Tag Archives: Wiesław Czapski

Pochwała statywu

Na tym zaprzyjaźnionym blogu pytano mnie czym i jak fotografuję. Napisałem, że bardzo ważny jest statyw. Dla przypomnienia, jak fotografowałem ze statywem i bez, kiedyś tam, pokazuję tych kilka zdjęć, o takie do popatrzenia. Wyjęte ze wspomnień. A teraz pochwała statywu…

Przez wiele lat fotografowania nazbierało się wiele sprzętów do tego służących. Jak to w technice bywa rozwój konstrukcji powoduje, że lamus wypełniony jest coraz szczelniej starymi konstrukcjami aparatów i obiektywów. Czym fotografuję?
Nie, nie „migam się” od odpowiedzi. Pewnie każdy ma w swoim aparacie „krótką ogniskową” i „długi zoom”. Ale najważniejszy jest taki gwintowany otwór u spodu aparatu. To do mocowania na statywie.

Jak zrobić zdjęcie nocą? Tylko ze statywu i to wydaje się oczywiste. A jak zrobić „widoczek” na którym ma być „ostro” i to źdźbło tuż przy obiektywie, i ten mostek 30 metrów dalej ? A pierwszy plan musi być koniecznie. To jest bardzo proste. Krótka ogniskowa, przysłona, jakieś 16 a automat zmierzy czas – w zależności od pogody – 1/10 sec, może ½ sec, a jak się trafi coś ciekawego  w ciemnym lesie, to i 2 sec. Kto, w takich warunkach, „z ręki” zrobi ostre zdjęcie? Tylko ze statywu!

Powie ktoś; a jak ustawię czułość na 800 lub 1600 to będzie czas naświetlania krótszy. Pewnie tak, ale takie zdjęcie tylko do internetu. Jak będzie trzeba wykadrować czy zrobić dużą odbitkę to co? Tylko statyw, szczególnie jak ktoś jeszcze używa starych, poczciwych „slajdów”.

Do zdjęć długim zoomem to już bez statywu i „wężyka spustowego”, nawet nie warto zaczynać. No jak mamy aparat czy obiektyw z tzw. stabilizacją, to jeszcze do internetu …, ale do większych odbitek to okropny stres. Prawie wszystko nieostre, poruszone. Tylko statyw.

No i dwa filtry. UV by chronić obiektyw przed trafieniem nim w kroplę żywicy czy betonowy murek, który się gdzieś „przyplątał” i oczywiście do zdjęć w wysokich górach. Polaryzacyjny by mieć piękne niebieskie niebo czy rosnącą pod lustrem wody roślinność a nie tylko odbicie tego co nad wodą.

Reszta, to już jakoś sama się udaje lub nie. Zależy pewnie od nastroju i tego gdzie się jest.

Pozdrawiam, także tych co już zaznali „uciech” wędrówki w towarzystwie statywu - Wiesław Czapski
www.owyszkowie.blox.pl

Bagno Pulwy czyli nastrój powieści „Siostry Opposto”

Uwagi na marginesie – Mówi przedstawiciel Stowarzyszenia Chrońmy Mokradła:

Bagno Całowanie to jedno z największych torfowisk Mazowsza. Większe od Całowania jest, leżące w dolinie Narwi, Bagno Pulwy oraz torfowisko leżące w dolinie Wisły w okolicach Dęblina. Bagno Pulwy, zbudowane z torfów turzycowych i mszysto-turzycowych głębokich i średnich, to teren szczególnie podatny na degradację w przypadku niewłaściwej gospodarki wodnej. To z Planu Rozwoju Lokalnego gminy Rząśnik.

Istotnym walorem naturalnym zarówno Nadleśnictwa Wyszków, jak i Gminy Rząśnik jest bagno Pulwy, które już w 1939 roku osiągało powierzchnię 3.600 ha. Jednak w wyniku przeprowadzonych prac melioracyjnych wspomniany teren osuszono i obecnie znajdują się tam rozległe łąki o charakterze użytkowym oraz liczne oczka wodne, mokradła, bagienka, odcięte zakola rzeczne oraz bagna śródleśne.
To też z dokumentów gminy Rząśnik.

Z opowieści mieszkańców Porządzia wiadomo, że dopiero w 1935 r. rozpoczęto tu melioracje. Wg p. Karłowicza 300 junaków kopało tu rowy melioracyjne. Jednak dopiero po wojnie dokończono dzieła osuszania czy zniszczenia? No cóż – mamy dużo paszy ale zniszczono takie środowisko! Ciekawe, co więcej warte?

