Tag Archives: Wiesław Czapski

Zaduszki wstydliwe

7

Już za kilka dni Wszystkich Świętych. W Wincentowie, w pobliżu Rząśnika na Pulwach, tak wyglądają resztki niemieckiego cmentarza. W tym rejonie, kiedyś mieszkali niemieccy osadnicy. Przykro patrzeć. Jako puenta jeden z komentarzy: „Tak niestety wygląda większość cmentarzy ewangelickich, żydowskich w Polsce. Zapomniane, bezlitośnie niszczone, bo… „nie nasze”.

Rzeka Bug. Wszystko inne od Niej zależy

Rzeka płynie tędy od zawsze. Przez nieprzeniknione puszcze, skąd jej mieszkańcy, idąc wzdłuż płynących strumieni, odkrywali Rzekę. Była groźna, dzika jak mieszkańcy puszcz. Ale dawała nadzieję – na lepsze życie, poznanie innych krain i ludzi.

Można było – dzięki rzece – spławić ogromne drzewa, tu rosnące, do Bałtyku. Niejeden pewnie z tego drewna powstał statek.

Potem to już życie potoczyło się jak wszędzie. Budowanie, wojny, uczenie się praw przyrody, bo Rzeka nie pozwalała budowniczym na błędy.

Pojętni to byli uczniowie. Osady i miasta budowali tam gdzie trzeba. Na wysokich skarpach, gdzie Rzeka już nie miała ochoty „droczyć się” z osadnikami. Ale nie wszyscy chcieli podporządkować się Rzece. Ci wiele czasu żyli wygodnie, bo do rzeki blisko. Tylko czasem Rzeka „przychodziła po swoje”.

Do dziś ludzie wojują z rzekami! Rzeki nie dają szans ludziom.

Prawie wszystkie zdjęcia w polecanym blogu, wykonałem na Bugu między Kamieńczykiem a Słopskiem, a na Liwcu między Świniotopią a ujściem do Bugu – Wiesław Czapski
www.owyszkowie.blox.pl

Zobacz również:
www.albumowyszkowie.blox.pl

***

***

Mnie już tam nie ma.
Ja nie śpię.
Jestem wiatrem potężnym,
huraganem.
Światłem jesiennym jestem
oświetlającym nagie pola.

Ja jestem ptakiem porannym,
wówczas gdy się budzisz,
Ja, wiosenną gwiazdą jestem
i czuwam nad tobą.
I proszę

Nie płacz już więcej nad swoim losem.

Ja nie śpię.
Na niebie wiatrem jestem potężnym
i huraganem
Na śniegu puszystym,
diamentu ułamkiem jestem błyszczącym

Ja jestem światłem
na bezdrożach błądzącym.
Ja jestem deszczem jesiennym
zimnym i słodkim
Nad swoim losem nie lamentuj.

Nie cały jestem uśpiony,
lecz mnie już tam nie ma..
MonsieurLaPadite
24-03- 2011

Rozdziobią nas kruki wrony, czyli wyszkowskie wiatraki

Tak pisał Stefan Żeromski, a u nas? W pobliżu miasta można znaleźć kilka „skamielin” z XIX w. Niby młyny napędzane wiatrem a jednak w skorupie koźlaka silniki elektryczne i stare technologie produkcji mąki. Jeden z tych wiatraków,  już niestety „od kilku lat” nieczynny, udało się sfotografować. Ten motorowy młyn w Leszczydole jest własnością gminy i burmistrz wie co z tym zrobić. Wyciąć jak i inne zabytki, które się „gdzieś podziały”. Ale ten wiatrak ma swojego właściciela i jego zmartwieniem jest co z tym zrobić. A może odbudować wiatrak i przystosować go do pokazania ludziom starej techniki? Może ktoś ma pomysł jak zdobyć trochę pieniędzy i fachowca który by tym się zainteresował? Bo czy na przykładzie tylko tych obu młynów, nie odbywa się właśnie „rozdziobywanie” historii materialnej Polski?



