Tag Archives: Psi Ząb

Kargyu-pa – szkoła zabijania ego

Mieszkając w Keylongu, stolicy Lahoul, wybraliśmy się do gompy Szaszur, należącej do szkoły Drugpa Kargyupa, dość licznie reprezentowanej w tej krainie zamieszkanej przez ludność tybetańską. Obiekcje miał Rembecki, gdyż umówił się z kupcem, reflektującym na jego wibramy. Mówił:

- Umówiłem się na 3-cią po południu i nie wiem czy zdążymy?
Odpowiedziałem:
- Jest teraz 9-ta. Tam pójdziemy 2 godziny, z powrotem jedną i na zwiedzanie 2, to razem 5 godz., czyli o 2-giej wrócimy.

No to wyruszamy. Droga pięła się łagodnie serpentynami, aż do samego klasztoru, gdzie zaskoczyły mnie tam rosnące strzeliste cyprysy jak na włoskich cmentarzach.  Następnie oddaliśmy się zwiedzaniu i poznawaniu tajników życia klasztornego.


Szaszur gompa

Specjalnością szkoły Kargyupa jest obok sześciu nauk Naropy, praktyka tantryczna czöd, której celem jest pozbycie się własnej jaźni, czyli ego. Za inicjatorów tej praktyki przyjmuje się Phadampę Sangje, indyjskiego jogina i Maczing Labdrome, tybetańską mniszkę. Praktyka ta polega na prowadzeniu medytacji przy wykorzystaniu kang-ling, czyli trąbki z kości piszczelowej, damaru, czyli małpiego bębenka, dzwonka dril-bu i sztyletu magicznego phurbu. Na miejsce akcji zazwyczaj wybiera się cmentarz lub miejsce kremacji zwłok, gdzie praktykant zwołuje głodne duchy, aby pożarły jego ciało.

Aleksandra David-Neel przedstawia to sugestywnie w swej książce „Mistycy i cudotwórcy Tybetu”:

„Wyobraża sobie, że bóstwo przedstawiające jego własną wolę, wydostaje się z czubka jego własnej głowy i staje przed nim z mieczem w dłoni. Jednym uderzeniem ścina mu głowę, a gdy demony zbiegną się na ucztę, obcina mu członki, obdziera ze skory i rozpruwa brzuch, z którego wypadają jelita, krew toczy się strumieniami a szkaradni gości szarpią mu ciało, żrąc chciwie i głośno. Ten akt misterium nazywa się czerwoną ucztą, a po niej następuję czarna uczta, której mistyczne znaczenie ujawnia się tylko adeptom wyższego stopnia. Z kolei orgia ustępuje ponuremu nastrojowi samotności, a egzaltacja naljorpy stopniowo słabnie.”

Po zwiedzeniu klasztoru i zapoznaniu się z praktykami tantrycznymi postanowiłem wrócić, ale Rembecki poszedł ku wierchom. Nawet mi do głowy nie przyszło, że to może skończyć się źle, chociaż były ku temu powody, ale mądry Polak po szkodzie. Wróciwszy do rest house’u i odpoczynku zabrałem się do gotowania ryżu, licząc, że Rembecki wróci za godzinę, najwyżej za dwie. O 3-ciej przyszli kupcy, którym szybko sprzedałem bez targowania wibramy Rembeckiego za ustaloną z góry cenę. Zjadłem swoją porcję ryżu i czekałem, wiedząc, że o 6-tej nagle zrobi się ciemno. Minęła 6-sta, 7-dma, a Rembeckiego nie było. Miałem kłopot czy robić alarm, czy czekać. Postanowiłem czekać, licząc z wyrachowaniem, że biwak na mrozie bez śpiwora dobrze zrobi na przyszłość memu towarzyszowi. Czekałem. Na szczęście o 10-tej ściągnął Rembecki. Co się stało? Okazało się, że przyczyną były sandały, w których wybrał się na zdobywanie Himalajów.
www.kazir.blog.onet.pl

Farmakopea himalajska

Podróżnik M. Rerich podał w swoim dzienniku podróży listę leków, stosowanych w Himalajach, mianowicie:

- szarura – żółta wiśnia, środek na przeziębienie
- parura – zielony kasztan, przeciw kaszlowi
- orrura – zielono-żółte jabłko, przeciw malarii
- aku ombo – czewona kora do leczenia ran
- sergi pruba – suchy olbrzymi bób, środek przeciw febrze
- szuta – suchy, gorzki korzeń, leczy obrzęki i choroby gardła
- basak – brązowy proszek, przeciw zaziębieniu
- co – czerwona łodyga służąca do wyrobu mażenty
- phurma – stosowana jako kadzidło
- brekuro – korzeń na dolegliwości kobiece
- dangero – kwiaty na choroby żołądka
- czerwony rorodendro – kwiaty na choroby żołądka
- memszing-pati – święta roślina z Nepalu. Ponadto liście trawy doto rozmiękczają kamienie a kwiaty tojadu czarnego świecą w nocy

Uwagi na marginesie – Kawa z kardamonem

2 szczypty mielonego kardamonu
2 łyżeczki świeżo mielonej kawy
1 filiżanka wody
cukier, ewentualnie mleko i śmietanka

Kawę i kardamon wsypać do filiżanki. Zagotować wodę i zalać wrzątkiem,. Filiżankę przykryć. Zostawić na 3 minuty by się dobrze zaparzyła. Osłodzić do smaku. Zaleca się przed zalaniem wstawić kawę z kardamonem do rozgrzanego piekarnika, aby nabrała aromatu.
www.kazir.blog.onet.pl

Abiuracja

17 lutego 1600 roku spalony został na stosie Giordano Bruno – filozof, dominikanin i uczony.


Słońce – jego droga co 57 minut

Istnieje niezliczona ilość słońc; wokół tych słońc poruszają się niezliczone ziemie, podobnie jak siedem planet obiega nasze Słońce. Te światy są zamieszkane przez żyjące istoty. (Giordano Bruno)


Proces Giordano Bruno – tablica na pomniku filozofa na Campo de’ Fiori w Rzymie

Mówił on, że jest wielkim bluźnierstwem ze strony katolików twierdzić, jakoby chleb przemieniał się w ciało; że jest nieprzyjacielem mszy św., że nie podoba mu się żadna religia, że Chrystus był nieszczęśnikiem i że czynił nieszczęsne dzieła, oczarowując ludy, (…) że Bóg stwarza ciągle nowe światy, że Chrystus czynił pozorne cuda i że był magiem, podobnie jak apostołowie; iż Jezus umierał bardzo niechętnie i gdyby mógł, to uciekł by z miejsca kaźni; że nie ma kary za grzechy, (…) Okazał chęć stworzenia nowej sekty pod egidą nowej filozofii; powiedział, że Dziewica nie mogła porodzić, i że nasza wiara katolicka jest pełna bluźnierstw obrażający Boży majestat; że trzeba zabronić wstępowania do zakonów, ponieważ zanieczyszczają świat.

Kto chce w prawidłowy sposób rozumować powinien umieć się odzwyczaić od przyjmowania czegokolwiek na wiarę. Przyzwyczajenie się do wierzenia jest największą przeszkodą poznania naukowego. (G. Bruno)

Sąd inkwizycyjny składał się z dziewięciu kardynałów, z których każdy był dominikaninem. Papież zatwierdził wyrok.

Przed egzekucją Bruno obiecał wyprzeć się swoich poglądów, ale nie wyparł się. Abiuracja nie nastąpiła.
www.kazir.blog.onet.pl

Kafiristan kryptonim brunetki, blondynki

Wg opowiadania R. Kiplinga do redaktora dziennika bombajskiego przyszedł pewien obdartus i powiedział, że chce mu coś pokazać. Po odwinięciu zawiniątka ukazała się na wpół rozkładająca się  głowa ludzka, na której tkwiła złota korona:

- To jest głowa króla Kafiristanu – obwieścił włóczęga.
Redaktor rozpoznał w niej człowieka, którego widział kiedyś w pociągu:
- To jest Daniel Dravot – rzekł.

Kafiristan leży gdzieś w Afganistanie, w górach Hindukuszu. Na mapie trudno jednak znaleźć go, ewentualnie można znaleźć dolinę Kalaszów, jak też inaczej nazywa się Kafirów, którzy słynni byli ze swej waleczności. Pierwszą wzmiankę o nich zawdzięczamy Mohamedowi z Ghazni, temu, który jako  pierwszy najeźdźca muzułmański dotarł do Indii. W XV wieku starli się z hordami Timura i odnieśli zwycięstwo. Pamiętamy, że książę litewski Witold poniósł klęskę w starciu z wojskami Timura, nad Worsklą, w roku 1399.