Z tej nieodległej przeszłości - dzięki pani Darii Galant, w ostatniej jej powieści „Siostry Opposto” – wyłoniła się mroczna historia bagien. Pewnie nie inna niż na innych bagnach znanych z literatury. Choćby pies Baskerville’ów siejący grozę – ostatecznie zdemaskowany przez Holmes’a jako coś realnego. Daria na Pulwach też sieje strach – mgła, Jezioro Wypłynięte, Utopce, karczma Pulwy – dla niepoznaki tylko realna, zakorkowana 8-ka i wieczne katastrofy drogowe. A strach prawdziwy choć nierealny, bo to wszystko nie istnieje! Istnieje tylko jakieś potężne napięcie, imaginacja, błysk mieszanki prawdziwej historii życia i zjaw, jak to w momencie zagrożenia życia, w momencie katastrofy drogowej.

Ale tajemne bagienne historie jeszcze się nie skończyły. Trwają nadal. Choćby sprawa tych co Wysadzili aulę Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Opolu. Jeden z braci zamieszkał na Pulwach. Jak podała prasa, zamieszkał samotnie. Horror!

Dziś tak wygląda Bagno Pulwy. A kiedyś tyle trzęsawisk! Jaka możliwość „produkowania strachów”. W  tych wąwozach też można było „najeść się strachu” jeżeli wokół było tyle tych trzęsawisk – Wiesław Czapski


www.owyszkowie.blox.pl

Opole, czyli rocznica przyjazdu zza Buga

Przez wiele lat miałem wpisaną, w dowodzie osobistym, informację o zameldowaniu. Był to wpis potwierdzający zamieszkanie w Opolu od 15.11.1945.


Obóz repatriacyjny 1945 r. w Katowicach. („Karta” nr 47/2005)
To jest właśnie rocznica przyjazdu do Opola. Ale „zza Buga” przyjechaliśmy na Śląsk wcześniej, w lipcu lub w sierpniu. Wiele wpisało się, do mojej pamięci 5-cio latka, z tej podróży. Doskonale pamiętam koczowanie na jakiejś stacji kolejowej. Przez kilka dni, moknąc wraz ze wszystkimi wiezionymi bagażami, mieszkaliśmy między torami kolejowymi, pod prowizorycznie skleconymi zadaszeniami. Sześcioosobowa nasza rodzina, w tłumie innych podróżnych, ciągle na coś czekała!

To była stacja kolejowa w Ligocie w Katowicach. W „Karcie” nr 47 z 2005 r. opublikowano kilka zdjęć z TEJ stacji kolejowej, z tamtego czasu. Oto potęga fotografii. Zobaczyłem na nich moją wizję tamtej podróży.

Jeżeli z tym miastem związany byłem przez prawie pół życia i dalej jest to „moje miasto” to zrobienie kilku zdjęć jest wskazane.

Obwarowania Opola, zbudowane przez Bolesława I ok. 1285 r. Pozostałości po baszcie Barbary, zachowane na dziedzińcu katedry. Zdjęcie sprzed kilku lat:


Uniwersytet Opolski:

Młynówka:


fot. Wiesław Czapski Opole
www.owyszkowie.blox.pl

Zobacz również:
- Wspomnienia z powojennego Opola
- Wycieczka rowerowa sprzed pół wieku
- Opole jakiego nie znacie

Kowal

Kowal to kowal. „Kuł żelazo póki gorące”, czasem naprawił wóz lub samochód i oczywiście zakładał podkowy koniom. A teraz? Podkowy własnej roboty to przeszłość a kowale to uprawiają już tylko rzemiosło artystyczne. No i zostały jeszcze kuźnie, ale w przemyśle maszynowym.

Ale czy ten kto zakłada koniom „buty” to kowal? Przyjemnie zobaczyć jak pracuje fachowiec. Kowal nie kowal!?


fot. Wiesław Czapski
www.owyszkowie.blox.pl

Nastroje lasu Fidest

Pod Rzeźba Leona a Metropolitan Museum of Art pan Leon Gruzd napisał komentarz „Bardzo dziękuję panu Czapskiemu za zamieszczenie moich prac na blogu, a wszystkim czytelnikom za opinie. Bardzo mnie cieszy, że moje rzeźby są obiektem życzliwych komentarzy. Zapraszam wszystkich do Fidestu na oglądanie prac i rozmowy!”. Za zaproszenie dziękujemy, a póki co przyjrzyjmy się bliżej sylwetce Artysty, jego pracom i miejscu, w którym tworzy – ew

Warszawska wystawa najnowszych, jeszcze nie prezentowanych publicznie prac znakomitego polskiego artysty-rzeźbiarza, założyciela Zrzeszenia Artystycznego „Za”, członka Związku Polskich Artystów Plastyków, Leona Gruzda.

Brał on udział w wielu wystawach indywidualnych, w tym m.in. Galerii Pokaz, Galerii M w Warszawie, w galeriach Meinz i München w Niemczech, a także zbiorowych ,m.in. w Galerii Gojowy, Krefeld, w Niemczech w galeriach Warszawy, Sopocie, Berlinie, w Dallas USA.

