Tag Archives: Monia

Wirtualna rzeczywistość


fot. Monia Alpy

Himalajskie in memoriam

Katmandu, stolica Nepalu, położona w Dolinie Katmandu (1350 m n.p.m.) Stare miasto znane z buddyjskich świątyń i pałaców. W Dolinie Katmandu znajduje się aż siedem obiektów umieszczonych na liście światowego dziedzictwa UNESCO:


Dolina Katmandu ma kształt prawie regularnego koła o średnicy 20 kilometrów, leżą w nim trzy  miasta: Patan, Bhaktapur i wspomniana stolica kraju Katmandu. Dolina usytuowana jest u podnóża Himalajów, w których znajduje się aż 10 z 14 ośmiotysięczników szczytów świata.  Tu okolice jednego  z nich, Lhotse (8501 m n.p.m.):

„(…) Spośród 14 ośmiotysięczników zdobytych w latach 1979–1987, na 10 wszedł nowymi drogami (poza swoim pierwszym ośmiotysięcznikiem wspinał się albo w ekstremalnie ciężkich warunkach zimą albo nowymi trasami), 7-krotnie w stylu alpejskim, na 4 – po raz pierwszy zimą, na 1 szczyt samotnie – żaden inny zdobywca 14 ośmiotysięczników nie może pochwalić się takim bilansem. Zginął na wysokości 8300 metrów 24 października 1989 podczas wejścia na Lhotse nową drogą (…)” Jerzy Kukuczka i wielu innych… – ew

fot. Monia Himalaje

Więcej czadu na Kel Tole, czyli wstęp do apteki tybetańskiej

(…) Wszystkie ulice w Kathmandu przecinają się pod kątem prostym, z wyjątkiem jednej, Indra Czouk, która biegnie po przekątnej, od Mahan Tole przez Kel Tole i Asan Tole. Właśnie ten plac, przy którym można zauważyć bramę z dwoma lwami to jest Kel Tole. A brama prowadzi do buddyjskiej świątyni Śwetaśwary, czyli białego Awalokiśwary. W długiej na kształt tunelu bramie przy bocznych ścianach położone są podesty. Na jednym z nich o godzinie ósmej wieczorem zasiadają grajkowie, ze swymi właściwymi Nepalowi instrumentami, a więc jest tam i sitar, instrument szarpany i tabla, czyli dwa bębenki i szehnai, czyli flet i peti czyli taka harmonia, na której się gra jedną ręką a drugą kalikuje. Początkowo muzyka rozwija się płaczliwie, mało rytmicznie. Wtedy jeden z muzykantów wyjmuje fajeczkę z terakoty, taką prostą i ładuje do niej jakieś liście suszone. Oni mówią na to bhang. Następnie podają ją sobie kolejno, trzymając w rękach zwiniętych w trąbkę. Kiedy opowiadałem to w towarzystwie nieco młodszym, jedna paniusia przerwała mi i rzekła: “Przecież my wiemy, jak się pali”. Znowu się wygłupiłem. Wracając do orkiestry, zauważamy, że oczy grajkom zaczynają błyszczeć, rytmy stają się żywsze, po prostu w powietrzu jest coraz więcej czadu.

Wstęp do apteki tybetańskiej: lecznicze działanie środków farmaceutycznych określa się  za pomocą czterech czynników: smaku, działania po dodaniu, siły działania środka i siły działania mieszaniny środków. Podstawą smaku jest pięć żywiołów, wśród których żywioł ziemi jest najważniejszy… Oprócz niego istnieją: żywioł ognia, żywioł powietrza i żywioł przestrzeni. Rozróżnia się sześć smaków: cierpki, palący, gorzki, słony, kwaśny i słodki. Smaki te są zależne od pięciu żywiołów i od połączeń między nimi.  Szczególnie parzyste połączenia stanowią podstawę sześciu zasadniczych smaków.

I tak parzyste połączenia to:
1. ogień + ziemia
2. ziemia + woda
3. woda + ogień
4. woda + powietrze (gazy)
5. ziemia + powietrze
6. ogień +  powietrze

Smaki określa się językiem. Za najważniejszy smak uważa się słodki, a za najmniej ważny cierpki. Na przykład w grupie smaków słodkich znajdują się: lukrecja, rodzynki, trzcina cukrowa; w grupie kwaśnych; granat, pigwa, wódka, kumys; w grupie gorzkich: cytryna, goryczka; w grupie palących: czarny pieprz, imbir, czosnek; w grupie cierpkich: drzewo sandałowe, żywice, czeremcha, i kwiaty orlika.

