Tag Archives: Realka

Tomar i Memento Finis, czyli pamiętaj o końcu

Templariusze - Zakon Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona z 1118 roku, w którego ręce być może wpadła jedna z tajemnic Salomona, którego świątynią władali. I być może to właśnie sprawiło, że zakon ten rozrósł się w siłę i ostatecznie mógł wykupić nie tylko Watykan, ale i całą Europę. Dlaczego zatem Wielki Mistrz musiał spłonąć na stosie?  „W roku 1307 król Francji, Filip Piękny zarzucił zakonowi konszachty z diabłem, oddawanie czci Muhammadowi, parodiowanie mszy, sodomie z nowicjuszami i akty homoseksualne podczas świętych obrzędów”. Ale posiadając takie wpływy i taki majątek, za solidną „ofiarę co Bóg zapłać”, nie rozgrzeszono by i największego grzesznika?  Po upadku zakonu nadszedł czas masonerii. Ale czy Wielki Mistrz spłonął naprawdę, czy może zakon, razem ze swoją nieobliczalną fortuną, sam sprowokował pozorny koniec, by rozpocząć całkiem nowe? Tylko gdzie i jakie? Inne życie?  Z inną, nową, jaką tożsamością?
Masa pytań, masa niewiadomych. Na zdjęciach zabytkowy Tomar – jedna z europejskich posiadłości Templariuszy – ewolny


fot. Realka Portugalia

Nazywam się Don Kichot z Manchy i jestem błędnym rycerzem…


… tym, który naprawia wszelkiego rodzaju krzywdy, naraża się na niebezpieczeństwa i przygody, a potem wychodzi z nich zwycięsko, by zdobyć nieśmiertelne imię i sławę. Matka w dniu mych narodzin nazwała mnie inaczej, lecz imię to wydało mi się pospolite i niegodne błędnego rycerza. Zmieniłem je więc, nakazując wszystkim nazywać mnie tak.
Mój wygląd nie świadczy o zamożności. W rzeczywistości jestem biednym szlachcicem z prowincji La Mancza. Zbliżam się do pięćdziesiątki. Jestem silny, choć chudy, suchy na twarzy. Noszę starą zbroję i hełm zrobiony z miski, osłaniam się tarczą, do walki używam kopii i miecza. Jeżdżę na zabiedzonym i chudym koniu. Nie dbam o wygody i i pożywienie, ani majątek. Jestem owładnięty rycerską manią, ufny i naiwny. Najważniejsze jednak jest to, że zawsze byłem i nadal będę odważny i bohaterski.
W pełnych mądrości księgach rycerskich, wyczytałem, że każdy błędny rycerz ma swego giermka i panią swego serca. Wziąłem sobie więc za sługę mego sąsiada – Sancho Pancha, któremu dałem kilka obietnic i który zgodził się towarzyszyć mi w podróżach w nieznane.
Mą dość wychudzoną, lecz wierna szkapę po czterech dniach namysłu nazwałem Rosynantem. Chodziło mi o to, by imię to było głośne i aby wszyscy wiedzieli, że ja, sławny Don Kichot z Manchy, nie podróżuję na byle jakim wierzchowcu, lecz na wiernym i godnym mnie rumaku. Mój giermek nie miał konia, więc postanowił podróżować na ośle. Z niechęcią się na to zgodziłem, ale z myślą, że przy następnej okazji wymieni się go zabierając konia jakiemuś nieokrzesanemu rycerzowi, spotkanemu przy drodze.
Musiałem mieć panią mych myśli, bo rycerz błędny bez miłości jest jak drzewo bez iści i bez owoców lub jak ciało bez duszy. W pobliskiej wiosce upatrzyłem sobie wieśniaczkę, która zachwyciła mnie swoją urodą. Uznałem, że jest ona godna zostać panią mego serca. Jej imię wydało mi się zbyt pospolite i dlatego wyobraziłem sobie, że nazywa się ona Dulcynea z Toboso, stamtąd bowiem pochodziła.
Przeczytałem wiele ksiąg rycerskich i romansów, gdzie roiło się od potworów i smoków, a także przeciwników. Było tam wielu bohaterów, którzy walczyli po stronie dobra, umierali dla ojczyzny i też takich, którzy cały swój majątek oddawali ubogim. Ja również chciałem być takim bohaterem.
fot. Realka Portugalia
Źródło: www.sciaga.pl

Siła wiatru

fot. Realka Portugalia