Drugi młyn, wiatrak we wsi Nowe Wypychy, jeszcze zipie, ale też pewnie już niedługo będzie nadawał się tylko do kasacji. Polecam go, bo jest w nim pełno oryginalnej ciesielskiej roboty. Poza tym to dobra eksportowa nazwa wioski – Nowe Wypychy. Jak widać jest jeszcze w dobrym stanie, lecz nieuchronnie zbliża się jego koniec. Czy znajdzie się sponsor, który przygarnie go pod swoje skrzydła? Pewnie władze i mieszkańcy Wyszkowa uzyskają prawo pierwszeństwa. Czy uda się pozostawić ten wiatrak na miejscu goniąc go do innej pracy? Czy zostanie przeniesiony w inne okolice? Właściciel czeka na dobre wieści dla swego podopiecznego.

Wyszków tonie

Fotorelacja z wysokiego stanu wód nadbużańskiej doliny..

fot. Wiesław Czapski
Zobacz więcej:
www.owyszkowie.blox.pl

Wyszków tonie

Wyszków tonie Wyszków tonie Wyszków tonie Wyszków tonie

siedzę na dachu tutaj nie dojdzie
w piwnicy zostały moje kartofle
dwóch ludzi na tratwie uwija się żywo
tonącym po paczce sprzedają piwo

Wyszków tonie Wyszków tonie Wyszków tonie Wyszków tonie

z budą u szyi pies jak holownik
do budy załapał się otyły ogrodnik
gówniarza w misce wysłali po babcię
co będzie jak sprawdzą im karty pływackie

Wyszków tonie Wyszków tonie Wyszków tonie Wyszków tonie

jest telewizja już robi wywiady
jak panie tonący dajemy se radę
handel jak zawsze wiosna czy zima
od zeszłej niedzieli już pływa melina

Wyszków tonie Wyszków tonie Wyszków tonie Wyszków tonie

krawcy lekarze kierowcy palacze
dozorcy kobiety fryzjerzy spawacze
sportowcy pokraki pijacy uczniowie
szewcy wariaci kasjerzy ojcowie

Wyszków tonie Wyszków tonie Wyszków tonie Wyszków tonie
Elektryczne Gitary

Fotografia krajobrazu – odbicie lustrzane

Krajobraz jest jednym z trudniejszych, ale także i najwdzięczniejszych tematów fotograficznych. Niestety ze względu na kaprysy pogody wymaga cierpliwości i wytrwałości. Poza tym ta pozornie ogólnie dostępna i bardzo łatwa dziedzina, kryje w sobie sporo tajemnic. Ale wiedząc, że jedną z najprostszych metod ich zgłębiania jest korzystanie z doświadczeń… profesjonalistów, przytaczam kilka ciekawych myśli z książki Fotografia krajobrazu Tim’a Fitzharris’a, zilustrowanych podręcznikowymi wręcz kadrami wspaniałego fotografa i naszego kolegi, Pana Wiesława.

Po urokliwych wschodach i zachodach słońca, dziś fotografowanie lustrzanych odbić na powierzchni m.in. rzek, jezior i stawów. Bo właśnie lustrzane odbicia są jednym z ulubionych fotograficznie motywów. Wzrok przyciągają powtórzenia domów, mostów, drzew i postaci zanurzonych w powierzchni, pełnej przecież swoich własnych naturalnych elementów.

By taki efekt osiągnąć wystarczy:

- rekonesans: trzeba poszukać interesującego terenu, który będzie świetnie wyglądać w przednim lub bocznym oświetleniu wschodu i zachodu słońca (bo o tej właśnie porze są największe szanse na brak wiatru wzruszającego taflę). Trzeba też wyszukać równie ciekawą powierzchnię, której odbicie będziemy fotografować. Możliwość taką dają nam  nie tylko jeziora, stawy i rzeki, ale i duże kałuże, bagna a nawet mokry piasek. Trzeba przy tym pamiętać, że leżące w wodzie duże kamienie lub pnie nie tylko uspokajają jej powierzchnię zwiększając ostrość odbicia, ale i są wspaniałym elementem, który można wykorzystać przy tworzeniu kompozycji. Te z pierwszego planu mogą stanowić odnośnik skali wprowadzający do zdjęć głębię, oraz podkreślać grę trwałych treści z ich ulotnym, bo lustrzanym obrazem