Rzeźby (…) to dojrzałe w formie i wysublimowane w treści, wygładzone formy o dużej dynamice i nadrealności, przechodzące w istoty i rzeczy zupełnie abstrakcyjne. Noszą w sobie zarówno ślady ludzkiej witalności, jak też nieskończonego w formie rysunku świata przyrody. Artysta tworzy w brązie, tufie wulkanicznym, marmurze i różnych rodzajach drewna takich jak sosna, dąb, akacja, brzoza.

Prezentowana wystawa to, jak sam autor mówi, pewna forma eksperymentu odbiegająca znacznie od jego dotychczasowej twórczości. Tym razem są to duże drewniane, grubo ciosane, barwne rzeźby inspirowane postaciami sąsiadów ze wsi Fidest, gdzie autor tworzy. Tak jak w przypadku wcześniejszej twórczości rzeźby te, choć tak odmienne, przyciągają barwami, kształtem, swą niewątpliwą dekoracyjnością. Można w nich dostrzec ślady emocji, uczuć, które nadają im głęboko ludzki walor. Zamyślenie, może wyraz zdziwienia, złości, smutku uchwycone, zapamiętane i zamknięte w drewnie, sprawiają, że stajemy między nimi z równym zdziwieniem, zamyśleniem i szacunkiem.

(…) rozpoczął poszukiwania twórcze od obserwacji przyrody. W niej odnajdywał przyszłe pierwowzory swych rzeźb. Ten ideał wzbogacał poszukiwaniami własnej drogi, przez kontakty z innymi twórcami w kraju i za granicą. Poparte lekturą i codzienną pracą zaowocowały one rzeźbami dojrzałymi w formie i wysublimowanymi w treści.

W tym miejscu można by przytoczyć słowa Paula Cezanne’a: „W naturze należy starać się odnaleźć formy kuli, stożka i walca”, dla osiągnięcia najlepszej kompozycji. (…), choć czasami w sposób świadomy łamie tę zasadę, to jednak w całej swej dotychczasowej drodze twórczej dostrzega potrzebę jej pogłębiania.

Modelunek jego rzeźb – często owalne, wygładzone formy o dużej dynamice i nadrealności, przechodzą w istoty i rzeczy abstrakcyjne. Przypominają one nieco dawne dzieła Hansa Arpa, Henry Moore’a czy rumuńskiego twórcy Constantina Brancusi. Rzeźby (…) noszą w sobie zarówno ślady ludzkiej witalności, jak też nieskończonego w formie i rysunku świata przyrody. Można doszukiwać się w nich osobistych asocjacji z pogranicza najnowszych kierunków sztuki formizmu i figuratywizmu. Artysta ten nie daje się jednakże uwieść modnym kierunkom w sztuce, które bardzo często ją uprzedmiotowiają lub popadają w poznawczą abstrakcję.

Rzeźby (…) są przyjazne człowiekowi, posiadają walor dekoracyjny, przyciągają kształtem i barwą, wrażeniowo są mu bliskie i nie wprowadzają dysonansu między nim a przyrodą. W dzisiejszym świecie, rozpędzonym do granic światła, takie walory sztuki jak harmonia, czy wręcz dosłowny kontakt z widzem, przydają tym relacjom głęboko ludzki walor.


Kto zgadłby którego to rzeźbiarza tak charakteryzują, zaczerpnięte z internetu, teksty? Załączone zdjęcia rozwiązują tę zagadkę. To rzeźby Leona Gruzda. Prehistoryczne monstra, ptaki znoszące kamienne jaja, pływające w stawie ogromne skamieniałe ślimaki a w pracowni dziwne kwiaty.


Wiatr przynosi nasiona roślin które nie dają się zidentyfikować. Jak żuraw przeleci nad tym polem to tyle z niego zostaje – rzeźba. Pod dom, pod którym wyrastają ogromne skrzypy, podpełzają niekiedy wielkie węże… A pan Leon zastanawia się co się tu dzieje?!

To jego dzieła. W takim środowisku pracuje i jak to u Artysty – co trafi „pod rękę” zamienia się w rzeźbę. Jak u Midasa, tylko z mniejszą szkodą… Nawet kamień, zanim zostanie dziełem, zdobi tu otoczenie.


To kolejny ważny autor tworzący w naszym środowisku. Żeby obejrzeć te rzeźby nie trzeba jechać do Warszawy. Można je zobaczyć we wsi Fidest. Dobrze gdyby przez jakiś czas, były one dostępne w wyszkowskim city. Bowiem nie tylko ratusz stanowi o randze miasta. Kultura także.

