Tag Archives: Z.P. Wasilewski

Wielkanoc

ksiezyc4x-210cx158

Świąt zdrowych, pogodnych, spokojnych i… twórczych. Rodzinnie lub z samym sobą, byleby w zgodzie.

Poniżej ciekawy  tematycznie tekst, oraz zwyczajnie niezwyczajne kanadyjskie zdjęcia naszych kolegów.

MM – przekornie Księżyc nie w pełni, a młodziutki, za to w koniunkcji z Jowiszem i Wenus:


Oraz  Z. P. Wasilewski – Księżyc  z 31 marca,  w całej swojej krasie – bez komentarza:

Paul napisał „Niebywałe że jest więcej niż jeden amator Księżyca w Kanadzie”, a ja tylko dodam, że trzeci jest w Polsce – moja koniunkcja Jowisza z Wenus, niestety jeszcze bez Księżyca.. Dlatego pamiętając, że wszyscy śpimy pod tym samym niebem, jak pod wspólną kołdrą… Wesołych Świąt! nam życzę – ew

Często zastanawiamy się dlaczego Wielkanoc w każdym roku obchodzona jest w innych dniach. Raz wypada w marcu, a raz w kwietniu. Odpowiedź jest bardzo prosta, gdyż datę Świąt Wielkanocnych wyznacza początek astronomicznej wiosny oraz pełnia Księżyca.

Reguła zawsze jest taka sama, ponieważ Wielkanoc przypada na pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni Księżyca.

W tym roku astronomiczna wiosna rozpoczęła się 20 marca, zaś pierwsza wiosenna pełnia Księżyca będzie miała miejsce dopiero dzisiaj wieczorem.

W ten sposób pierwsza niedziela po pełni przypada na 8 kwietnia i to właśnie tego dnia będziemy obchodzić Niedzielę Wielkanocną.

Tegoroczna Wielkanoc będzie jedną z późniejszych, ponieważ ostatnia zimowa pełnia przypadła na 8 marca, czyli na 2 tygodnie przed początkiem wiosny.

Według tej reguły Wielkanoc nigdy nie będzie możliwa wcześniej niż 19 marca (w tym dniu następuje początek astronomicznej wiosny w 2044 roku) i nie później niż 25 kwietnia.

W ten sposób za rok Niedziela Wielkanocna przypadnie 31 marca, ponieważ pierwsza wiosenna pełnia Księżyca nastąpi 27 marca. Co ciekawe Wielkanoc w 2008 roku była obchodzona 23 marca, a więc najwcześniej od 1914 roku. Następnym razem Wielkanoc tak wcześnie wypadnie dopiero w 2160 roku.

Dodajmy jeszcze, że Księżyc znajdujący się w pierwszej pełni w kwietniu bywał w tradycji amerykańskich kolonialistów nazywany Księżycem goździków; przez Chińczyków Księżycem piwoni; przez Indian Czirokezów Księżycem kwiatowym; przez Indian Czoktawów Księżycem żbików; przez Indian Siuksów Księżycem, gdy rozproszone gęsi tworzą klucze; przez Celtów Księżycem upraw; przez średniowiecznych Anglików Księżycem nasion; przez pogan Księżycem przebudzenia.
www.twojapogoda.pl

 

Dzień Kobiet – historia prawdziwa

mfh-tsw-factory

Urzekła mnie ta historia, wstyd przyznać, nie znałam jej. Dlatego dziękując za nią Paulowi, publikuję ją już dziś, dając szansę na zrehabilitowanie się wszystkim lekceważącym ten dzień prześmiewcom – którzy utożsamiają go li tylko z komunistycznym świętem. A oprócz tego, oczywiście dedykuję go wszystkim pracującym ciężko kobietom, zarówno w pracy jak i w domu – a w szczególności koleżankom z branży – ew

Cofnijmy się wstecz o 101 lat, aby przypomnieć co się wydarzyło pewnego marcowego popołudnia 25 marca 1911 roku w Nowym Jorku.