W 1893 r. Wielka Brytania wytyczyła granice swojej posiadłości Indii z Afganistanem na szczytach pasma górskiego, odcinając w ten sposób wschodnie doliny zamieszkane przez Kalaszów od reszty Kafiristanu.

Kafirka
Oni wszyscy tam uważają się za potomków żołnierzy…  Aleksandra Macedońskiego.
Czy to jest prawda?? W jakimś linku, wspominano o przeprowadzeniu  badań, które to potwierdziły – marzenia tych ludzi się spełniają.

Zaledwie 2 lata później w roku 1895 emir Afganistanu Abd al-Rahman Khan z Kabulu (zwany „Żelaznym Emirem”) zajął zbrojnie Kafiristan i brutalnym terrorem (wymordował ponad 60% ludności) zmusił Czerwonych Kafirów do przyjęcia islamu. Od tej chwili Kafiristan został nazwany Nuristanem (Krajem Oświeconych). Kalasze po brytyjskiej stronie granicy uniknęli tego losu, jednak trudne warunki życia powodowały, że ich liczba stale malała.

Kalaszka
Podziwiam jej uśmiech i urodę, prawdziwie kafirską.

Kim właściwie są Kafirowie? Oni sami uważają się za potomków żołnierzy Aleksandra Macedońskiego, ale uczeni tego nie potwierdzają. Wprawdzie mają oni jaśniejszą karnację i spotkać wśród nich można blondynów z jasnymi oczami, jednak język ich wskazuje na pochodzenie indoeuropejskie z gałęzi dardyjskiej.

Wracając do Bombaju, redaktor dziennika bombajskiego zapytał włóczęgę:
- O ile pamiętam był jeszcze jeden człowiek, który wyruszył razem z Danielem Dravot. Co stało się z tym drugim?
- Peachey został ukrzyżowany – odrzekł obdartus – Ale przeżył i został uwolniony, gdyż Kafirowie uznali go za boga z powodu przeżycia ukrzyżowania.

Dwa dni później włóczęga umarł w azylu dla bezdomnych.
www.kazir.blog.onet.pl

Makalu 8481 m n.p.m.

Makalu jest piątym szczytem Ziemi pod względem wysokości i należy do tzw. ośmiotysięczników „wysokich”. Po nim idą już ośmiotysięczniki „małe”.

Od strony nepalskiej pierwszą wyprawę poprowadził Eric E. Shipton w roku 1951, ale dopiero w roku 1954 rozpoczęła się działalność alpinistyczna. Grupa amerykańska dotarła do wysokości 7050 m, natomiast grupa nowozelandzka pod kierownictwem E. Hillarego  zadowoliła się mniejszymi szczytami Pethangse (6710 m) i Chago (6860 m). W tym samym roku, lecz po monsunie penetrowali ten rejon Francuzi z J. Franco na czele, przy czym udało im się zdobyć „z marszu” szczyt Czomo Lonzo (7790 m).

Nazwa Makalu wywodzi się od słów sanskryckich maha kala, co znaczy wielki czarny. Zwróć uwagę na słowo kala, które w języku polskim pojawia się jako „kalać” np. kalać gniazdo lub przymiotnik skalany. Maha Kala to jedno z imion  boga Śiwy.

Obecnie na Makalu prowadzi dziesięć dróg:

1. Droga pierwszych zdobywców (1955) od Makalu La. Zdobycie Makalu nastąpiło w roku 1954 przez J. Couzego i L. Terraya w dniu 15. 05. bez większych trudności. Po wejściu Terray i Franco nie kryli rozczarowania. Terray powiedział: ”zwycięstwo musi być okupione cierpieniem i wysiłkiem, a łaskawość pogody i postęp techniki sprawiły, że w tym wypadku cena sukcesu była zbyt niska, byśmy potrafili docenić jego wartość”. Podobnie uważał Franco: ”W głębi serca czuliśmy pewien zawód. Biorąc pod uwagę doskonałość naszego sprzętu i bezustannie sprzyjające nam szczęście, można by nawet rzec, że pragnęliśmy nieco bardziej wymagającego przeciwnika”.

