Tag Archives: Saber

Lophius piscatorius – Żabnica, Wojtatówka

20110924399

Miejsce w Beskidach mocno odciśnięte w mojej pamięci. Pozytywnie. Spędzany tam każdy wolny czas musi być mile wspominany. Dom wieki temu kupiony przez nestorkę rodziny, z przeznaczeniem na letnisko. Zamieniony z drewnianej chaty, na murowany (błąd) w miejscu prześlicznej urody: Wojtatówka leży na pochyłym, stromym stoku, na nim polana z kilkoma domostwami miejscowych,  paroma domkami letników i wyciągiem.


dom Babci i widok z niego

Złote łany falujących zbóż, cykających świerszczy, kapuściane, marchewkowe pola, krowy, mleko, sery, barany i owce. I nade wszystko nieprzebrane morze soczystych jagód,  dorodna grzybnia jakiej gdzie indziej ze świecą szukać, stoki narciarskie  z długo zalegającym śniegiem i widok na pasmo składające się z Hali Lipowskiej, Hali Rysianki, w głębi Słowiankę, w dali Pilsko:

Klif Los Gigantos amigos

Nie trudno zakochać się w słonecznej Krecie, tylko po samych zdjęciach Saby, pełnych gajów oliwnych, ciepła i śródziemnomorskiego słońca. Białe osiedla na stokach wybrzeża, wyglądające jak dziuple w piasku na wydmach. Na białych balkonach konie! Poza tym zderzenie trzech stref klimatycznych dające unikalny mikroklimat, najlepsze warunki do życia. Roślinność, woda i wzgórza, ciepło, cieplutko i na to wszystko kultura, tradycja i… HISTORIA przez duże h – mitologia! Kiedyś tam pojadę.

A Teneryfa? To nie tylko Playa de las Americas, klif Los Gigantos, wulkan Teide. To również…

Polacy za granicą – Cannes

Podobno praca uszlachetnia, no w tym przypadku na pewno – Cannes:

„Cannes (prowansalski Canas) – miejscowość i gmina we Francji, w regionie Prowansja-Alpy-Lazurowe Wybrzeże, w departamencie Alpy Nadmorskie na Lazurowym Wybrzeżu”.

Pięknie. A dalej czytamy, że od średniowiecza aż do początku XIX wieku była to tylko mała rolnicza i rybacka osada. Żal:

I dopiero jej szybki rozkwit datuje się od lat 30-tych XIX wieku, kiedy to  francuska i zagraniczna arystokracja odkrywa je, i co wcale nie dziwi, właśnie tu postanawia pobudować swe wspaniałe rezydencje:

A dziś? Na całym świecie miasto słynie już chyba najbardziej z prestiżowego, czerwonego dywanu, czyli międzynarodowego festiwalu filmowego:

Główną promenadą miasta jest bulwar La Croisette z najdroższymi hotelami w mieście, wśród których prym wiedzie   najchętniej rezerwowany właśnie przez gwiazdy filmowe -  słynny Carlton – ew
fot. Saber Cannes, Francja

Κρήτη – silna

Hmm a może nie tylko słoneczna Italia, w której jest teraz Tomek, to miejsce, gdzie mogłabym żyć? Ta wyspa grecka na Morzu Śródziemnym, (bardzo dobrze się to hasło googluje, ktoś z Włoch, po polsku zapytał „gdzie leży Morze Śródziemne”, odpowiedź padła… na ecodniu), jest oddalona w prawie równej odległości od trzech kontynentów: Europy, Azji, Afryki. I dlatego klimat  Krety ma miano najzdrowszego w całej Europie. Stykają się tu bowiem klimaty śródziemnomorski, kontynentalny i afrykański, więc nie jest nudno. Nie tylko z powodu klimatu – zachwycają liczne pozostałości archeologiczne. Największe atrakcje turystyczne to niewątpliwie ruiny pałaców minojskich. W Knossos możemy iść śladami Minotaura, a w ruinach pałacu oglądać liczne zabytki, ceramiczne figurki, naczynia, gliptykę oraz tabliczki pokryte pismem linearnym A i B. Do zwiedzenia też Káto Zákros, fortyfikacje wzniesione przez Wenecjan w Rethimnon i Spinalonga, wąwóz Samaria i inne mniejsze.  A do tego zamiast omaski cztery duże pasma górskie sprawiające, że krajobraz Krety też nie jest nudny, a do tego jeszcze jak wisienka na torcie skaliste wybrzeża przeplatają się z szerokimi, jasnymi plażami.  Czego chcieć więcej? Wyspa z czasów Cesarstwa Bizantyjskiego jest więc wspaniałą mekką turystyczną dla wielbicieli zabytków, historii ale i dla smakoszy tych piaszczystych, czystych plaż, wody, słońca, zieleni, owoców i… miłości. Mogłam oczywiście pokazać Wam wszystkiego po trochu, wybieram jednak klucz „człowiek”  – ten miejscowy i turysta.
Popatrzmy, czy chcielibyśmy tak żyć, czy tylko zobaczyć, zasmakować i… wrócić? – ew