The Triangle Shirtwaist Company, która była własnością dwóch przedsiębiorców Maxa Blancka i Isaaca Harrisa, zajmowała trzy ostatnie piętra dziesięciopiętrowego budynku w Nowym Jorku przy skrzyżowaniu Green Street i Washington Place na wschód od placu Washingtona. Fabryka zatrudniała około 500 robotnic, przeważnie młode emigrantki z Włoch oraz ze wschodniej Europy.

Niektóre z młodych robotnic miały po 12-13 lat. Normalnie pracowano po 9 godzin dziennie oraz 7 godzin w soboty szyjąc ubrania za ok. 1,5$ tygodniowo, co jest dzisiejszym  odpowiednikiem ok. 35$ na tydzień.

Warunki pracy w tej fabryce były typowe jak na tamte czasy. Tekstylia były składowane na całej powierzchni fabryki i byle jak, ścinki materiałów były rzucane po prostu na podłogę, papierowe wzory krojów oraz szkice były przypinane do stołów krawieckich, palenie papierosów było na porządku dziennym, oświetlenie zapewniały gazowe lampy z odkrytym ogniem no i oczywiście nigdzie nie było gaśnic.

W sobotnie popołudnie 25 marca 1911 roku, wybucha pożar na ósmym piętrze prawdopodobnie spowodowany iskrą od zapałki, niedopałkiem od papierosa lub iskrą z elektrycznego silnika maszyny do szycia – nigdy nie poznano prawdziwego źródła pożaru. Większość pracowników z ósmego i dziesiątego piętra zostało zaalarmowanych o pożarze i zdołało się ewakuować. Dziewiąte piętro nie zostało zawiadomione na czas i w chwili gdy dym i ogień wdarł się na to piętro było już za późno,wybuchła panika.

Były tylko dwa wyjścia z tego piętra – jedno kompletnie zajęte przez gęsty dym z ogniem i drugie, które niestety było zaryglowane przez właścicieli z obawy przed wynoszeniem materiałów z fabryki, robieniem sobie nielegalnych przerw lub związkowe spiskowanie przeciwko właścicielom. Uwięzione w śmiertelnej pułapce spanikowane  kobiety zaczęły wybijać okna i skakać z dziewiątego piętra po pewną śmierć. Inne otwarły na siłę drzwi nieczynnej windy aby próbować wydostać się z ognia rzucając się w  otwartą czeluść szybu windowego. Pomimo, że straż pożarna przybyła na miejsce bardzo szybko, nie zdołano niestety nikogo wydostać z płonącego piętra ponieważ drabiny strażackie sięgały tylko do piętra szóstego.

Po ugaszonym pożarze policzono 146  martwych kobiet. Właścicieli fabryki po długim procesie nigdy nie uznano za winnych całej tej tragedii. Jedynie w postępowaniu cywilnym zostali skazani na wypłacenie 75$ za każdą pracownicę, która straciła życie w tym pożarze czyli około 1750 $ na dzisiejsze czasy. Towarzystwo ubezpieczeniowe wypłaciło właścicielom kolosalną kwotę jak na tamte czasy: 60 000 $ odszkodowania, tj: 1 400 000 w dzisiejszych dolarach. W 1913 pan Blanck, który kontynuował działalność w biznesie szwalniczym został zaaresztowany za ryglowanie drzwi podczas godzin pracy. Został zwolniony z aresztu po zapłaceniu 20$ kary.

Ta tragedia jest oficjalnie uznana  i czczona jest jej pamięć przez miasto Nowy Jork oraz przez ONZ.  Pomimo, że nie jest ona bezpośrednio związana z ideą ustanowienia Międzynarodowego Dnia Kobiet, to przeszła do historii jako jeden z najtragiczniejszych epizodów eksploatacji kobiet i w związku z tym jest przypominana przy okazji Dnia Kobiet.

Informacje na temat początków ustanowienia Święta Kobiet w dniu 8 marca są różnorodne, niejasne i wiele z nich zaprzecza sobie nawzajem. Nawet potężna skarbnica wiedzy jaką powoli staje się Wikipedia podaje na polskojęzycznej stronie nieprawdziwe fakty i przeinaczenia.

Krótki zarys wydarzeń przed ustanowieniem 8 Marca jako Dnia Kobiet:

1909, 28 luty, Nowy Jork – Partia Socjalistyczna Ameryki świętuje Narodowy Dzień Kobiet na pamiątkę strajku kobiet jaki miał miejsce w tym mieście w 1908.