- kryształowe krajobrazy: najbardziej przejrzyste odbicia powstają, gdy tafli nie burzy nawet najsłabszy podmuch wiatru. Dlatego największe szanse na sukces zyskuje się niestety przed wschodem słońca. Poza tym w celu uzyskania krystalicznie czystych odbić, należy jak najbardziej obniżyć pozycję swego aparatu (np. fotografować klęcząc w wodzie) dzięki czemu powierzchnia jest  bardziej czysta, bo piasek i kamienie wyścielające dno zbiornika nie konkurują z przedmiotami z odbicia

- niezbędne wyposażenie: bowiem po najlepszy kąt widzenia czasami trzeba wejść do wody i błota. Stąd i odpowiedni ubiór (wodoszczelne wodery), ale i sprzęt (rozkładane nogi statywu zamykane zatrzaskami a nie pierścieniem na gwint, gdzie piasek i błoto może je zablokować). Kiedy osiągnięcie odpowiedniego miejsca jest fizycznie niemożliwe, pozostaje precyzyjnie kadrować obiektywami o zmiennej ogniskowej (20-100 mm dla małego obrazka). Statyw z zamontowanym aparatem w tak trudnym terenie wykorzystuje się również do oceny głębokości wody i jako laskę

Dodatkowo…

- filtry wyrównujące kontrast: bowiem oko nie patrzy jednocześnie na krajobraz i jego odbicie. Podczas przenoszenia wzroku z góry na dół, nasze źrenice zmieniają swą średnicę, dostosowując się do zmian jasności obrazu. W rezultacie odbicie od powierzchni wody wydaje się jaśniejsze niż to zarejestrowane przez aparat. Można temu zapobiec stosując szare filtry połówkowe zwiększające ekspozycję o jedną przesłonę w stosunku do reszty krajobrazu. Tim na swój obiektyw  montuje również filtr polaryzacyjny zwiększający kontrast nieba i nasycenie kolorów. Pamiętać jednak należy, że odbicia nie powinny na zdjęciach wyglądać jaśniej i bardziej kolorowo niż w rzeczywistości

I jeszcze…

- fotografując tak wczesnym świtem, bywa, że główny motyw zdjęcia jest już pięknie oświetlony, ale pierwszy plan znajduje się jeszcze w głębokim cieniu. Stosuje się wtedy filtr połówkowy (o gęstości jednej lub dwóch przesłon), którym należy zasłonić górną część kadru. Szarymi filtrami połówkowymi można „wyciskać” trochę koloru z zacienionych części kadru, zwiększając relatywną jasność ciemniejszych elementów zdjęcia
fot. Wiesław Czapski Bug
www.owyszkowie.blox.pl

Zobacz również:
- Fotografia krajobrazu – wschód i zachód słońca

Fotografia krajobrazu – wschód i zachód słońca

Od syna dostałam książkę Tim’a Fitzharris’a o wszystko mówiącym tytule „Fotografia krajobrazu”. I otóż przeglądając kolejne rozdziały, napotykam w niej nie tylko na cenne wskazówki jak zrobić dobre zdjęcie, ale i masę, ale to masę doskonałych, przykładowych zdjęć autora – wyśmienitego skądinąd fotografa. Ale oto natychmiast na myśl przychodzą równie wspaniałe zdjęcia naszego kolegi i nauczyciela, Wiesława Czapskiego. Dlatego pomyślałam sobie, że jest to wyśmienita okazja, aby zacytować w kolejnych odsłonach parę zdań z tej książki, ale zobrazować je… zdjęciami Pana Wiesława.

Dziś wschód i zachód słońca, czyli pokaż świat o magicznej godzinie.

