el501a

3 CONTINUE, PLEASE CONTINUE!

Jak to jest, że pszonkowość najlepiej widać na cudzym zagonie? Obok swojego pszonkowego zadupia stoimy spokojnie podparci sztylem od kopaczki. Leniwie żując źdźbło trawy poprawiamy waciak i po rozrzuceniu obornika delektujemy się More »

P1020204

Magurka Wilkowicka zimą

Śniły mi się narty. Bielutkie, nowiutkie, jeszcze z ceną. Z niebieskimi napisami. Teraz już wiem dlaczego. Kobieto! Przecież Ty kochałaś zimę. Ona jest nie do zniesienia tylko w mieście, lecz jeśli wyściubać More »

P1020001

Bielsko-Biała szlak zabytków techniki cz. 1 – włókiennictwo

Zapraszam na spacer bielskim szlakiem zabytków techniki. W pierwszej odsłonie odwiedzimy Muzeum Włókiennictwa, w którym jak sama nazwa wskazuje, znakomita część eksponatów poświęcona jest właśnie historii włókiennictwa.  Na wspomnienie wspaniałych czasów prężnego More »

P1010753

Międzybrodzie Bialskie zimą

Wiem, że żyję… Bo jeżeli jest jeszcze na ziemi raj, to jest nim bez wątpienia Porąbka, Międzybrodzie Bialskie, Czernichów, Międzybrodzie Żywieckie – Góra Żar, malownicze zapory i okoliczne masywy. Czegóż chcieć więcej? More »

P1010078

Wzgórze Trzy Lipki zimą

Nie przyszła góra do Mahometa,  Mahomet przyszedł do góry. Ponieważ Mikołaj nie przyszedł, co nie powinno wcale dziwić, dlatego sami pójdźmy do niego. Kierunek Laponia z tym, że już po kilku krokach More »

DSC05037

Bielsko-Biała – ulica 11 Listopada

Niepodległość, a cóż to jest? Chcemy wolnej, suwerennej Polski, obcych dopuszczamy li tylko jak mają nam tu zainwestować, przed rozparcelowaniem bronimy się rękami nogami, ale dajcie komu dobrą pracę, to już dziś More »

margaryna

Iść po margarynę, czyli trudne wybory

Chyba w życiu chodzi o to, by nie wykorzystywać skrzydeł li tylko do skakania po codzienną, zwyczajną margarynę. Jeśli już, to wyznaczyć sobie odległy o 700 km sklep. Tak prozę życia można More »

przeleczBrenneralpy

Czeluść

Wiatr ustaje przed świtem. Pokazują się gwiazdy. Z ziemi odbłyskują im wapienne płyty lapiazu. W piramidzie świerka błąka się świetlik. 26 sierpnia 1966 roku, plateau Sornin, 1000 metrów nad dachami Grenoble, 1460 More »

tarzanskie stawy 3

Żleb Drege’a i nic, tylko w dół

Bo czyż żleb Drege’a i po nim “nic tylko w dół”, to nie to samo co “równia pochyła w dół” w naszym życiu? Nijak zawrócić z niej przecież jeśli się zabrnie za More »

ecodzien

Galeria letkich duchów zakręconych pozytywnie

Wyliczmy – i bynajmniej nie jest to żart – jeżeli mądry żyje krócej jak nic musi chodzi o faceta. Bo przecież to mężczyzna, jak dowodzą statystyczne obliczenia, żyje ciut mniej niż kobieta. More »

Category Archives: H2O

Klif Los Gigantos amigos

Nie trudno zakochać się w słonecznej Krecie, tylko po samych zdjęciach Saby, pełnych gajów oliwnych, ciepła i śródziemnomorskiego słońca. Białe osiedla na stokach wybrzeża, wyglądające jak dziuple w piasku na wydmach. Na białych balkonach konie! Poza tym zderzenie trzech stref klimatycznych dające unikalny mikroklimat, najlepsze warunki do życia. Roślinność, woda i wzgórza, ciepło, cieplutko i na to wszystko kultura, tradycja i… HISTORIA przez duże h – mitologia! Kiedyś tam pojadę.

A Teneryfa? To nie tylko Playa de las Americas, klif Los Gigantos, wulkan Teide. To również…

Woda to skarb, kryptonim „Stop powodziom!”

