Tag Archives: sandomierskie

Krzemień pasiasty – kamień rzadszy od diamentu

150 milionów lat temu ziemia sandomierska zrodziła niezwykły kamień, który 4 tysiące lat temu służył do wyrobu narzędzi a dziś świeci tryumfy na światowych salonach. Biżuterię z niego noszą m.in: Robbie Willams, Victoria Beckham czy Boy George. W swojej ofercie mają go najlepsze, renomowane sklepy jubilerskie. Krzemień pasiasty występuje na świecie tylko w jednym jedynym miejscu – na terenie Ziemi Sandomierskiej. Oto i niezwykła historia kamienia, który jest rzadszy od diamentu – najdroższego kamienia świata.

Za głównego popularyzatora i swoistego ambasadora krzemienia pasiastego w jubilerstwie uznaje się sandomierskiego artystę Cezarego Łutowicza. To on w latach 70-tych wprowadził ten niezwykły kamień jako element biżuterii. Ok. 4 000 tysiące lat temu używano go do wyrobu siekier i narzędzi, dziś sławi Ziemię Sandomierską nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. W swojej ofercie mają go najlepsze, renomowane sklepy jubilerskie.

Powstanie krzemienia
– W celu poznania historii krzemienia pasiastego cofniemy się do czasów jury, kiedy to ok. 150 mln lat temu w ciepłych lagunach morza żyły drobne skorupiaki. Budowały one w miękkim dnie całe systemy korytarzy i nor, w których magazynowały m.in. obumarłe fragmenty roślin. Krzemionka zawarta w wodzie i w gromadzonych szczątkach organizmów morskich wytrącała się w tych zagłębieniach pod wpływem zmian temperatury, ciśnienia i odczynu chemicznego wody. „Zastygająca” przez miliony lat krzemionka utworzyła charakterystyczne buły krzemienne, w których masie wewnętrznej występują pasma o różnym zabarwieniu, z fantastycznie ułożonymi wewnątrz „pasiakami”. Tak powstały kamienie, które dziś naturalnie występują tylko w jednym miejscu na świecie – na terenie Ziemi Sandomierskiej.

Odkrycie kopalń
– Na początku lat 20-tych XX wieku geolog z Państwowego Instytutu Geologicznego, Jan Samsonowicz w trakcie prowadzonych prac geologicznych odkrył kompleks kopalń w Krzemionkach Opatowskich. Wchodząc do jednego z podziemnych korytarzy zauważył ślady starożytnego górnictwa. Zaczął się trwający do dziś okres fascynacji naukowej jedynym tego typu kompleksem kopalnianym na świecie. Pierwsze badania wykopaliskowe rozpoczęły się w 1925 roku. W tym czasie odgruzowano podziemia siedmiu szybów, rozpoznano rozmiary, kierunek i sposób prehistorycznej eksploatacji. Na całym terenie naliczono ok. 500 szybów kopalnianych. Odkrywano nowe chodniki, szyby, odnajdywano coraz to nowe narzędzia i obiekty świadczące o funkcjonującej tu w neolicie kopalni krzemienia. W bieżącym roku archeolodzy z Muzeum Historyczno-Archeologicznego w Ostrowcu Świętokrzyskim prowadzili badania w wyniku których natrafili na kilka nowych, nieznanych dotąd szybów. Przebadali również ok. 2 600 odkrytych zabytków, z których 26 zasługuje na szczególną uwagę. Wśród nich są m.in. krzemienne kilofy i kliny górnicze o nieznanych dotąd formach.

