Dopiero co spotkaliśmy się z parafrazą powyższego tytułu: Rozdziobią nas kruki, wrony… Zatem rozdziobią, czy nie rozdziobią? Oto jest pytanie, bo biorąc pod uwagę zdania o szybko przystosowującej się faunie i florze do zmieniających się jeszcze szybciej warunków, można mieć słuszne wątpliwości.
Dziwne jest to, że człowiek rządząc światem, każdy swój gest w stronę udoskonalenia sobie tu swego życia, przekierowuje w stronę autodestrukcji. Z seledynową karnacją leżymy omotani kablami, okutani prądem, wcinamy sałatkę promieni, przekanszamy chemią, mięśnie nam wiotczeją, kości się zastają, niedoświetlony wzrok przytępia, niewentylowane płuca to już nie miech kowalski a mieszek, ratujemy się podawaną garściami pigułą.
A zwierzęta wręcz przeciwnie, robią wszystko by przetrwać. Nawet ta przedstawiona poniżej krucza sztuczka, prowadzi przecież do… napełnienia brzucha!
Jestem w stanie sobie wyobrazić falloutowski świat krok dalej, bo bez nas, a na pogorzelisku wielkie ilości prusaków, szczurów, kruków i wpisz dowolne. Wygląda, że jednak są inteligentniejsze od nas, głupców - rozdziobią?
Josh Klein, przedstawia samego siebie jako „technosocjologicznego hakera” i odkrywcę systemów niewykorzystanych. Jednym z jego wynalazków, jest automat sprzedający, w którym kruki za pomocą odnalezionych monet, mogą nabywać orzeszki ziemne. Na pytanie po co zbudował taką maszynę, Josh odpowiada z kamiennym spokojem, że po to, by zmienić świat.
Automat sprzedający zbudowany przez Josha, wyróżnia się od innych tylko tym, że w pobliżu szczeliny wrzutowej na monety zamontował on grzędę.
Do treningu kruków Josh wykorzystał podobną metodę, jakiej używa się do nauczenia kotów korzystania z kuwety z piaskiem. W pierwszym etapie, krukom podawano na zmianę monety i orzeszki, ale tylko wtedy, kiedy siedziały na automacie sprzedającym. Następnie podawano im tylko monety, które sfrustrowane kruki upuszczały na maszynę. Jednak niektóre z monet precyzyjnie lądowały we wrzutni i wtedy kruk został natychmiast obdarowany porcją orzeszków. Ptaki zdumiewająco szybko nauczyły się nowej, łatwej sztuczki, za którą dostawały łakocie.
W ostatnim etapie treningu monety rozrzucono dookoła automatu ale kruki nie miały problemu z ich wyzbieraniem i umieszczeniem we wrzutni aby dostać orzeszki, kończąc cały eksperyment Josha sukcesem.
Po raz pierwszy Josh wpadł na ten pomysł 10 lat temu, gdy wraz z kolega mocno spóźnieni maszerowali na suto zakrapianą imprezę. Na drzewach wzdłuż drogi, którą szli, siedziało dziesiątki kruków. Jego kolega uznał, że ptaki wyglądają ponuro i powinno się je wystrzelać, na co Josh odpowiedział, że zamiast tego, raczej powinno się je nauczyć czegoś pożytecznego, co kolega skwitował ironicznym parsknięciem. Od tego czasu pomysł na wykorzystanie kruków zaszedł Joshowi mocno za skórę.
W książkach ornitologicznych znalazł, że mózg kruka swą wielkością znacznie przewyższa inne ptaki, dorównując swymi możliwościami mózgowi szympansa. Co prawda fakt ponadprzeciętnej inteligencji kruków znano od setek lat, ale nigdy nie starano się ich wytrenować do innych celów wierząc, że ptaki te, tak jak maszyny, zdolne są wykonywać tylko to, do czego zostały stworzone i nie można ich niczego nauczyć.
Same kruki zdumiewają swoimi możliwościami adaptacji do różnorodnych warunków życia. Potrafią one nie tylko tworzyć dla siebie narzędzia, ale także manipulować nimi w skomplikowany i złożony sposób. Na Brooklynie znany był kruk o dźwięcznym imieniu Pieprz, który był fenomenalnym kieszonkowcem, wykradając ludziom różne przedmioty. Kruk ten miał dziwny zwyczaj: dotąd latał za swoją ofiarą, aż ta dostrzegła w jego dziobie skradziony przedmiot. Pieprz siedząc bezpiecznie na drzewie zdawał się napawać frustracją swej ofiary i dopiero po jakimś czasie, upojony zwycięstwem odlatywał ze swym łupem.
Josh Klein swym pozornie nie mającym żadnego sensu doświadczeniem, chce zmienić nastawienie ludzi do zwierząt, które żyją w ich najbliższym sąsiedztwie, takich jak szczury, prusaki, szopy pracze i wreszcie kruki. Człowiek traktuje te zwierzęta jak szkodniki i zabija je, starając się ich pozbyć. Tymczasem robiąc to, tylko wzmacnia ich szkodniczą naturę. Prusaki stają się np. odporne na zadawaną im truciznę a szczury odpowiadają na masowe ich zabijanie, gigantycznym przyrostem naturalnym. A przecież można zmienić tą relację tak, aby przyniosła wzajemną korzyść.
Kruki na przykład mogłyby oczyszczać stadiony po wielkich meczach czy imprezach. Mogłyby także sortować rozmaite urządzenia elektroniczne a nawet ratować życie ludzkie. Kruki są w stanie odróżnić ludzi od siebie i dzięki doskonałemu wzrokowi znaleźć nie tylko ofiary zgubione w lesie, ale także przestępców.
Możliwości kruków są tak ogromne, że są one w stanie być może nawet uratować…. świat. Kto wie… – Chris Miekina
www.nowaatlantyda.com
To chyba jednak „mitologia”, podania ludowe i sztuka sprawiły, że kruki kojarzą nam się li tylko z wieszczem chorób, nieszczęść i śmierci, głównym bohaterem czegoś ponurego, złego, strasznego. A tak naprawdę to bardzo pożyteczna służba miejska, oczyszczająca teren z odpadków, wydziobująca szkodniki i resztki padniętych zwierząt. W dodatku nikt nie odmówi im tej nieprzeciętnej inteligencji. Dlatego tak bardzo lubię ten wpis, bo uwypukla tą właśnie, pozytywną ich cechę.
A przy okazji, pomagamy jak możemy – owocowym drzewkom malujemy pnie na biało. Chodzi o to, żeby ptaki mogły lepiej widzieć… maszerujące w górę robaczki.
Pozdrawiam! – ewolny