fot. Saber Kreta

Morze Śródziemne

12

Jedno z największych ziemskich mórz o znacznej głębokości sięgającej nawet do ponad 5 tys m, obmywa brzegi aż trzech części świata: Europy, Azji i Afryki. Wpadają doń tak wielkie rzeki jak: Nil, Dunaj, Dniepr, Don, Pad czy Rodan. Do tego nad jego brzegami rozkwitały najwspanialsze w historii cywilizacji kultury, wyjątkowe morze – Morze Śródziemne.

Za pamięci ludzkości nie odbiega ono od normy, zimą wzbudza sztormy, latem kusi złotem piaszczystych plaż, świeżością łagodnej, ciepłej wody i malowniczymi wyspami. Niekiedy w jego głębinach  lub wokół brzegów wybuchają nowe wulkany, dno morskie to wznosi się, to opada ale jest to bez specjalnego znaczenia dla jego linii brzegowej. Jednak dzisiejsza nauka nie zadowala się już tylko ludzką pamięcią, coraz dokładniej bada dzieje Wszechświata,  Ziemi w tym i mórz. Półtora wieku temu, jeszcze w 1833 roku, dziejami Morza Śródziemnego zainteresował się angielski geolog Ch. Lyell. Zwrócił uwagę na fakt, że przed około sześcioma milionami lat, Morze Śródziemne połączone z oceanami Atlantyckim i Indyjskim, nagle zanotowało wymarcie prawie całej fauny charakterystycznej dla tych oceanów.

Przyczyną było pogorszenie warunków życia, gdyż morze stawało się coraz płytsze i jednocześnie wzrastało zasolenie wód. Powód mógł być tylko jeden – nagłe odcięcie od wód oceanu światowego co sprawiło powstanie olbrzymiego jeziora, którego powierzchnia szybko malała intensywnie parując. Po pewnym czasie, na miejscu wspaniałego morza, została pustynia leżąca 2 km poniżej wód oceanów. Wprawdzie pozostały na dnie jakieś małe jeziora, do których wpadały słodkie rzeki, ale niemniej zasolenie było tak wielkie, że żyć tam mogły tylko wysoko wyspecjalizowane gatunki małż i ślimaków. W końcu XVIII w. w trakcie prac wiertniczych odnaleziono dawne koryto Rodanu. Geolog S. Czumakow podczas budowy tamy asuańskiej odkrył głęboki wąwóz wrzynający się w granitowe skały na 200 m poniżej dzisiejszego Nilu. Podobne wąskie i głębokie kaniony odkryte zostały przy brzegach innych krajów śródziemnomorskich, a wszystkie powstały w czasach, gdy Morze Śródziemne nie istniało. Uczeni ustalili, że w ciągu milionów lat jego połączenie z oceanami zamykało się i otwierało wielokrotnie. Proces wysychania przebiegał w ok. tysiąc lat, prawdopodobnie napełnianie odbywało się w tym samym tempie poprzez powstawanie ogromnego wodospadu o wysokości 2-3 km i przepływie wody tysiąckrotnie większym niż Niagara.

Jednak pięć i pół mln lat temu podczas ogromnego trzęsienia ziemi  został rozcięty łańcuch górski tworząc cieśninę Gibraltar. Od tego czasu wody Morza Śródziemnego zyskały dodatkowe zasilanie. W czasach średniowiecznych cieśnina ta wyznaczała koniec znanego świata a od zawsze była ważnym punktem strategicznym. Z czasem pomyślano o zbudowaniu w niej gigantycznej elektrowni, której działanie  wykorzystywałoby różnicę poziomów Oceanu Atlantyckiego i Morza Śródziemnego. Aby ją wytworzyć, miano podsuszyć morze, nie dopuszczając doń wód oceanu. W projekcie tym planowano wykorzystać osuszone połacie dna morskiego na sady owocowe, winnice, plantacje. Jednak prędzej dojdzie do połączenia obu kontynentów, Europy i Afryki, mostem lub tunelem, bowiem budowa elektrowni budzi wątpliwości niemożliwe dziś do przewidzenia. Z pewnością byłyby to nieodwracalne zmiany w klimacie całej Europy – strat nie wyrównałyby żadne korzyści – ewolny
Źródło: M. Wasiljew „Zagadki współczesnej nauki”
fot. Saber Kreta