1910, Kopenhaga, Socjalistyczna Międzynarodówka ustanawia Dzień Kobiet o charakterze międzynarodowym tymczasem żadna data na świętowanie tego dnia nie została ustalona.

1911, 19 marzec, w wyniku inicjatywy kopenhaskiej obchodzono po raz pierwszy ten dzień w Austrii, Danii, Niemczech i Szwajcarii manifestowanych przez ponad milion kobiet i mężczyzn.

1917, Piotrogród, 08 marca (23 luty według kalendarza juliańskiego) odbyła się demonstracja w ramach obchodów Międzynarodowego Dnia Kobiet, która bardzo szybko przekształciła się w generalny strajk, w wyniku którego Car Mikołaj II abdykuje a rząd prowizoryczny przyznaje kobietom  4 dni później prawo do głosowania. Te wydarzenia przeszły do historii po nazwą Rewolucji Lutowej.
(…)

Autor: Z. P. Wasilewski
kronikamontrealska.com

***

***

Mnie już tam nie ma.
Ja nie śpię.
Jestem wiatrem potężnym,
huraganem.
Światłem jesiennym jestem
oświetlającym nagie pola.

Ja jestem ptakiem porannym,
wówczas gdy się budzisz,
Ja, wiosenną gwiazdą jestem
i czuwam nad tobą.
I proszę

Nie płacz już więcej nad swoim losem.

Ja nie śpię.
Na niebie wiatrem jestem potężnym
i huraganem
Na śniegu puszystym,
diamentu ułamkiem jestem błyszczącym

Ja jestem światłem
na bezdrożach błądzącym.
Ja jestem deszczem jesiennym
zimnym i słodkim
Nad swoim losem nie lamentuj.

Nie cały jestem uśpiony,
lecz mnie już tam nie ma..
MonsieurLaPadite
24-03- 2011

Isla Margarita – perłowa wyspa cz. 4 ostatnia

Popołudnie na plaży bardzo dynamiczne – ci bębniarze i ten facet kręcący lody miażdżąc bryłę lodu,  którą potem polewał sokiem owocowym i sprzedawał za kilka boliwarów:

A przy plaży była właśnie ta restauracja, gdzie zaserwowano nam zawiesistą zupę z owoców morza z obiecanym krabikiem. I to była najlepsza zupa jaką kiedykolwiek jadłem w moim życiu. I spożywałem ten posiłek z ogromnym apetytem, pomimo siorbania, mlaskania, wysysania muszelek, dłubania w zębie i ciamkania mojego współbiesiadnika Jose:

Po plażowaniu i krótkiej sjeście, późnym popołudniem, wracając już do hotelu zatrzymaliśmy się na chwilkę w domu kuzynki naszego przewodnika. Oczywiście, że się nie zdziwiłem widokiem pustych butelek po piwie – przecież jest niedziela, jest gorąco i jesteśmy w Wenezueli, gdzie: No Problemo Policia!!!

Wieczorem, gdy w hotelu dzieliłem się wrażeniami po spędzonym dniu, dowiedziałem się, że kierowcy w Wenezueli, gdy tylko są bardzo pijani, i jadą samochodem, kierowani poczuciem bezpieczeństwa innych na drodze, włączają światła awaryjne i jadą troszkę wolniej.

Ja po tym niezapomnianym dniu na Margaricie gdybym miał prowadzić samochód musiałbym jechać nie tylko z włączonymi światłami awaryjnymi lecz również na wyjącej syrenie strażackiej pożyczonej od wenezuelskich bomberos.
fot. MonsieurLaPadite Isla Margarita, Wenezuela

Zobacz również:
- Isla Margarita

Isla Margarita – wyspa perłowa cz. 3 – plaża

Zjeżdżając z gór, zatrzymaliśmy się obok dwóch dziewczynek, które zaanektowały wielkie drzewo i postanowiły, że będą sprzedawać jego owoce:

Po dokonaniu transakcji zjeżdżaliśmy w dół w stronę plaży miejskiej i w pewnym momencie na stromym zjeździe mój szofer, nagrzany jak stodoła po żniwach, odezwał się:
- Senor, No Freno! (Proszę pana, nie mamy hamulców!).
- Cooooooo???
- No problemo! Wrzucimy na dwójkę i jakoś powoli stoczymy się w dół – uspokoił mnie Jose. Po chwili całkiem spokojnie i niewinnie dodał:
- Poproszę o jedno piwko – na co moja żona kategorycznie odpowiedziała:
- Nie! Dosyć tego piwa.
Więc musiałem zainterweniować i przekonać naszego barmana, aby jednak wydała szoferowi to piwko, ponieważ być może od tego zależy nasze życie. W rezultacie Jose dostał piwo,  a my szczęśliwie pojechaliśmy w stronę miejskiej plaży. Po drodze mijaliśmy sklepikarzy handlujących owocami…

… oraz garkuchnię:

Odwiedziliśmy również sklep rybny, co należy do wielkiej atrakcji – ludzie są tu po prostu bardzo przyjacielscy w ciągu słonecznego dnia. Nie próbowałem się dowiedzieć jak jest z nimi po zachodzie słońca:

Niedzielne popołudnie na plaży było bardzo dynamiczne – bębniarze i facet kręcący lody dosłownie i w przenośni, bowiem technologia jest bardzo prosta: bierze się bryłę lodu, miażdży, polewa sokiem owocowym i sprzedaje za kilka boliwarów. CDN

fot. MonsieurLaPadite Isla Margarita, Wenezuela

Zobacz również:
- Isla Margarita

Isla Margarita – wyspa perłowa cz. 2 – zabytki

Następnie zwiedziliśmy część historyczną wyspy. W niej dwa duże forty z epoki kolonizacji hiszpańskiej, doskonale zachowane i zakonserwowane, z oryginalnymi działami:

Naród wenezuelski jest w przeważającej części wyznania katolickiego, co również jest pozostałością po Hiszpanach i na wyspie istnieje wielki kult Madonny z Doliny. Virgen del Valle, katedra, w której umieszczona jest statuetka Madonny, robi niesamowite wrażenie już podczas dojeżdżania do niej po krętych, zarośniętych górskich drogach:

Lecz nagle ukazuje się oczom przepiękny obrazek jasnej budowli na tle błękitnego nieba – oaza ciszy i spokoju:

Każdego dnia są  tam setki pielgrzymów z wyspy oraz z kontynentu… CDN
fot. MonsieurLaPadite Isla Margarita, Wenezuela

Zobacz również:
- Isla Margarita

Isla Margarita – wyspa perłowa cz. 1

Wyspa Margarita została odkryta pod koniec XVI wieku przez Krzysztofa Kolumba, który nadał jej to imię – z greckiego oznacza perłę. Wyspa przez długi czas słynęła z ogromnej ilości ostryg perłonośnych. Nawet dzisiaj jeszcze można kupić u handlarzy korale lub kolczyki z pereł, lecz są to przede wszystkim perły hodowlane:

Różnorodne fortece na wyspie i miejsca historyczne świadczą o trzech wiekach dominacji hiszpańskiej na wyspie. Po bardzo długim i zaciekłym okresie oporu, naród wenezuelski dowodzony przez Simona Boliwara, dopiero w 1811 roku deklarował niepodległość. Postanowiliśmy spędzić jedną niedzielę  w całkowitym wenezuelskim klimacie. Zaangażowaliśmy do tego Jose, taksówkarza, który miał nam  towarzyszyć cały dzień, dostarczając niezapomnianych wrażeń i emocji:

Wsiedliśmy do jego zdezelowanej Toyoty zatrzaskując drzwi, aby bardzo szybko zostać napomnianym przez naszego przewodnika, żeby nie trzaskać za mocno, bo mu mogą w pewnym momencie te drzwiczki odpaść. Potraktowaliśmy bardzo poważnie tę prośbę. Po krótkiej przejażdżce oglądając po drodze pejzaże, zatoki, plaże i góry zatrzymaliśmy się przy sklepie, aby ugasić pragnienie. Sklep spożywczy był zakratowany i sprawiał wrażenie jakby był zamknięty. Okazało się jednak, że te solidne kraty są przed złodziejami i towar jest podawany właśnie przez otwór w kracie. Jose stwierdził, że nie ma się co rozdrabniać i kupować po jednej buteleczce, po czym wziął całą skrzynkę, czyli 24 piwa i powiedział:
- Mam skrzynkę z lodem i wystarczy nam tego chłodnego piwa na cały dzień.
Wychyliliśmy po jednym piwku i w drogę. Nasz przewodnik siadł za kierownicą z butelką i ruszyliśmy. Powiedział:
- Jose, piwo, auto, no problemo, policia?
Na co on:
- Wenezuela no problemo policia. OK!!!
To ja również poprosiłem o piwko i od razu zrobiło się weselej i krajobrazy jakby dostały jeszcze żywszych kolorów!

Rozpoczęliśmy zwiedzanie wyspy od Parku Narodowego. Najpierw przejażdżka łódką po lesie tropikalnym – oczywiście z butelką piwa w ręku…

… i zachwycające spotkanie z rybakiem w trakcie połowu skorupiaków:

I tu Jose obiecał, że zawiezie nas do restauracji, gdzie można skosztować takiego skorupiaka:


CDN
fot. MonsieurLaPadite Isla Margarita, Wenezuela

Wenezuela – Isla Margarita, czyli parada kaktusów

Margarita jest rozległą  górzystą wyspą o bardzo słabej roślinności. Jest tam bardzo mało palm, lecz za to obfita ilość kaktusów:

Margarita jest wenezuelską wyspą, oddaloną od lądu południowo-amerykańskiego o jakieś 40 min. samolotem, lub 2,5 godziny promem. Rejsem olbrzymim nowoczesnym promem zabierającym na swój pokład ok. 80 samochodów, z restauracją na pokładzie, dwoma barami i pomostem widokowym. Sama wyspa jest bardzo rozległa i składa się z dwóch jakby wysp połączonych z sobą zwężeniem terenu:

Wschodnia cześć zamieszkała na całej powierzchni z miastami i wioskami rybackimi na jej obrzeżach, oraz zachodnia prawie bezludna ze względu na prawie pustynne warunki,  tylko  kilkoma osadami rybackimi:

W Wenezueli na kontynencie natura jest przebogata i tropikalnie obfita w różnorodność flory i fauny. Mówi się o tym kraju, że jest to kraina wiecznej wiosny, ponieważ praktycznie nie mam tam ściśle określonych pór roku. Istnieje podział na porę deszczową i porę suchą, lecz temperatura jest ciągle taka sama – ok.30 stopni Celsjusza – z taką tylko różnicą, że w porze deszczowej częściej padają krótkie ulewne deszcze, które sprzyjają  bujnej, tropikalnej roślinności:

Ludzie, którzy żyją w cyklu czterech pór roku nie potrafią zrozumieć tych, którzy mają wieczną wiosnę i kojarzy im się to z całą pewnością z rajem. Tymczasem okazuje się, że żyjącym w tym wiecznym raju jest potrzebna zmiana, ponieważ nawet najbardziej rajska monotonia jest zabójcza. Gdy powiedziałem mojemu przewodnikowi w Caracas, że w chwili gdy wyjeżdżałem na wakacje, w moim ogrodzie było ok. 1 metra śniegu, to ten spojrzał na mnie z zachwytem i niedowierzaniem:
- 1 metr śniegu?
- Tak, to będzie gdzieś dotąd – i pokazałem mu ręką na wysokości mojego paska od spodni.
Był autentycznie zachwycony lecz ja byłem już autentycznie zmęczony tym śniegiem.

Wenezuelczycy na wyspie Margarita są jakby mniej wrażliwi na naturę, która ich otacza dzień w dzień niezmiennie, bynajmniej o wiele mniej od turystów takich jak ja, chłonnych na egzotykę i wrażliwych na tę symfonię kolorów, pomimo tego, że jest to tylko namiastka czegoś co można odkryć na kontynencie:

Być może następnym razem…

Weźmy takie kaktusy, które mam wrażenie uważane są tam za  pospolite chwasty, lecz nie dla mnie. Ostatniego dnia przed odlotem, wczesnym rankiem  przed śniadaniem jeszcze, jak nie wrzasnę:
- O Matko !!!
-Co się stało? -zapytała mnie przerażona żona.
- Kaktusy!!!
- Co za kaktusy?
- Muszę koniecznie sfotografować kaktusy na wyspie!
- Spokojnie, kaktusy nie zające i w pole nie polecą…
- Tak, ale mi kurde samolot poleci!
I szybciutko zebrałem sprzęt i prawie biegiem popędziłem na wzgórza okalające hotel.
- A kawy nie chcesz? – usłyszałem w oddali, albo mi się tak tylko wydawało.