Bowiem wschód i zachód słońca tworzą najbardziej teatralne widoki spotykane w naturze.  Aby pokazać te chwile jak najlepiej, trzeba pracować bardzo szybko i być przygotowanym do komponowania tak mocnych kadrów.  Oto kilka sugestii dotyczących motywów, których nie można przegapić:


zachód słońca nad Adriatykiem

- krajobraz w punktowym oświetleniu:  znajdź charakterystyczny element krajobrazu. leżący pod zachmurzonym niebem, który o odpowiedniej porze zostanie oświetlony z boku lub od przodu
- rozległe, kolorowe niebo:  ten sposób wymaga nieba pełnego chmur o wyraźnych konturach i płaskiego, czystego horyzontu, w którym w odpowiedniej chwili wzejdzie lub zajdzie słońce
- promienie światła i poświata: kadruj ciasno, akcentując poświatę wokół obiektu – liście, małe chmury, mgła, ptaki – jeśli słońce jest widoczne w kadrze, odbicia jego promieni od soczewek obiektywu utworzą teatralne efekty – zadymienia, jasne gwiazdki
- wystrzałowe sylwetki: obiekty powinny wystawać wysoko ponad linię horyzontu – drzewa, pnie falochronów, formacje skalne, samotne góry, naturalne łuki, kaktusy, ptaki. Słońce powinno być przed nisko osadzonym aparatem lub lekko z boku
- złota poświata: powstaje najczęściej w górach, gdy niebo jest czyste, a słońce wschodzi lub zachodzi dokładnie za aparatem skierowanym w stronę góry, znajdującej się nieco wyżej

Wspaniałe widoki podczas wschodu i zachodu słońca mają jednak wadę – trwają niezmiernie krótko, dlatego koniecznym jest solidnie  przygotować się na fotograficzny sukces:


świt ze Świnotopi nad Liwcem


świt w Wyszkowie

- wcześniej znaleźć najkrótszą drogę do miejsca fotografowania
- na miejscu dokładnie wypróbować najlepsze pozycje dla ustawienia swego statywu i aparatu
- sprawdzić dokładną godzinę wschodu i zachodu słońca
- wyciągnąć wnioski z prognozy pogody
- zrobić krótki test sprzętu
- wyczyścić obiektyw i filtry
- wziąć świeże baterie
- na miejscu być gotowym już na 30 minut przed momentem, kiedy słońce przetnie linię horyzontu
- i już
fot. Wiesław Czapski
www.owyszkowie.blox.pl

Synergia słowa pisanego czyli o Pulwach

Prognozy pogody przewidywały trochę słońca. Wybrałem się więc na Pulwy. Spece podają, że na tych przestrzeniach, o tej porze roku można spotkać wiele szponiastych. Tym razem niewiele zobaczyłem. Być może nie ta pora dnia i nie to miejsce. Trzeba będzie próbować dalej. Przy okazji zauważyłem, że amatorzy nart jakoś pasywni. Pewnie preferują sporty zimowe w wysokich górach.

Bagno Pulwy. Na mapie, w naturze – bo to tylko kilkanaście kilometrów od Wyszkowa, w opowieściach świadków jego meliorowania, przez lornetkę i w obiektywie aparatu fotograficznego, z rowerem, piechotą i z przeciwpożarowej wieży dozorowej leśników. Wiele o nim wiadomo; że torf, bo i w szkole w Porządziu można zobaczyć narzędzia do kopania torfu, że hodowla krów, że zlikwidowany PGR, że obfite zbiory siana.

Powieść „Siostry Opposto” Darii Galant sprowokowała do kolejnego zerknięcia do internetu.

Tyle razy szukałem czegoś o tych okolicach, apelowałem do czytelników mego bloga o jakieś kompetentne informacje o strukturze geologicznej tego terenu – i … nic. A w powieści; tajemne Jezioro Wypłynięte, drogi przez błota, karczmy, Utopce. Gdzie autorka wynalazła takie „cuda”? Sprawdzam w internecie. Klik i … ile tego jest! To chyba przez inną, ostatnio zainstalowaną, wyszukiwarkę.

SŁOWNIK GEOGRAFICZNY KRÓLESTWA POLSKIEGO I INNYCH KRAJÓW SŁOWIAŃSKICH. Wydany Pod Redakcyą Filipa Sulimierskiego, redaktora Wędrowca, magistra nauk fizyczno-matematycznych b. Szkoły Głównej Warszawskiéj, Bronisława Chlebowskiego, magistra nauk filologiczno-historycznych b. Szkoły Głównéj Warszawskiéj, Władysława Walewskiego, obywatela ziemskiego, kandydata nauk dyplomatycznych uniwersytetu dorpackiego.

