c

Kalwaria Zebrzydowska – Światowe Dziedzictwo Kultury UNESCO

„Kalwaria Zebrzydowska jako zabytkowy zespół architektoniczno-krajobrazowy i pielgrzymkowy – Bazylika, Klasztor OO. Bernardynów i Dróżki – będący unikalną wartością kulturową, przyrodniczą i kultową, został jako jedyna na świecie kalwaria, a jest ich More »

P1050930a

Sucha Beskidzka – Kaplica Konfederatów Barskich

To miało być przejście z Suchej Beskidzkiej do Makowa Podhalańskiego, pieszo, górami. Strony www, w tym wikipedia (sic!), szumnie kusiły: szlak niebieski: Sucha Beskidzka (ok. 365 m n.p.m.) – Mioduszyna (633 m More »

P1050272

Wieś Ostre u podnóża Skrzycznego

Tylko krowa nie zmienia swoich poglądów – moją najulubieńszą  beskidzką wsią już nie jest Żabnica, a Ostre. Ostre leżące u podnóża Skrzycznego, z przepiękną, rozległą panoramą gór, z widokiem na taflę zapory, More »

P1040449

Porąbka

Mój zaokienny lekarz, to nie tylko Międzybrodzie ze swoją Górą Żar, Czernichów z zabytkową dzwonnicą, czy Kobiernice ze swoimi średniowiecznymi ruinami na Wołku, ale również… Porąbka. Ze swoim mostem na Sole, przypominającym More »

P1030970

Skoczów, cz. 3 ostatnia

Kogo jeszcze do tego miasta nie przekonały dwie poprzednie części, tego zapraszam na krótki spacer po tym niezwykłej urody, niezwykłej historii malowniczo położonym miejscu. Skoczów, niem. Skotschau, czes. Skočov najstarsze miasto nad More »

P1030325

Malinowska Skała

Dziś krótko – tak jak mówiłam, czuję się tam jak Guliwer na daszku świata… Tym razem nie z Baraniej, a z Przełęczy Salmopolskiej (Biały Krzyż), czerwonym szlakiem w stronę Malinowskiej Skały: Po More »

P1030080a

Ruiny zamku na Wołku

Bo okazuje się, że Beskid Mały to nie tylko malowniczy krajobraz – wspaniałe masywy gór, jeziora i cudowne lasy – ale chyba przede wszystkim człowiek i jego bogata historia. Z Bielska-Białej, udajemy More »

P1020889a

Pszczyna cz. 3 – park, Zabytkowy Park Zamkowy

Zabytkowy Park Pszczyński zajmuje 156 ha i obejmuje Park Zamkowy, Park Dworcowy (przez który prowadziła aleja łącząca zamek z dworcem kolejowym z pominięciem miasta) oraz od strony zachodniej, oddzielony szosą, Park Zwierzyniec More »

P1020001

Bielsko-Biała szlak zabytków techniki cz. 1 – włókiennictwo

Zapraszam na spacer bielskim szlakiem zabytków techniki. W pierwszej odsłonie odwiedzimy Muzeum Włókiennictwa, w którym jak sama nazwa wskazuje, znakomita część eksponatów poświęcona jest właśnie historii włókiennictwa.  Na wspomnienie wspaniałych czasów prężnego More »

DSC05037

Bielsko-Biała – ulica 11 Listopada

Niepodległość, a cóż to jest? Chcemy wolnej, suwerennej Polski, obcych dopuszczamy li tylko jak mają nam tu zainwestować, przed rozparcelowaniem bronimy się rękami nogami, ale dajcie komu dobrą pracę, to już dziś More »

Category Archives: H2O

Dolina Wapienicy, czyli leśny kompleks promocyjny „Lasy Beskidu Śląskiego”

P1030842

Tuż po olbrzymich upałach, a dosłownie przed równie olbrzymią burzą, pozbawiającą nasze miasto na kilka długich godzin życiodajnego prądu i ożywczego internetu, udałam się po raz pierwszy ścieżką przyrodniczo-leśną „Wapienica”.

Po raz pierwszy, bowiem mimo, że wypoczywałam tam tysiące razy, po raz pierwszy mogłam się doedukować -  wielkie brawa za nowe tablice dla Nadleśnictwa Bielsko. A w Dolinie Luizy oprócz wspomnianych tablic, których tekst wybiórczo cytuję, jak zawsze, feeria barw, zapachów i kojących leśnych dźwięków.

