundalini jest siłą całkiem naturalną, którą każdy posiada, i nie jest to kwestia wiary, czy przekonań religijnych, chociaż w niektórych systemach wiedzy duchowej energia ta jest bezpośrednim przedmiotem specjalnych tajemnych technik.

Ludzie, którzy nigdy nie słyszeli o Kundalini, mają największe problemy ze zrozumieniem natury swoich fizycznych, mentalnych  i emocjonalnych dolegliwości i kryzysów. Także osoby zaangażowane w świadomy wewnętrzny rozwój mają spore problemy ze znalezieniem kogoś, kto udzieliłby im właściwych wyjaśnień i poradził, jak postępować w sytuacji, gdy niespodziewanie zalani zostaną nadmiarem wzbudzonej Kundalini, wywołującej zamieszanie na wszystkich płaszczyznach życia. Przypomina to wspomniany już strumień prądu o napięciu 220 V, przebiegający przez drucik przystosowany raptem do 110 V. Rezultat może być tylko jeden: korki strzelają i obwód się przepala.

Możemy wyróżnić kilka najczęściej obserwowanych symptomów zbyt przedwczesnego wzbudzenia Kundalini:
- nie wyjaśnione choroby
- nienormalne zachowanie
- przygnębiające poczucie życiowej porażki
- pojawienie się wielu osobowości
- gwałtowne zmiany nastroju – od depresji do ekstazy
- stany skrajnego otępienia na przemian ze stanami oświecenia
- utrata orientacji co do siebie, innych osób, swojej pracy czy też świata w ogóle
- diametralne zmiany wyglądu ( w jednej chwili możemy wyglądać na starszych o 10 lat, a kilka godzin później młodszych o lat 20)
- dziwne efekty optyczne (widzenie świateł lub kolorów, form geometrycznych, scen z wcześniejszych wcieleń lub przeszłości)
- zaniki pamięci lub zaburzenia pamięci
- dreszcze i fale gorąca

Kundalini cechuje własne poczucie kierunku. Jej naturalny przepływ odbywa się od podstawy kręgosłupa ku górze, aż do szczytu głowy, przez który uchodzi na zewnątrz. Poruszając się w ten sposób, Kundalini otwiera przed nami nową świadomość, nowe zdolności i stany coraz wyższej transcendencji. Kundalini popycha nas nieustannie do oświecenia z siłą wyższą niż ta, która każe roślinie wzrastać ku słońcu. Pokonując niezliczone bariery na swej drodze, cały czas robi swoje. My jedynie możemy wspomagać ów proces lub go opóźniać. Ten kto osiągnie najwyższy stopień rozwoju, posiądzie niewyobrażalne duchowe moce i nieograniczoną świadomość. Wcześniej czy później każdy z nas będzie miał do czynienia z transformującą potęgą Kundalini, jednak im lepiej będziemy na to przygotowani (patrz drucik na 220 V), tym wspanialsze (a nie tak tragiczne jak patrz ramka) będą nasze doświadczenia – ew
Kundalini i czakry
Genevieve Lewis Paulson

Czosnek niedźwiedzi kryptonim pesto

Sezon na czosnek niedźwiedzi uważa się za otwarty! Właśnie wjechała do mnie, wyładowana po brzegi doroczna reklamówka jego liści:


czosnek niedźwiedzi

Co ciekawe, obok przepisu na poniższe pesto wyczytałam: „kilka liści czosnku niedźwiedziego można kupić w dobrze zaopatrzonym sklepie ze zdrową żywnością”. Kupić kilka liści… pachnie nim nie tylko mój dom, ale i… moja praca, a  obficie obdarowane koleżanki są bardzo zadowolone.

Pesto z liści czosnku niedźwiedziego

80 g liści czosnku niedźwiedziego
50 g świeżo startego parmezanu
50 g orzeszków piniowych
1/4 łyżeczki soli
1/4 łyżeczki mielonego pieprzu
60-80 ml dobrej oliwy extra vergine

Do blendera wrzucamy orzeszki i miksujemy, dodajemy ser, sól i pieprz i ponownie miksujemy. Dodajemy połowę liści, miksujemy i następnie resztę liści i oliwę i miksujemy do uzyskania pożądanej konsystencji (w razie potrzeby dodajemy więcej oliwy).  Podawać z makaronem. Gotowe pesto można umieścić również w słoiku, i po zalaniu  warstwą oliwy trzymać nawet przez parę dni w lodówce.
www.mojamalakuchnia.blogspot.com

Jakoś razem z przejściem mojego taty na emeryturę, rozpoczęły się jego systematyczne górskie wycieczki. Najbardziej upodobał sobie Dolinę Luizy, gdzie co drugi dzień razem z przyjaciółmi robią dużą pętlę. Zawsze myślałam, że jest to „tylko” obejście zapory. Nic bardziej mylnego -  dopiero w zeszłe lato kuzyn Jacek (ten co to nie doszedł ściorany zepsutymi kierpcami na Błatnią) stojąc ze mną na Palenicy pokazał mi tą pętlę. Bowiem pewnego dnia, zjeżdżając z góry na swoim górskim rowerze,  nieoczekiwanie spotkał swojego 82 letniego dziś wujka,  całkiem wysoko:


widok z Palenicy 688 m n.p.m.

Dolina Luizy jest jakby głęboką niecką, miską, makutrą, z zaporą otoczoną z trzech stron górami. I oni wspinają się do połowy ich wysokości, by następnie zatoczyć nimi szeroką pętlę. Wspaniały, unikalny, zdrowy mikroklimat, którego nie sposób szukać w zadymionym mieście, ale nie tylko, bo właśnie tu wzdłuż potoków i rzeki, rośnie wspomniany niedźwiedzi czosnek. Niedźwiedzi czosnek, który poznałam dopiero dzięki tym wapienickim wypadom mojego taty.

Celowo nie googluję szukając treści o tej roślinie… Wystarczy mi, że podobno jej liście są pierwszym posiłkiem budzącego się z zimowego snu niedźwiedzia – oczyszczają układ trawienny i wzmacniają organizm. I  właśnie te liście, pocięte w drobne paseczki wzdłuż, a następnie w poprzek, nie tylko wyglądają jak gotowy do posypania szczypiorek, ale i są ostrzejszą od niego (natomiast delikatniejszą od czosnku) darmową, acz bardzo smaczną i aromatyczną nowalijką. Uwielbiam! Całe liście służą mi jako  dodatek do zup, sosów – w tym celu je mrożę. Wiem, że można je także zmiksować i zakonserwowane solą, przechowywać w słoiku. Jednak ja, najbardziej lubię spożywać  „surowe”.

Dziko rosnący łatwo poznać, bo przecież zapach czosnku zna każdy… I tu ważna uwaga na marginesie – jego cebulki dobrze się przyjmują po przesadzeniu w przydomowych ogródkach – ew
fot. ewolny

Bielski mlekomat

Zupełnie nie wiem dlaczego nie zakwalifikowałam tego faktu jako ważny i nie umieściłam go na ecodniu. I jedynie z  czystego sentymentu za  dawnym mlekiem roznoszonym pod drzwi, zdjęcie to znalazło się na moim Facebooku.  I nieoczekiwanie okazało się, że temat ten otrzymał sporo komentarzy i głosów poparcia w formie „Lubię to!”. Bowiem wszystko wskazuje, że w dzisiejszych czasach taki mlekomat ze świeżym mlekiem, które sami sobie nalewamy do butelek, to  prawdziwy dziw natury.

Dawniej mieliśmy mleko roznoszone pod drzwi, dziś mamy mlekomaty:


fot. ewolny Bielsko-Biała