Te chwasty są przepiękne, są piękne te małe kwiatki i liście i ptaki na palmach wrzeszczące o poranku jak koguty i budzące punktualnie o piątej rano, i owoce mango-wszechobecne, na które nikt nie zwraca uwagi. Te obrazy kolorowe, one tam są, wystarczy tylko chcieć je zauważyć…


fot. MonsieurLaPadite Isla Margarita, Wenezuela

Zobacz również:
- Caracas 2011
- Isla Coche w lutym

Festival St-Côme en glaces 6 février 2011

Wioska St-Côme w okresie zimy tętniąca życiem, właśnie dzięki temu genialnemu pomysłowi stworzenia festiwalu rzeźb lodowych:

Festiwal nabiera coraz większego rozmachu – w tym roku, w akcji szwajcarscy rzeźbiarze:

Królowa Śniegu, baśń Andersena o niezwyciężonej sile miłości, złożona z 7 opowiadań. Pisarz ukazuje dzieje Gerdy i Kay’a, ubogich dzieci rozdzielonych przez złą czarodziejkę, Królową Śniegu. Rolę prologu spełnia opowiadanie o diabelskim lustrze rozbitym przez uczniów z czarciej szkoły, usiłujących podstawić krzywe zwierciadło samemu Bogu i aniołom. Wtedy właśnie lustro rozbija się na biliony kawałków, a każdy z jego odłamków zamienia serce w sopel lodu. Doświadczył tego Kay. Ale Gerda nie uwierzyła w jego śmierć i rozpoczyna poszukiwania przyjaciela. Po drodze dane jest jej przejść wiele prób i pokonać wiele przeszkód. Zdołuje nawet podbić serce młodej rozbójniczki, która pomaga jej w podróży na północ na uwolnionym renie. Wreszcie dziewczynka dociera do pałacu Królowej Śniegu. TuKay próbuje daremnie ułożyć z lodowych odłamków słowo „wieczność”, bowiem Królowa obiecała mu niezależność, jeśli tylko uda mu się tego dokonać. Nieczułe serce Kaya odtaja jednak, gdy tylko dostrzega łzy Gerdy. Dzięki temu zdołuje ułożyć łamigłówkę i razem powracają do domu. Wtedy – jak pisze Andersen – spostrzegają, że są już dorosłymi ludźmi, jednak w sposób osobliwy: dorośli, a jednak dzieci – dzieci w sercach. Królowa Śniegu to jedna z najpiękniejszych, poetyckich baśni Andersena, będąca pochwałą przyjaźni, miłości i wierności. W imię tych wartości, przekonuje pisarz, warto wszystko poświęcić:

Łosie – według mnie bezapelacyjne: GRAND PRIX!!!

Pedro Gonzales y Rodrigez y Aranjues de Cordoba y Manosposampas z krainy przeźroczystych kaktusów…

Dromaderom to się raczej cienko przędzie w naszej ślicznej prowincji:

Dlatego może ciężarówka?

Albo gustowny motocykl?

Wiatrak:

Szachy:

Rybak:

Studnia:

Lew:

Niestety zabrakło mi odwagi, aby zajrzeć do Wigwamu -Tipi Siedzącego Byka. A nuż okazałoby się, że on wcale nie siedzi i do tego nie jest z lodu?

Homo homini lupus…


fot. MonsieurLaPadite Kanada

Zobacz również:
- Złapać chwilę, czyli IV Międzynarodowy Festiwal Rzeźby lodowej w Poznaniu
- Lido de Jesolo – wystawa rzeźb z piasku
- Snow Days – rzeźby ze śniegu
- Snow dragon w Narnii, czyli dzieci tkwią w nas