2. Droga Kukuczki pn.-zach. granią. W roku 1981 na podbój ściany zachodniej tej góry wyruszyli W. Kurtyka, Mc Intyre i J. Kukuczka. Niestety na skutek niedyspozycji dwóch  pierwszych nie udało im się osiągnąć celu. Wtedy wyruszył J. Kukuczka, by w ciągu czterech dni samotnie wejść na szczyt. Oznaczało to dla Kukuczki zdobycie trzeciego ośmiotysięcznika, po zdobyciu w roku 1979 Lhotse i w 1980  Ewerestu. W swej książce „Mój pionowy świat” wspomina Kukuczka, że zostawił poniżej szczytu w szczelinie małą maskotkę, o kształcie biedronki, którą rok później odnaleźli Koreańczycy i zawiadomili go o tym listownie.


www.gorkhapatra.org.np

Wracając w tamtym roku z Kathmandu samolotem do Patny otrzymałem egzemplarz gazety „The Rising Nepal”, gdzie na pierwszej stronie mogłem przeczytać: „Polsko-angielska wyprawa na zachodnią ścianę Makalu została odwołana, ale zakończyła się innym sukcesem. Jurek Kukuczka, 33- letni członek ekspedycji stanął na szczycie po czterodniowej wspinaczce z base campu. Jakie jest znaczenie tej wspinaczki świadczy fakt, że to było drugie solowe wejście na szczyt nepalski z Nepalu. Mr. Kukuczka wspinał się bezpośrednią drogą na przełęcz Makalu, po drodze wytyczonej przez Rogera Baxtera Jonesa. Po osiągnięciu przełęczy na wysokości 7400 metrów, Kukuczka szedł granią NW (pn.zach). z dwoma biwakami. Droga wejściowa prowadziła ściśle granią, podczas gdy oryginalna droga szła po lewej stronie grani. Mr. Kukuczka wszedł również w roku 1980 na Sagarmatha (Ewerest) polskim filarem i na Lhotse w roku 1979”. To tyle „The Rising Nepal”.

Rok później Polacy i Brazylijczycy weszli na Makalu drogą przez ścianę zachodnią.  Droga ta odznacza się dość dużym stopniem trudności ( V+) oraz stromość ściany lodowej dochodzi do 80 stopni. Szczyt zdobył wtedy samotnie A. Czok z Gliwic.
www.kazir.blog.onet.pl

Gałąź jemioły w historii i medycynie

Idąc dzisiaj przez plac kupiłem złotą gałąź jemioły. Dlaczego gałąź jemioły i dlaczego złotą. Ponieważ przynosi zgodę, miłość i szczęście. Kupuje się ją przed świętami bożego narodzenia i na ogół wiesza się nad drzwiami. Zimą, gdy drzewa są ogołocone z liści, jemioła staje się szczególnie widoczna. To jedyna w Polsce roślina nie zapuszczająca korzeni do ziemi.

W Polsce znany jest tylko jeden gatunek jemioły. Rośnie on na drzewach liściastych: topolach, lipach, klonach, wierzbach, a także na jabłoniach i gruszach. Jednakże za najwartościowszą uważana jest odmiana rosnąca na dębie. Jej owoce dojrzewają na początku zimy i są przysmakiem ptaków zimujących w kraju. Jemioła zamiast zwykłych korzeni ma specjalne ssawki, wrastające pod korę drzewa. Dzięki nim może podkradać swemu żywicielowi wodę. Jeśli są to pojedyncze krzaczki (chociaż czasem można się doliczyć aż dwustu), nie szkodzą one drzewu. A dla ludzi mają znaczenie szczególne.

Już celtyccy kapłani składali jej hołd jako lekowi na wszystkie choroby. Napój z jemioły miał uleczać samice z bezpłodności. Zwyczaj całowania pod jemiołą wywodzi się przypuszczalnie z XVII-wiecznej Anglii. Po każdym pocałunku mężczyzna zrywał z krzaku po jednej kulce. Wierzono, że gdy zerwie ostatnią, otrzyma dar płodności. Wiąże się to z lepkim sokiem z owoców, które traktowano jako boskie nasienie. Jemioła więc musiała mieć nieziemski rodowód i działanie. Jemioła jest rzeczywiście skutecznym lekiem. Ekstrakt z jemioły może pomóc osobom z nadciśnieniem, wzmacnia serce i koi nerwy. Uważana jest także za afrodyzjak.

