Wzrok kusi napis „Konkurs walentynkowy! Opowiedz nam o swoich walentynkach i wygraj Kosmetyki AA”. Ale co tu opowiadać? Skoro wszystko na to wskazuje, że wysłanie drugiemu serduszka to nie jest wyraz uczuć, a modna komercja. Zatem serduszka z głębi serca nie dostaję, za to kanadyjski mail od licealnego kolegi „Happy V Day chickie!! ♥”. Serduszko od osoby, po której mogłabym się wszystkiego spodziewać, ale nie tego znaczka.. Zaściankowy prowincjonalizm trawi me samotne trzewia.
Dlatego jak co roku zimny prysznic stawiający w pion – „Krótki film o miłości”. Tak bardzo pasujący w ten walentynkowy czas, że chyba warto go w tym właśnie dniu, ponownie razem obejrzeć.
W 2007 roku zdarzyło się tak, że zostało mi kilka ukraińskich zdjęć, ze spływu Dniestrem brata Jarka. I jakby nie bardzo wiedziałam jak je pokazać. Niby niespójne, bez wspólnej osi, czekały na bingla, który nagle zaświecił i… napisałam scenariusz. Uwaga – film z napisami w języku polskim. Zapraszam – ew
„Miłe złego początki” – Poznali się i nagle niebo spadło im na głowy, a swym zapachem odurzył księżyc. Krew się zagotowała w naczynkach, jej uderzając do głowy, aż przestała trzeźwo myśleć, jemu wręcz przeciwnie – spłynęła całkiem w dół, aż do „mózgu”:

„Gdzie drwa rąbią tam wióry lecą” – Zdarzyło się im drwa rąbać nie raz, aż miło, zatem na świat przyszły niebawem dzieci:

„Proza życia zastała ją w kuchni” – Z radością spozierała tęsknie za nim w okno, śliniąc 156 pieróg. Jak nie pierogi, to gotowanie wory kartofli. On stale był głodny. Ona nie nadanżała, ale starała się, i uwijała jak w ukropie, by mu jakoś dogodzić:


„A tak w przerwie” – W przerwie między jedną kuchnią a drugą, biegła truchtem, aby zarobić kilka kopiejek do marnie płatnej pracy:

„Jestem kobietą” – Za te kopiejki on kupował benzynę i czasami litościwie brał ją na przejażdżkę, wtedy ona czuła się naprawdę prawdziwą kobietą, lubiła te dni:

„Miłość” – Kochała go za to i cieszyła się, że jej trud w rychtowaniu pierogów i kartofli nie idzie na daremno, przecież tak bardzo podniecał ją swym wielkim brzuchem. Z tej radości, aż przebierała nogami a potem biegła szybko do kapliczki, by się pomodlić za jego dobre zdrowie:

„Modlitwa” – By jak najdłużej jej żył i by mogła nadal gotować wielkie gary tylko dla niego, a potem namiętnie prać nad rzeką, jego bardzo brudne gacie:

„Meritum” – A nade wszystko, gdy już przyjdzie kres żywota, aby mieć przed czym przestrzegać swą wnuczkę…

Fine – ewolny
fot. J. Kroplewski Ukraina