Sztuczna rafa koralowa

4

Ponad 70% powierzchni naszej planety zajmują morza i oceany. To największe środowisko życia, a jednak morskie parki narodowe są ciągle jeszcze bardzo rzadkim zjawiskiem. Czyżby tylko dlatego, że co z oczu to z serca?

A labirynty raf koralowych kryją bogaty świat zwierzęcy, glony, korale i muszle. Zoologowie tylko w filipińskim parku na Morzu Sulu naliczyli bogatą faunę w tym ponad 380  gatunków ryb nie tylko kojarzącej się z rafą drobnicy, ale i tych znacznie większych np. czarnego rekina koralowego charakteryzującego się właśnie czarnymi płetwami. Równie osobliwe płaszczki orle, które na długich płetwach śmigają niczym ptaki, albo manty, olbrzymy w swoim rodzaju zwane z powodu dziwacznego kształtu diabelskimi płaszczkami a których  rozpiętość płetw zamyka się aż 6 metrami. Nurkowie penetrujący bardzo licznie tę rafę, opowiadają z kolei przerażające historie o przydaczniach – małżach mordercach osiągających długość do 1 m a wagę nawet do… 200 kg.  Żyją one w symbiozie z jednokomórkowymi glonami, które często porastają ich brzegi i są dla małży dodatkowym źródłem tlenu oraz swoistym zamaskowaniem. Leżą dobrze ukryte w piasku koralowym a gdy nieostrożny nurek dotknie je ręką albo nogą, zamykają się natychmiast z ogromną siłą. Te największe na Ziemi małże żywiąc się wyłącznie drobnymi bezkręgowcami tak tylko się bronią, bo w kontaktach z człowiekiem zwierzęta zawsze muszą pozostać czujne i nieufne.

Wspomnianą Rafę Tubbataha zamieszkuje jednak przede wszystkim około 40 rodzajów korali oraz  inne wydzielające wapń organizmy, które powodują jej stały wzrost.  Skoro rafa to nagromadzenie wapiennych szkieletów organizmów morskich, które tworzą usyp na tyle silny, że potrafi się on przeciwstawić falom i nurtowi, czy taki wzrost nie jest lepszy na sztucznie stworzonym, mocnym szkielecie? Pod wpisem Bałtyk umiera skomentowałam, że pozostałości powojenne na pewno już dawno zostały zamienione w swoiste rafy koralowe i gdyby nie toksyczna zawartość tych wojskowych wraków, to szkoda byłoby niszczyć te urokliwe miejsca do życia tysiąca morskich stworzeń. Gdyby tak było.

I jest. Otóż okazuje się, że ze starych wagonów nowojorskiego metra  już od siedmiu lat powstaje sztuczna rafa koralowa. Po raz kolejny kilkanaście mil od wybrzeża stanu Delaware zostało zrzuconych do Atlantyku prawie pięćdziesiąt wycofanych z użytku wagonów, o dziwo… ku pełnej aprobacie ekologów. Powstająca tam wielka rafa koralowa, składa się już obecnie aż prawie z siedmiuset wagonów co jest nie lada wynikiem biorąc pod uwagę naturalny, widowiskowy, wysoki na 100 metrów i długi na 16 kilometrów filipiński morski park objęty ochroną. Największa część powstającej sztucznie rafy to Red Bird Reef  a nazwę swą zawdzięcza czerwonym wagonom metra potocznie zwanym Czerwonymi Ptaszkami. To słuszna idea takie wspomaganie tworzenia nowych raf koralowych, dlatego to amerykańskie przedsięwzięcie zdobyło tak silne poparcie ekologów. Bowiem delikatny ekosystem zbudowany na szkieletach korali od lat stale i bezpowrotnie ginie z powodu nie tylko zanieczyszczenia środowiska ale i  pogłębiania dna morskiego. Przewiduje się, że w ciągu kolejnych stu lat może ulec zagładzie taka sama liczba raf, która określa procent zajmowanych wód na naszej planecie tj. 70% – ewolny
Źródło: P. Göbel
fot. Saber Teneryfa