ew, 11.03.2010

Pewnego razu, z łanu złotych zbóż wynurzyła się sianowłosa. Pełna zapału, energii iskrzącej - grożącej samospaleniem. Po pewnym czasie zerknęła w prawo, zerknęła w lewo i cicho szepnęła “nie chce mi się”. Złożyła swe zmęczone odnogi łamiąc dojrzałe już kłosy i mimochodem tworząc nowe kręgi podpięła się do jednej ze stron internetowych. Zasypiając, porządnej dziennej [...]

Czytaj dalej: Śpię, prześpię życie

W 2007 roku  zdarzyło się tak, że zostały  jakieś ukraińskie zdjęcia Kropli z jego spływu Dniestrem. I jakby nie bardzo widziałam jak je pokazać. Niby niespójne, bez wspólnej osi, czekały na bingla, który nagle zaświecił  i… napisałam scenariusz.
“Krótki film o miłości”, tak bardzo pasujący w walentynkowy czas, dlatego  jak co roku, warto go znów w [...]

Czytaj dalej: Walentynkowo - “Krótki film o miłości”

Aby zostać palantem wybieramy czystą, schludną odzież, przewiewne, lekkie, najlepiej siateczkowe buty, kropimy się dobrą aczkolwiek nie najdroższą wodą po goleniu i ze skórką jak dupcia niemowlaka udajemy do swego samochodu. Oglądamy niebo, liczymy obłoki, ręką przysłaniamy oczy i zerkamy na słońce - jest! To chwała Bogu, bo palantem być to być zadowolonym ze stabilności [...]

Czytaj dalej: Vademecum palanta, czyli a ogary poszły w gary

ew, 18.01.2010

Kroplewski Jarek
Trudno – przynajmniej nie śmierdział tym stęchłym zapachem starej butwiejącej skórki od chleba. Pierogów wypadło tak po pięć na głowę. Dla niektórych nawet mocne pięć. Barszczu wyszło po kubku. Najpierw jednak trzeba było z tym opłatkiem jakoś tam tego. Do łamania z wszystkimi to się brał tylko ksiądz Krzysztof. Proboszcz to tak by wolał [...]

Czytaj dalej: “Gdy śliczna panna” - retrospektywa

Na dzisiejszej lekcji zajmiemy się z pozoru prostym zdaniem, ale jakże bogatym w treść:
Mój wrócił do dom na czas i z kiełbasą.
Drżyjcie te z was drogie kobiety, co nie mają na własność onego, wstyd powinien was spalić do skóry właściwej, bo tu nie dość, że on jest, że jest jej, to jeszcze  był  wziął i [...]

Czytaj dalej: 035 Mój wrócił do dom na czas i z kiełbasą, czyli zapomniana sztuka właściwej konwersacji

Od pewnego czasu Kazimiera bała się świąt. Wszystko zaczęło się już jakiś czas temu, gdy z “dziewczyny po trzydziestce” nieodwołalnie stała się “dziewczyną przed czterdziestką”. Nagle zauważyła, że wokół robi się pusto. Jej koleżanki (”siostry w feminizmie” - jak kiedyś myślała) po kolei wychodziły za mąż, wkrótce zaokrąglały im się brzuszki, i po kilku miesiącach [...]

Czytaj dalej: Niech moc będzie z Tobą Kobieto, czyli Wigilia Feministki

ew, 13.12.2009

Kroplewski Jarek
Kierownik Rogacki w rozpiętej pikowanej kurtce ortalionowej, podduszony szalikiem moherowym w kolorze zupy pomidorowej z makaronem do przekrwienia oczu i zsinienia nalanej twarzy, uwieńczony kapeluszem tyrolskim jak butelka gdańskiego piwa kapslem wlał się do pokoju niczym nagłe zaćmienie. Namacał między porozrzucanymi dokumentami długopis i wypłynął drzwiami z takim samym impetem jak wpłynął, a szary [...]

Czytaj dalej: W rocznicę stanu wojennego “Drzwi”

ew, 18.10.2009

Prawie dostała ścierką przez łeb. Szybko wrzuciła piąty bieg i pięknym ślizgiem zmieniła tor lotu. Udało się. Jeszcze raz udało się nie dostać piorunem. Zapikowała w stronę otwartego okna i wyleciała w wolną przestrzeń. To lubi, rozwinąć skrzydła, poczuć, że świat należy do niej. Żadnych ograniczeń, ścian, szyb, niepotrzebnych sprzętów. Gdyby nie chęć przeżycia w [...]

Czytaj dalej: 032 Mucha

ew, 14.09.2009

Powoli budził się ze snu. Coś jakby trzepot skrzydeł nie pozwalał mu spać dłużej. Co chwilę słyszał dziwne pogwizdywanie w przeróżnych tonacjach. Szybko opuszczając świat snu otworzył oczy i w tym momencie rozbudził się na dobre, bo widok był szokujący. Jakimś cudem przeobraził się w ptaka i znajdował w przestronnej klatce, po której latały ptaszki. [...]

Czytaj dalej: Ptaśki - bajka z morałem

ew, 02.09.2009

Statek wypłynął na głębokie morze. Błękit czarował zmysły mącony jedynie sunącymi co jakiś czas pod pokładem obłoczkami. Patrząc w górę Eulalia i Maszyna dostrzegli niknący w dali przystanek z walającymi się obok butelkami po winie. Naprężone żagle dumnie pchały ten dziwaczny wehikuł który zapomniał o prawach grawitacji. Tadek łopocząc na bocianim gnieździe zastanawiał się czy [...]

Czytaj dalej: Zupa. Naucz mnie!