Skład Główny w Redakcyi Wędrowca, ulica Nowy Świat Nr. 59
WARSZAWA. NAKŁADEM FILIPA SULIMIERSKIEGO i WŁADYSŁAWA WALEWSKIEGO
Druk „WIEKU” Nowy Świat Nr. 59. 1880. Дозволено Цензурою.Варшава, 24 Февраля 1890 г.

W słowniku znajduję „Pulwy” i czytam całość a tu cytuję tylko fragmenty:

Pulwy 1.) rozległe bagna, na dziale wodnym Bugu i Narwi, w pasie ich równoległego biegu ze wschodu ku zachodowi, w odległości około 3 mil. Bagna te ciągną się w pow. pułtuskim, na obszarze należącym do leśnictwa rządowego Wyszków, tudzież dóbr prywatnych: Przetycz, Lubiel, Wola Lubielska, Bielino i dóbr donacyjnych Rząśnik. (…) Rząd pruski zamierzał osuszyć Pulwy, o czem świadczą plany niwelacyjne z 1798 r., po rządzie tym pozostałe. Na planach tych oznaczone są linie, którędy kanał do rz. Narwi miał być prowadzonym, a mianowicie korytem rz. Pulewny. Rząd ks. warszawskiego nie mógł wykonać tego dzieła; (…) Kanał projektowany miał posiadać u spodu szerokości stóp 6, głębokości zaś 3 do 4 stóp. Koszt wybicia kanału obliczono: w części leśnictwa Wyszków na długości prętów pol. 1864 rsr. 2102 kop. 74; w części majoratu Rząśnik na dług. pręt. 1591 rsr. 1487 kop. 69; że zaś długość projektowanego kanału ku rz. Narwi, przez dobra prywatne Wincentowo, Gołystok, Woła Polewna, Cygany, Sokołowo, Gostkowo i Zambski Zastrużne wynosi pręt. 2722, to w stosunku powyższym koszta wybicia takowego czyniły około rsr. 2829, czyli razem kanał dług. pręt. 6177 kosztowałby rsr. 6419 kop. 43. (…)

I dalej o zasobach torfu, jego ilości i wartości rynkowej. Potrafili liczyć! O torfie, na naszych Pulwach, pisano też w 1905 r. w Chemiku Polskim”. Najważniejsze jednak, że mamy już Naturę 2000 na Pulwach. Wbrew tym, co to „są nękani” przez jakieś tam administracyjne ograniczenia. Ograniczenia w swobodnym niszczeniu środowiska.

Natura 2000 na Pulwach (wiadomość z Klubu Przyrodników, z dnia 28.10.09)
Na dzisiejszym posiedzeniu Rada Ministrów, oprócz listy obszarów siedliskowych, zatwierdziła wyznaczenie „Bagna Pulwy” jako obszaru specjalnej ochrony ptaków Natura 2000 Obszar „Bagno Pulwy” zajmuje 4112,3 ha i jest położony w województwie mazowieckim, w gminach Rząśnik i Długosiodło. Na tym łąkowo-bagiennym terenie mają siedliska cenne gatunki ptaków: derkacz, kulik wielki, bocian biały i podróżniczek. Ich liczba jest istotnym kryterium włączenia tego obszaru do Natura 2000. „Bagno Pulwy” będzie 142 obszarem specjalnej ochrony ptaków Natura 2000. Ogólnie powierzchni chroniona wyniesie 5 126 463 ha, to jest ok. 15,9 proc.powierzchni kraju.

Więc może czytelnicy powieści o siostrach Opposto, z innych stron Polski, zerkną też do internetu zaciekawieni tajemnym słowem „Pulwy”. Może tu przyjadą zobaczyć te błota? Może ktoś czytając coś np. o przyrodzie tego miejsca znajdzie informację, że ktoś to opisał w jakiejś powieści i zechce ją przeczytać. Może ktoś zechce, choć w niewielkiej części, odzyskać dla przyrody te zmeliorowane bagna.