Tak patrząc co się znów dzieje z podtapianą kolejny raz Polską, i tak na fali nie tylko nieustających deszczy, ale i rozmów o – nazwijmy to umownie – Darfurze, czyli miejscach gdzie ludzie umierają z pragnienia…


Żywiec

Znów Bielsko-Biała, bo jakżeby inaczej, ale nie tylko. Te graffiti jak się okazuje są w różnych częściach, i nie tylko naszego miasta. Jedne jakby profesjonalne, z podaną stroną www jak te na budynku bielskiego BWA,  inne wyglądające jak bohomazy, łączy je jedno – jest ich więcej, coraz więcej, jakby już cała sieć. Zrobiłam dwa nowe ujęcia  nomen omen wody, tym razem w Żywcu – 3 fala…

Jezioro Żywieckie, kryptonim żagle

Jak w tytule, na Mazury w… góry.

Beskidy w deszczu…

Czy z daleka lepiej widać, że i Paweł Yaho mówi „O Mamo! Chcę tam być – nawet w deszcz!”? Nie…  nie myli się – Beskidy w deszczu, w oparach mgieł, lśniące i skrzące to właśnie  to:

Prognoza pogody „w ten weekend będzie 30 stopni -  w sobotę  15  i w niedzielę 15″ nie sprawdza się, było mniej.  Jednak obietnice trza dotrzymywać -  umowa to umowa. Dlatego mimo ostrych protestów szybki skok na drugą stronę zaokiennej góry – widok z Przegibka:

Niedziela w Sandy Hook

Na Sandy Hook woda w oceanie wciąż jest lodowata, więc nie można się w niej jeszcze kąpać:

Mimo, że NYC jak na dłoni, to żadnego mostu w pobliżu, żeby sobie chociaż pochodzić po mieście:

Wygląda jakby sezon wciąż jeszcze nie jest rozpoczęty, bo wszystko zamknięte:

Jednak na mierzei Sandy Hook, mimo wciąż lodowatej wody, rozpoczął się już sezon śmigania za latawcem. Chciałoby się samemu też tak pośmigać…

Tymczasem atrakcją były skrzypłocza,  które  w maju złożyły jajka – zwykle robią to nocą, a te które nie zdążą przed świtem, stają się ofiarą mew. Zadziwiające i groźnie wyglądające zwierzęta, w rzeczywistości łagodne i właściwie bezbronne.  Skrzypłocza, które zagapiły się trochę w  ewolucji nie zmieniając od Ordowiku, czyli od co najmniej 488 lat. Nie mają one hemoglobiny we krwi i dlatego ich krew  jest prawdziwie… błękitna. Żyją  tylko w kilku miejscach na świecie, w tym w moim NJ, gdzie  właśnie w maju zaczynają masowo wyłazić na plażę, by na niej przedłużyć istnienie swojego gatunku:

A poza tym wszystko inne… jak droga na Ostrołękę.
fot. Chris Miekina NJ, USA
www.nowaatlantyda.com

Piaskowce

Oto stada piaskowców (Calidris alba), żyjących w arktycznej tundrze, gdzie w czasie krótkiego polarnego lata składają nawet do 4 jajek. Pracowicie filtrują tu wodę w poszukiwaniu małych morskich zwierząt, które są ich pożywieniem. Piaskowce żyją w arktycznej tundrze lecz gdy tylko zaczyna się tam zima – wyruszają na cieplejsze południe. I właśnie na plażach New Jersey pojawiają się  całe ich stada, podczas  swojej drogi w głąb kontynentu. Przyglądałem się tym maleńkim ptaszkom z ciekawością. Mimo że były niezwykle ruchliwe i nie dawały do siebie podejść, spróbowałem zrobić im kilka zdjęć:

Są naprawdę niewielkie. Długość ich ciała rzadko przekracza 20 cm a waga sięga co najwyżej 100 gram, a więc tyle ile wynosi solidny kieliszek wódki. Są tak maleńkie, że łatwo je przeoczyć, gdy tylko zatrzymują się nagle bez ruchu. Ten stan nie trwa niestety zbyt długo i już po chwili odlatują. W ogóle trwanie  w bezruchu jest czymś wyraźnie ponad siły ptaka, bo nieustannie ściga on fale wciąż sprawdzając czy nie wyrzuciły one na brzeg jakiegoś smakołyku – oczywiście ptak preferuje frutti di mare:

Ptaki zbijają się zwykle w całkiem spore stada. To że są one teraz jeszcze niewielkie, świadczy o tym, że ich migracja dopiero się rozpoczęła. Jak widać ptaki uwielbiają grzebać w piachu – stąd chyba ich nazwa jest niezwykle trafna. Czasem piaskowca można po prostu przeoczyć, tak doskonale potrafi swoim upierzeniem wtopić się w otoczenie:

Piaskowce żyją także nad Bałtykiem, gdzie zatrzymują się po sezonie lęgowym w północnej Skandynawii. Są zazdrosne o pożywienie i kiedy tylko się da, przeganiają od niego młodsze i mniej doświadczone sztuki. Jasny kolor uciekającego ptaka wskazuje,  że jest to młokos urodzony z półtora miesiąca temu… nad zatoką Hudsona:

Bowiem nie wszystkie piaskowce po zimie wracają na północ. Niektóre z nich dochodzą do wniosku, że zostają w cieplejszych rejonach, rezygnując z migracji. To moje najbliższe spotkanie z tym ptakiem:

Bardzo trudno go złapać w obiektyw, bo nie chodzi a biega i podskakuje gwałtownie zmieniając kierunek poruszania się. Mimo że obecność piaskowców w rożnych miejscach na kuli ziemskiej wydaje się powszechna, to w rzeczywistości jest go coraz mniej i ptak jest pod ścisłą ochroną. To już koniec ornitologicznego spaceru po plaży Sea Side:


fot. Chris Miekina NJ, USA
www.nowaatlanyda.com

Zobacz również:
- Ocean jak na dłoni

Tresna

Otóż pamiętać należy, że malownicza Góra Żar i nie mniej malownicze obie zapory, w Porąbce i właśnie ta -  Elektrownia Wodna Tresna, zbierająca wody Soły i wykorzystująca naturalny przepływ Jeziora Żywieckiego – czemuś służą, tylko pozornie szpecąc krajobraz:

Pozornie, bowiem kaskada na rzece Sole – i w weneckim lustrze można sprawdzić sobie… makijaż:

A tak poważnie, można się przejrzeć w lustrze przepastnej wody:

Po czym na widnokręgu sprawdzić, czy jeszcze stoją góry, bo parafrazując „tyś jest jezioro moje, niczego mi nie brak” – I Love Mountains:

A od 9 -19 stej, można w 45 minutowy rejs stateczkiem, właśnie po ten spiętrzony horyzont,  za raptem 15/10 złotych – płynęłam, polecam – z wody naprawdę  lepiej czuć, lepiej  widać:

Nie znam piękniejszego zakątka niż właśnie ten. Miłości moja, w każdej porze roku codziennie inna, zmieniająca swe sukienki niczym płatna dziewczyna. Dziś twa  przejrzysta woda upstrzona błękitem nieba, między którymi wielkie ryby, i nowe błyszczące tym samym błękitem rowery. Okolonaś nie tylko nabrzmiałymi od zieleni drzewami, ale i dojrzałymi jak scałowane usta… poziomkami – trudna kochanka, by pojąć ten ogrom samotnie – ew


fot. ewolny Tresna

Bielska Rospuda


fot. ewolny rz. Biała

Do chrztu

Już jest ciepły krajobraz
chrztu wiklinowego nad rzeką rytuał.
Czekam Cię, Janie w słonecznych zakolach
Jordan nieba odpływa w horyzont bez ujścia.

Pochylam się w kaczeńców niemowlęce śpioszki:
tu czas odpada tu wieczności zanik
szumi ulewą trzmieli wśród zielonych godzin
świecąc od deszczu zegar mrówek – trawnik.