Prehistoryczne kopalnie – Kopalnie w Krzemionkach eksploatowane były ok. 4 – 3 tys. lat temu w okresie trwania kultury pucharów lejkowatych, kultury amfor kulistych oraz kultury mierzanowickiej. Wydobywane tylko tutaj krzemienie pasiaste szybko rozprzestrzeniły się w promieniu nawet 600 km, jako narzędzia niezbędne ówczesnemu człowiekowi. Był to doskonały „towar” eksportowy przynoszący duże bogactwo. Pole eksploatacyjne „Krzemionki” obejmuje obszar ok. 78 500 m2 . Liczbę kopalń szacuje się na ok. 4000. Na terenie pola eksploatacyjnego występują również pozostałości pracowni krzemieniarskich a na południe od niego w rejonie lejków krasowych ślady obozowisk. Wydobycie krzemienia przebiegało w bardzo trudnych warunkach. Górnicy pracowali w pozycji półklęczącej lub nawet leżącej. Problemem było odpowiednie oświetlenie i dostarczenie powietrza w głąb szybów. Wentylację uzyskiwano przede wszystkich poprzez palenie w wyrobiskach małych ognisk i wymuszony naturalny obieg ciepłego i zimnego powietrza. Problem oświetlenia rozwiązano za pomocą palących się łuczyw. Pod ziemią temperatura wynosiła od 5 do 9 stopni Celsjusza. Wstępną selekcję surowca przeprowadzano pod ziemią. Krzemień nadający się do obróbki wydobywano na powierzchnię i tam robiono z nich m.in. siekiery krzemienne oraz inne narzędzia. Cały rejon świętokrzyski obfituje w liczne krzemienionośne pola eksploatacyjne. Pasmo pradziejowych pól, zwane Prahistorycznym Zagłębiem Krzemienionośnym ciągnie się od Tomaszowa na zachodzie po Świeciechów na wschodzie. Wydobywane w licznych wyrobiskach krzemienie, ze względu na swoją barwę, właściwości czy miejscowość wydobycia mają różne nazwy takie jak: pasiasty, czekoladowy, ożarowski, święciechowski.

Rezerwat „Krzemionki Opatowskie”
– Pierwsze kroki do utworzenia rezerwatu poczyniono już z okresie międzywojennym, kiedy to wykupywano systematycznie grunty od mieszkańców istniejącej tam wówczas wsi. W latach 60-tych wysiedlono całą wieś – miejscowość znikła z mapy, a nazwa „Krzemionki” jest dziś przypisania znajdującemu się tam rezerwatowi archeologicznemu. Pierwszą formą ochrony na tym terenie był zarządzeniem Ministra Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa z dnia 27 czerwca 1995 r., powołany do życia rezerwat „Krzemionki Opatowskie”. W jego skład wchodzą prehistoryczne kopalnie krzemienia wraz z kompleksem leśnym, w którym znajduje się wiele stanowisk rzadkich gatunków roślin. W roku 1994 prezydent Lech Wałęsa w specjalnym Zarządzeniu uznał Krzemionki Opatowskie jako „Pomnik Historii”. Głównym celem rezerwatu jest ochrona kopalni krzemienia pasiastego, wyrobisk górniczych i śladów obozowisk górników. Od wielu lat trwają usilne starania, aby Krzemionki Opatowskie wpisać na listę światowego dziedzictwa UNESCO – niestety władzom powiatu nie jest to po drodze. W ostatnich latach słyszy się również o kłopotach finansowych, które uniemożliwiają rozwój tego niezwykłego i jedynego tego typu kompleksu kopalń na świecie. Jeśli nie wiadomo o co chodzi … to chodzi o pieniądze.

Ochrona krzemienia pasiastego – Biżuteria z krzemienia pasiastego z każdym rokiem staje się coraz popularniejsza, zdobywając nie tylko polskie, ale i światowe salony. Wzrost zainteresowania wyrobami krzemiennymi niesie za sobą również „rabunkową” gospodarkę tym niezwykle rzadkim, bo występującym tylko na ziemi sandomierskiej kamieniem. Od wielu lat sandomierski jubiler, który przywrócił do życia krzemień pasiasty stara się, aby wydobycie krzemienia pasiastego podlegało ochronie prawnej. Jego celem jest stworzenie z krzemieni pasiastych regionalnego produktu chronionego prawem patentowym. Jednym z pomysłów jest utworzenie, na wzór amerykańskiej Doliny Krzemowej, związku gmin o nazwie Dolina Krzemienna.

Wielu domorosłych jubilerów widząc „krzemienną żyłę złota” postanowiło szybko zarobić. Zdarza się, że pod nazwą „krzemień pasiasty” sprzedawane są ozdoby z innych rodzajów krzemienia, imitującego tylko „pasiaka”. Jeśli zależy nam na oryginalnej biżuterii krzemiennej, polecam zakup u znanych i zasłużonych twórców, do których zalicza się sandomierski artysta Cezary Łutowicz. Zakupione u niego wyroby posiadają stosowny certyfikat poświadczający autentyczność kamienia i wysoką jakość wykonania całego wyrobu. Pracownia artysty znajduje się w Sandomierzu na Starówce przy Pl. Poniatowskiego 4 (obok Urzędu Miasta) – PK
Fragmenty „Krzemień pasiasty – kamień rzadszy od diamentu” z cyklu „Artykuł na weekend”
www.mojesandomierskie.pl

Pałac Karskich we Włostowie

Jadąc z Sandomierza do Opatowa, mniej więcej w połowie drogi przejeżdżamy przez wieś Włostów, znaną do niedawna ze znajdującej się tam cukrowni. Mało kto wie, że w tej niewielkiej wsi znajdują się ruiny niezwykle ciekawego pałacu, należącego niegdyś do rodziny Karskich.