I tak jedna informacja wspiera inną. Może więc na Pulwach będzie „interesem” postawienie prawdziwej karczmy, zarządzanej przez realne siostry?
fot. Wiesław Czapski Pulwy
www.owyszkowie.blox.pl

Zobacz również:
Bagno Pulwy czyli nastrój powieści „Siostry Opposto”

Miłośnikom opery ♪♫

Przy Miejsko – Gminnej Bibliotece Publicznej w Wyszkowie działa nieformalne Stowarzyszenie Miłośników Opery i Baletu. Niestety nie mogę uczestniczyć w częstych operowych wyprawach, ale mam niespodziankę dla tych licznych miłośników opery. Oto strony tytułowe programów oper Norma…

… i La Traviata w St. Petersbourg z połowy XIX w. Wewnątrz libretta w języku włoskim i francuskim.

Uwagi na marginesie: La Traviata libretto – Opera rozgrywa się w Paryżu i w podparyskiej posiadłości w 2. połowie XIX wieku. Spektakl poprzedza prolog. Alfred Germont przybywa już po śmierci ukochanej Violetty Valery. Młoda kurtyzana pod koniec swoich dni została odrzucona przez Alfreda, opuszczona przez przyjaciół. Umarła w biedzie, ale pogodzona z Bogiem. Jej ukochany nie może już nic zrobić. Pozostały mu łzy i wspomnienia.

Akt I – Scena balu na cześć Violetty. Baron Douphol uczynił ją swoją utrzymanką, w zamian za „wyłączność”. Violetta ma opuścić dotychczasowe miejsce zamieszkania i rozpocząć nowe życie w nieco „wyższych sferach”. Chora i nieszczęśliwa Violetta udaje, że raduje ją jej życie, w którym jedynym celem jest nieustająca zabawa. Na przyjęciu zjawia się Gaston i młody poeta Alfred Germont. Alfred, kochający skrycie Violettę wznosi toast na cześć miłości i ujawnia swoje uczucia. Violetta doświadczona okrutnymi kolejami swojego losu nie wierzy w miłość. Prosi Alfreda, by o niej zapomniał. Ale w samotności rozważa usłyszane słowa, które zapadły w jej serce. Postanawia rozpocząć nowe życie u boku Alfreda.

Akt II – Violetta nie przyjęła propozycji barona Douphol. Wyjeżdża wraz z Alfredem do swojej wiejskiej posiadłości. Przeżywa z nim szczęśliwe dni ale jej zdrowie coraz bardziej pogarsza się. Na wspólne życie wydaje swoje oszczędności. Alfred nie wie nic o jej kłopotach finansowych dopóki Annina nie uświadomi mu sytuacji Violetty. Alfred chce jej pomóc i wyjeżdża do Paryża by zdobyć pieniądze. Pod jego nieobecność do posiadłości przyjeżdża ojciec Alfreda – Giorgio Germont. Chce doprowadzić do zerwania. Początkowo oskarża Violettę o wykorzystywanie młodzieńca. Ona mówi o miłości. Giorgio wyjaśnia Violetcie sytuację – siostra Alfreda ma poślubić bogatego człowieka. Kompromitujący związek Violetty i Alfreda dotyczy całej rodziny. Gdyby prawda o o związku brata narzeczonej z byłą kurtyzaną dotarła do narzeczonego, ten zerwałby zaręczyny. Odwołuje się do sumienia Violetty i jej wiary w Boga, powołuje się na jej miłość, której obcy powinien być egoizm. Długo przekonuje Violettę, w końcu ona postanawia z nim zerwać dla jego własnego dobra. Zostawia list do Alfreda, w którym informuje go o powrocie do dawnego stylu życia i wyjeżdża do Paryża. Alfred jest zaskoczony decyzją ukochanej. Zagniewany i zazdrosny nie chce słuchać wyjaśnień ojca i wrócić do rodzinnego domu. Jedzie do Paryża.

Akt III – Paryż. Przyjaciółka Violetty, Flora Bervoix wydaje przyjęcie na jej cześć dla dam z półświatka i ich promotorów. Violetta pojawia się u boku barona Douphol. Uśmiecha się ale cierpi. Choroba jest coraz bardziej widoczna. Na przyjęciu zjawia się także Alfred. Wygrywa w karty od barona dużą sumę pieniędzy. Szukając zwady obraża Violettę i wyzywa barona na pojedynek. Violetta pragnie zapobiec nieszczęściu. Okłamuje Alfreda, że kocha barona i z nim chce pozostać. Alfred publicznie płaci Violetcie za szczęśliwe, pełne miłości dni rzucając jej pod nogi wygrane pieniądze. Wszyscy są oburzeni jego zachowaniem a Violetta mdleje. Podczas tej sceny obecny jest ojciec Alfreda, który w ślad za synem dotarł do Paryża. Nawet on przy wszystkich wyrzuca synowi niegodziwość zachowania. Baron Douphol wyzywa upokorzonego Alfreda na pojedynek.