Plany budowy zapory wodnej powstały w 1911 roku, ale już pół wieku wcześniej walory krajobrazowe Doliny Luizy odkryła księżna Luiza Sułkowska, która upodobała sobie ten zakątek. Największa inwestycja bielskich wodociągów została zrealizowana między 1928 a 1932 rokiem, jako jeden z ówcześnie najnowocześniejszych obiektów tego typu w Europie. Zapora spiętrza wody rzeki Wapienica i potoku Barbara tworząc jezioro Wielka Łąka.

Wody zbiornika I klasy czystości, objęte bezpośrednią ochroną sanitarną służą do celów konsumpcyjnych, stąd obecność stacji filtrów, brak gospodarki rybackiej oraz zakaz uprawiania sportów wodnych. Obszar Doliny Wapienicy jest częścią Parku Krajobrazowego Beskidu Śląskiego, znajdują się tu dwa rezerwaty przyrody – Stok Szyndzielni i Jaworzyna. W tym miejscu wprowadzono ideę połączenia ochrony przyrody z edukacją ekologiczną tworząc pierwszy w Polsce park ekologiczny.

Zanim w Beskidach pojawił się człowiek, rosła tu pierwotna puszcza karpacka. tworzyły ją mieszane lasy bukowe, z domieszką jodły i świerka. Puszcza ulegała jednak ciągłej presji człowieka, który potrzebował coraz więcej miejsca na pola uprawne, miasta i wsie. W XIX wieku, wraz z rozwojem przemysłu, wzrastało zapotrzebowanie na drewno. najpierw wykorzystywano duże ilości drewna bukowego, z którego wypalano węgiel drzewny do hut. Następnie rozwój górnictwa spowodował ogromne zapotrzebowanie na drewno świerkowe. Używano go m.in. do zabudowy górniczych chodników. W miejscu wyciętych buków, sadzono więc świerki, które szybciej dawały ówczesnym właścicielom lasów cenne drewno. W taki sposób, przed wiekami człowiek zmienił przyrodę. Lasy świerkowe okazały się nieodporne na zmieniające się warunki środowiska: zanieczyszczenie powietrza przez przemysł, ocieplenie klimatu i spadek wilgotności.

Osłabione lasy nie są w stanie obronić się przed zagrożeniami ze strony owadów – głównie kornika drukarza oraz grzybami z rodzaju opieniek. Zjawisko zamierania lasów świerkowych miało już miejsce w Polsce w Górach Izerskich. Obecnie cała Europa boryka się z tym problemem. W Górach Harzu i Lesie Bawarskim oraz na Szumawie w Czechach niestety lasy świerkowe obumarły. Aby nie dopuścić do takiej katastrofy ekologicznej, beskidzcy leśnicy prowadzą ograniczanie występowania kornika oraz przebudowę lasów. Stare i chore świerki są wycinane, kora z kornikami palona, a na miejscu wyciętych drzew, sadzone są młode buki, jawory i dęby.

Bo w 1m³ powietrza leśnego jest 46-70 razy mniej organizmów chorobotwórczych niż w powietrzu na terenie miejskim. Drzewa wydzielają do atmosfery substancje bakteriobójcze – fitoncydy. Lasy absorbują dwutlenek węgla – jeden hektar lasu wchłania rocznie 140-250 ton CO2. Lasy mają doniosłą rolę w obiegu wody w przyrodzie. Dojrzały dąb w ciągu roku transpiruje ponad 150 tysięcy litrów wody, czyli pięć cystern. Lasy w Polsce magazynują, oczyszczają i wprowadzają do obiegu przyrodniczego znacznie więcej wody niż wszystkie pozostałe śródlądowe zbiorniki retencyjne.  Nadmiar wody chłoną drzewa i inne rośliny w tym mchy. Zatem lasy są olbrzymim magazynem z wodą przypominającym olbrzymią gąbkę, która w odpowiednim czasie jest w stanie zmagazynować olbrzymie ilości wody (chroniąc nas przed powodziami) , by w suche dni oddać ją do atmosfery podczas procesu transpiracji, łagodząc tym samym klimat. Lasy w Polsce ponadto produkują rocznie około 20-25 mln m³ drewna. Należy podkreślić, że jest to tylko połowa masy drewna, która co roku przyrasta. Polskie lasy są użytkowane z wielkim umiarem i dzięki temu mamy z roku na rok coraz więcej lasów. Europa jest jedynym kontynentem, w którym lasów przybywa.