W Górach Albańskich jest świątynia Diany z Nemi, której strzeże dzień i noc  kapłan, krążący z mieczem wokół przybytku. Kapłan wie, że go czeka śmierć, gdyż on też aby zostać kapłanem musiał zabić swego poprzednika i on także i zostanie zabity przez swego następcę. Ale przedtem musi zabójca ułamać gałąź jemioły, rosnącą na dębie. Kapłan jest symbolem dębu, który może zostać zabity, wtedy gdy ułamana zostanie jego gałąź.

Eneasz, gdy przekraczał Styks, pokazał Charonowi gałąź jemioły, dzięki czemu został przewieziony na drugi brzeg. Ma tutaj jemioła magiczną moc. W micie skandynawskim bóg Baldur zostaje zabity gałęzią jemioły a potem spalony na stosie. Pliniusz podaje, że najskuteczniejszym lekarstwem była jemioła rosnąca na dębie. W oczach druidów nie ma nic świętszego nad jemiołę i drzewo, na którym rośnie, pod warunkiem, że jest to dąb. Znane są także wypadki, gdy kobiety bezdzietne jedzą jemiołę, by mieć potomstwo. Również Ajnowie uważali jemiołę za lekarstwo na niemal wszystkie choroby. Wolofowie z Senegambii uważali szczególny gatunek jemioły, zwany tob. Noszą na sobie liście tej jemioły, gdy wybierają się na wojnę, tak jakby te liście były talizmanami. Chłopi piemonccy i lombardzcy szukają w dzień św. Jana oleju św. Jana, który leczy wszystkie rany. Jest nim prawdopodobnie wywar z jemioły. W Szwecji jemioła uchodzi za lekarstwo na padaczkę, a w Holsztynie jemioła uważana jest za panaceum na wszystkie rany. Wiara, że jemioła chroni przed pożarami panuje zarówno w Szwecji jak i we Włoszech, a w Szwajcarii i w Czechach nazywana jest miotłą piorunową – Psi Ząb
www.kazir.blog.onet.pl
fot. ewolny Bielsko-Biała

Zobacz również:
- Pod jemiołą

Himalajski spacerek – cz. 3 Człowiek


Jeśli przychodzi życie, oto jest życie. Jeśli przychodzi śmierć, oto jest śmierć. Nie ma powodu, abyś był pod ich kontrolą.

Pahar Gańdż z okna hotelu Relax. Ta dzielnica słynie z tanich hoteli i sklepów dla turystów. Znajduje się w pobliżu dworca kolejowego New Delhi. Turyści nazywają ją Main Bazar, ale naprawdę nazywa się Pahar Gandż, co oznacza „góralska wioska”.  Poza tym jabłka, banany, riksze, lato… wieczne lato kwitnie w Indiach, a Hinduski ubierają się w to co mają najlepsze. To są biedne kobiety, ale sari zawsze mają czyste:

Strój codzienny:

Pranie:

Podróżniczki. Tamtejsi górale „pahari” szybko chodzą, a kobiety do wszystkiego ubierają się ładnie. W czasie żniw mają na sobie wszystkie korale i wisiorki i najładniejsze szaty:

Ta rzeczka to Wisznumati. Za nią już przedmieścia Kathmandu:

Kathmandu przy studni. Ziemia czasami parzy, taka jest gorąca. Człowiek nie przyzwyczajony do chodzenia boso musi ubrać buty:

Albo sadzawka przy świątyni Sikhów. Ta woda jest po to by do niej wchodzić i myć się. Woda to rzadkość i świętość:

Sikhowie. O Sikhah było głośno, gdy dokonali zamachu na Indirę Gandhi. Był to rok 1984. Byłem w tym roku Indiach, ale wyjechałem kilka dni przed zamachem. Sikhowie są bardzo sumienni i nie zmrużą oka. Dzida jest tu jednemu z nich  potrzebna, bo to jest strażnik świątynny:

Słonie świątynne. One nigdzie nie idą, tylko witają odwiedzających świątynię. Właściwie domagają się ofiary na rzecz świątyni. Cały dzień na nogach. Taki ich los, z wyjątkiem kąpieli, która im się należy, ale czy są jeszcze szczęśliwe zwierzęta?