Papieżu słoneczników z wróblami na tiarze
podnieś ku słońcu  cztery strony cienia
aż kamieniom na moment złagodnieją twarze
aż śnić przestaną swe życie z kamienia.
Stanisław Gola bielszczanin
„Biblia lasu”
1979

Międzybrodzie Bialskie w maju

Są sytuacje, kiedy kompletnie nie potrzeba słów, wystarczy tylko spojrzeć i wszystko jasne. Dlatego Maria skomentowała krótko „Je tam veľmi pekne. To miesto lieči”. To miejsce leczy! To prawda – tak jak mój tata kocha Wapienicę, tak i ja moje „za”, z zzaokiennej górki” – I Love You!


I bardzo się cieszę, że po dzisiejszym dniu Beskid Mały ma całkiem poważnego nowego fana – mimo oporów z namówieniem na wyjazd. Przeszłyśmy nawet pieszo do Żarnówki i nogi wcale o dziwo nie zabolały. A to chyba wróży najlepiej, bo bardzo bym chciała, żeby Niuniek był taki jak ja i mój 82 letni już tata – kochał góry, piesze włóczęgi, kontakt z lasem, naturą, plenerem, pięknem krajobrazu i to bez względu na aurę. I nie narzekał. Tylko potrafił się cieszyć byle czym. W drodze powrotnej złapała nas konkretna burza, a Niuniek wydelikacony i bojący własnego cienia śmiał się. Śmiał!

Podczas posiłku nad wodą, zapełniła pierwszą stronę w nowym notesie, zakładając tym samym pamiętnik. Wpis pierwszy: „Międzybrodzie – widziałam kwiatki, jezioro i zjadłam frytki. Kupiłam sobie loda i nie wygrałam patyczka”. Opis ilustrował rysunek gór, jeziora i szybujących lotników… Będę częściej ją tam zabierać.

fot. ewolny Beskid Mały

Dolina Wapienicy, czyli leśny kompleks promocyjny „Lasy Beskidu Śląskiego”

P1030842

Tuż po olbrzymich upałach, a dosłownie przed równie olbrzymią burzą, pozbawiającą nasze miasto na kilka długich godzin życiodajnego prądu i ożywczego internetu, udałam się po raz pierwszy ścieżką przyrodniczo-leśną „Wapienica”.

Po raz pierwszy, bowiem mimo, że wypoczywałam tam tysiące razy, po raz pierwszy mogłam się doedukować -  wielkie brawa za nowe tablice dla Nadleśnictwa Bielsko. A w Dolinie Luizy oprócz wspomnianych tablic, których tekst wybiórczo cytuję, jak zawsze, feeria barw, zapachów i kojących leśnych dźwięków.

Plany budowy zapory wodnej powstały w 1911 roku, ale już pół wieku wcześniej walory krajobrazowe Doliny Luizy odkryła księżna Luiza Sułkowska, która upodobała sobie ten zakątek. Największa inwestycja bielskich wodociągów została zrealizowana między 1928 a 1932 rokiem, jako jeden z ówcześnie najnowocześniejszych obiektów tego typu w Europie. Zapora spiętrza wody rzeki Wapienica i potoku Barbara tworząc jezioro Wielka Łąka.

Wody zbiornika I klasy czystości, objęte bezpośrednią ochroną sanitarną służą do celów konsumpcyjnych, stąd obecność stacji filtrów, brak gospodarki rybackiej oraz zakaz uprawiania sportów wodnych. Obszar Doliny Wapienicy jest częścią Parku Krajobrazowego Beskidu Śląskiego, znajdują się tu dwa rezerwaty przyrody – Stok Szyndzielni i Jaworzyna. W tym miejscu wprowadzono ideę połączenia ochrony przyrody z edukacją ekologiczną tworząc pierwszy w Polsce park ekologiczny.

Zanim w Beskidach pojawił się człowiek, rosła tu pierwotna puszcza karpacka. tworzyły ją mieszane lasy bukowe, z domieszką jodły i świerka. Puszcza ulegała jednak ciągłej presji człowieka, który potrzebował coraz więcej miejsca na pola uprawne, miasta i wsie. W XIX wieku, wraz z rozwojem przemysłu, wzrastało zapotrzebowanie na drewno. najpierw wykorzystywano duże ilości drewna bukowego, z którego wypalano węgiel drzewny do hut. Następnie rozwój górnictwa spowodował ogromne zapotrzebowanie na drewno świerkowe. Używano go m.in. do zabudowy górniczych chodników. W miejscu wyciętych buków, sadzono więc świerki, które szybciej dawały ówczesnym właścicielom lasów cenne drewno. W taki sposób, przed wiekami człowiek zmienił przyrodę. Lasy świerkowe okazały się nieodporne na zmieniające się warunki środowiska: zanieczyszczenie powietrza przez przemysł, ocieplenie klimatu i spadek wilgotności.