Pomiędzy runami drzewa leśnego możemy zauważyć pozostawione kłody martwego drewna. Nie jest to niegospodarność czy zaniedbanie gospodarki leśnej. Martwe drewno jest niezbędnym składnikiem ekosystemu lasu. Jest mieszkaniem dla setek grzybów, roślin i zwierząt, zwiększa różnorodność biologiczną lasów. Próchniejące drewno dostarcza cennych mikroelementów do gleby leśnej – jest naturalnym nawozem. Pozostawianie w lesie martwego drewna pozytywnie wpływa na ochronę gleby i wody. Pozostawianie części drzew do ich naturalnej śmierci i rozpadu jest naszym obowiązkiem.

Przekształcenie środowiska naturalnego doprowadziło do zmniejszenia ilości starych drzew dziuplastych – naturalnych miejsc schronienia zwierząt. Sytuacja ta wystąpiła we wszystkich typach krajobrazu: w lasach, na wsi oraz w miastach i na ich obrzeżach. Najlepszą metodą pomocy zwierzętom w znalezieniu schronienia, poza pozostawianiem odpowiedniej ilości drzew dziuplastych jest wieszanie budek lęgowych. Oprócz ptaków korzystają ze specjalnych skrzynek również pilchowate i nietoperze. Powstały również konstrukcje dla sów – puszczyka, pójdźki, płomykówki – jeżyków, pustułek, pluszcza, pełzaczy, a nawet kaczek i nurogęsi.


fot. ewolny Bielsko-Biała

Zobacz również:
- Dolina Wapienicy – film

Szlak architektury drewnianej, przystanek Czernichów

Nieoczekiwanie od zeszłego roku poszukiwana kapliczka, okazuje się być dzwonnicą – tylko raz widziana z autobusu   jest zabytkową dzwonnicą na szlaku architektury drewnianej. Oto dzwonnica wiejska z XIX wieku obok murowanej kapliczki z wieku XVIII, konstrukcji słupowej, szablowana deskami, kryta hełmem z latarnią. Respekt!

A sam Czernichów jak zwykle, urzekający! Jak zawsze czaruje malowniczą Sołą…

…i równie malowniczymi zaroślami:

Urzeka również widokiem na wspaniałą, majestatyczną Górą Żar, u stóp której nawet samotworzące się kwietniki!

Przede wszystkim jednak urzeka takimi bajecznie rozległymi widokami ze swojego mostu. O każdej porze dnia, o każdej porze roku zupełnie inny obraz – za każdym razem b o s k i…

…między innym również dzięki tym nisko latającym wspaniałym… pterodaktylom:

Uratowałam życie zrzuconej z auta tui. Zrozpaczonemu właścicielowi (jeśli tylko doliczył się jej braku), solennie obiecuję, że zamiast zostać rozjechaną, dożyje sędziwych dni na moim balkonie. :)
fot. ewolny Beskid Mały

Ruiny zamku na Wołku

P1030080a

Bo okazuje się, że Beskid Mały to nie tylko malowniczy krajobraz – wspaniałe masywy gór, jeziora i cudowne lasy – ale chyba przede wszystkim człowiek i jego bogata historia.

Z Bielska-Białej, udajemy się zatem na wycieczkę w poszukiwaniu ruin średniowiecznego zamku. Wysiadamy w Kobiernicach…

…i wspinamy się na nomen omen Kopiec, wzniesienie należące do masywu góry Bujakowskiej – to ten z prawej od drogi:

By po godzinie, dotrzeć na szczyt ze średniowiecznymi  ruinami:

Gdzie  na tablicy czytamy:


Ruiny średniowiecznego zamku Wołek w Kobiernicach, gmina Porąbka charakteryzują się doskonałym położeniem zarówno pod względem strategicznym, jak i krajoznawczym – na szczycie wzniesienia Kopiec leżącego w paśmie Góry Bujakowskiej. Przy dobrej widoczności na horyzoncie od północy widoczny jest w oddali zamek w Oświęcimiu z dominującą wieżą. Wyniosłe położenie nad doliną Soły pozwalało w pełni kontrolować wiodący u podnóża zamku, doliną Soły szlak handlowy i komunikacyjny.