Słoń w Kathmandu. W trakcie posiłku, więc czyżby ściągnął z jakiegoś straganu pożywienie?

Królowe indyjskich dróg… Wypasione to one nie są, ale żeber nie widać. Żyją z wyrzucanych liści i skórek bananów. Czasem uda im się mlasnąć jakieś jabłko. Grozi im nagana, pogrożenie palcem lub kara chłosty, jeżeli zrobią to muzułmaninowi i nikt nie widzi:

i… władca świętego miasta – byk. Natomiast ta budowla w głębi, to świątynia boga Dżaganatha. Dżaganath to największy bóg hinduizmu. Utożsamiany z Wisznu i Kriszną. Mieszka w świątyni w świętym mieście Puri. Niektórzy uważają, że istnieje 33 tysiące bogów w hinduizmie. Inni zaś, że bogów hinduskich jest 330 tysięcy:

Nepalskie dzieci. Biedne dzieci,  pracujące dzieci, liczą, że dostaną cukierka…

…dzieci ciekawskie i łobuzowate, przedrzeźniały nas:

Suszenie ryżu. Ryż musi być suszony a potem łuszczony. Dużo roboty jest przy nim:

Coś dla turystów. Na samym środku jest Ganeśa, ładny demonek, właściwie dwa demonki, i misa do dźwięku, i noże robione specjalnie dla turystów. Prawdziwe noże kukri mają pochwy zrobione z drewna i czarnej skóry:

Apteka wprost z ulicy, a w niej również korzenie: imbir, cynamon, wanilia w laseczkach, kardamon i koriander:

Uliczny sprzedawca lemoniady:

Hafciarz:

Tragarz. Tam w Kathmandu jest zawsze ciepło. Nigdy nie pada śnieg, ale ludzie przyjeżdżają tutaj, by się ochłodzić od skwaru Indii. Wysokość n.p.m. 1400 metrów:

Na koniec… kremacja w Pasiupatinath, nad brzegiem Bagmati, świętej rzeki. Przed wojną mieszkały tam gawiale. Niestety,  takie widoki też się zdarzają:

fot. Psi Ząb Indie
www.kazir.blog.onet.pl

Zobacz również:
- Himalajski spacerek – cz. 1 Góry
- Himalajski spacerek – cz. 2 Miasto

Himalajski spacerek – cz. 2 Miasto

Most między Kathmandu i Patanem. Na zdjęciu również pagoda i bielejąca w oddali wieża strażnicza zwana Bhimsen Tower. Niektórzy biorą ją mylnie za minaret:

Świątynia hinduska – Pahar Gandż:

W klasztorze buddyjskim:

Fragment świątyni sikhijskiej, Gurudwary. Gurudwara to nazwa świątyni sikhijskiej. Gurudwara to coś pośredniego między hinduizmem a islamem. Znajduje się w tej świątyni święta księga „Adi Granth”, przy której jest zawsze kapłan sikhijski. Ta gurudwara znajduje się w centrum New Delhi, ale znam jeszcze jedną przy grobowcu Humajuna, są bardzo podobne do siebie:

Nad rzeką Wisznumati – nie ma Indii bez prania!  – bawoły i… „zamek”, czyli stupa buddyjska Swajamhunatn. Swajambhu oznacza istotę, która powstała sama z siebie. Może to jest jedno z imion Pradżapatiego czyli Brahmy?

W Kathmandu. Ta świątynia to mieszkanie bogów, jeśli im nie przeszkadza pranie, to niech tak będzie. W Indiach wystarczy 15 minut aby pranie wyschło:

Otoczenie Bodnath. Dachy słomiane albo trzcinowe? W każdym razie bardzo zadziwiające. Sam zaułek dziwny… Biały budynek w głębi to największa stupa w Nepalu:

Okno. Ono wygląda z obydwu stron jednakowo:

Kinkinimala – dzwonek wietrzny. Wisi dosyć wysoko więc nie jest prosto go potrącić, dlatego dzwoni tylko gdy wiatr wieje. Kinkinimala – boski wiatr:

Connaught Place – New Delhi. Niestety nie mam podziemnej fotografii. Są tam 3 ronda i ulice jak w labiryncie… podziemie pod ziemią, kilkaset sklepów i barów. To samo centrum New Delhi, ale znajduje się pod ziemią jako Palika Bazar:

Thahity Tole. Zdjęcie zrobiłem z 4 piętra hotelowego. Na sznurkach wiszą trójkątne papierki z modlitwami – Tybetańczycy tak wieszają modlitwy – nepalska flaga to są dwa trójkąty. Może więc to od tego?