Niestety pałac znajduje się w ogromnej ruinie, ściany porasta dzikie wino, wokół jest mnóstwo śmieci, a sądząc po zapachu same ruiny służą jako….. ubikacja. Cały teren to raj dla botaników zajmujących się badaniem „roślinności ruderalnej”. Status pałacu nie jest do końca uregulowany, formalnie należy do skarbu państwa, obecnie zarządza nim stowarzyszenie „Nasz Włostów”, a inne ubiega się o zakup terenu i odbudowę pałacu z przeznaczaniem na hotel.

Neorenesansowy pałac rodziny Karskich wzniesiono w latach 1854-60 na zlecenie Stanisława Karskiego. Autorem projektu był Henryk Marconi – polski architekt włoskiego pochodzenia, jeden z najwybitniejszych architektów polskich XIX wieku. Pałac otaczał 10 hektarowy park. Obok znajdowały się oficyny oraz „lamus” – zbudowany w XVI wieku przez braci polskich (arian) budynek do przechowywania cennych przedmiotów – przed powstaniem pałacu był tam prawdopodobnie zbór ariański.

Przez długie lata pałac tętnił życiem. Włostowski pałac gościł między innymi Stefana Żeromskiego, który we Włostowie właśnie pracował nad „Popiołami”", a także Achillesa Ratti, który gościł tu jako nuncjusz apostolski (późniejszy papież Pius XI). O wizycie tego ostatniego świadczy znajdujący się przy głównej drodze obelisk, upamiętniający wizytę znamienitego gościa. W 1929 roku gościł tu również prezydent Ignacy Mościcki, którzy przybył na odsłonięcie pomnika poległych pod Konarami legionistów podczas słynnej „Bitwy pod Konarami” w 1914 roku. II wojnę światową pałac szczęśliwie przetrwał, ale w kolejnych latach, kiedy teren został własnością PGR-u, szybko popadł w ruinę. Ucierpiał również przypałacowy park, w którym wycięto wiele zabytkowych, wiekowych drzew.
Przez lata pałac był systematycznie plądrowany i dewastowany. Wyrywano podłogi, zdzierano kafelki kominkowe, zdejmowano cynkową blachę dachową – jednym słowem wszystko to co można było jeszcze wykorzystać.

Dziś odwiedzający pałac mogą oglądać resztki ścian, które są w tak złym stanie, że za kilka lat nawet po nich nie będzie śladu. Przypałacowy park również nie jest zbyt reprezentatywny, służy raczej jako miejsce spotkań okolicznych „miłośników” taniego wina – PK
Fragmenty „Pałac Karskich we Włostowie” – z cyklu „Artykuł na weekend”
www.mojesandomierskie.pl

Sandomierz zaprasza… po 2020 roku

- Dzień dobry, poproszę bilet na pociąg pośpieszny do Sandomierza.

- Najbliższy pociąg do Sandomierza odjeżdża po 2020 roku. – Taką odpowiedź usłyszymy jeśli zaplanujemy podróż do Sandomierza pociągiem. W tym 27 tysięcznym miasteczku nie ma od kilku lat stacji kolejowej dla ruchu pasażerskiego. Modernizacja tego odcinka kolejowego planowana jest dopiero po 2020 roku.

W ostatnim czasie Sandomierz przeżywa prawdziwy renesans. Tysiące turystów dostrzegło uroki tego malowniczego miasteczka za sprawą bijącego rekordy popularności serialu „Ojciec Mateusz”. Sandomierski PTTK organizuje wycieczki śladami filmowego bohatera – detektywa w sutannie.

Wzrost liczby turystów to także konieczność rozbudowy infrastruktury. Sandomierskie parkingi w weekendy są pełne samochodów, turyści wykorzystują każdy fragment pobocza aby zaparkować auto jak najbliżej Starego Miasta. A mogłoby być zupełnie inaczej gdyby do Sandomierza dojeżdżały pociągi pasażerskie. Niestety, z końcem roku 2006 zawieszono ostatnie regularne połączenie pasażerskie. Stacja PKP Sandomierz zniknęła z kolejowego rozkładu jazdy.