Pierwsza wzmianka historyczna o zamku Wołek pochodzi z roku 1396. Datę tę można umownie uznać za początek historii zamku. Wołek wymieniono wówczas wśród dóbr stanowiących posag Jadwigi zaślubionej przez księcia oświęcimskiego Jana II. Po bezpotomnej śmierci Jana II oświęcimskiego (w 1405 r.) Wołek wraz z innymi dobrami księstwa oświęcimskiego przechodzi w ręce książąt cieszyńskich.

Wkrótce potem kronikarz Marcin Bielski pod rokiem 1415 odnotował w swej „Kronice”, że Wołek stał się siedliskiem zbójców. Było to powodem zdobycia i częściowego zburzenia zamku, przez księcia cieszyńskiego Kazimierza IV. W połowie XV wieku, książę Janusz III oświęcimski po nieudanej próbie odbicia utraconego zamku oświęcimskiego, schronił się na Wołku, który zarazem odbudował po zniszczeniach z 1405 roku. Wkrótce potem zamek obległy wojska królewskie pod wodzą Jana Tenczyńskiego. Do zdobycia zamku jednak nie doszło, gdyż oblężenie przerwały układy. W wyniku ugody Korona Polska wykupiła w roku 1454 całe księstwo oświęcimskie, zaś książęta oświęcimscy złożyli królowi Kazimierzowi Jagiellończykowi hołd lenny.

Po raz ostatni w 1476 roku Wołek znalazł się w centrum działań zbrojnych, kiedy dla uśmierzenia wznowionych niepokojów wojska królewskie ruszyły na zamki księstwa oświęcimskiego ostatecznie je zdobywając i burząc z rozkazu królewskiego. Rok 1476 stanowił więc datę ostatecznego upadku Wołka.

Zamek Wołek stanowił doskonale ufortyfikowaną i trudną do zdobycia warownię, co potwierdzają długotrwałe oblężenia, wreszcie zdobycie i zniszczenie. Z całą odpowiedzialnością należy stwierdzić, że zamek Wołek odegrał znaczącą rolę w historii tych ziem.
mgr Jacek Reyniak

Tyle fragmenty z tablicy, a na Wołek jeszcze wrócę – choćby po to, by zapolować na ten obiecywany oświęcimski zamek…

Jeszcze po drodze wspaniały (średniowieczny?)  las:

I już, powrót przez Porąbkę, ale to już zupełnie inna historia:

fot. ewolny Beskid Mały

Pszczyna cz. 3 – park, Zabytkowy Park Zamkowy

P1020889a

Zabytkowy Park Pszczyński zajmuje 156 ha i obejmuje Park Zamkowy, Park Dworcowy (przez który prowadziła aleja łącząca zamek z dworcem kolejowym z pominięciem miasta) oraz od strony zachodniej, oddzielony szosą, Park Zwierzyniec z Zagrodą Żubrów. A Park Zamkowy (XVI) stanowi integralną część z rezydencją książąt pszczyńskich. Rozciąga się on na przestrzeni 48 ha wzdłuż rzeki Pszczynki i uważany jest naprawdę słusznie, za najpiękniejszy chyba nie tylko na Śląsku:

Uwagi na marginesie – w poł. XIX wieku parku pojawiły się wszystkie charakterystyczne dla tego typu założeń elementy: rozległe otwarcia widokowe, malownicze skupiska drzew i krzewów, liczne rozlewiska i stawy z wysepkami i łukowatymi mostkami, otwarte łąki i samotne, rozłożyste drzewa. Brzegi stawów i kanałów obsadzano drzewami „płaczącymi”, ze zwieszającymi się tuż nad wodą konarami i gałązkami. Są tu liczne wspaniałe i potężne dęby szypułkowe, kasztanowce, cisy, wyróżniające się prostym, wysokim pniem sosny wejmutki, lipy drobnolistne, jesiony, okazałe graby, buki zwyczajne i czerwone, wiązy, modrzewie, świerki srebrzyste, brzozy, klony i platany, a także wierzby i tulipanowce. Wśród wielu ciekawych krzewów na uwagę zasługują niesamowite okazy różaneczników (rododendronów), śliczne kwitnące późną wiosną, oraz nie mniej pięknych, choć mniejszych azalii.
www.pszczyna.info.pl/

Nie dziwi, że na terenie tak rozległego parku, wśród rozlewisk rzeki oraz bogatego starodrzewia i krzewów,  swą ostoję znalazło liczne ptactwo i drobna zwierzyna.