Osłabione lasy nie są w stanie obronić się przed zagrożeniami ze strony owadów – głównie kornika drukarza oraz grzybami z rodzaju opieniek. Zjawisko zamierania lasów świerkowych miało już miejsce w Polsce w Górach Izerskich. Obecnie cała Europa boryka się z tym problemem. W Górach Harzu i Lesie Bawarskim oraz na Szumawie w Czechach niestety lasy świerkowe obumarły. Aby nie dopuścić do takiej katastrofy ekologicznej, beskidzcy leśnicy prowadzą ograniczanie występowania kornika oraz przebudowę lasów. Stare i chore świerki są wycinane, kora z kornikami palona, a na miejscu wyciętych drzew, sadzone są młode buki, jawory i dęby.

Bo w 1m³ powietrza leśnego jest 46-70 razy mniej organizmów chorobotwórczych niż w powietrzu na terenie miejskim. Drzewa wydzielają do atmosfery substancje bakteriobójcze – fitoncydy. Lasy absorbują dwutlenek węgla – jeden hektar lasu wchłania rocznie 140-250 ton CO2. Lasy mają doniosłą rolę w obiegu wody w przyrodzie. Dojrzały dąb w ciągu roku transpiruje ponad 150 tysięcy litrów wody, czyli pięć cystern. Lasy w Polsce magazynują, oczyszczają i wprowadzają do obiegu przyrodniczego znacznie więcej wody niż wszystkie pozostałe śródlądowe zbiorniki retencyjne.  Nadmiar wody chłoną drzewa i inne rośliny w tym mchy. Zatem lasy są olbrzymim magazynem z wodą przypominającym olbrzymią gąbkę, która w odpowiednim czasie jest w stanie zmagazynować olbrzymie ilości wody (chroniąc nas przed powodziami) , by w suche dni oddać ją do atmosfery podczas procesu transpiracji, łagodząc tym samym klimat. Lasy w Polsce ponadto produkują rocznie około 20-25 mln m³ drewna. Należy podkreślić, że jest to tylko połowa masy drewna, która co roku przyrasta. Polskie lasy są użytkowane z wielkim umiarem i dzięki temu mamy z roku na rok coraz więcej lasów. Europa jest jedynym kontynentem, w którym lasów przybywa.

Pomiędzy runami drzewa leśnego możemy zauważyć pozostawione kłody martwego drewna. Nie jest to niegospodarność czy zaniedbanie gospodarki leśnej. Martwe drewno jest niezbędnym składnikiem ekosystemu lasu. Jest mieszkaniem dla setek grzybów, roślin i zwierząt, zwiększa różnorodność biologiczną lasów. Próchniejące drewno dostarcza cennych mikroelementów do gleby leśnej – jest naturalnym nawozem. Pozostawianie w lesie martwego drewna pozytywnie wpływa na ochronę gleby i wody. Pozostawianie części drzew do ich naturalnej śmierci i rozpadu jest naszym obowiązkiem.

Przekształcenie środowiska naturalnego doprowadziło do zmniejszenia ilości starych drzew dziuplastych – naturalnych miejsc schronienia zwierząt. Sytuacja ta wystąpiła we wszystkich typach krajobrazu: w lasach, na wsi oraz w miastach i na ich obrzeżach. Najlepszą metodą pomocy zwierzętom w znalezieniu schronienia, poza pozostawianiem odpowiedniej ilości drzew dziuplastych jest wieszanie budek lęgowych. Oprócz ptaków korzystają ze specjalnych skrzynek również pilchowate i nietoperze. Powstały również konstrukcje dla sów – puszczyka, pójdźki, płomykówki – jeżyków, pustułek, pluszcza, pełzaczy, a nawet kaczek i nurogęsi.


fot. ewolny Bielsko-Biała

Zobacz również:
- Dolina Wapienicy – film