Sandomierska stacja kolejowa od dziesiątków lat była bardzo ważnym węzłem kolejowym, zarówno pasażerskim jak i towarowym. Zelektryfikowana, dwutorowa na całym odcinku. To tu jadące z północy na południe pociągi kierowane były na dwa rozwidlające się tory; na południowy-wschód przez Stalową Wolę do Przeworska i Przemyśla, oraz na południe do Tarnobrzega i dalej w stronę Rzeszowa. Patrząc na mapę kolejową Polski widać, że jest to najkrótsze połączenie między Warszawą, Skarżyskiem-Kamienną a południową częścią naszego kraju.

Przez długie lata Sandomierz miał regularne połączenia kolejowe z Warszawą, Przemyślem, Helem, Kielcami czy Rzeszowem. Pociągi osobowe jeździły regularnie do Przeworska na południu i Skarżyska na północy. Zanim zawieszono ostatnie połączenie pasażerskie, każdego miesiąca powoli zabierano po jednym, dwa pociągi. Na kilka miesięcy przed zamknięciem stacji kursował tylko jeden pociąg pośpieszny dziennie i jeden osobowy. Stacja ożywała tylko dwa razy dziennie. Zbyteczne było utrzymywanie kasy biletowej – otwierano ją tylko 30 minut przed odjazdem pociągu, a w ostatnich tygodniach okienko zamknięto całkowicie. Bilety kupowało się u konduktora.

Oficjalnym powodem zamknięcia stacji był fatalny stan torowiska pomiędzy Sandomierzem a Ostrowcem Świętokrzyskim. W wielu miejscach ograniczono prędkość do 20 km / h dla pociągów towarowych – fatalny stan torów uniemożliwił przewożenie nimi ludzi.

Dziś przez sandomierską stację przetacza się 2-3 składy towarowe dziennie. Większość jedzie bocznicą kolejową do sandomierskiej huty szkła. Przy tak małym ruchu bocznice kolejowe nie są w ogóle wykorzystywane. Stacja zarasta i niszczeje. Perony stacji pełne są porozbijanych butelek. Ściany dworca usiane są pamiątkami po bywających tu wandalach. Dawny budynek dworca został zamieniony na dyskotekę. Co weekend zjeżdżają tu rzesze młodych ludzi aby przy rytmach muzyki o wątpliwych walorach bawić się w najlepsze. Wejście na perony zostało odgrodzone metalową bramą – grube kraty chronią resztki i tak już zdewastowanych peronów.

Władze PKP nie uznały tego odcinka torów za ważny i priorytetowy dla infrastruktury kolejowej południowo-wschodniej Polski. Z informacji jakie można wyczytać z mapy zamieszczonej na stronie PKP wynika, iż modernizacja odcinka Skarżysko-Kamienna – Sandomierz nastąpi po 2020 roku. Nie wiem czy słowo „modernizacja” jest trafnym określeniem, bo za 11 lat odcinek ten trzeba będzie odbudowywać na nowo, gdyż praktycznie nie wykorzystywany podda się upływowi czasu – PK
www.mojesandomierskie.pl

***

A tymczasem między innymi…

Zamek królewski wzniesiony przez króla Kazimierza Wielkiego, siedziba Muzeum Okręgowego:

Ratusz z 1349, w którym m.in. najstarsze szachy w Europie:

Kawałek rynku:

Studnia na rynku:

I LO im.  Długosza, Collegium Gostomianum z 1602 – moja szkoła:

Kościół św. Pawła, jedna z najstarszych świątyń Sandomierza, z 1226 roku – moja parafia:

Bazylika katedralna Narodzenia NMP z XIV wieku:

Brama Opatowska – gotycka brama wjazdowa z XIV wieku, element murów obronnych:

Widok z Bramy Opatowskiej:

fot. Chris Miekina Sandomierz
www.nowaatlantyda.com

Królewska gra w królewskim mieście

Niewiele osób wie, że w zbiorach sandomierskiego muzeum znajdują się najstarsze szachy w Europie. Zostały one odkryte w latach 60-tych w okolicach kościoła św. Jakuba. Jest to doskonały „atrybut”, który można wykorzystać do promowania królewskiej dyscypliny w królewskim mieście Sandomierzu.