W ten malowniczy pejzaż wkomponowane są elementy architektury, m.in. klasycystyczne dwór Ludwikówka,  pawilon herbaciany usytuowany na wyspie, brama chińska, piwnica lodowa (we wnętrzu przechowywano przez cały rok lód, wycinany zimą ze stawów), kapliczki i na wskroś urokliwe mosty łukowe. Znajdują się tam również groby książęce Anhaltów oraz Hochbergów.  A od miasta oddzielają park zabudowania stajni, ujeżdżalni, powozowni oraz Brama Wybrańców z 1687 roku, która onegdaj była siedzibą straży zamkowej.

Bo Muzeum Zamkowe mieści się w obronnym niegdyś zamku. Bo pierwszy zamek w Pszczynie – jak podaje Henryk Schaeffer, XIX-wieczny książęcy archiwariusz pszczyński – został najprawdopodobniej wzniesiony już w XI lub XII wieku przez książąt piastowskich.  Bo dopiero w XV wieku zbudowano w Pszczynie murowany zamek, czego inicjatorką była Helena Korybutówna, bratanica Władysława Jagiełły. Ale  to ten pierwszy, jako że bogate w zwierzynę pobliskie  lasy słynęły z organizowanych tu polowań, z powodzeniem pełnił funkcję siedzimy myśliwskiej, aż po XX  wiek (sic!).  Więc to może dobre wytłumaczenie skąd tak rozległy park,  skąd te „narybki” żubrów dla Puszczy Białowieskiej, ale  i skąd nadal tradycja polowań na zwierzynę vide beżowe panienki wystawiające się w tych lasach na strzał.

Herbaciarnia – z XIX wieku pawilon parkowy o cechach klasycystycznych, powstały na kanwie ponownego zainteresowania kulturą Orientu. Łączy w sobie cechy romantycznej świątyni dumania – siedziby wyobraźni z chinoiserie, czyli pawilonami gdzie przy wyrafinowanym ceremoniale picia herbaty nawiązywano połączenie z otaczającą przyrodą.  Starodrzewia:

A wśród nich nekropolia z około 1820 roku. Prawdopodobnie powstała według projektu księcia Henryka Anhalta w celu uporządkowania  rozsypanych na terenie parku (zgodnie z romantycznym duchem),  grobów jego rodziców i rodzeństwa. Leżą tu książęta, księżniczki oraz sam książę pszczyński – książę Ludwik Anhalt:

Oraz – w nawiązaniu do zbliżającej się Wielkanocy – piaskowcowy obelisk z wyrytym na  ścianie czołowej  napisem:

Auferstehen/ja/Auferstehen/wirst du/mein Staub/nach kurzer/Ruch
zmartwychwstaniesz, ach zmartwychwstaniesz prochu mój, po krótkim odpoczynku

A także, składający się z ceglanej krypty grobowej nakrytej płytą z piaskowca i wysokiego cokołu, odlany ze staliwa  krzyż o liliowych zakończeniach ramion. Krzyż oplatany przez węża. Jest to utrzymane w romantycznej konwencji wyobrażenie symbolizującego zmartwychwstania po śmierci węża miedzianego, który ukazał się Mojżeszowi jako prefiguracja męki i zmartwychwstania samego Chrystusa.