A tylko 150m od gajówki Fidest można zobaczyć takie obrazki. Jednak żeby spokojnie obserwować taki „film” trzeba przebrnąć pokazane mokradła, zasiąść we wcześniej przygotowanej kryjówce, potem to już tylko przez kilka godzin… patrzeć, patrzeć i patrzeć. Z pewnym niepokojem pokazuję ten teren, bo jak wiadomo jest wielu „poprawiaczy przyrody” i może się okazać, że za chwilę trzeba będzie sadzić tu las sosnowy lub budować jakieś drogi ppoż.
fot. Wiesław Czapski Fidest
www.owyszkowie.blox.pl

Panie i Panowie! Wiedzę przywieźli, czyli Ośrodek Edukacji Ekologicznej „Virga” w Drogoszewie

Pan Marcin Wiśniewski, od lat znany w środowisku miłośników przyrody wybudował potężne narzędzie edukacyjne. Powstała „pracownia przyrodnicza” jakiej nie znajdzie się chyba w żadnej szkole.

Ptasie gniazda, spreparowane czaszki ptaków i leśnych zwierząt, małych i dużych. Ciekawe rośliny i  kolekcja ptasich piór, zebranych przez pana Marcina w czasie jego wędrówek po Polsce. Unikalna kolekcja – wiele lat temu pokazywana na Mazowszu.

Dla kogo te działania? Dla szkół które nigdy nie zbudują czegoś takiego. Nigdy, bo nie znajdą takich eksponatów by pokazać to uczniom, bo nie znajdą na to pieniędzy, bo nie znajdą do tego tylu takich fachowców. Tak. Przyrodnika z wyższym wykształceniem i „zapaleńca” ornitologa – w jednym.

Chyba warto pokazać to młodym ludziom?! Tutaj jest więcej informacji: www.virga.edu.pl

Uwagi na marginesie – Ośrodek posiada:
- obszerne altany wykładowe
- pomieszczenia ekspozycyjne
- stanowiska z eksponatami
- własne, autorskie pomoce dydaktyczne
- kolekcja ptasich piór ponad 80 gat. chronionych
- odlewy tropów 30 gat. zwierząt
- ekspozycja gniazd i jaj rzadkich ptaków
- tablice dydaktyczne obejmujące wszystkie gromady
- rekonstrukcje najciekawszych zbiorowisk roślinnych
- unikalne książki i klucze do oznaczania roślin i zwierząt
- miejsce na ognisko
- parking
- toalety

A nade wszystko przepiękną okolicę – ośrodek położony jest na terenie wiejskim, w Dolinie Dolnego Bugu (obszar Natura 2000, ostoja ptasia) w pobliżu Puszczy Białej i Kamienieckiej, obok słynnych już wydm Lucynowsko-Mostowieckich z unikalnymi w skali Europy stanowiskami Mącznicy Lekarskiej.

Ponadto zapewniamy kompletny sprzęt do wypraw w teren (lornetki, lunety, przewodniki, lupy etc.) i wszystkie materiały niezbędne do prowadzenia zajęć plastycznych (farby, kredki, pędzle, dłuta, bloki rysunkowe, glina, piaskowiec itd.) www.virga.edu.pl


fot. Wiesław Czapski Drogoszewo
www.owyszkowie.blox.pl

Kapliczka w Trzciance – kryptonim dewastacja

W Trzciance, przy drodze z Wyszkowa do Białegostoku, stoi pokazana na zdjęciu kapliczka. W wojnie 1920 r. zginął pod Ostrowią i tu został pochowany 24 letni porucznik Wojska Polskiego, ochotnik Tadeusz Wagner. Rodzice – dla uczczenia pamięci Syna – wybudowali tę pamiątkę.

Kapliczka przetrwała wszystkie przeciwności losu. I zamieszanie przy przejściu frontu w 1944 r., i rządy ludowe gdy Wojna polsko – bolszewicka 1920 miała być wymazana z pamięci narodowej. A dopiero teraz (2007) w okresie znanej wszystkim walki o pamięć narodową, wychowanie patriotyczne i podobnych akcji ZŁODZIEJE ZDJĘLI POKRYCIE DACHU. Dach pokryty był blachą cynkową. Nie była to blacha ocynkowana. Takiej blachy nikt dziś nie używa do celów budowlanych. Jaki punkt skupu złomu to kupił?


fot. Wiesław Czapski Trzcianka
www.owyszkowie.blox.pl

Szlak architektury drewnianej przystanek Barcice

Kilkanaście kilometrów od Wyszkowa, w Barcicach, w pobliżu Somianki stoi wspaniale odrestaurowany,  wybudowany w 1758 r. kościół pw. św. Stanisława BM.
Zachęcam do jego odwiedzenia. Warto.


fot. Wiesław Czapski Barcice
www.owyszkowie.blox.pl

W sadzie, czyli kryptonim „Obcy”

W sadzie u znajomego widziałem takie coś. Co to je?


fot. Wiesław Czapski
www.owyszkowie.blox.pl