Akt IV – Violetta opuściła paryskie salony i pozbawiona przyjaciół, w samotności zmaga się z nieuleczalną chorobą. Zbliża się kres jej życia. Wspomina miłość i szczęśliwe dni. Alfred wraca do Paryża z dalekiej podróży. Już wie o poświęceniu Violetty. Uzyskał od ojca zgodę na ślub z Violettą. Obaj przybywają do mieszkania umierającej Violetty. Alfred błaga o przebaczenie. Violetta próbuje ukryć przed nim ciężką chorobę i zgadza się na wyjazd z Paryża. Ale śmierci nie można oszukać. Violetta umiera w objęciach ukochanego prosząc go, aby odnalazł szczęście w objęciach młodej dziewczyny, a ona będzie się za nich modlić z nieba.
giuseppeverdi.blog.onet.pl

Pochwała statywu

Na tym zaprzyjaźnionym blogu pytano mnie czym i jak fotografuję. Napisałem, że bardzo ważny jest statyw. Dla przypomnienia, jak fotografowałem ze statywem i bez, kiedyś tam, pokazuję tych kilka zdjęć, o takie do popatrzenia. Wyjęte ze wspomnień. A teraz pochwała statywu…

Przez wiele lat fotografowania nazbierało się wiele sprzętów do tego służących. Jak to w technice bywa rozwój konstrukcji powoduje, że lamus wypełniony jest coraz szczelniej starymi konstrukcjami aparatów i obiektywów. Czym fotografuję?
Nie, nie „migam się” od odpowiedzi. Pewnie każdy ma w swoim aparacie „krótką ogniskową” i „długi zoom”. Ale najważniejszy jest taki gwintowany otwór u spodu aparatu. To do mocowania na statywie.

Jak zrobić zdjęcie nocą? Tylko ze statywu i to wydaje się oczywiste. A jak zrobić „widoczek” na którym ma być „ostro” i to źdźbło tuż przy obiektywie, i ten mostek 30 metrów dalej ? A pierwszy plan musi być koniecznie. To jest bardzo proste. Krótka ogniskowa, przysłona, jakieś 16 a automat zmierzy czas – w zależności od pogody – 1/10 sec, może ½ sec, a jak się trafi coś ciekawego  w ciemnym lesie, to i 2 sec. Kto, w takich warunkach, „z ręki” zrobi ostre zdjęcie? Tylko ze statywu!

Powie ktoś; a jak ustawię czułość na 800 lub 1600 to będzie czas naświetlania krótszy. Pewnie tak, ale takie zdjęcie tylko do internetu. Jak będzie trzeba wykadrować czy zrobić dużą odbitkę to co? Tylko statyw, szczególnie jak ktoś jeszcze używa starych, poczciwych „slajdów”.

Do zdjęć długim zoomem to już bez statywu i „wężyka spustowego”, nawet nie warto zaczynać. No jak mamy aparat czy obiektyw z tzw. stabilizacją, to jeszcze do internetu …, ale do większych odbitek to okropny stres. Prawie wszystko nieostre, poruszone. Tylko statyw.

No i dwa filtry. UV by chronić obiektyw przed trafieniem nim w kroplę żywicy czy betonowy murek, który się gdzieś „przyplątał” i oczywiście do zdjęć w wysokich górach. Polaryzacyjny by mieć piękne niebieskie niebo czy rosnącą pod lustrem wody roślinność a nie tylko odbicie tego co nad wodą.

Reszta, to już jakoś sama się udaje lub nie. Zależy pewnie od nastroju i tego gdzie się jest.

Pozdrawiam, także tych co już zaznali „uciech” wędrówki w towarzystwie statywu - Wiesław Czapski
www.owyszkowie.blox.pl