Pozarządowa organizacja Europa Nostra, z siedzibą w Hadze, zajmująca się ochroną europejskiego dziedzictwa kulturowego i środowiska naturalnego, nagrodziła w konkursie z 1995 roku Muzeum Zamkowe w Pszczynie dyplomem honorowym za „pieczołowite odtworzenie wnętrz zamku z ich wyposażeniem oparte na wnikliwych badaniach historycznych, które przywróciły blask początku XX wieku”, ale o tym… po następnych odwiedzinach – ew
fot. ewolny Pszczyna

Cudowna Góra Żar

Dzień wcześniej dwa razy wychodziłam z domu,  i stale coś stało na przeszkodzie  nie pozwalając zrealizować górskich zamierzeń. Pogoda była  fatalna, ale mimo to bardzo chciałam iść. Dziś wiem dlaczego przeznaczenie tak mnie powstrzymywało, grożąc mi tylko małym paluszkiem -  majestatyczna Góra Żar, na której szczycie wstyd przyznać, jeszcze nigdy nie byłam z a u r o c z y ł a mnie. Nigdy nie weszłam nań pieszo tylko z pozycji auta, wielokrotnie sprawdzając na szosie „samoistne kulanie  przedmiotów pod górę”, nie znałam jej.

A kto rano wstaje temu… nie tylko nie jedzie niedzielny autobus. Na PKS idę zatem pieszo, dzięki czemu zadziwiona wielce, odkrywam w biegu, w samym centrum  Piotrkowe Retro, po czym z  autobusu bez zbędnych sensacji wysiadam w Czernichowie:

Na Górę Żar wspinam się początkowo zakazanym lotniskiem, a później już narciarską trasą, z połaciami  śniegu ułożonymi ruchem konika szachowego. Widoki zapierające dech w piersiach i zapierające dech w piersiach… znajdywane monety! Okazuje się, że nie tylko plażowicze mają dziurawe kieszenie,  więc w sumie znalazłam tyle, że podróż miałam za jeden uśmiech. :)

I jeszcze tylko spojrzenie z wietrznego szczytu na obie strony…

… i na górny zbiornik elektrowni szczytowo-pompowej:

Po czym już spokojne zejście do Międzybrodzia  szosą, bo kto powiedział, że górskie ulice są gorsze niż leśne szlaki?

Magnolie już kwitną, a póki co tkwię w oszołomieniu – opalona ale i zziębnięta,  potwornie zmęczona i  ze „złamaniem podstawy nasady bliższej paliczka środkowego palca piątego ręki lewej” mam kłębowisko myśli –   podczas wycieczki  intuicyjnie w ułamku sekundy znalazłam coś, co niczym igłę w stogu siana, a przyciągnęło jak… magnes.
fot. ewolny Beskid Mały

Isla Margarita – wyspa perłowa cz. 3 – plaża

Zjeżdżając z gór, zatrzymaliśmy się obok dwóch dziewczynek, które zaanektowały wielkie drzewo i postanowiły, że będą sprzedawać jego owoce:

Po dokonaniu transakcji zjeżdżaliśmy w dół w stronę plaży miejskiej i w pewnym momencie na stromym zjeździe mój szofer, nagrzany jak stodoła po żniwach, odezwał się:
- Senor, No Freno! (Proszę pana, nie mamy hamulców!).
- Cooooooo???
- No problemo! Wrzucimy na dwójkę i jakoś powoli stoczymy się w dół – uspokoił mnie Jose. Po chwili całkiem spokojnie i niewinnie dodał:
- Poproszę o jedno piwko – na co moja żona kategorycznie odpowiedziała:
- Nie! Dosyć tego piwa.
Więc musiałem zainterweniować i przekonać naszego barmana, aby jednak wydała szoferowi to piwko, ponieważ być może od tego zależy nasze życie. W rezultacie Jose dostał piwo,  a my szczęśliwie pojechaliśmy w stronę miejskiej plaży. Po drodze mijaliśmy sklepikarzy handlujących owocami…

… oraz garkuchnię:

Odwiedziliśmy również sklep rybny, co należy do wielkiej atrakcji – ludzie są tu po prostu bardzo przyjacielscy w ciągu słonecznego dnia. Nie próbowałem się dowiedzieć jak jest z nimi po zachodzie słońca:

Niedzielne popołudnie na plaży było bardzo dynamiczne – bębniarze i facet kręcący lody dosłownie i w przenośni, bowiem technologia jest bardzo prosta: bierze się bryłę lodu, miażdży, polewa sokiem owocowym i sprzedaje za kilka boliwarów. CDN

fot. MonsieurLaPadite Isla Margarita, Wenezuela

Zobacz również:
- Isla Margarita

Isla Margarita – wyspa perłowa cz. 1

Wyspa Margarita została odkryta pod koniec XVI wieku przez Krzysztofa Kolumba, który nadał jej to imię – z greckiego oznacza perłę. Wyspa przez długi czas słynęła z ogromnej ilości ostryg perłonośnych. Nawet dzisiaj jeszcze można kupić u handlarzy korale lub kolczyki z pereł, lecz są to przede wszystkim perły hodowlane:

Różnorodne fortece na wyspie i miejsca historyczne świadczą o trzech wiekach dominacji hiszpańskiej na wyspie. Po bardzo długim i zaciekłym okresie oporu, naród wenezuelski dowodzony przez Simona Boliwara, dopiero w 1811 roku deklarował niepodległość. Postanowiliśmy spędzić jedną niedzielę  w całkowitym wenezuelskim klimacie. Zaangażowaliśmy do tego Jose, taksówkarza, który miał nam  towarzyszyć cały dzień, dostarczając niezapomnianych wrażeń i emocji:

Wsiedliśmy do jego zdezelowanej Toyoty zatrzaskując drzwi, aby bardzo szybko zostać napomnianym przez naszego przewodnika, żeby nie trzaskać za mocno, bo mu mogą w pewnym momencie te drzwiczki odpaść. Potraktowaliśmy bardzo poważnie tę prośbę. Po krótkiej przejażdżce oglądając po drodze pejzaże, zatoki, plaże i góry zatrzymaliśmy się przy sklepie, aby ugasić pragnienie. Sklep spożywczy był zakratowany i sprawiał wrażenie jakby był zamknięty. Okazało się jednak, że te solidne kraty są przed złodziejami i towar jest podawany właśnie przez otwór w kracie. Jose stwierdził, że nie ma się co rozdrabniać i kupować po jednej buteleczce, po czym wziął całą skrzynkę, czyli 24 piwa i powiedział:
- Mam skrzynkę z lodem i wystarczy nam tego chłodnego piwa na cały dzień.
Wychyliliśmy po jednym piwku i w drogę. Nasz przewodnik siadł za kierownicą z butelką i ruszyliśmy. Powiedział:
- Jose, piwo, auto, no problemo, policia?
Na co on:
- Wenezuela no problemo policia. OK!!!
To ja również poprosiłem o piwko i od razu zrobiło się weselej i krajobrazy jakby dostały jeszcze żywszych kolorów!

Rozpoczęliśmy zwiedzanie wyspy od Parku Narodowego. Najpierw przejażdżka łódką po lesie tropikalnym – oczywiście z butelką piwa w ręku…

… i zachwycające spotkanie z rybakiem w trakcie połowu skorupiaków:

I tu Jose obiecał, że zawiezie nas do restauracji, gdzie można skosztować takiego skorupiaka:


CDN
fot. MonsieurLaPadite Isla Margarita, Wenezuela

Zielona rzeka

Jak co roku, w weekend poprzedzający 17 marca – data śmierci św. Patryka, patrona Irlandii -  mieszkańcy Chicago świętują i miasto staje się w tych dniach zielone. Wszyscy jesteśmy wtedy Irlandczykami. Na ulicach kolorowe tłumy w zielonych czapkach, zielonych bluzach, zielonych skarpetkach i z zielonymi okularami na nosie:

Jedną z tradycji w Wietrznym Mieście jest barwienie odcinka rzeki Chicago na zielono. Od ponad 40-lat, raz w roku  woda w niej przyjmuje bardzo intensywny zielony kolor:

Wszystko zaczęło się od przypadku. W 1961 roku hydraulicy pracujący w mieście użyli barwnika, by znaleźć wyciek substancji zatruwających rzekę. Okazało się, że zieleń jest idealnie „irlandzka”.  Po raz pierwszy z okazji obchodów Dnia św. Patryka rzekę zabarwiono na zielono rok później,  w 1962 roku. Do dzisiaj Unia Hydraulików barwi wody Chicago River:

Kiedyś używano do tego celu barwnika wyprodukowanego ze 100 funtów warzyw. Woda utrzymywała kolor zielony przez tydzień. Teraz 40 funtów barwnika utrzymuje się w niej przez kilka godzin:

Na mniejszą skalę na zielono zabarwiona zostaje także fontanna na Daley Plaza, w sąsiedztwie ratusza.  Ta rzeźba to Picasso:

www.ewamalcher.com

Wenezuela – Isla Margarita, czyli parada kaktusów

Margarita jest rozległą  górzystą wyspą o bardzo słabej roślinności. Jest tam bardzo mało palm, lecz za to obfita ilość kaktusów:

Margarita jest wenezuelską wyspą, oddaloną od lądu południowo-amerykańskiego o jakieś 40 min. samolotem, lub 2,5 godziny promem. Rejsem olbrzymim nowoczesnym promem zabierającym na swój pokład ok. 80 samochodów, z restauracją na pokładzie, dwoma barami i pomostem widokowym. Sama wyspa jest bardzo rozległa i składa się z dwóch jakby wysp połączonych z sobą zwężeniem terenu:

Wschodnia cześć zamieszkała na całej powierzchni z miastami i wioskami rybackimi na jej obrzeżach, oraz zachodnia prawie bezludna ze względu na prawie pustynne warunki,  tylko  kilkoma osadami rybackimi:

W Wenezueli na kontynencie natura jest przebogata i tropikalnie obfita w różnorodność flory i fauny. Mówi się o tym kraju, że jest to kraina wiecznej wiosny, ponieważ praktycznie nie mam tam ściśle określonych pór roku. Istnieje podział na porę deszczową i porę suchą, lecz temperatura jest ciągle taka sama – ok.30 stopni Celsjusza – z taką tylko różnicą, że w porze deszczowej częściej padają krótkie ulewne deszcze, które sprzyjają  bujnej, tropikalnej roślinności:

Ludzie, którzy żyją w cyklu czterech pór roku nie potrafią zrozumieć tych, którzy mają wieczną wiosnę i kojarzy im się to z całą pewnością z rajem. Tymczasem okazuje się, że żyjącym w tym wiecznym raju jest potrzebna zmiana, ponieważ nawet najbardziej rajska monotonia jest zabójcza. Gdy powiedziałem mojemu przewodnikowi w Caracas, że w chwili gdy wyjeżdżałem na wakacje, w moim ogrodzie było ok. 1 metra śniegu, to ten spojrzał na mnie z zachwytem i niedowierzaniem:
- 1 metr śniegu?
- Tak, to będzie gdzieś dotąd – i pokazałem mu ręką na wysokości mojego paska od spodni.
Był autentycznie zachwycony lecz ja byłem już autentycznie zmęczony tym śniegiem.

Wenezuelczycy na wyspie Margarita są jakby mniej wrażliwi na naturę, która ich otacza dzień w dzień niezmiennie, bynajmniej o wiele mniej od turystów takich jak ja, chłonnych na egzotykę i wrażliwych na tę symfonię kolorów, pomimo tego, że jest to tylko namiastka czegoś co można odkryć na kontynencie:

Być może następnym razem…

Weźmy takie kaktusy, które mam wrażenie uważane są tam za  pospolite chwasty, lecz nie dla mnie. Ostatniego dnia przed odlotem, wczesnym rankiem  przed śniadaniem jeszcze, jak nie wrzasnę:
- O Matko !!!
-Co się stało? -zapytała mnie przerażona żona.
- Kaktusy!!!
- Co za kaktusy?
- Muszę koniecznie sfotografować kaktusy na wyspie!
- Spokojnie, kaktusy nie zające i w pole nie polecą…
- Tak, ale mi kurde samolot poleci!
I szybciutko zebrałem sprzęt i prawie biegiem popędziłem na wzgórza okalające hotel.
- A kawy nie chcesz? – usłyszałem w oddali, albo mi się tak tylko wydawało.

Te chwasty są przepiękne, są piękne te małe kwiatki i liście i ptaki na palmach wrzeszczące o poranku jak koguty i budzące punktualnie o piątej rano, i owoce mango-wszechobecne, na które nikt nie zwraca uwagi. Te obrazy kolorowe, one tam są, wystarczy tylko chcieć je zauważyć…


fot. MonsieurLaPadite Isla Margarita, Wenezuela

Zobacz również:
- Caracas 2011
- Isla Coche w lutym