Kathmandu, zaułek. Ta uliczka należy do szlaku poszukiwaczy skarbów. Chodzi o zabytki. Sporo rozwieszanego prania, bo obowiązkiem religijnym hindusa jest myć się 5 razy dziennie:

W labiryncie świątyń – Pasiupatinath. To są kapliczki, w których stoją symbole Śiwy, tzw, lingamy:

Śiwa i Parwati, to są prawdziwi bogowie himalajscy:

Sadzawka świątynna. I drzewo – bramin mówił, że liczy ono 3500 lat:

Park Lodi w Delhi. Ten Park Lodi w rzeczywistości nazywa się Lodi Gardens, czyli ogrody a nie park. Meczety w Indiach mają dziedzińce, na których zbierają się wierni. Meczet musi mieć jedną ścianę w stronę Mekki. I tam zwracają się modlący:

Meczet „ogrodowy”.  Stoi on w ogrodach dynastii Lodich. W tych ogrodach jest około 40 grobowców, na niektórych nawet brak napisów i nie wiadomo kto tam leży. Po prostu sztuka dla sztuki:

Na koniec peryferie, czyli latarnia morska w Mahabalipuram. Dziwna latarnia z ogniskiem. Na jej szczycie rozpalano w dawnych czasach ognisko, będące sygnałem dla okrętów. Pierwszy raz taką widziałem:

fot. Psi Ząb Indie
www.kazir.blog.onet.pl

Zobacz również:
- Himalajski spacerek  – cz. 1 Góry
- Himalajski spacerek – cz. 3 Człowiek

Himalajski spacerek – cz. 1 Góry

To były slajdy i dlatego są takie kontrastowe, na dodatek firmy ORWO Color. Nie można za dużo wymagać..

Himalaje z samolotu. Mylą się chmury z górami – lżejsi mogliby chodzić po tych obłokach:

Dhaulagiri – w sanskrycie Biała Góra -  ośmiotysięcznik w Nepalu:

I wspomniany niestety ORWO Color, za to z Kangczengdzongą:

Przełom Indusu na szlaku karawan. Wbrew pozorom to nie błoto:

Na dachu świata – Karakorum w kwiatach. Ośnieżone góry to Saser Mustagh, należący do Karakorum:

Kjarkkjaks i małe krzewy, a te prostokątne domki to miejscowość Keylong. Byłem i na dole i u góry, bo żeby dojść do Keylongu trzeba zejść na dół a potem wejść do góry. Keylong jest stolicą Lahul.

I znów Kjarkkjaks – znajduje się w paśmie bocznym Himalajów, zwanym Pir Pandżal. Kraina nosi nazwę Lahoul a stolicą jej jest Keylong. Wszystko to leży w dolinie Bhagi, która po połączeniu się z Candrą tworzy słynną rzekę Czenab. Na zdjęciu miejscowi pasterze:

Gangapurna. Szczyt na prawo nazywa się Roc Noir, czyli czarna skała. Roc Noir to jest po francusku, bo dotarli tam pierwsi Francuzi – w 1950 roku.

Oblicza gór – jaki, a raczej krzyżówka jaka z krową – prawdziwy jak to dopiero majestat. Kiedyś spałem w hoteliku na I piętrze w Padum. Rano zapukał do drzwi rogiem jak. O mało co nie wyskoczyłem przez okno:

Gompa. Ze szczytu góry zaglądam na jej podwórko:

W sercu Himalajów. Miejscowość nazywa się Manang, wys ok 3500 m n.p.m.; rejon Annapurny. Ta czarna góra nazywa się po francusku Roc Noir ale nepalskiej nazwy nie pamiętam. Te stworzenia wyglądają jak krowy:

Syabru. Wyżej są jeszcze piękniejsze niebieskie góry – śnią mi się od dawna:

fot. Psi Ząb Himalaje
www.kazir.blog.onet.pl

Zobacz również:
- Himalajski spacerek – cz. 2 Miasto
- Himalajski spacerek – cz. 3 Człowiek