Szachy sandomierskie odkryte zostały 9 października 1962 r. na Wzgórzu Świętojakubskim, przez Eligię i Jerzego Gąssowskich z Instytutu Kultury Materialnej PAN. Figurki leżały w chacie ziemiankowej w jednym z narożników. Są unikatem na skalę europejską. Dotychczas znajdowano pojedyncze piony z XIV wieku w różnych częściach kraju. Sandomierskie szachy są prawie kompletne. Znane jest również ich przybliżone datowanie – chata w której ją znaleziono była zamieszkana między około 1080 a 1260 rokiem (powstały na przełomie XII/ XIII wieku). Na skarb składa się 16 figur i 13 pionków szachowych, wystruganych z jeleniego rogu. Figury mają od 17-25 mm wysokości, a pionki od 15-19 mm. Zestawy nie różnią się barwą, a tylko ornamentyką. Znalezienie szachów w półziemiance świadczyć może o tym, że grą zajmowali się nie tylko duchowni i rycerstwo, ale także i ludzie z niższych grup społecznych.

Sandomierski MOSiR działa prężnie, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby było jeszcze lepiej. Z tego co udało mi się ustalić organizuje on również turnieje szachowe. Dodałem 1 (turniej szachowy) + 1 (szachy sandomierskie) i wyszło mi, że Sandomierz ma szansę stać się Polską Stolicą Szachów. Nie jest to proces, który można przeprowadzić w ciągu roku, ale żeby cokolwiek osiągnąć trzeba chcieć. Sandomierz ma bardzo duży atrybut jakim są najstarsze europejskie szachy, znajdujące się w zbiorach Muzeum Okręgowego. Mamy coś czego inne miasta nie posiadają. To właśnie pod sztandarem tego wyjątkowego zabytku można stworzyć w mieście klub szachowy z prawdziwego zdarzenia, w wakacje natomiast organizować na Sandomierskim Zamku (gdzieżby indziej jak nie w „mieszkaniu” króla) prestiżowe turnieje szachowe dla amatorów i zawodowców, w których jedną z nagród byłaby wyjątkowa replika starych szachów i specjalnie zaprojektowany puchar na kształt jednej z zabytkowych figur.
Ciekawym pomysłem byłoby również zorganizowanie we współpracy z Polskim Związkiem Szachowym wakacyjnych warsztatów i kursów szachowych dla młodzieży. Uczestnicy poza treningami mogliby zwiedzać piękne zabytki czy podziwiać wyjątkową przyrodę. Dla dzieci i młodzieży chcących zdobywać szachowe doświadczenie powinno się stworzyć Sandomierski Klub Szachowy, będący członkiem Polskiego Związku Szachowego. Odpowiednio stworzony program szkolenia, treningi, turnieje, dostęp do potrzebnej literatury i klimat samego Sandomierza, za którym stoją najstarsze europejskie szachy w niedługim czasie zaprocentuje mistrzami w tej dyscyplinie a Sandomierzowi doda prestiżu i jeszcze bardziej spopularyzuje królewski gród nad Wisłą.
ps.
Jeśli inicjatywa ta spotka się z zainteresowaniem sam jestem gotów zasponsorować kilka zestawów szachowych a przede wszystkim wesprzeć marketingowo ten ciekawy projekt (na który mam przygotowaną na razie ogólną strategię i chętnie się nią podzielę). zainteresowanych proszę o kontakt: moje.sandomierskie@gmail.com

Za kolebkę szachów uznawane są Indie. W VI wieku n.e. gra dotarła do Persji pod nazwą czatrang, potem za pośrednictwem Arabów rozprzestrzeniła się w Europie. Początkowo była to gra dla 4 osób, z czasem jej reguły ulegały zmianom. Dopiero po VII wieku przyjęły formę podobną do dzisiejszej, znanej nam wersji szachów.

Sandomierskie szachy są wyrobem „tutejszym”. Wskazuje na to materiał z jakiego został wykonany oraz wzór na nich, nawiązujący do stylistyki słowiańskiej. Skąd jednak w Sandomierzu pomysł na zrobienie szachów? Przypuszcza się, że miejscowych zapoznali z nią duchowni (najprawdopodobniej dominikanie, którzy mają tu swój klasztor), lub rycerze którzy wraz z Henrykiem Sandomierskim wrócili z wypraw krzyżowych.

W Ratuszu, będącym oddziałem Muzeum Okręgowego w Sandomierzu można oglądać kopie szachów – oryginalne znajdują się w skarbcu muzealnym.

Jako ciekawostkę dodać należy, że wzdłuż jednej z alejek w sandomierskim parku Piszczele ustawione są kamienne wiernie odtworzone rzeźby sandomierskich szachów (każdy z nich o wysokości około 70-80 cm) – PK
www.mojesandomierskie.pl

Zobacz również:
- Różne odcienie miłości – sandomierska