Działanie leków tybetańskich wg traktatu medycznego Dżud – szi:

Słodkie lekarstwa przydatne są dla zwiększenia podstawowych sił życiowych. Dlatego pożyteczne są dla osób starszych, młodzieńców, osób wyniszczonych chorobą itp. Leki o smaku słodkim sprzyjają wzmocnieniu ciała, gojeniu się wrzodów i ran, przydają twarzy świeżości i zdrowego wyglądu oraz sprawności narządom zmysłów  jak również sprzyjają długowieczności, leczą choroby dug (zatrucia) a także choroby rlung i mkhris. Jednakże nadmierne spożywanie słodyczy prowadzi na ogół do chorób bad-kan, obniżenia ognia ciała, aktywności funkcjonalnej, otłuszczenia, na tle których rozwijają się np. choroby moczu gdin-snji (cukrzyca), obrzmienie gruczołów.” „Lekarstwa kwaśne pobudzają ciepłotę, wywołują apetyt, sprzyjają trawieniu, wchłanianiu pożywienia, poprawiają stan systemu rlung, jednakże przy nadmiernym ich spożywaniu powstają zaburzenia w systemie mkhris i we krwi, słabość, zawroty głowy, migotanie w oczach, obrzęki, choroby skórne i stany gorączkowe.” Lekarstwa słone działają przeczyszczająco, w postaci ciepłych okładów sprzyjają tworzeniu ciepłoty, potliwości, pobudzają apetyt.  Nadmierne ich użycie prowadzi do wypadania włosów, pojawienia się siwizny i zmarszczek, obniża siły, wzbudza pragnienie, sprzyja powstawaniu raka, zachorowań skóry, a także chorób rlung i mkhris.”
Lekarstwa gorzkie zwiększają apetyt, leczą zatrucia, niszczą robaki, goją rany, przywracają przytomność, powodują wymioty, wydalają tkanki martwe.  Ich nadmierne użycie prowadzi do chorób rlung i bad-kan.”

Podsumowując można stwierdzić, że  lekarstwa słodkie, kwaśne, słone i palące leczą zaburzenia w systemie rlung ( nerwowym), gorzkie, cierpkie i słodkie w systemie mkhris (humoralnym i krwiogennym), palące, kwaśne i słone zaś w systemie bad-kan (humoralno – endokrynnym).

Jak zachować wieczną młodość i zdrowie

Wg przekazu Marpy, który odwiedził Indie trzykrotnie, by studiować święte prawo. Podczas tych podróży spotykał się z różnymi ludźmi i przeżywał różne przygody. Pewnego dnia wyszedł z domu i wtem zobaczył pewnego siwobrodego starca, który niósł zwłoki młodego człowieka. Postanowił śledzić go, by dowiedzieć w jakim celu ten starzec to robi. Niosący zwłoki wszedł do pieczary i po pewnym czasie wyszedł z niej młody człowiek, a Marpa nadał czekał, aż wyjdzie z niej starszy człowiek, ale ten nie wychodził. Wszedł zatem do jaskini po schodach, bardzo głęboko i tam na samym dnie natknął się na zwłoki starca.

Nie rozumiejąc, co się stało, udał się do swego guru i poprosił o wytłumaczenie tego zdarzenia. Nauczyciel odpowiedział mu, że był to człowiek, który posiadł umiejętność i wiedzę jak wchodzić w cudze ciało. Po prostu starzec porzucił swe sterane ciało i wszedł w zwłoki mężczyzny młodego i ponownie stał się młody i zdrowy.

Marpa nie mogąc zapomnieć o tym, udał się do mistrza i poprosił o wtajemniczenie go w szczegóły wchodzenia w cudze ciało. Mistrz dał mu specjalny środek i objaśnił go jak się nim posługiwać.

Gdy Marpa wrócił do Tybetu, zdarzyła się okazja, by wypróbować działanie remedium otrzymanego w Indiach. Mianowicie, zachorował ciężko jego syn, spadając z konia i raniąc się śmiertelnie. Marpa postanowił uratować syna, poznanym w Indiach sposobem, ale nie mógł nigdzie znaleźć zwłok. W pobliżu znajdowały się jedynie zwłoki kukułki. Nie mając wyjścia, Marpa wykorzystał ciało martwego ptaka i przeniósł duszę umierającego syna do zwłok kukułki, która natychmiast po zmartwychwstaniu odleciała a syn Marpy umarł.

Rzekomo Marpa nie opowiedział o tym sposobie nikomu i pamięć o nim nie została przekazana, chociaż istnieje legenda, że nauczył tego własnego ucznia Milarepę, który żyje do dziś gdzieś w Tybecie, a tajemnicę przenoszenia duszy posiada szkoła kargju-pa.

