W r. 1989 Krajowa Agencja Wydawnicza w Krakowie wydała album pod powyższym tytułem, z wyborem XIX-wiecznych fotografii miasta i jego mieszkańców, ze zbiorów Muzeum Historycznego Miasta Krakowa, zawierających 5100 szklanych klisz, rozumie się czarno-białych. Autorem zdjęć, wykonywanych od r. 1860, był Ignacy Krieger, a po jego śmierci w r. 1889 – syn Natan (zm. 1903) i córka Amelia, ,,ciągnąca” rodzinną pracownię fotograficzną do r. 1926, gdy miała już 80 lat. Album oddaje charakter i przekrój typowych zdjęć w których Kriegerowie się specjalizowali – przede wszystkim zabytków i obiektów historycznych Krakowa, z dokumentalno – katalogowym zacięciem. Pomimo znacznych zmian w zabudowie miasta, zabytki ocalałe do dziś – zobaczcie sami – zdumiewająco mało różnią się od swego wyglądu sprzed ponad 100 lat. Jest też w albumie sporo sporo zdjęć krakowskich i okolicznych typów – te ,,porażają” (modne dziś słowo) swą egzotyką!
Mieszkając na przeciwległym krańcu Polski – do Krakowa mam nabożeństwo szczególne i jest to coś więcej, jak duma z kolebki narodu, jedno z 12-tu najważniejszych wg UNESCO miast – zabytków klasy światowej.
Nie ma w Polsce (Boże, wybacz te komunały!) tak nasiąkniętego tradycją i historią miasta. Mam z nim nieco kontaktów zawodowych, a właściwie z Krakusami. Są egzotyczni do dziś, inni jak np warszawiacy; spuścizna nie tylko zaborów. Nie wiem czy jeszcze ciągle, ale wg Boya krakowiacy lubowali się w wystawnych pogrzebach. Nelly-rakieta też fenomen, nawet jak na Kraków – i wiele innych. No i prześliczne krakowianki…
Tym, co zafascynowało mnie w albumie i czym chcę się z Wami podzielić przy tak szczególnej, Wielkanocnej okazji, są dwie sfery – zmian w wyglądzie ludzi i pojazdów, oraz techniki fotograficznej. Zdjęcia ludzkich typów robione były w większości w latach 1860 – 64, mają więc już bez mała 150 lat. Kriegerowie przemierzali zaułki Krakowa nie z kieszonkową cyfrówką a ze ,,sprzętem” o wadze dobrze ponad 20 kg – aparatem miechowym wielkości nocnej szafki, na solidnym statywie, na szklane płyty osobiście pokrywane emulsją światłoczułą i zapasem kaset z płytami. Zdjęcia naświetlało się wtedy kilka-kilkanaście sekund. Ale to i tak było niczym w porównaniu z pierwszymi dagerotypami, naświetlanymi po kilka godzin – klientowi, aby się nie poruszył, zakleszczano głowę w specjalnym uchwycie… Kilka sekund naświetlania wystarczało, aby postacie ruszających się ludzi wychodziły jako zamazane plamy – dobrze to widać. Pomimo ograniczeń technicznych – zadziwia wysoka jakość zdjęć obiektów architektonicznych; wielu z nich nie powstydziłby się współczesny fotograf.
Ale jest jeszcze coś – malarskość, zwłaszcza w pejzażach. W fotografii panuje zasada: ,,fragment lepszy niż całość”. Z niektórych ,,widoków ogólnych” wyizolowałem, jako odrębne kompozycje, ich fragmenty. Na przykład wschodnia część Rynku Głównego, z kościółkiem Św. Wojciecha w centrum, a prawy dolny fragment tego zdjęcia – w dużym powiększeniu nabiera charakteru grafiki. Prawy górny fragment tego samego zdjęcia – to już oblepiona szpetnymi budami pierzeja Sukiennic.

Stragany na Rynku – z mglistymi postaciami. Na żadnym zdjęciu nie widać gołębi, choć jak 100 lat później mówi Sztaudynger: ,,gołębiami brukowany Kraków, i g… ma z tych ptaków”. Gołębie już wtedy chyba były, ale zbyt ruchliwe, jak na technikę czasów Kriegerów.

Mieszczanie krakowscy pod Sukiennicami.

Nieistniejąca już apteka ,,Pod Koroną” przy Rynku Głównym 22. Zamożni mieszczanie krakowscy. Zwraca uwagę wytrzeszcz tego pana. A tu od lewej: kobieta z Czarnej Wsi, góral z Myślenic (ale model!), mleczarka. Żebracy (ważna instytucja w takim mieście jak Kraków). Tu z kolei od góry i lewej: szklarz, druciarz wędrowny (łatał garnki gliniane), kominiarze (szczególnie pocieszni), wyrobnik.

Wawel od zachodu, znad Wisły. I fragment tego zdjęcia – koniki z galarem.

Zespół pracowników (kamieniarzy), przygotowujących części architektoniczne do restaurowanej w latach 1891-94 kaplicy Zygmuntowskiej. A typy Żydów krakowskich z II poł. XIX w to istna Jerozolima… Tutaj Cyganie. Albo dziewczyna z Bronowic, sprzedawczyni koszy, mieszczanin z Kleparza (wyobrażacie sobie dziś zaszpanować w takiej kreacji?).

Plac Matejki.

Sukiennice przed przebudową.

Austriaccy żandarmi.

Lewy górny fragment zdjęcia z widokiem z Wawelu na zachód, gdzie z prawej u góry widać kopiec Kościuszki. I to samo zdjęcie – fragment prawy dolny.

Walec drogowy na ulicy Starowiślnej, przed pałacem Pugerów (ok. 1890). Przydałby się teraz przy budowie autostrad.
I jak Wam się to podoba?
MK