Choroby układu nerwowego: gałka muszkatułowa, tojad, pieprz długi, kości, narządy zwierząt. Jeżeli choroba jest związana z systemem endokrynologicznym to stosuje się: imbir i hedychium. Jeżeli z chorobą nerwową występuje gorączka, wtedy stosuje się: perełkowiec japoński, psiankę, koper włoski, kostowiec arabski i cebulę.  Choroby układu krwi: sandałowiec czerwony, judaszowiec wschodni, tojad, opierstka gorzka, pięciornik gęsi, marzanna barwierska i inne. Jeżeli choroba krwi jest związana z układem hunoralnym wtedy stosowane są: goryczki, swercja, przepękla, cholarchena, tojad, pępawa, mącznica, i berberys. Choroby z gorączką: sandałowiec, kamfora, szafran, glinka żółta, kamień żółciowy i gips. Jeżeli gorączka występuje w połączeniu z układem dokrewnym wtedy stosowane są: powidlnik, oman, wielki, kolendra siewna, rokitnik zwyczajny, niebieski lotos i granat. Leki przeciw biegunce: dynia, arbuz, kruszyna, żołędzie, proszek z kory dębowej, babka i rdest wężownik.  Choroby układu moczowego: kardamon, sól kamienna chlorek amonowy i inne. Leki o działaniu wymiotnym: biała gorczyca, dąb, szczaw, ostrożeń warzywny, tatarak, rdest ptasi i mącznica. Leki na przeczyszczenie: żywica drzew, wilczomlecz, rzewień, i szczaw. Leki przeciw robakom: piżmo, zapaliczka lekarska, czosnek, bieluń dziędzierzawa, lulek, kosaciec, i barszcz kosmaty (…)
www.kazir.blog.onet.pl
fot. Monia Himalaje

Bo kobiety są gorące, w wysokich Alpach też

fot. Monia Alpy

W Dolinie Pięciu Stawów

Schronisko w Dolinie Pięciu Stawów, tzw. „Piątka”:

W sąsiedztwie:

Szarotka:

Świtem zaczesać ręką źdźbło traw…

…albo nóżkami:

fot. Monia Tatry, Polska

Dygresja alpejska, czyli wspomnieniowa pocztówka z wakacji

Chamonix:


Kozice górskie:

Aiguille du Midi w okresie letnim:

fot. Monia Alpy
Zobacz również:
- Komercja na Igle Południa

Z Sokolicy w stronę Tatr i nie tylko



fot. Monia Pieniny

Komercja na Igle Południa

2

Aiguille du Midi – „Igła Południa” piękna, monumentalna, groźna góra i… zarazem najłatwiej dostępny szczyt w Alpach! A to za sprawą kolejki linowej, która wywiezie nas na 3842 m n.p.m.

Bardzo komercyjne i gryzie się to z eko-obcowaniem z naturą. Dowód na to, że człowiek potrafi „ujarzmić” chyba już każdy skrawek ziemi. Restauracja, sklep z pamiątkami wewnątrz góry na wysokości 3842 m n.p.m. to dla mnie niemy hołd dla człowieka, nie dla gór. Fakt faktem – obłędne widoki, kilka tarasów dosłownie wbudowanych w zbocze góry, winda w skale, która wyniesie nas dodatkowe 40 m w górę na sam szczyt, pajęczyna lodowych korytarzy – to robi kolosalne i niezatarte wrażenie ale i pozostawia lekki niesmak.

W ciągu około pół godziny od startu kolejki dostajemy się do innego świata, świata skał, zmarzliny, ciszy i wiatru. Stąd już tylko 8 km do najwyższego szczytu w Europie Mount Blanc, wystarczy zrobić pierwszy krok za barierkę.
Alpinizm już nie ma nic wspólnego z prawdziwym alpinizmem. To już nie są bohaterskie i ponadludzkie siły przejścia z czasów Bonattiego. Wielkie osiągnięcie techniki, która umożliwia ludziom „niezdolnym” do górskiej wspinaczki zobaczyć świat, który kiedyś mogli widzieć tylko zasłużeni. To jak wozy konne na ceprostradzie – ilekroć tamtędy idę i widzę przeładowane wozy ciągnięte przez zmęczone konie to krew mnie zalewa…

Chcesz człowieku zobaczyć cud natury, to się trochę wysil i zasłuż na ten piękny widok.
Gdy byłam na Aiquille du Midi było minus 25 stopni, rozrzedzone powietrze utrudniało nieco oddychanie, stalowe, ażurowe stopnie prowadzące na tarasy, pod którymi świeciła tylko przepaść, przelatujący samolot „na wyciągnięcie ręki” – to coś, co zostaje w człowieku na zawsze.
fot. Monia Aiguille du midi, w dole – Chamonix